To już jakby nie patrzeć 8 lat od kiedy sprzedałem mojego PC i zakupiłem Playstation 3. Rozbudowywałem go przez lata i choć był z niego klasyczny statek Tezeusza (bo przez lata wymieniłem w nim wszystko łącznie z obudową), to szybko o nim zapomniałem i rzuciłem się w wir gier konsolowych. Konsolowcem wcześniej nie byłem zupełnie. Serio, zupełnie mnie one nie pociągały. Należałem z dumą do Glorious Race of PC gamers zanim powstały klasyczne PC – grałem na Spectrum, potem C64, Amidze, by w końcu wsiąść na PC-ty.

Granie na konsoli zaczeło wyglądać zupełnie inaczej i to nadal jest dla mnie nieco inna rozrywka. Choć wiele osób upiera się przy tym, że PC można podłączyć do telewizora i pada w salonie, to wiem, że 99% osób tak nie robi, bo jeśli ma PC to stoi on przy biurku. Na konsoli gram bardziej rodzinnie, rozwalony w fotelu czy kanapie, często z kumplem obok (jeden gra, drugi patrzy i popija piwko). Od 3 lat mam rzutnik, więc to rozrywka iście kinowa. Dzięki konsoli polubiłem gry “third person perspective” (wcześniej jakoś mi nie podchodziły), zacząłem wielbić Assassin’s Creed (na PC jedynka mnie już znudziła). Przestałem martwić się upgrade’ami, mieć dylematy “czy ta gra u mnie pójdzie i n jakich detalach”. Wkładam płytę – gram. I to rzeczywiście wpisało się w mój nowy tryb życia – przeszedłem do epoki post-PC. Muzykę puszczam sobie z Sonosa, filmy oglądam z Cood-e (opiszę niedługo). Siedzenie cały dzień przy kompie w pracy skutecznie zniechęcało mnie do grania na PC. Ile można siedzieć przy biurku i patrzeć się w monitor?

Aż w końcu stało się. Po latach kupiłem znowu PC. Miałem chęć zacząć montować filmy, które od 3 lat nagrywam GoPro, a Macbook Air nie dawał zbytnio rady wydajnościowo, więc kupiłem. A skoro już kupiłem, to odkurzyłem swoje konto Steam i…

…no wsiąkłem. Co tu dużo mówić wsiąkłem. Żeby było jasne – nadal uwielbiam granie na konsoli i dla mnie mimo wszystko to jak kawa i herbata, dwie różne rzeczy. Piję kawę i herbatę i nie mam zamiaru z żadnego napoju rezygnować. Ale muszę jasno powiedzieć – po powrocie na PC ileś rzeczy mnie ucieszyło i to nie tylko ze względu na nostalgię. Po prostu w niektórych sprawach granie na PC jest dla mnie lepsze. I tak jak ostatnio pomimo mojego bycia po applowskiej stronie mocy, widze jasno zalety Androida, tak chciałem wypisać to, co cieszy mnie w graniu na PC i za czym naprawdę tęskniłem.

Inna imersja

Pierwsza różnica tkwi dla mnie w imersji, czyli tym jak zanurzam się w grę. Uwielbiam grać na PS4, zanurzony w miękkim fotelu, szczególnie na dwa pady – z Mary, z synem albo kumplem. To dla mnie fajniejsze niż gra po sieci, bardziej towarzyskie. Mój rzutnik i olbrzymia ściana w pokoju powodują, że rzeczywiście gdy płynę po falach w AC:Black Flag, to czuję się jakbym był na okręcie. Jednak brakowało mi trochę tej prywatności w graniu na PC, z nosem wgapionym w monitor. Jest w tym coś nawet intymnego, to trochę inny rodzaj rozgrywki. Może przez nostalgię i stare hity przy których traciłem całe noce?

Myszka i WSAD

Wiem, że zaraz zostanę shejtowany przez wielbicieli padów, ale… po tylu latach nadal wolę celowac myszką. Sorry. Wiem, że da się nauczyć, że to możliwe itp. I ja w sumie umiem – może nie jakoś niesamowicie – ale umiem. Mimo wszystko celowanie myszką wydaje mi się lepsze, fajniejsze i dokładniejsze. Po prostu. Miałem nawet dokupiony FragFX do PS3, czyli specjalną myszkę z jednoręcznym padem do lewej ręki i grało się na tym całkiem znośnie. Wiem, że są takie zestawy do PS4, ale kosztują krocie. Może przez to unikam gier FPP na konsolę? Mierzenie celownikiem ciągle wydaje mi się dość ułomne sorry. Wiem, że w Star Wars Battlefront na pewno dostawałbym mniej w dupsko gdybym grał myszką.

Grafika

Tu sprawa jest dość jasna. W PC grafika może być czymś uciążliwym – gdy musisz dokupować sprzęt do nowych gier, ale gdy cię stać, jest o wiele lepsza. Bez dwóch zdań. Już w momencie wyjścia danej konsoli można spokojnie złożyć PC pozwalającego na więcej, a gry to wykorzystują. Co więcej – gdy odstawiałem PC raczej tego nie było, ale dziś prawie każda dobra gra ma mody i shadery. A te sprawiają, że gry naprawdę wyglądają niesamowicie. Nawet Minecraft na shaderach zmieniających niebo i wodę wygląda kosmicznie. Ostatnio za sprawa promocji na Steamie wróciłem do Skyrima, zainstalowałem shadery i wpadłem jak śliwka w kompot. To jest piękne, po prostu piękne. Tym bardziej, że wreszcie po latach stać mnie na to, by kupić sobie kartę jaką chcę, albo tyle ramu ile chcę, bez zastanowienia – kiedyś było to zupełnie niemożliwe i MAX DETAILS było tylko legendą :)

Szybkość

A propos Skyrima. Na PS3 podczas ekranu ładowania z nudów obracałem pojawiające się tam przedmioty. Chciałem porównać płynność ich obracania na PC, ale… nie mogłem. Bo gra ładuje się w 2 sekundy :) Tak, od momentu odpalenia gry do momentu kiedy rzucam fireballa mija mniej niż minuta. Niestety na konsolach jest inaczej. Najpierw system, logowanie, wybór gry, ładowanie, jeden ekran, drugi ekran… Zdążę spokojnie pójść po piwo do lodówki :) I tak, w niektórych grach (Wiedźmin 3) kolejna śmierć mnie skutecznie zniechęcała i powodowała, że szedłem spać grzecznie w okolicach północy. Po prostu nie chciało mi się czekać minuty na załadowanie gry. Nad PC-tem zarywam więcej nocy, bo wszystko dzieje się szybko, a gry ładują się okamgnieniu. Rekord pobiło chyba GTA5, które instalowało się na konsoli godzinę. Serio, godzinę! Teraz chyba jest to poprawione i można przejść pierwszą misję szybciej.

SAVE i LOAD

No właśnie, skoro mowa o szybkości ładowania. Gdy na konsoli to nadejście ery dwóch spraw, które nie do końca mi się podobają. Pierwsza to auto-regen. To co prawda jest już w większości gier także na PC i nie wiem czy można to wiązać z nadejściem konsol, ale mam takie wrażenie. Trochę brakuje mi spieprzonych quick-save’ów na 5 punktach energii i kombinowania jak wyjść z tego wszystkiego.

Ale to w sumie nic takiego, zależy to od gry. Bardziej denerwują mnie auto-save’y, a raczej brak możliwości ręcznych save’ów w coraz większej ilości gier. A już na pewno quick-save’ów i quick-loadów, które zawsze gdzieś tam były pod palcami. Tak, mam wrażenie, że to właśnie konsole trochę to wymusiły.

Mody

Mody to dla mnie dość nowy świat, bo 8 lat temu prawie ich nie było, a gdy były to strasznie upierdliwie się je instalowało. Dziś mam całe installery i tysiące modów do wyboru. Razem z shaderami i innymi dodatkami potrafia naprawde uczynić gry jeszcze bardziej miodnymi. Aż chce się spytać – dlaczego producenci nie wypuszczają gier z takim niebem i taką wodą od początku? :) Na autoloota czekałem długo, to piękne nie musieć przetrzepywać wszystkich zwłok w poszukiwaniu złota.

Inne gry

O ile nadal wolę grać w Wiedźmina i jemu podobne gry na konsoli (choć Skyrim za sprawą modów i shaderów to dla mnie teraz tylko PC), o tyle brakowało mi przede wszystkim strategii. Kupno PC przyspieszył też fakt, że mogłem brać udział w testach recenzenckich Civilization Beyond Earth. Zawsze lubiłem różnego rodzaju RTS-y, strategie i przygodówki point and click. I choć moje ukochane Monkey Island wyszło na wszystkie chyba platformy (iOS, PS) to nadal najfajniej gra mi się w nie myszką. Tego typu gier praktycznie nie ma na konsole i tablety, i pewnie za dużo nie będzie. Nie ten interfejs, może nie ten target.

Ceny

I last but not least. Ja dostaję dużo gier od producentów, dystrybutorów, czy samego Playstation, ale prawda jest taka, że gry na konsole sa droższe i wszyscy o tym wiedzą. Nie wiem, może wychowanie na giełdzie komputerowej buduje we mnie takie bariery, ale choć mogę spokojnie sobie pozwolić na kupno gry za kilkaset złotych, choć bywa tak, że wydam tyle za pójście do restauracji rodziną, to zawsze mam opory gdy kupuję grę za 300 zł. Tym bardziej, gdy półkę obok widzę ceny gier PC. Niestety tu się nic nie zmienia i pewnie nie zmieni. Szkoda.

***

Tak więc nadal kocham konsolę (damn, wiem, że ktoś z Sony to przeczyta), ale odkurzyłem w sobie sentymenty do PC i nie mam zamiaru ich pogrzebywać. Granie na PC to dla mnie nieco inny sport, raczej nie będę trzymał PC w moim geek-roomie (chociaż wiem – mogę, ale nie chcę bo wykorzystuję go przy biurku do innych celów, a ciągłe noszenie go mija się z celem), na pewno będę nadal grał w dużej mierze na konsoli. To rozrywka grupowa, rodzinna, to rozrywka dla mnie bardziej kanapowa i wyluzowana. Ale raz na jakiś czas będę zamieniał się  w Goo, który zarywał noce nad Cywilizacją, Black & White, Maniac Mansion, Transport Tycoon, Half Life, Dark Messiah i wieloma innymi tytułami. Ma to swój smaczek.

 

Podziel się!

Udostępnij notkę znajomym: