fbpx

Nie, nie, to żadne postanowienie w stylu „koniec fejsbuka” które zazwyczaj kończy się cichym powrotem. Po prostu wstałem lewą nogą (damn, w sumie śpię po lewej stronie łóżka i zawsze wstaję.) Jestem chory, niewyspany przez niedotlenienie w nocy i jeszcze z przeprowadzką i nowym koszulkowym sklepem na głowie. A wczoraj poranny wpis o whisky zamienił się w jakieś bzdurne dyskusje. Postanowiłem więc po prostu zablokować sobie fejsa na cały dzień.

To przecież nic takiego i nic nowego, nie raz znikałem z fejsa w mniejszym lub większym stopniu – czy to na urlopie, czy po prostu go nie włączałem w ciągu dnia. Ale to mi tym razem nie wystarczyło. Z trzech powodów.

Pierwszy jest taki, że nawet jak ustawię sobie cover i zdjęcie, to i tak mam multum interesantów. Różnych. Raczej takich którzy coś chcą, niż coś chcą dać. Albo po prostu chcą zagadać. A wiecie, praca z fejsem jest – jak już kiedyś pisałem – praca z lapkiem na środku imprezy. No da się, ale ciężko… Więc nawet gdybym nie wchodził i wyłączył pushe na iPhonie, to po włączeniu miałbym zyliard nieprzeczytanych wiadomości, otagowań (oczywiście o burgerach i koszulkach, bo tylko wtedy mnie tagujecie :P). Nie, chciałem na serio zniknąć na parę godzin :)

Dwa. To jest tak, że nawet jak poblokuję sobie pluginami przeglądarkę to co chwilę zerkam na koma. Tak, nazywam się Michał i jestem uzależniony. Większość z was też, tylko nie weszliście jeszcze na ten poziom świadomości :P

Po trzecie prostu byłem cholernie ciekawy co to będzie – jak Tomek Sawyer z Huckiem Finnem na własnym pogrzebie. Jakie wnioski? Kilka.

1. Okazało się, że rzeczywiście ileś ludzi czegoś ode mnie chce. Nie wymyślam sobie tego. I panika Góreckiego nie ma na fejsie! Całe szczęście okazało się, że istnieją telefony i maile. Ci którzy naprawdę czegoś konkretnego chcieli – znaleźli mnie :D

2. Z zawieszonym kontem nie mogłem korzystać ze Spotify. FUCK! Nigdy nie myślałem w ten sposób o ułomności Connect with Facebook.

3. Dostawałem telefony i maile (!) czy wszystko w porządku. Takie na poważnie. Z jednej strony to fajnie, że się martwicie, z drugiej to trochę przerażające :) Mnie dało do myślenia jeszcze pod jednym kątem. Górecki = Facebook. Czy jestem blogerem? W wielu sytuacjach chciałbym pozbyć się w cholerę bloga, właśnie po to, by ciasne głowy nie mogły wykorzystywać generalizowania per bloger w moim kierunku. Bo gdybym zamknął bloga, to może ktoś by to zauważył po tygodniu. Natomiast ja bez fejsa? Jestem przede wszystkim Fejsbukerem, a potem dopiero blogerem :)

4. JEZU JAKI TO BY PRODUKTYWNY DZIEŃ. Serio. Serio, serio. Nie oszukujcie samych siebie że z fejsem dajecie radę pracować. Gówno dajecie radę. To pieprzony złodziej czasu i tyle. To jak jedzenie cukierków przed obiadem. Niestety. Albo masz silną wolę, albo po tobie.

5. Odruchy są straszne. Cały dzień łapałem się na tym, że łapię komórkę i bezwiednie niemalże klikam niebieską ikonkę. A tu dupa, ekran logowania :) Nawet w samochodzie na światłach. OMFG.

6. To jest trochę jak w związkach. Gdy kiedyś Fejs mi zablokował konto to była tragedia. Dzisiaj czułem się wolny jak nigdy dotąd. Gdy kiedyś rzucały mnie dziewczyny to była straszna tragedia, gdybym sam podjął tę decyzję, to oczywiście byłoby lepiej. Na serio niby jeden dzień, ale jakoś lżej mi było. Ileś pomysłów na ciekawego posta i… nie :)

7. Odpocząłem. Także dlatego, że męczą mnie emocjonalne dyskusje o kapciach. Coraz bardziej. Gadamy o takich pierdoletach, czasem w tak emocjonalny sposób, że #okjp. No serio. W ogóle każdy dzień to jakaś wielka dyskusja. Męczące to.

8. I w końcu G+. Mój post o tym, że zablokowałem  fejsa zebrał rekordową ilość plusików. Jak tam cicho i spokojnie. Chociaż robi się całkiem fajne zaangażowanie. Coraz bardziej mentalnie się przyzwyczajam do G+, choć nadal jest jak zbyt podobny lokal, w którym w dodatku nie ma większości towarzystwa, więc na pytanie „ej, zmieniamy lokal?” nadal usłyszę odpowiedź „ej, ale po co?”. I będzie ona prawdziwa. Na razie. Bo muzyka się psuje.

Więc jak już będziemy zmieniać to dam znaka.

BTW polecam tę opcję zawieszania konta. Robi się to szybko, a odwiesza po prostu kolejnym zalogowaniem.

Chcesz być ze mną w kontakcie? Polub mnie na Fejsie.
Obiecuję pisać same fajne rzeczy ;)
Czasem jakieś zdjęcie burgera.