Po kolejnej dyskusji internetowej obracającej się wokół gorącego ostatnimi laty tematu tolerancji, postanowiłem napisać krótki tekst, do którego będę mógł linkować w przyszłości. Nie będę dziś tłumaczył dlaczego warto być tolerancyjnym i otwartym na innych, to sprawa dość skomplikowana i zahaczająca o wartości, a zmiany wartości u dorosłych ludzi to sprawa dość ciężka. Chciałem skupić się tylko na dwóch kwestiach. Kwestiach, które zawsze przychodzą mi do głowy, gdy w dyskusji pojawia się ktoś mówiący „skoro jesteś taki tolerancyjny, dlaczego nie tolerujesz tego, że hejtuję Murzynów?”. „Allow me to retort”, że zacytuję czarnoskórego Julesa Winnfielda z Pulp Fiction.

Zachowania, wypowiedzi, stan

Przede wszystkim rozróżnijmy podstawowe kwestie. Jedna sprawa to pewien stan rzeczy. Stan na który dana osoba nie ma żadnego wpływu. Wzrost, kolor skóry, kolor włosów, czy miejsce urodzenia. Czym innym wypowiedzi i działania. Wydaje się to dość oczywiste, ale umyka tak wielu osobom.

Nie odnoszę się i nie dyskryminuję ze względu na to jaki kto jest. Przede wszystkim dlatego, że nic z tego nie wynika i nic to nie zmienia. Nie krytykuję cię za to, że jesteś wysoki, niski, rudy, łysy czy niebieskooki. Za to, że masz skórę żółtą, czarną, białą, czy inną. Za to, że urodziłeś się w Pakistanie, w Londynie, w Honolulu, czy w Warszawie. Te wszystkie kwestie nie są zupełnie ani twoją winą, ani twoją zasługą, więc dlaczego miałbym cię za to krytykować?

Mogę natomiast odnosić się do wypowiedzi i działań. Osoby dorosłe ponoszą konsekwencje swoich czynów, a poza szczególnymi przypadkami słowa takie wypowiadane są świadomie. Tak więc jak najbardziej można odnosić się do tego co ktoś powiedział lub zrobił – skrytykować to i wyciągać konsekwencje.

Gdzieś pomiędzy tymi dwoma rzeczami są poglądy i myśli. Ich też nie oceniam, dopóki nie przerodzą się w słowa lub czyny, wcześniej rzecz jasna nie mam o nich zielonego pojęcia. Oceniam je dopiero gdy… No właśnie.

Granice tolerancji

Oceniam je dopiero gdy wkraczają na teren drugiego człowieka. Nie obchodzi mnie zupełnie czy wierzysz w Boga, czy w reinkarnację, czy jesteś ateistą, czy politeistą, czy wolisz Cthulu, czy Latającego Potwora Spaghetti. Jeśli jednak w wyniku twoich przekonań twoje słowa lub czyny godzą w innego człowieka, nie ma na to mojej zgody. Bo twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.

Nie istnieje tolerancja nietolerancji.

Z założenia. Toleruję to jaki jesteś, toleruję to co mówisz i robisz dopóki nie robisz krzywdy innym. Dopóki nie jesteś nietolerancyjny.

Nie mogę więc tolerować wypowiedzi o tym, że osoby czarnoskóre są głupsze, że kobiety nie powinny mieć praw wyborczych, ani że Muzułmanie z założenia są źli. Także tego, że każdy rudy jest wredny, albo, że mieszkańcy małych miasteczek to kmioty i idioci. Tak, sprowadzenie tego na poziom niżej mocno otwiera oczy, wiele osób zupełnie nietolerancyjnych dla innych narodowości jest zdziwionych, że niektórzy wyzywają ich od „słoików”. Tak, w Warszawie mieszka mnóstwo osób, których jedynym życiowym osiągnięciem jest to, że urodzili się w Warszawie, więc czują się przez to lepsi od „napływowego plebsu”, co ciągle udowadniają na różnego rodzaju forach. Nie jestem w stanie ich tolerować.

Konkretny Muzułmanin podkładający bombę jest zły, konkretny Ukrainiec kradnący w sklepie jest zły, tak samo jak konkretny Polak tłukący swoją żonę, albo okradający ci mieszkanie jest zły. Oceniam jego CZYN, a nie to jaki jest

Reasumując

Tak, możemy oceniać konkretne zachowania i wypowiedzi konkretnych osób. Nie, nie możemy generalizować na podstawie cech i rozciągać je na całe grupy je posiadające. Tym bardziej, że to często oparte jest na mitach, wyolbrzymieniach i niewiedzy. Tak, oczywiście bardzo często łączymy cechy z zachowaniami.

Murzyn to złodziej. Także Will Smith? I Forrest Whitaker? I Nelson Mandela?

Muzułmanin to terrorysta. Rozciąganie terroryzmu na cały świat muzułmański powoduje, że taką łatkę przyklejamy choćby bogatym szejkom ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a jedyne co oni chcą wysadzić to swój samochód. Diamentami.

Sami zresztą nie lubimy gdy w innych krajach używa się – nawet w żartach – porównań Polaków do złodziei samochodów. Owszem, były kiedyś ku temu podstawy, bo polscy złodzieje samochodów rzeczywiście ostro działali na terenie Niemiec, ale to chyba oczywiste, że znakomita większość Polaków złodziejami samochodów nie była i nie jest.

Tak więc będę tolerował ludzi bez względu na ich kolor skóry, włosy, miejsce urodzenia, narodowość, religię czy preferencję seksualną, ale jednocześnie będę oceniał – czasem surowo – czyny i słowa, szczególnie te, które są nietolerancyjne.

A pewnych debat po prostu nie będę odbywał, bo są one uwłaczające dla niektórych grup społecznych. I tak jak nie będe odbywał debaty o tym „dlaczego osoby urodzone poza Warszawą są głupsze” tak nie będę dyskutował o tym „czy to dobrze, że kobiety mają prawa wyborcze” oraz „czy to dobrze, że Hindus w turbanie rozwozi jedzenie po Warszawie” co poddawał ostatnio w wątpliwość niejaki Krzysztof Bosak.

Bo jak to powiedział mój znajomy Niemiec: „Wolę problemy z imigrantami od problemów z lokalnymi idiotami. Tych pierwszych łatwo eksmitować. Z tymi drugimi nic do cholery nie można zrobić”.