Rok temu podjąłem bardzo ważną decyzję. Ważną i trudną. Nie, nie mówię o ślubie – tę podjąłem już dawno :) Mówię oczywiście o tym, by rzucić to co robię i zająć się na pełen etat Koszulkowo.com. Bałem się tego, teraz mogę przyznać się wreszcie, że bałem się cholernie.

Bałem się, że w grudniu tego roku przyjdę do żony i powiem “bejbe, na święta w tym roku sardynki z puszki”. Bo taka decyzja gdy masz dwójkę dzieci, kredyt na dom i leasing na samochód nie jest łatwa. Całe szczęście jest zupełnie inaczej. O kasę nie muszę się zupełnie martwić, a to co robię cieszy mnie niesamowicie. I pod tym kątem był to naprawdę wspaniały rok.

Była to decyzja trudna, bo w sumie lubiłem to co robiłem, a przede mną była wielka szansa – możliwość pracy w VML. I do tej pory gdy patrzę się na to co chłopaki (i dziewczyny) robią, to myślę sobie, że fajnie byłoby tam jeszcze podziałać. Ale nie, nie żałuję zupełnie mojej decyzji, bo okazała się naprawdę świetna.

Kolejny rok to znowu wzrost obrotów firmy i to do takich po których startupy występują w branżowych pisemkach i na konferencjach ;) I dużo, dużo pracy. Bo to nie jest startup i produkcja wirtualnych dóbr. To produkcja, maszyny, stocki, magazyny, technologie i tysiąc innych spraw.

To wreszcie nasz zespół. Tak, tak, wbrew temu co myślą niektórzy, ta firma to nie ja i produkcja w moim garażu. To nasz zakład w Białymstoku gdzie mamy sitodruk, flex, haft, druk cyfrowy, a nawet szwalnię. To produkcja czasami kilkuset koszulek dziennie. To duże zamówienia dla firm – robiliśmy “wujowe” koszulki dla Tyskiego i “kefirowe” dla Milko – te które znacie z billboardów. To produkcja dla kilku innych marek odzieży które na pewno znacie, a o których nie możemy za bardzo pisać ;) Mamy dział handlowy, mamy dział technologii i wysyłki, mamy osoby zajmujące się papierologią której przy takiej skali biznesu jest sporo.

Nasz (prawie cały) zespół

Nasz (prawie cały) zespół zarządzający

Co mnie w tym wszystkim cieszy najbardziej? Że to co robię jest prawdziwe. Tu nie ma ściemy. Nie ma wirtualnych prezentacji, decyzji podejmowanych według czyjegoś widzimisie, niepewności, niemierzalności. Jesteśmy prawdziwi, autentyczni, robimy konkretne rzeczy które sprzedajemy za konkretne pieniądze. I to jest piękne.

Mariusz zna się na technologiach jak mało kto :)

Mariusz zna się na technologiach jak mało kto :)

Widzę też wreszcie biznes. Doceniam social media jako narzędzie do budowania relacji, czy rekomendacji, ale widze też jak na dłoni, że to czym podnieca się w internecie “warszawka” (jestem stąd, mogę tak mówić :P) i “branżunia”, nie do końca oznacza twardą sprzedaż i kasę. I vice versa.

Cieszy mnie to, że mogę oddać się wreszcie temu co lubię najbardziej – ulepszaniu PRODUKTU. Bo wtedy marketing jest przyjemnością. Ciągle szukam nowych produktów, testuję te co mamy i jestem z tego zadowolony. Wiem, że chłopaki (i dziewczyny!) robią jedne z lepszych nadruków w Polsce, jak nie w Europie.

"Trzeba przyznać, panie kolego, że robota idzie z gazem!"

“Trzeba przyznać, panie kolego, że robota idzie z gazem!”

Z czym jest gorzej? Siedzę cały dzień w domu. W swoim gabinecie, ale w domu. Nie mam do kogo się odezwać, a ci którzy mnie znają wiedzą że to dla mnie spory problem :) Jest oczywiście Facebook, ale ten rozprasza. No właśnie, ciężko jest być szefem dla samego siebie. Trzeba naprawdę się pilnować. Mogę sam zdecydować o tym, że na dzisiaj fajrant, że właśnie ucinam sobie drzemkę, albo robię cokolwiek innego.

Ale najważniejsze jest to, że mogę być sobą. Nie muszę liczyć się z tym, że to co napisze w sieci trafi do Bardzo Ważnego Klienta. Chociaż… trafia, bo wy wszyscy jesteście teraz dla mnie Bardzo Ważnymi Klientami. I właśnie dlatego mogę pisać to co chcę. Nie mam strategii budowania swojego wizerunku w sieci, nie pisze statusów które wynikają z mojego PLANU. Jestem sobą, to takie prozaiczne, a mimo to tak bardzo cieszy.

A co do Koszulkowa to przed nami jeszcze mnóstwo pracy, będzie się działo, ale jeśli będziemy rozwijać się tak jak teraz to mogę spać spokojnie. To ciężki biznes, to nie wirtualna zabawa, ale wreszcie czuję, że to co robię ma sens. Tak, to była świetna decyzja. Nie, nie żałuję jej ani trochę i nie będę żałował. Tęsknię za ludźmi, ale z tymi przecież zawsze mogę się spotkać :)

A jeśli… znasz kogoś kto chce wyrazić się za pomoca koszulek, ma pomysły, zajebiste pomysły i oko do designu, albo choć typografii to przekaż mu, że go szukam. A może szukam właśnie Ciebie?

Pisz: michal@koszulkowo.com

Pozdrawiam z wolnej strony życia.