fbpx

Po dłuższej przerwie piszę trzeci tekst zainspirowany obecną sytuacją, której chyba nie muszę specjalnie naświetlać. Pisałem wcześniej o nienawiści oraz o wartościach. Ten będzie dość szeroki i wykraczający poza samą kwestią uchodźców. To tak naprawdę diagnoza czasów obecnych i naszego korzystania z internetu. To ciekawe jak wiele można – pomimo tego, że to zamierzchłe czasy – dowiedzieć się na temat dzisiejszych czasów od dawnych filozofów. Nimi też dzisiaj trochę się podeprę. Dopiero po tym tekście będę mógł odnieść się do samego tematu uchodźców i powiedzieć jakie mam zdanie. No właśnie – pomimo, że jeszcze go właściwie nie wypowiedziałem już tak wiele osób mnie zaatakowało. Czy nie jest to symptomatyczne? Ale po kolei :)

Wiedza, czy informacja?

Pamiętacie czasy pierwszych wyszukiwarek? Najpierw poznałem Yahoo, potem Altavistę. A potem przyszedł Google i pozamiatał. Pamiętam, że właśnie

wtedy zacząłem się zastanawiać nad tym jak będzie wyglądał świat za 10, czy 15 lat. Swobodny dostęp do wiedzy – myślałem – to będzie coś. Koniec z fałszowaniem rzeczywistości. Prawda i tylko prawda. O w jak wielkim byłem błędzie!

Później nadeszła era mediów społecznościowych. I znowu pomyślałem sobie, że to remedium na wszelkie kłamstwa dużych gazet, z których każda ma jakąś linię. I znowu okazałem się bardzo naiwny. Jedno i drugie nadeszło, ale wcale nie oznacza to, że zaczęła się era prawdy. Wręcz przeciwnie.

O Sokratesie

Było dwóch starożytnych filozofów, którzy mocno zapadli mi w pamięć. Pierwszym z nich był Sokrates. I jego słynne “wiem, że nic nie wiem”. To zdanie, które może wydawać się nieco dziwne, ma w sobie olbrzymią głębię, bo definiuje postawę wybitnie dojrzałą i mądrą. Cała postawa Sokratesa i jego sposób dyskusji opierał się na tym, że nie narzucał on żadnych tez swojemu rozmówcy. Częściowo świadomie, częściowo specjalnie. Zamiast narzucać tezy – zadawał pytania. Wytykał nieścisłości, pytał, pytał, pytał. Z jednej strony robił to specjalnie by wycisnąć z rozmówcy jak najwięcej, z drugiej po prostu zdawał sobie sprawę ze swojej niewiedzy. I prawdę mówiąc zdaje sobie z tego sprawę każdy inteligentny człowiek. W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę jak mało wiesz i jak wiele jeszcze przed tobą. Tylko głupcy (lub rzeczywiście wybitni specjaliści w bardzo wąskim zakresie) są pewni, że wiedzą wszystko. I niestety ci pierwsi są zazwyczaj najgłośniejsi.

O Justinie Krugerze, Davidzie Dunningu i Karolu Darwinie

Ci pierwsi dwaj panowie udowodnili swego czasu pewną rzecz, która jest bardzo widoczna w internecie. Otóż im mniej znasz się na pewnej dziedzinie tym większą masz pewność siebie. Zwane jest to właśnie efektem Krugera-Dunninga”. Zdefinował to także Karol Darwin mówiąc: “ignorancja częściej jest przyczyną pewności siebie, niż wiedza”.

Sounds familiar? Dla mnie to typowe dla dyskusji internetowych. Najgłośniejsi są w nich neofici, którzy są żarliwi z natury, ale równocześnie posiadają stosunkowo niewielką wiedzę na dany temat. O jak oni się mądrzą! O jak są przekonani o swojej wiedzy i słuszności!

O Putinie

Pamiętacie co działo się półtora roku temu? Kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę? Co druga osoba na fejsie była nagle specjalistą od geopolityki, militariów, strategii wojskowych i… wróżenia z fusów. Wszyscy się mądrzyli, wszyscy mieli gotowe rozwiązania. Po kilku dniach typowy Polak nie znał się już tylko na prawie, medycynie, piłce nożnej i skokach narciarskich, ale także na wszystkim co było związane z atakiem. Fascynujące, prawda?

O Arystotelesie i ekstremistach

Napisałem dziś kilka zdań o Sokratesie. Czas więc na jego ucznia, który jest drugim greckim filozofem, który jest mi bliski. Nawet bardziej. Bo sformułował on zasadę Złotego Środka, o którym nie raz już pisałem. Zasada ta rozumiana po mojemu oznacza to, że prawie zawsze ekstrema są złe. Kieruję się tą zasadą praktycznie zawsze – i prawie nigdy mnie to nie zawodzi. Od kiedy z bycia korwinistą w liceum (sic!)skręciłem w lewo, by dojść do centrum (o tym będzie osobny tekst, który obiecuję Wam od roku) właściwie zawsze odcinam się od wszelkich ekstremów. Oczywiście złoty środek nie zawsze leży równo po środku, ale staram się go szukać, bo wiem, że w środku leży sens i dialog.

Ekstremiści zazwyczaj mają jeden podstawowy problem. Jest ich za mało. Ludzkość jako całość jest jednak dość mądra, więc są oni równoważeni. Dlatego ich głównym dążeniem jest wciągnięcie pod swój ideowy parasol jak największej ilości ludzi. To samo w sobie jest dla nich wartością, to ich cieszy, wtedy wreszcie mogą się dowartościować i powiedzieć: “NO, MIELIŚMY RACJĘ, NIE JESTEŚMY WARIATAMI, INNI MYŚLĄ TAK JAK MY!”

O dogmatach

Śmieszy mnie pewność poglądów u tak wielu osób. Jest ona najbardziej widoczna właśnie o prokorwinowskiej gimbazy. Ludki, które mają problem z matematyką i historią na poziomie maturalnym, nagle powtarzają teorie makroekonomiczne, które mają uzdrowić cały kraj. Nie mają pojęcia o historii gospodarki, o sporach Friedmana i Freemana, o tym jak poszczególne teorie się ze sobą ścierały. Nie mają pojęcia o czymkolwiek. Oni WIERZĄ. Bo na tym polega dogmat. Przyjmujemy pewne rzeczy na wiarę.

I wiecie co? Ja też tak czasem robię. Jest mnóstwo rzeczy, których nie mogę zweryfikować. Wierzę więc w nie, ale… z dystansem. Stosuję  jedną zasadę – jestem agnostykiem. Słucham jednej i drugiej strony, choć nie wierzą do końca w żadną z nich. Staram się wyrobić zdanie, słucham jak najwięcej mądrych ludzi, wyszukuję teorii przeciwnych. Wykuwam opinię.

Ale to zbyt trudne.

Dlatego przyjmujemy jakieś zdanie, a następnie wcale nie szukamy odpowiedzi w sieci. Szukamy potwierdzenia naszego zdania.

A je można znaleźć ZAWSZE. Zawsze znajdą się gazety lub blogi, które potwierdzą naszą teorię. Skoro tak wiele osób wierzy w to, że szczepionki powodują autyzm (choć 99/100 naukowców mówi, że to bzdura), że efektu cieplarnianego nie ma (choć 99/100 naukowców mówi, że jest), skoro tysiące jak nie dziesiątki tysięcy ludzi wierzy w to, że światem rządzi przybyła z kosmosu rasa Reptilian…

Skrzywione ideologicznie media nie szukają prawdy. Nie chcą podawać prawdy. Nie mają po co podawać prawdy. Zaspokajają swoje dwie podstawowe potrzeby. Potrzebę akceptacji (wreszcie więcej ludzi myśli tak jak my!) i potrzebę kasy. Po prostu. Większy ruch, więcej kasy. Kto tego nie widzi – jest ślepy.

Dlaczego ta trudno jest wam zauważyć, że prawicowe media nigdy nie napiszą prawdy o jakiejkolwiek kwestii związanej z osobami innego pochodzenia, albo innej religii? Przecież MISJĄ tej prasy jest obrona polskości i katolicyzmu, więc będą robić WSZYSTKO, by pokazać sprawę ze swojej strony! To samo zrobią media lewicowe mówiąc o dużych firmach. Tam zawsze pojawi się słowo “fabryka”, czy “wyzysk”.

O mediach

Wiecie co jest w sumie straszne? Po tylu latach nadal dajemy się wodzić mediom za nos. Tym dużym i tym społecznościowym, oddolnym. W czasach w których każdy może nie tylko wrzucić filmik, ale nawet napisać książkę! Łykamy jak pelikan wszystko co zobaczymy w sieci. Każdy filmik, a raczej opis filmiku. Na filmach o Smoleńsku, gałęzie na pierwszym planie opisane jako osoby grzebiące przy wraku stawały się osobami grzebiącymi przy wraku, bo tak napisano obok! Zobaczyliśmy napis i od razu w to uwierzyliśmy. Nasz mózg stworzył obraz. Zupełnie jak w zagranicznych piosenkach – gdy widzimy napis OSIEM ZAPAŁEK, wierzymy, że to właśnie te słowa, choć w rzeczywistości to OCEANS APART, czy innych:

Media manipulują nami na potęgę. Komorowski na podeście okazał się Komorowskim na taborecie. I choć dawno to zdementowano, to zgodnie ze słowami Goebbelsa “kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą”. Za późno, by to odkręcić.

Pamiętacie kwestię niby-terrorysty z ISIS który znalazł się wśród uchodźców na Węgrzech?

terrorysta-z-ISIS-na-Węgrzech

Okazało się, że to wcale nie takie proste. I raczej nieprawda. Bo to wcale nie bojownik ISIS, tylko żołnierz z nimi walczący. Ale abstrahując od tego jaka jest prawda – DLACZEGO MASZ WIERZYĆ JEDNEMU ZDJĘCIU? Bo ktoś tak napisał? Kto? Jakiś twój autorytet? Czy zwykły Zdzisław, który może po prostu – pardon – pierdolić głupoty?

Skąd wiesz że gość po lewej to bojownik ISIS? Po czym poznałeś? Po uzbrojeniu? Rysach twarzy? Drzewie w tle? A moze po prostu dałeś się – mówiąc brutalnie – wydymać?

Wierzysz, bo to karmi twoje przekonania. Nie chcesz wcale prawdy. Chcesz linka do wklejenia na fejsa. Chcesz karmienia swojego ego, tego, że masz rację. To może nawet być zupełnie inna, podobna jedynie osoba. Mało takich fejkowych newsów w sieci? Nadal dajesz się w to wrabiać?!

O upraszczaniu rzeczywistości i ślepej wierze

Pisałem w pierwszej notce i uchodźcach o tym jak bardzo lgniemy do uproszczonej rzeczywistości. Szczególnie dzisiaj, w tak zabieganej rzeczywistości jest to kuszące. Dobrzy i źli. Czarne i białe. Wersja “dla opornych”. Tak jest łatwiej, tak jest szybciej. I to jest woda na młyn ekstremistów! Im więcej ludzi myśli w ten sposób tym lepiej dla nich!

Po co rozróżniać księży na tych lepszych i gorszych. Kler to zło i pedofile! Po co bawić się w niuanse? I w ten właśnie sposób  – prymitywny i prostacki uprościliśmy sobie – ku uciesze ekstremistów – świat bliskiego wschodu i muzułmanów.

I teraz pojawia się w mojej głowie pytanie –

Skąd do cholery nagle wszyscy Polacy stali się ekspertami od islamu i Koranu?! Od świata muzułmanów?

Do zeszłego roku znajomość świata muzułmańskiego przeciętnego Polaka sprowadzała się do wiedzy czy woli kebaba na grubym czy na cienkim. Nagle wszyscy stali się specjalistami! Za pomocą wyrwanych z kontekstu filmików i artykułów z prawicowych serwisów wszyscy stali się specjalistami! Serio? Z jakich źródeł? Wyrwane z kontekstu cytaty z Koranu? Opracowania robione przez prawicowe serwisy? Na pewno są obiektywne :)

JAK DO CHOLERY?

To proste. Upraszczając wszystko do bólu. Świat muzułmański, choć jest cholernie złożony i skomplikowany, stał się nagle monolitem. Abstrahując już od samej nienawiści która strasznie mnie zszokowała (to niesamowite jak szybko w Polsce z niechęci zrodziła się nienawiść), nagle przeciętny Janusz (a także wstyd mi to przyznać wielu z was) stał się STARSZYM SPECJALISTO OD ALLACHA.

Oczywiście w wersji uproszczonej, głupiej i prymitywnej. Wielki świat składający się z dziesiątek krajów, świat 1,600,000,000  ludzi. Wrzucony do jednego worka. Każda trzeźwo myśląca osoba musi przyznać, że to straszliwa bzdura.

To trochę jakby do jednego worka wrzucić:

  • protestantów z Holandii
  • Dominikanów
  • Wielbicieli Ojca Rydzyka
  • chrześcijańskich morderców w krajach byłej Jugosławii
  • chrześcijan w Afryce północnej
  • Koptystów w Egipcie
  • Prawosławnych Rosjan

BTW, wiecie, że Koptyści w Egipcie praktykują obrzezanie?

Świat Islamu jest cholernie złożony, a większość dyskutantów w Polsce nie rozróżnia nawet muzułmanów od islamistów (Islamizm – ideologia polityczna wywiedziona z fundamentalizmu islamskiego.) Spotkałem się nawet ze sformułowaniem “allachy”. Rany co za stek bzdur…

O mitach i strachu

Mity. Powtarzane ciągle mity. Historie wyrwane z kontekstu lub stworzone od zera na potrzeby ideologii. Pojedyncze przypadki, o których nie wiemy nic. Powtarzane tysiące razy kłamstwa stające się prawdą. To wszystko karmione strachem – strachem zupełnie zrozumiałym, strachem, który sam się nakręca.

Czy boisz się rekinów? Pewnie tak. Czy boisz się swojego łóżka lub kokosów? Raczej nie. Rekiny zabiły od 1580 do 2014 roku 497 osób. Co roku w samych Stanach z powodu upadku z własnego łóżka ginie 450 osób. A 150 rocznie ginie od upadku kokosa na głowę. Ale to rekinów boimy się najbardziej. Bo tego nauczyła nas popkultura.

Strach karmi mity i wyolbrzymia je do niesamowitych rozmiarów. Nasi dziadkowie wierzyli, że Żydzi robią macę z chrześcijańskich dzieci. Podobnych mitów są miliony. Obecnie karmi się nas mitami o muzułmanach. A my łykamy wszystko i wierzymy w to, srając po nogach ze strachu. Nie zastanawiając się zupełnie czy to prawda i ilu procent to dotyczy. Nie zastanawiamy się nawet nad tym, że ludzie, którzy uciekają do Europy uciekają PRZED islamskimi fundamelistami! Nie są jednymi z nich, prawda? Oczywiście mogą ukrywać się wśród nich, ale to zupełnie inna kwestia. Wrzucamy wszystko do jednego worka i dźgamy w niego nasza szabelką. Na wszelki wypadek. Ze strachu. Z nadmuchanych mitów. Z wiedzy, która wzięła się znikąd, w kilka tygodni, nadmuchana przez ekstremistów, którzy tylko zacierają ręce.

LUDZIE! Pobudka! Zacznijcie myśleć. Zarówno imigranci jak i uchodźcy, czy mieszanie się kultur to problemy cholernie złożone. Ale nie możemy rozmawiać o nich otoczeni tysiącem mitów i wyolbrzymień! Niemiec z którym rozmawiałem podczas zeszłotygodniowej wizyty w Niemczech spytał mnie: “Skąd Polacy mają tak dużą wiedzę o imigrantach i muzułmanach?” I ja na to pytanie oczywiście nie znałem odpowiedzi. Zastanów się więc – skąd TY ją masz? I CZY ją masz?

Potem opowiadał mi o tym, że oczywiście boją się zbyt dużej ilości uchodźców z wielu względów, ale nigdzie podczas całej dyskusji nie padały argumenty nienawiści. Bo Niemcy sa przyzwyczajeni do imigracji, znają ją od dawna. To tureccy imigranci w Berlinie wymyślili Doner Kebaba, którym tak bardzo w Polsce się zajadamy. To oni chodzą z Niemcami na imprezy, jedzą czasem wieprzowinę (jak nie ma nic innego) tak samo jak my nie pościmy w piątki. Wrośli oni w niemiecki krajobraz, pracują, na różnych stanowiskach. Ale to zupełnie inna historia do opowiedzenia w innym tekście.

Na koniec mała historia przygotowująca do mojej dyskusji o uchodźcach i moich odpowiedziach na pytania w następnej notce.

***

Trzech mężczyzn wsiadło na łódkę. Był to Senegalczyk, Portorykańczyk i Arab. Nagle zerwał się sztorm, a ludzie na plaży zaczęli dywagować czy popłynąć i im pomóc.

– Płyńmy! Już teraz! – rzucił gorączkowo pierwszy.

– Poczekaj, to bez sensu – rzekł pierwszy plażowicz. Sztorm jest dość silny, my mamy tylko małą łódeczkę. Nie wiemy gdzie są, nie mamy sprzętu. To rzeczywiście mocno ryzykowne.

– Zostawmy brudasów, niech utoną! – rzucił trzeci. Przecież to jakiś arabus, bandyta i czarnuch.

– To prawda – dorzucił czwarty. – Czarnuchy robią placki z białych dzieci!

Pierwszy myślał tylko emocjami. To niezbyt mądre, choć jestem w stanie zrozumieć jego wartości. Chciał bronić ludzkie życie. Pozostała trójka była na “nie”. Czy to znaczy, że mówili tym samym głosem? Nie, bynajmniej. Pierwszy używał racjonalnych argumentów. Drugi to tępy rasista. Jego potępiam, nim gardzę, chciałbym by go skazano. Trzeci to głupek powtarzający mity. Jego po prostu mi szkoda.

Nie chcę rozmawiać z osobami z trzeciej i czwartej grupy.

Trzecia grupa jest skrzywiona ideologicznie, a na takie osoby argumenty nie działają.

Czwarta grupa musi zmądrzeć, bo życie w świecie mitów to absurd napędzany strachem.

Z chęcią porozmawiam z pozostałymi. Posłucham jakie mają doświadczenia z imigrantami. Albo ich znajomi. O imigrantach vs uchodźcach. O tym na ile oni są potrzebni w Europie. O tym czym dzisiaj jest państwo i naród. O tym czy dobre jest życie w państwie monokulturowym i monoreligijnym. O tym na ile można pozwolić religii (dowolnej) na wtrącanie się w sprawy kraju. O gettoizacji mniejszości. O stopniu religijności muzułmanów z poszczególnych krajów. O wielu innych sprawach.

I takie dyskusje prowadzę. Ale naprawdę nie ze wszystkimi. Bo ze sporą częścią po prostu się nie da.

O pozbyciu się skrzywienia ideologicznego nie będę mówił bo to trudne i cię nie przekonam. Ale mogę spróbować przekonać się do wyzbycia się mitów.

Tak więc:

  1. Nie wierz w 100% w to co widzisz w mediach, także (szczególnie) społecznościowych
  2. Im jesteś mądrzejszy, tym bardziej zdajesz sobie sprawę jak mało wiesz. Wątp, zadawaj pytania, słuchaj.
  3. Nie wierz ekstremistom. Oni prawie nigdy nie mówią prawdy.
  4. Nie wierz w mity, nie daj się strachowi, który je karmi. Szansa, że zabijesz pająka jest znacznie większa, niż to, że on zabije ciebie. Dlaczego więc tak bardzo się go boisz?
  5. Nie upraszczaj świata. Życie jest bardziej skomplikowane niż się to wydaje. Nie jesteś dzieckiem.

Do następnego. Napiszę trochę o imigracji i nastrojach ze strony ludzi, którzy rzeczywiście znają te sprawy nie tylko z podań ludowych i legend, ale z własnej perspektywy.

Chcesz być ze mną w kontakcie? Polub mnie na Fejsie.
Obiecuję pisać same fajne rzeczy ;)
Czasem jakieś zdjęcie burgera.