Za chwilę kurz osiądzie. Wydarzenia ostatnich dni powoli rozmyją się, a my wrócimy do życia. Ale niestety większości nie do spokojnego i błogiego wypasu owiec i obserwowania obłoków płynących na niebie. Do walk i kłótni w sieci. Zmienią się po prostu tematy, a pewnie dojdą nowe – niedługo wybory, więc będzie pojawiało się ich coraz więcej.
Nie chcę studzić Waszego zapału do walki o to co dla Was ważne. To dobre i szlachetne. Chodzi jednak o to, by nie bić na oślep i pamiętać o pewnych zasadach. Bo nawet najlepszy wojownik, a szczególnie najlepszy wojownik nie wali na oślep w emocjonalnym szale. Rozróżnia wroga od tego, kto wrogiem nie jest. A także nie daje się wciągać w pułapki.

1. To jest internet

Sieć jest w naszym życiu od tak dawna, że powoli zapominamy jak było, gdy jej nie było. To jednak ciągle marne dwadzieścia kilka lat na tle kilku tysięcy lat historii naszej cywilizacji i znacznie więcej lat istnienia naszego gatunku. Sieć przyniosła nam wiele dobra, ale odhumanizowała nasze relacje i to jest coś, o czym ciągle zapominamy. W sieci puszczają nam hamulce, w sieci piszemy rzeczy, których nie powiedzielibyśmy w twarz drugiej osobie. Czytałeś o tym już 10 lat temu, prawda? Ja też. Ale ciągle o tym zapominamy. Sieć to doskonałe miejsce do upustu frustracji dla tych, którzy są sfrustrowani. Dla tych, którzy często w prawdziwym życiu wcale nie napisaliby takich rzeczy.

Zastanów się więc tak często jak to możliwe – mnie często się to nie udaje – czy rzeczywiście powiedziałbyś drugiej osobie w twarz, to co chcesz jej napisać?

2. Druga strona chce dobra

To może być niewiarygodne, ale to jest tak, że druga strona sporu (kimkolwiek jest druga strona, ale o tym za chwilę) też chce dobra. To nie jest tak – oprócz nielicznych wyjątków – że druga strona chce destrukcji wszystkiego wokół i uprzykrzenia życia innym. Rozpadu ładu społecznego w Polsce, upokorzenia innych, czy kryzysu ekonomicznego. Po prostu widzimy inne drogi dojścia do tego stanu, a czasem nawet inny stan docelowy.

Ja jeszcze dekadę temu pewnie broniłbym do upadłego wolnego rynku, bo gdzieś tam sobie ubzdurałem, że to najlepsze ze wszystkich rozwiązań. Po to by jakiś czas później dojrzeć do innych poglądów. Nie mogę więc wymagać od innych, by już na starcie podzielali moje poglądy.

Nie musisz ustawać w przekonywaniu ich do swojej racji! Nie zakładaj jednak od razu najgorszych intencji. To zmieni dużo, bardzo dużo.

3. Tak naprawdę nie ma stron

Chyba najgorszą rzeczą, która wydarzyła się w ciągu ostatnich lat jest polaryzacja. Jeszcze kilka lat temu wierzyłem, że większość nas jest gdzieś w centrum, a nieliczne ekstrema stanowią mniejszość. Dziś sam uwierzyłem w istnienie dwóch wrogich obozów. Tak jest wygodniej mediom, tak jest wygodniej politykom. Na tym można dużo ugrać. Ale czy rzeczywiście?
Po pierwsze na pewno nie ma dwóch stron. W najprostszym podziale będą istniały trzy, bo naprzeciwko ludzi określających się prawicą będą liberałowie nie zgadzający się z nimi w większości kwestii, ale też lewica, która nie zgodzi się z nimi co do poglądu na wiele kwestii obyczajowych, ale nie zgodzi się z liberałami w sprawach rynkowych. Ale tak naprawdę to nie są żadne pudełka do których wkłada się ludzi, żadne obozy z okopami. To pewne spektra na których można być w ekstremum, ale także blisko środka. Czy to już wstyd być w centrum? To naprawde nie oznacza symetryzmu. Ale nie w każdej kwestii jesteśmy przecież ekstremistami!

4. Trolle są wśród nas

Sam daję się złapać często na niektóre komentarze wręcz zachęcające do shejtowania. I potem dopiero zastanawiam się nad tym czy to prawdziwy człowiek. Trolle to już nie internetowe wesołki. To żołnierze na wojnie informacyjnej. Nie mnie tu teraz dywagować na jaką skalę jest ona prowadzona, ale to już nie teoria spiskowa, to udowodnione fakty, to zlokalizowane całe centra osób trudniących się w nakręcaniu społecznej nienawiści po obu stronach. Pisałem jakiś czas temu o zlocie trolli do moich komentarzy, wystarczyło tylko wspomnieć Putina, który moim (i nie tylko moim) zdaniem jest w dużej mierze za to odpowiedzialny. Ale nie tylko on. Ta wojna toczy się na wielu frontach.

To zjawisko na olbrzymią skalę, zjawisko, które zbiera olbrzymie żniwo – podpuszczeni ludzie sami biorą w tym udział, a trolle udają się w inne miejsce sieci siać ferment.

5. Ile w tobie emocji, a ile kalkulacji?

Piszę to jako osoba bardzo, ale to bardzo emocjonalna. Jednocześnie osoba tego świadoma. Ile komentarzy w sieci piszemy opd wpływem emocji i jak czesto zadajemy sobie pytanie PO CO? Bo właśnie to pytanie, zamiast DLACZEGO powinniśmy zadawać sobie częściej. Jeśli rzeczywiście chcesz, by Polska była bliższa Twojemu ideałowi, to zajmij się przekonywaniem ludzi myślących choć trochę podobnie do Ciebie, a niechodzących na wybory, że trzeba to robić. Bo to jest JEDYNA skuteczna metoda na zmianę. Taki mamy system. Na co liczysz? Na wzniecenie rewolucji lajeczkami i komciami? Czy po prostu chcesz napierd*ać na oślep w innych, bo sprawia ci to przyjemność?

Nie pozagryzajmy się. To do niczego nie doprowadzi. Do zobaczenia przy urnie! Idealnej partii nie będzie, na to nie licz. Mimo wszystko do zobaczenia!

Chcesz być ze mną w kontakcie? Polub mnie na Fejsie.
Obiecuję pisać same fajne rzeczy ;)
Czasem jakieś zdjęcie burgera.