Między tęczową a brunatną koszulą

I znowu to samo. Jestem w kropce. A raczej jestem między młotem a kowadłem, bo decyzji żadnej podejmować nie muszę. Siedzę sobie w swoim centrum lekko nachylonym ku libertarianizmowi i patrzę w lewo i w prawo. Patrzę, bo jutro dzień ważny – 11 listopada. Święto...