Europa. Polska. Warszawa. Rok dwa tysiące osiemnasty.

Linkedin. Publiczne miejsce, profesjonalne rozmowy. Pracownik dużej, międzynarodowej korporacji. I inni ludzie na poziomie. Koszule, krawaty, mądrze brzmiące stanowiska, starannie wypełnione profile. Pełna kultura.

Prawie dałem się nabrać.

– DOBRZE SIĘ BZYKA?

Mowa o asystentce. Którą jeden z panów chce “oddać”. Już sam fakt komunikowania oddania jej sugeruje, że był jej właścicielem. Niczym pan i władca decydujący o tym, która niewolnica idzie zbierać bawełnę, a która przychodzi do jego komnaty by spełniać jego dzikie rządze.

Europa. Polska. Warszawa. Rok dwa tysiące osiemnasty.

I mnie nawet nie chodzi o tego pana. Zagalopował się biedaczek. Kto się nigdy nie zagalopował werbalnie, niech pierwszy rzuci kamieniem. Nie wiem czy aż tak bardzo – bywa. Może rzeczywiście w jego mniemaniu był to żart (o tym później).

Mnie chodzi o reakcje. O te wszystkie reakcje w komentarzach, te całe stada wannabe adonisów, którzy myślą, że kobiety tylko marzą by zerwać z nich ubranie i uprawiać z nimi seks na środku biura. Za dużo pornoli?

Jesteśmy zwierzętami.

Im bardziej zastanawiam się nad tym, tym mocniej to do mnie dociera. Mnóstwo spraw w naszym życiu regulują nasze pierwotne popędy i to jak zostaliśmy jako gatunek zaprogramowani. Nie bez kozery seks i wszystko z nim związane tak silnie na nas oddziałuje. Nie bez przyczyny to właśnie ludzie w wieku – brzydko mówiąc – produkcyjnym, podobają nam się najbardziej. Choć staramy się to wypierać, to przecież tak właśnie jest – już po trzydziestce wypatrujemy pierwszych siwych włosów i zmarszczek i prawdę mówiąc resztę życia (a zazwyczaj jest to większość) spędzamy na różnych sposobach zatrzymania procesu starzenia – kto nie chciałby mieć wiecznie skóry jak dwudziestolatka?

Ale jest jeszcze jeden instynkt, którego przezwyciężenie jest oznaką rozumu i dojrzałości.

To zwierzęcy instynkt popędu seksualnego. Nie ukrywajmy, że to w nas nie siedzi. Bo siedzi mocno. Uwaga, będę mówił o nas – facetach, w dodatku facetach hetero, bo tę grupę znam najbardziej, bo wiem jak to wygląda z własnej perspektywy.

Zaczyna się gdzieś we wczesnym wieku nastoletnim i prawdę mówiąc czasem myślę sobie, że gdybyśmy zorganizowali dzień w którym wszystko nam wolno i jednocześnie dzień, po którym pamięć się resetuje, to skończyłoby się to jedną wielką orgią. Przynajmniej u sporej części męskiej populacji.

Pod każdym wątkiem o molestowaniu seksualnym, pod postami z akcji #metoo, pod artykułami o kolejnych aktorach, których przeszłość wychodzi na światło dzienne, znajduje się co najmniej jeden głos piszący, “że to przecież przesada”. Jest takie powiedzenie, że mężczyzna myślący o seksie niespecjalnie myśli, bo krew z mózgu jest w tym czasie używana do zasilenia penisa. I coś w tym jest.

Chłopaki. Ja też uwielbiam seks. Kocham kobiecie piersi. Tak, kuszą mnie, lubię na nie patrzeć, jestem tak zaprogramowany, że kuszą i kusić mnie będą wszelkie kobiece kształty, seksowna bielizna i wszystko co się z tym wiąże. Ale choć w wielu obszarach pozostawiłem sobie pole do #nevergrowup to ludzka seksualność i wszystko z nią związane jest wskaźnikiem tego, czy zatrzymałeś się w rozwoju, czy nie. Bo im dłużej żyję, tym bardziej jestem przekonany, że dojrzewanie polega właśnie na tym, by być bardziej człowiekiem niż zwierzęciem i kontrolować swoje podstawowe popędy. I tak jak w wieku trzydziestu kilku lat raczej nie opowiadamy w pracy o tym jaką zrobiliśmy kupę, ani nie popisujemy się trzytonowymi bąkami, tak powinniśmy umieć o sprawach seksu myśleć mózgiem, a nie penisem. Dlatego, że dotyczy to drugiej osoby, może naruszać jej prawo to GODNOŚCI i decydowania o sobie. Bo może ją krępować.

Niestety całe rzesze facetów pozostają nadal w tym obszarze mentalnymi nastolatkami.

Hej, obrońco molestujących! Ja wiem, że kiedy słyszysz “molestowanie” i wyobrażasz sobie seksowną koleżankę z pokoju obok w koronkowej bieliźnie to od razu myślisz sobie, że “przecież bez przesady”. Sęk w tym, że to złe wyobrażenie. Wyobraź sobie, że przytula się do ciebie w autobusie mało atrakcyjna pani z wąsem. Albo dwóch barczystych ochroniarzy – o ile jesteś hetero, powinno ci to skutecznie wyjaśnić jak wygląda problem z drugiej strony.

To co powiem teraz może zaboleć, ale uwaga, PRAWDOPODOBNIE NIE JESTEŚ ADONISEM. Większość z nas nimi nie jest. To nie jest tak, że wszystkie kobiety na twój widok pragną zerwać z ciebie ubranie i cię zgwałcić. Nie śnią po nocach i myślą o dzikiej nocy z tobą.
Molestowanie odbywa się WBREW woli jednej ze stron, więc wyobrażanie sobie tego w przyjemny sposób zniekształca obraz sytuacji.

Kiedy mowa o jakiejś asystentce, czy sekretarce, nie wyobrażaj sobie ponętnej aktorki porno w biurowej scenie, którą niedawno oglądałeś w sieci. Wyobraź sobie swoją córkę (jeśli ją masz), swoją żonę, siostrę, albo matkę. Bo to zazwyczaj jest czyjaś córka, żona, siostra albo matka.

“Gdyby jej przeszkadzało to by głośno powiedziała”.

Nie, to tak nie działa. Ludzie są często sparaliżowani sytuacją, oraz jak już pisałem – wstydzą się o tym mówić. Chociaż z drugiej strony często mówią. I wcale nie są wysłuchiwani. Skoro historie o molestowaniu seksualnym dzieci w rodzinach potrafią być ukrywane latami, tego typu zachowania też są często zbywane jako “mało szkodliwe”.

“To wymysł lasek, jakoś faceci się na to nie skarżą. To niesymetryczne!”

Tak, to niesymetryczne. I symetryzmu tu nie ma.

Bo jesteśmy nieco inaczej zaprogramowani jako ssaki i nasze instynkty nieco się różnią. To nie jest oczywiście tak, że kobiety nie molestują, albo nie mają chęci nagle uprawiać seksu z kolegą z działu obok, ale przez wieki to właśnie mężczyźni ustalili sobie dominująca pozycję w naszej kulturze. Jeszcze niedawno kobiety nie miały prawa głosu, mężczyźni też zazwyczaj są silniejsi fizycznie, co przekłada się na ich dominację. I – to moje prywatne zdanie – mamy silniejszy, zwierzęcy instynkt każący nam zostawić jak najwięcej potomstwa (choć oszukaliśmy system i potrafimy to robić bez zostawiania potomstwa, ale to właśnie dlatego seks jest dla nas tak przyjemny).

“To przecież tylko żarty!”

Humor to kwestia indywidualna i trudno określić jednoznaczne granice z nim związane. Monty Python nie miał żadnych granic w swoich kabaretach, ale mimo wszystko jest to dość wysublimowany humor. Większość żartów, a raczej żarcików seksualnych nie ma nic wspólnego z wysublimowanym humorem.

Tym bardziej, że żarty często przestają być śmieszne, gdy dotyczą konkretnej osoby.  Ważny jest też kontekst i odbiorcy. Czym innym jest żart, który mówię prywatnie mojemu dobremu kumplowi, czym innym to oczym gadam z kumplami przy piwie a czym innym tekst puszczony publicznie.

“To teraz modne, wszyscy nagle niby byli molestowani!”

Zaczęło się robić głośno, bo ludzie zaczęli o tym mówić. To wstydliwy temat, o którym wiele osób nie chce mówić, bo jest to dla nich intymne, wstydliwe, a nawet traumatyczne.
Tak, staje się o tym coraz głośniej. W rozwoju naszej cywilizacji przyszedł moment, w którym przestano uważać czarnoskórych za małpy, przyszedł moment w którym uznano, że nie powinno być bardziej uprzywilejowanych grup społecznych takich jak szlachta, przyszedł czas w którym uznano, że niewolnictwo i pańszczyzna są złe, w latach 80 zaczęło się mówić o promieniach UV, ostatnio zaczęło się mówić głośniej o smogu, przyszedł więc także czas, by postawić sprawę jasno – wszelkie zachowania seksualne są ok, jeśli jest na nie zgoda obu stron. Jeśli znajdziesz kobietę, (lub faceta) która pozwoli ci się biczować i będzie w sypialni nazywać cię swoim panem i władcą – ok. Jeśli to ty będziesz zakuty w kajdanki i skórzany strój – nic mi do tego. Ale jeśli rzucasz publicznie taki tekst o swojej asystentce, nie będzie na to zgody coraz większej ilości osób. I całe szczęście.

W ostatnich dekadach zmienia się w naszym społeczeństwie mnóstwo rzeczy i wielu rzeczach mówi się głośno. Wykształca się coraz więcej wrażliwości społecznej. To jest jedna z tych rzeczy.

“Ale… ale…. to teraz nawet nie można prowadzić podrywu żadnego, bo to będzie molestowanie!”

Pozwól, że coś wyjaśnię. Mogę znowu cofnąć się do przykładu z osobą, która nijak nie przystaje do twoich wyobrażeń seksualnych? Czy chciałbyś by trzech pijanych żuli spod sklepu, siedzących na ławce, mówiło coś o twoim tyłku? Pewnie nie sprawiałoby ci to zbyt dużej przyjemności.
Mam wrażenie, że większość facetów narzekająca na to, że teraz nie można prowadzić podrywu, prowadziła go do tej pory z delikatnością goryla.

W większości wypadków dziewczyny nie będą miały nic przeciwko temu, by powiedzieć, że świetnie dziś wygląda, że ma naprawdę fajną sukienkę, albo zmieniła kolor włosów (to zawsze działa, męska spostrzegawczość jest w cenie). Natomiast gapienie się na biust, czy wręcz robienie o nim uwag, nie należy jednak do wysublimowanych metod podrywu.

***

Nie przestaniemy myśleć o seksie, nie przestaniemy być kuszeni, tak jesteśmy zbudowani, to dla większości osób rzecz zbyt silna. Pamiętajmy jednak o tym, że wszelkie kwestie z tym związane powinny odbywać się za zgodą obu stron. A wannabe adonisi rzucający seksualne podteksty są tylko w swoich myślach Bradami Pittami i Dżordżami Klunejami. Z boku wyglądają jak piesek kopulujący nogę od stołu, albo obleśny wujek na weselu, który obmacuje w tańcu młodą dziewczynę, albo rzuca obleśne uwagi w stylu “No no, zaokrągliła się tu i ówdzie”.

Nie bądź obleśnym wujkiem.

I dojrzej. W tym obszarze akurat warto.