Wracałem wczoraj z Lublina do Warszawy. Ciemno, mokro, korki spowodowane pierwszym listopada. Ale prawdę mówiąc niezależnie od tego czy jest ciemno, czy jasno, czy jest mokro, czy sucho, ciepło, czy zimno, dajemy ciała z włączaniem się do ruchu. A to wydawałoby się tak proste.

Było już o tym milion tekstów, ja sam pisałem nie raz, ale im więcej tym większa szansa, że więcej ludzi to ogarnie.

1. Zwężenie pasa

Ja nie wiem czego ludzie nie rozumieją w tak prostej sytuacji. Są dwa pasy. Robi się z nich jeden. Zasada jest prosta i jasna – dojeżdżamy do samego końca i włączamy się „na suwak”. DO KOŃCA.

Tak się włączamy

Tak się włączamy

Tymczasem wczoraj na kończącym się pasie byłem SAM. Wszyscy zdecydowali, że zmienią pas dobry kilometr wcześniej. Dlaczego? Boicie się, że ktoś was na końcu nie wpuści? No jest to trochę uzasadnione, bo niestety spora część kierowców tak się zachowuje, ale to jest absurd jakiś. Dojeżdżamy do końca! Na poniższym rysunku jest tyle samo samochodów. Zobaczcie jak wydłuża się korek.

Tak NIE robimy!

Tak NIE robimy!

Ale to nic. Na pewno znacie tak zwanych „Szeryfów”, którzy nie dość, że nie ogarniają przepisów, to jeszcze sami blokują zwężający się pas, nie pozwalając dojechać do końca. To już absurd…

Samozwańczy szeryf miasteczka Głupota.

Samozwańczy szeryf miasteczka Głupota.

DOJEŻDŻAMY DO KOŃCA, A JADĄC NA DRUGIM PASIE WPUSZCZAMY SAMOCHODY „NA SUWAK”.

2. Zjazdy i tym podobne

Ale, ale. Nie zawsze należy jechać do końca. Trzeba koniecznie rozróżnić dwie sytuacje. Otóż jeśli mowa o pasie, który służy do zjazdu – choćby zjazdu z autostrady, ustawiamy się na końcu!

Dlaczego? Ano dlatego, że w tym wypadku inne działanie byłoby wpychaniem się. Jest jeden element oznakowania, którego nie kojarzy chyba większość kierowców – wiesz, że jeśli linia przerywana zmienia się na taką z krótszymi pasami, oznacza to, że dzieli ona pasy jadące w różnych kierunkach? Ja przyznam się, że też ogarnąłem to już kilka lat po dostaniu prawa jazdy. Mam nadzieję, że teraz uczą tego lepiej. W każdym razie w takim wypadku, jeśli zjeżdżasz – nie oszukuj i nie wpychaj się!

(Jedyne usprawiedliwienie – nie znasz miasta, zagapiłeś się itp – czasem oznaczenia są tragiczne. Ale robienie tego regularnie i naumyślnie – złooo)

I tyle. To takie proste. Mam nadzieję, że widzisz różnicę między tymi dwoma przypadkami.

3. Gdy ktoś się włącza

I jeszcze w bonusie jedna sprawa – bardzo ułatwia życie. Gdy widzisz, że ktoś włącza się do ruchu, a ty jedziesz prawym pasem – zmień go na lewy. Tylko upewnij się, że nic lewym nie jedzie (to inny problem, który dotyczy milionów kierowców).

Zjedź waść :)

Zjedź waść :)

Ty dalej jedziesz bez zmiany prędkości, a rzeczony samochód spokojnie się włączy. Wszyscy szczęśliwi :)