fbpx

Kiedy odbywały się słynne wybory w 1989 roku, miałem 12 lat. To za mało, aby głosować, ale w sam raz aby zacząć rozumieć co dzieje się wokół mnie. Nie miałem wątpliwości w to, że idzie lepsze i że ci którzy rządzili wcześniej muszą odejść. Może też dlatego ani wtedy, ani później, kiedy byłem w liceum, postkomuna nie była opcją. Dlatego też wcale nie lewicowałem za młodu, lewica kojarzyła mi się jednoznacznie z betonowymi panami w czerwonych krawatach (o tym, dlaczego to się u mnie zmieniło napisze kiedyś osobny tekst). Moje preferencje krążyły gdzieś sobie od prawicy do centrum, gdzie w końcu całkiem świadomie osiadłem.

Ale ostatnie kilka wyborów to wybory z musu, trochę jak przełykanie lekarstwa. I tak, głosowałem jak spora część z was nie tyle za platformą, ile przeciwko PiS. Pamiętałem ich rządy, wielkie afery które nic nie wykrywały, i stagnację w wielu obszarach. Później nadszedł uśmiechnięty Tusk, który, zgodnie z tym co sądziło wiele osób, przyniósł spokój, równowagę i jednak pewną nijakość. Rozwój, ale rozwój często możliwy do opisania słowami „chcieliśmy dobrze, ale wyszło jak zwykle”. Miasto, którym rządzi duży biznes i duża kasa, zasrane reklamami, z tragicznym ruchem, wiecznie opóźnionymi inwestycjami i obietnicami. Plac Powstańców Warszawy, Świętokrzyska, Targowa. Wszystko PRAWIE tak jak miało być. Najpierw piękne wizualizacje, potem „JAKOŚ”

Plany vs rzeczywistość...

Plany vs rzeczywistość…

Chciałem zmian, chciałem odświeżenia tego towarzystwa, ale naprawdę nie było na kogo głosować. Na Gamonie i Krasnoludki? z PiS-em mi zupełnie nie po drodze, o rozwiązaniach w stylu Nowej Prawicy nawet nie wspominam, lewica to albo postkomuna którą nadal się brzydzę, albo jakieś dziwne pseudolewicowe twory, wcale nie zainteresowane tym czego naprawdę chcą ludzie (a tak chyba powinno być). Nie będę chyba jedyny w swoim obrzydzeniu do wszystkiego co związane z partiami politycznymi.

 

Przed nami wybory samorządowe. Takie na których naprawdę mi zależy, bo mające realne przełożenie na nasze najbliższe otoczenie. Na miasta w których żyjemy. A niestety, choć Warszawa zmienia się bardzo, to ciągle mam wrażenie, że brakuje w niej gospodarza.

(Poniższy fragment jest dla osób mieszkających w Warszawie, ale dalej piszę już ogólnie :)

  • Nie ma chyba żadnego myślenia urbanistycznego, jest nadal burdel i chaos. Buduje się niepasujące do okolicy paskudztwa, nie zarządza się zupełnie miastem w przemyślany sposób. Zostawia się zupełnie wolną rękę biznesowi – w ten sposób będziemy niedługo mieli same apteki, banki i dyskonty – one płacą najwięcej. A centra miast wieczorami będą martwe.
  • Miasto nadal ma w dupie reklamę wielkopowierzchniową. Warszawa wygląda jak afrykańskie miasto. Zasrana outdoorami, szyldami i szyldzikami, wielkimi płachtami, świecącymi LED-owymi tablicami. Wjazdy do miasta to jeden wielki wstyd. Nikogo nie obchodzi wygląd, liczy się kasa.
  • Reprywatyzacja prowadzona jest w sposób śmierdzący. Ja nie jestem jakimś zwolennikiem teorii spiskowych, ale ilość smrodliwych spraw jeśli o to chodzi jest olbrzymia. Handel roszczeniami to olbrzymia kasa, i naprawdę smród na smrodzie.
  • Kwestia reformy śmieciowej została totalnie pokpiona i ustawiona. Wygrało MPO, które ma chyba najmniej nowoczesne zakłady utylizacji śmieci, przegrały nowoczesne firmy. Wiceprezydenci za to odpowiedzialni po prostu poddali się do dymisji, a całość jedzie sobie dalej. Płacę teraz tyle samo co kiedyś, za dwa razy rzadsze wywozy.
  • Jeśli chodzi o ruch w mieście to absurd goni absurd, a naczelny inżynier ruchu trzymany jest chyba w tym samym lochu co naczelny urbanista. Wszystkie remonty na raz, my (Targówek) zostaliśmy odcięci przez remont Trasy Toruńskiej, remont Wileńskiego, i na dokładkę absurdalny zakaz ruchu na moście śląsko-dąbrowskim (o dziwo plac już oddany, a zakaz nadal jest). Dodatkowo ciągle nie realizuje się żadnych inwestycji które poprawiłyby ruch po tej stronie Wisły.
  • Wytyczanie nowych ścieżek rowerowych, albo kontrapasów idzie jak krew z nosa. Tworzy się za to buspasy które są puste (oficjalnie nawet jednoślady nie mogą nimi jeździć, czasami nawet taksówki), obok nich za to gigantyczne korki. Buspasy powinny być tworzone z głową, tam gdzie jest największy ruch, powinna być możliwość jeżdżenia jednośladów po nich, a tam gdzie ma to sens, powinny być czasowe. Warto pomyśleć też o pasach dla carpoolersów jak w USA.

Mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Niestety na zmianę prezydenta nie ma szans. Proponuję więc wam coś innego.

Test na idiotę

Zastanawiałeś się kiedyś nad plakatami wyborczymi? Po co one są? Co one mówią? „Ej, to moja twarz i moje nazwisko, zagłosuj na mnie!” Czujesz absurd? Mam głosować na kogoś, bo zobaczyłem jego twarz na plakacie? To jest powód? „Zapamiętaj numer, jak tu będziesz chodził codziennie to będziesz pamiętał.” NOSZ KUR… Co? Nie potrzebuję patrzeć na wasze gęby, serio! Krajobraz miejski jest i tak wyjątkowo upstrzony. Sorry, ale każdy głosujący na kogoś tylko dlatego, że zobaczył jego twarz i zapamiętał numer, jest idiotą.

Wprowadźmy swoich ludzi

I moglibyśmy tak siedzieć w poczuciu beznadziei, gdyby nie mały promyczek nadziei. A mianowicie RUCHY MIEJSKIE. I tak, to w nich pokładam nadzieję. Nie, nie wierzę że nagle przejmą miasta i zaczną nimi rządzić. Jestem realistą. Chciałbym jednak aby do rad miejskich i dzielnicowych dostało się jak najwięcej ich przedstawicieli. Bo to zazwyczaj młodzi (albo młodzi duchem) ludzie, nie usmarowani partyjnym łajnem, idealiści którzy chcą, by ich miasta rzeczywiście się zmieniły. Prawdę mówiąc do niedawna postrzegałem ich jako nawiedzonych lewicowych performerów, głoszących teorie o totalnym wypędzeniu samochodów z miast, albo inne bananowo-lewicowe dyrdymały. Niejaka Joanna Erbel ze swoimi wieloma wywiadami, niestety wzmacniała ten wizerunek. Aż natrafiłem na Miasto Jest Nasze.

Miasto JEST moje

To co ujęło mnie w tej organizacji najbardziej to fakt, że znajdują się w niej osoby zarówno lewicowe jak i prawicowe. Bo wiele postulatów nie ma wcale naznaczenia ideologicznego! Każda myśląca osoba chce miasta nowoczesnego, przyjaznego mieszkańcom, przemyślanego. To ludzie, którzy nie idą tam dla kasy – a wiem, co mówię, startuje tam mnóstwo moich znajomych – tylko naprawdę z potrzeby wprowadzania zmian. I z niecierpliwości – ile jeszcze można na niektóre rzeczy czekać?

To Miasto jest Nasze zwraca uwagę na zasyfienie Warszawy reklamami, na to, że place które mogłyby tętnić życiem, są wielkimi parkingami. Na to, że jest za mało placówek kulturalnych, a to one spowodują, że dzieciaki wyrosną na mądrych ludzi, a nie na żuli i cwaniaczków.

Nie wiem, czy ruchy miejskie są zdolne rządzić miastem. Czy mają odpowiednie zaplecze, czy ono jest w ogóle potrzebne. Nie wiem czy teraz jest jakiekolwiek zaplecze oprócz zaplecza powiązań biznesowych i łapowników. Wiem natomiast, że chcę wprowadzić jak najwięcej ludzi do rad, po to by blokowali absurdalne decyzje, po to by nagłaśniali wszystkie smrody, po to by przemawiali do rozsądku oderwanym od rzeczywistości biurokratom. To JEST możliwe i do tego nie potrzeba jakichś kosmicznych ilości głosów. Serio, ale do tego potrzebny jest także twój głos.

Namawiam cię do zagłosowania na Miasto jest Nasze w Warszawie, albo na inne ruchy miejskie w twoich miastach.

Sprawdź, czy jakieś startują. To może być konkretna zmiana. TERAZ można to zrobić. Wybieramy ludzi na 4 lata. Policz ile lat będziesz miał za 4 lata. I ile za następne 4. Serio, chcesz jeszcze tyle czekać? Czas ucieka…

Ja nie chcę. Zagłosuj i namów innych. Ruchy miejskie nie mają funduszy na kampanie, jedyne co mogą zrobić, to liczyć na to, że sami się zorganizujemy.

Pamiętaj też, że nie musisz mieć meldunku w Warszawie, żeby tu głosować!

Wejdź na stronę MJN i zobacz na kogo możesz głosować.

P.S. A jeśli nie masz ruchu miejskiego, lub po prostu nie chcesz na niego głosować – zastanów się czy znasz jakichś radnych, czy rzeczywiście coś zrobili dla okolicy. Wiecie, że na spotkaniach wyborczych są same siwe głowy? Młodzi ludzie mają to w dupie. A potem narzekają na fejsiku, że jest im źle. Jeśli mieszkasz w Łodzi i możesz zagłosować na Piotra Kowalskiego – startuje z listy Platformy, ale osobiście za niego ręczę. Jest czysty jak łza i na pewno będzie czynił dobro :)

***

 Komentarze tu

Chcesz być ze mną w kontakcie? Polub mnie na Fejsie.
Obiecuję pisać same fajne rzeczy ;)
Czasem jakieś zdjęcie burgera.