Przez sieć przetacza się właśnie kolejna fala dyskusji o szczepionkach, a to za sprawą zachorowań na Odrę w Pruszkowie. Antyszczepy tradycyjnie przepuszczają atak, na sztandarach jak zwykle same „ałtorytety” z panią Sochą na czele, choć w tle tu i ówdzie pojawia się tradycyjnie jakiś doktor mechaniki kwantowej, docent obróbki skrawaniem i profesor – wykładowca Wyższej Szkoły Grabienia Liści. Ja przestałem już łudzić się, że takim bardzo gorliwym antyszczepom da się cokolwiek wytłumaczyć – to zazwyczaj ludzie albo mało inteligentni i na bakier z logiką, albo czymś mocno sfrustrowani, albo działający z innych dziwnych pobudek. Jak większość zwolenników teorii spiskowej mają odpowiedź na każdy zarzut i kompletnie, ale to kompletnie nie dadzą się przekonać logicznymi argumentami, czy też siłą autorytetów (WSZYSCY PRZEKUPIENI). No właśnie, tu chyba leży pies pogrzebany. Ale zanim powiem o autorytetach, słówko o tym dlaczego w ogóle znowu poruszam ten temat.

Szara strefa wątpiących

Poruszam go, bo coraz bardziej zauważam w tych dyskusjach pewną szarą strefę. Strefę pomiędzy nami – ludźmi ufającymi nauce i jej osiągnięciom, oraz Armią Sochy. To ludzie, którzy wątpią. Ludzie mądrzy, ludzie chcący dobrze, jednak z takiego czy innego powodu zaczynający się wahać. Może mający gorszy dzień, może mający z innych powodów chwilę zwątpienia. Może zapominający o tym, że źródło jest ważne.

Bo wiecie, opieranie się jest dość trudne. Trudne, bo wymaga silnej woli. Wymaga ciągłego powtarzania sobie „nie wierzę w treści z dupy, chociaż brzmią tak, że w sumie mógłbym dać się przekonać”. Bo teorie spiskowe ZAWSZE mają w sobie coś magnetycznego.

I właśnie o tę szarą strefę trzeba walczyć. Ja odruchowo atakuję każdego antyszczepa w sieci, bo mało której zjawisko jest tak szkodliwe jak to, ale nie chcę od razu wrzucać wątpiących do tego samego worka, bo widzę nawet po moich znajomych, że to normalni, myślący ludzie, którzy nie są jeszcze spisani na straty.

Rzecz o autorytetach i twojej (nie)wiedzy

Dlaczego wspomniałem o autorytetach? Otóż jeśli chodzi o szczepienia i sprawy z tym związane, to…

PRAWDOPODOBNIE GÓWNO WIESZ.

Przepraszam, że tak z grubej rury, pisałem o tym nawet ostatnio, ale to jest trochę tak, że musimy sobie po sokratejsku jasno powiedzieć, że są dziedziny na których się nie znamy. A medycyna to nie jest coś, co można sobie ot tak wciągnąć w jeden weekend. Albo nawet kilka weekendów czytając mądrości madek na forach, czy też blogi w stylu TegoNiePowiedząCiMedia.wordpress.com. Ba, nawet trzymając w ręku legitną książkę do immunologii raczej nie pochłoniesz z niej zbyt wiele. Niech wytłumaczy ci to mój kolega, jeden z moich ulubionych lekarzy wśród znajomych i znajomych wśród lekarzy, Jakub Sieczko:

Mam za sobą w życiu taki epizod, że studiowałem medycynę. Jak się wtedy studiowało medycynę, to trzeba było na drugim…

Posted by Jakub Sieczko on Tuesday, 22 November 2016

I co teraz? I autorytety. Po prostu. MUSISZ im zaufać. Jeśli nie studiowałeś medycyny, to na serio nie masz co specjalnie próbować tego rozkminić. Bo nie zrozumiesz dlaczego wszystkie mondruści antyszczepów można włożyć między bajki. To znaczy sporą część możesz wyśmiać samodzielnie, bo jeśli ktoś pisze że „ojoj w szczepionce znaleziono bakterie”, to oczywiście nie ma co nawet na to reagować, no można parsknąć, prawda. Jeśli ktoś wyciąga znowu argument o autyzmie, po tylu tysiącach artykułów przytaczających, że od początku to był fake news, to też wiedza medyczna nie jest potrzebna. Ale jeśli czytasz coś bardziej skomplikowanego, coś co wydaje się bardzo kuszące, coś co wygląda tak że WIADOMO BYŁO ŻE ZA TYM STOJO PINIONDZE HA, SPISEK, i śmierdzi co to, ale jednak nie aż tak bardzo i zaczynasz się głowić, że może to prawda, to na serio zwróć się w stronę autorytetów. I pomyśl jak wielki musiałby to być spisek, tak wielki, że pokrywałby swoim zasięgiem znakomitą większość lekarzy na ziemi poza małymi wyjątkami. Serio, serio, chcesz w to wierzyć?

Centrum Zwalczania Głupoty

Brakuje mi bardzo mocnego działania anty-antyszczepowego w sieci. Owszem, jest sporo fajnych treści, jest choćby Kasia Gandor o choćby tu:

Czy w drugiej części:

Jest też Crazy Nauka.

Ale marzy mi się taki oficjalny serwis, wzmocniony pieniędzmi z budżetu (bo to muszą być duże pieniądze), który tak sromotnie pierdolnie w całą Polskę. Serwisu z PROSTO wytłumaczonymi (wierzę, że się da) faktami i debunkowanymi mitami. Na bieżąco. Trochę jak snopes.com. Każda podstrona to jeden mit i jedno jego rozwianie. Tak, aby można było linkować to w każdej dyskusji. Ja wiem, że nowe teorie antyszczepów mnożą się co chwilkę, ale wtedy od razu PACH wkracza odtrutka.

Nie po to, by przekonać Wojska Sochowii. Z nimi jest trudno. Ale na to wszystko patrzą masy. Patrzą i myślą – a może? A może jednak? A może trochę mają rację?

I choć to prawda, że w przypadku Ziemi prawda leży trochę po środku, bo Ziemia jest trochę płaska, to możemy to wszystko potraktować jako zabawę. W przypadku teorii antywacowych o żadnej zabawie nie może być mowy.

A Ty, jeśli wątpisz – zwróć się do autorytetów. I zastanów się kto nim dla Ciebie jest. Profesor medycyny, czy pan Zdzisio, specjalista od lepienia garnków, który po godzinach pisze na WyssałemToZpalca.blogspot.com.

I pamiętaj. Nie wszystko co napisano w sieci jest prawdą. Nie ważne CO jest napisane. Ważne przede wszystkim KTO to napisał. Zapisz sobie w kajeciku. Albo na tablicy: