– A może to wszystko…*** i założyć firmę? Gdyby nad siedzibą każdej korporacji – nie mówiąc już o warszawskim „Mordorze” – pojawiły się chmurki symbolizujące takie myśli, słońce miałoby spory problem z przebiciem się do okien. To dość kusząca myśl – zero głupich szefów, idiotycznych zasad i przerostu formalności, podkradania jedzenia z firmowej lodówki, czy stania w korkach. I zarabianie tylko na siebie! Kusi. Oj kusi.

Jestem po drugiej stronie. Pięć lat temu odszedłem z pracy aby rozwijać własny biznes. Przez pół dekady nie pracowałem dla nikogo obcego (nie licząc zleceń blogerskich, ale zlecenia to zlecenia). Co więcej nie dojeżdżałem do pracy, nie stałem w porannych korkach (nie licząc odwożenia dzieciaków do szkoły i przedszkola). Czy jestem z tej decyzji zadowolony? Pisałem kiedyś, że staram się nie oceniać swoich decyzji z perspektywy czasu, wolę podjąć błędną decyzję, niż nie podejmować żadnej. To właśnie tego zawsze żałujemy najbardziej. Ale mimo wszystko postaram się dokonać oceny.

Moje dokonania oceniam pozytywnie – udało się zbudować firmę generującą obrót liczony w milionach złotych, a także uwolnić się od wielu spraw, które krępowały mnie podczas pracy u kogoś. Mam więcej wolności, mogę sam podejmować decyzję o tym kiedy jem lunch i kiedy udzielam sobie urlopu. Nie wiem jednak zupełnie co działoby się gdybym został, więc tego typu porównania nie mają sensu. Pamiętaj – nigdy nie zdobędziesz kompletu informacji i tej decyzji i zawsze będzie to obarczone ryzykiem. Ja jednak postaram się pomóc, przypominając sobie jakie rzeczy brałem pod uwagę, o czym warto myśleć podejmując taką decyzję – bardziej pod kątem osobistym niż biznesowym.

Kiedy firma zacznie zarabiać?

Poza dość specyficznym przypadkiem kiedy masz olbrzymi majątek z którego się utrzymujesz i praca służy ci tylko do spędzania czasu w produktywny sposób, potrzebujesz środków na utrzymanie. To dość ważny temat, który jeszcze poruszę tu kilkukrotnie, ale musisz jasno określić moment, w którym zacznie pojawiać się kasa. Rzucanie pracy jeszcze przed założeniem firmy jest mocno ryzykowne, wtedy nie masz zazwyczaj pojęcia jakie masz szanse na powodzenie tego przedsięwzięcia, chyba, że twoim pomysłem jest odejście z korpo i zabranie kluczowego klienta – znam takie przypadki i bez wgłębiania się teraz w etykę takie postępowania, trzeba przyznać, że rzeczywiście może to zapewnić szybki i stosunkowo pewny dochód. Oczywiście działalność oparta tylko na jednym kliencie będzie zazwyczaj dość mało stabilna, ale to już inna kwestia.

Częstszym, choć bardziej wyczerpującym rozwiązaniem jest początkowe rozwijanie działalności po godzinach. Tak wyglądało to w moim przypadku – przez rok pracowałem wieczorami, by w końcu zdecydować o tym, że tak dłużej nie mogę. O równowadze między pracą a życiem prywatnym będę pisał w osobnym punkcie, pamiętaj, że jest ona potrzebna nie tylko dla zdrowia, ale po prostu dla powodzenia całego przedsięwzięcia. Człowiek zmęczony to człowiek mniej produktywny, a także częściej chory. Jednak przez okres kilku miesięcy, czy roku może to być dobre rozwiązanie.

Gdy od samego początku masz zapewnioną pensję, sprawa wygląda inaczej, pomyśl jednak jak wygląda to w czasie – czy dotacja którą dostałeś zapewnia ci wynagrodzenie tylko przez rok? Warto oczywiście na starcie skorzystać z dźwigni finansowej i pomyśleć o dobrym kredycie na działalność, chyba że masz inne formy finansowania. I o sensownym koncie firmowym. Choćby o ofercie BNP BGŻ Paribas – konto w Pakiecie Lider to wg rankingu Rzeczpospolitej z 8.03.2018 najatrakcyjniejsze konto dla uruchamiających własny biznes. Jednak nawet przy najlepszych ofertach kredytowych warto zrobić kalkulacje pod swoim, osobistym kątem. To kończy się szybciej niż się wydaje, warto to brać pod uwagę, szczególnie w połączeniu z następnym punktem.

Jak bardzo potrzebujesz stabilności?

To, czy poprzedni punkt jest ważny zależy w dużej mierze od twojej sytuacji życiowej. Być może nie potrzebujesz jej zupełnie – nie ma kredytu, nie masz innych zobowiązań, a w razie czego możesz przeprowadzić się do rodziców. Może masz dobrze zarabiającego partnera, czy partnerkę, więc chwilowe zmniejszenie się budżetu nie będzie problemem? Warto pomyśleć właśnie o tej stabilności drugiej osoby, ona może być kluczowa.

Ja podjąłem tę decyzję mając na głowie leasing, kredyt, dziecko i drugie dziecko w drodze. I 35 lat! Ha! :) Ale obliczyliśmy na ile wystarczyłaby nam pensja z korpo, którą dostawała żona i jak bardzo musielibyśmy zacisnąć pasa w razie niepowodzenia. Warto też realistycznie ocenić szanse powrotu na rynek pracy.

Co z dziećmi? Masz? Planujesz? Warto zaplanować jak będzie wyglądała działalność i przychody w trakcie ciąży i urlopu macierzyńskiego.

Co jeśli nie wyjdzie?

Właśnie, co wtedy? Nowe przedsięwzięcie to często mnóstwo optymizmu i wspaniałych myśli „na pewno się uda!”. I tak jak głupio myśleć o tym co w przypadku rozwodu, wtedy gdy bierzemy ślub, tak i teraz nie jest to najprzyjemniejsza z myśli. Ale jednak trzeba przez to przejść.

Ile masz lat? Jakie masz wykształcenie? W jakiej branży pracujesz? W jakich stosunkach rozstajesz się ze swoim pracodawcą? Co będzie za 5 lat? To trudne pytanie, bo nikt z nas nie jest wróżką, jednak można choć trochę zastanowić się nad tymi kwestiami. I założyć kilkuletnią nieobecność na rynku.

Czy jesteś w stanie żyć bez regularnej pensji?

Porzućmy już te czarne myśli o porażce. Ale sukces też niezawsze oznacza regularne dochody. W zależności od tego jak rozwinięta jest firma w momencie gdy rzucasz pracę, oraz umów z ewentualnym wspólnikiem, możesz mieć regularną pensję, lub nie. To dość ważne, a przejście z życia na regularnych przelewach do sytuacji w której modlisz się o szybki przelew za wystawioną fakturę (i złościsz na te przelewy, które się spóźniają, a uwierz mi – będą się spóźniały) to naprawdę spory szok.

Tu oczywiście pomaga pewien bufor finansowy, jeśli możesz sobie na niego pozwolić to świetnie. Gdy masz odłożone co najmniej 2-3 pensje do przodu, możesz umiejętnie wykorzystywać to do wygładzania wszelkich nierówności budżetowych. Spore znaczenie ma wysokość miesięcznych zobowiązań. Prawda jest taka, że bardzo przyzwyczajamy się do poziomu na którym żyjemy i nawet tego nie zauważamy. Znam przypadek wykrzaczenia się firmy należącej do osoby, której średnie stałe miesięczne wydatki wynosiły grubo ponad 10 tysięcy złotych!!! Warto je zweryfikować przed ucieczką z etatu.

Czy jesteś w stanie żyć bez ludzi?

Pieniądze to nie wszystko. W zależności od firmy, którą zakładasz, będziesz pracować z ludźmi lub bez. Może być to dla ciebie błogosławieństwo, jeśli jesteś introwertykiem, wizja pracy sam na sam z komputerem zupełnie nie przeraża, a wydaje się nawet bardzo pociągająca. A co, jeśli jest inaczej? Dla mnie stanowiło to jeden z większych problemów. Jako, że firma fizycznie znajduje się w innym mieście, byłem zmuszony do pracy zdalnej. Po 2-3 latach zaczęło to stanowić dla mnie olbrzymi problem, jako, że lubię kontakt z innymi ludźmi. Dobrym rozwiązaniem są wtedy coworki, czy inne miejsca gdzie przebywają osobniki ludzkie.

Czy potrafisz sam organizować pracę?

Własna firma to także brak szefa, co może być błogosławieństwem lub przekleństwem. Wszystko zależy od tego jak bardzo potrafisz organizować swoją pracę. Oczywiście stanowisko na którym pracowałeś też mogło zakładać dużą dozę swobody, ale własna praca, szczególnie z domu, to konieczność silnej organizacji czasu. I nie chodzi tylko o to, by potrafić przejść obok Playstation szepczącej namiętnie: „Chodź, chodź, tylko 15 minutek, potrzebujesz przerwy!”. Chodzi o to, by twoja praca była rzeczywiście produktywna, nawet jeśli pracujesz po 10, czy 12 godzin. Czy potrafisz sam sobie stawiać zadania, obsługiwać to-do listę, a także decydować kiedy zrobiłeś to co masz zrobić w danym dniu?

Jak bardzo potrzebujesz zewnętrznej motywacji?

To kolejny ważny czynnik, który ujawnia się po pewnym czasie. Pracujemy w różnych firmach, w niektórych nadal jedyną pochwałą jest brak reprymendy, w wielu jednak szefowie potrafią zmotywowac pracownika, albo go docenić. A jeśli nie oni, to współpracownicy. We własnej firmie często nie ma z kim obgadac problemów, ale także nikt nie powie GOOD JOB! Bo przecież dobra praca nie musi oznacząc od razu zwiększenia się stanu konta. A nawet samo to nie musi być koniecznie jedyną motywacją, niektórzy po prostu potrzebują kogoś, kto będzie ich chwalił, czy motywował w inny sposób. I to naprawdę może być problemem powodującym po kilku latach doły. Nie u wszystkich, ale jednak.

Czy jesteś w stanie kontrolować swój czas?

I na koniec jeszcze jeden element, który jest krytyczny, a w pewnych wypdkach prowadzi nawet do rozpadu rodzin. Czy nie jesteś pracoholikiem? Może wydawać się, że to groźniejsze w przypadku pracy u kogoś, ale ja prawdę mówiąc znam więcej pracoholików mających własne biznesy. Może dlatego, że tam zawsze jest jeszcze coś do zrobienia, a także często ma to większe przełożenie na zarabiane pieniądze. Własna firma to często o wiele więcej pracy, szczególnie na początku, ale nie tylko. Jeśli nie potrafisz sobie stawiać granic, może się to różnie skończyć.

Oczywiście nie musi, ale jeśli masz rodzinę, jeśli właśnie urodziło ci się dziecko, to warto pomyśleć o tym, czy tatę będzie znało głównie ze zdjęć i videopołączeń z odległych miast, czy nie. Celowo użyłem tu formy męskiej, bo akurat w tym wypadku to częściej problem mężczyzn, instynkt macierzyński częściej chroni przed takimi przypadkami choć oczywiście też nie zawsze. To są dość trudne decyzje, bo przecież zarabiasz także na swoją rodzinę i po to by także im było lepiej, ale z perspektywy ojca trójki dzieciaków wiem dobrze, że pewne momenty uciekają bezpowrotnie, a za 10 lat nie będzie pieniędzy, które pozwolą ci cofnąć się w czasie i naprawić pewne sprawy. Tu warto być szczerym z partnerem, czy partnerką od samego początku, oszacować czas w ciągu dnia, czy tygodnia potrzebny na rozwijanie firmy, ale także warto już później pilnować work-life balance.

Choć przecież nie musi to tak wyglądać. W naszym przypadku – a oboje pracujemy już z domu – brak pracodawcy pozwala nam na bycie z dzieciakami już od 17.00 (czy nawet wcześniej jeśli jest taka potrzeba), a także większą elastyczność jeśli chodzi o urlopy.

Podsumowanie

Własna firma może być świetną przygodą i dobrym początkiem niezależności finansowej, ale warto najpierw przeanalizować obszary na które może to wpłynąć i zdjąć choć na chwilę różowe okulary. Trawa po drugiej stronie wydaje się zawsze bardziej zielona, a rzeczywistość jest nieco inna. Jeśli jednak przejdziesz przez wszystkie te punkty suchą stopą i zdecydujesz się rzucić w wir przedsiębiorczości, to życzę szerokiej drogi, niskiego ZUS-u i szybkich przelewów. To naprawdę zupełnie inny tryb życia i choć nie jest dla wszystkich, dla wielu z nas jest czymś totalnie uwalniającym. Powodzenia!

Jest to pierwszy wpis z serii Poradnik Przedsiębiorcy realizowanego razem z bankiem BGŻ BNP Paribas