fbpx

Patrzę sobie na komentarze pod moimi wpisami na Facebooku i sporą część z nich bez problemu mogę powkładać do kilkunastu szufladek. Były już zestawienia użytkowników, były zestawienia statusów. Czas przyjrzeć się komentarzom. Tak, niektóre są mega wnerwiające.

1. Księżyc

Komentujący chce za wszelką cenę  świecić światłem odbitym autora postu. Musi być szybki i wykazać się ciętą ripostą. Wtedy osiągnie swój cel – więcej lajków pod jego komentarzem, niż pod oryginalnym postem. Czasem to rzeczywiście zabawne, w wielu przypadkach mam jednak chęć odpowiedzieć tym oto obrazkiem:

75162d2ad4e2a88b44d955f5a130de0f

2. Naszkolasistka

Tak, to w większości kobiety. Znamy je dobrze. Komentarze pojawiają się oczywiście pod treściami wybitnie naszoklasowymi, czyli zdjęciami siebie, siebie na tle piramid, siebie na wakacjach w Tunezji, siebie na tle cudzych samochodów. Wtedy brzmią:

  • Ślicznie!
  • Ale ty jesteś piękna!!!!
  • POZDRAWIAMY WAS KOCHANI Z WOLBROMIA
  • Moja pięknisia
  • Bosko jak zwykle
  • <3 <3 <3

3. Porwanie w Tiuturlistanie

Thread hijacking. Porywanie wątków. Jedna z bardziej wnerwiających rzeczy w necie. Na forach internetowych i w innych zorganizowanych miejscach internetu pisało się takim osobom: NTG (not this group). Albo OT (offtopic). My piszemy o problemach chińskiej wsi, a osoba ta pisze:

„A przy okazji, mam do sprzedania Opla. Ktoś zainteresowany?”

Porywanie wątku jest naprawdę słabe, to nie twój wątek i nie przejmuj go do swoich celów.

4. Zawstydzacz

Ja wiem, że nie każdy ogarnia ustawienia prywatności na fejsie. Ale warto ogarnąć dwa typy ikonek:

_5__Facebook

 

Globusik i dwa ludziki. Globusik – post publiczny, dwa ludziki – post dla znajomych. Wersja uproszczona:

1. Jeśli ktoś ma koło statusu globusik to odpowiadasz mu tak jakbyś był/a z nim na dużej konferencji.

2. Jeśli ktoś ma koło statusu dwa ludziki, to odpowiadasz mu tak, jakbyś był/a z nim na imprezie.

Czasem warto się nad tym zastanowić. Wyobraź sobie, że ktoś na dużej konfie mówi na temat filmu z 1997 roku a ty wstajesz i mówisz: „aaa, 1997 rok, pamiętam, wtedy poszliśmy ruchać te 2 laski ze wsi które potem miały do nas pretensje bo nie pomogliśmy im przy żniwach”. No nie, to chyba słabe. W przypadku postów publicznych też niekoniecznie nawiązuj do jego dzieci, czy innych spraw. Generalnie trzymaj się wątku, a będzie zajebiście.

5. #Nikogo

To jeden z moich ulubionych typów ostatnimi czasy. Dość łatwo jest wyrazić na fejsie że temat KOGOŚ interesuje. Na przykład ciebie. Wystarczy kliknąć lajk. Albo skomentować. Ale kto na Boga dał ci upoważnienie do mówienia w imieniu całej ludzkości? Do udowodnienia, że interesuje to kogoś wystarczy jedna osoba. Do udowodnienia, że nie interesuje nikogo trzeba spytać wszystkich ludzi na świecie :P

I wiesz co? Tak naprawdę chyba #nikogo nie obchodzi, że ciebie to nie interesuje. Srsly. Gdybym miał chodzić po wszystkich miejscach w sieci które mnie nie interesują i pisać tam, że #nikogo albo nawet że #mnienieobchodzi to chyba traciłbym na to cały tydzień. PO CO? Po prostu omijaj te miejsca / wpisy. Tobie będzie lepiej, innym będzie lepiej.

6. Nonajron

Istnieją tacy biedni ludzie, którzy nie rozumieją sakrazmu i ironii. To straszne i nie będę się z nich śmiał, bo być może to jakaś choroba, ale serio, moje wyrazy współczucia. Wbijają się do wątku i pokazują publicznie swoją ignorancję. Ja wiem, że zatraciliśmy już umiejętność czytania między wierszami, szczególnie jeśli tekst nie jest okraszony emotikonką, ale zróbmy ten wysiłek i zastanówmy się, czy ktoś nie ironizuje. Niezrozumienie ironii i publiczne odkrywanie się z tym jest dzisiaj sporym faux pas :) A gdy tak zrobisz pewnie trafisz na taki

ac23014b880c57dc95a9c696dd6f49c8

ewentualnie taki
bab0ee19ecd0fd57ea1b3cb96454dea4obrazek.

7. Captain Obvious / Szerlok Holms

To trochę pokrewne z poprzednim punktem. Szerlok zazwyczaj nie kuma o co chodzi w wątku i dochodzi do niesamowitych odkryć… o których wszyscy wiedzą. Kiedy ostatnio wkleiłem dla jaj jednego ze starszych HOAXów internetowych (bonsai kitten) pojawiło się od razu mnóstwo kapitanów wklejających mi link do strony wyjaśniającej, że to nieprawda.

77349e66e5e38da437add81c82bf32268. Minimalista

Minimalista nie ogarnia ilości treści w sieci i nie potrafi sobie z nią radzić. Jest całkiem prawdopodobne, że nigdy nie chodził do gimnazjum, albo chodził do tego przedwojennego. Starsze pokolenia (czyli ludzie w moim wieku, ugh) które nie zaadaptowały się do e-świata mają problem z tym, że ich newsfeed jest dłuższy niż 3 ekrany. „Chyba ci się nudzi, tyle piszesz”. „Nie masz o czym pisać?”. Tak, będę pisał ile chcę i o czym chcę. To MÓJ profil, który wyświetla się w TWOIM newsfeedzie. Jeśli nie potrafisz sobie skonfigurować newsfeeda, to TY jesteś dupą wołową, nie ja (ok, może napisze wreszcie o tym notkę). To, że piszesz raz na miesiąc z ustawieniami prywatności „ja i moich 3 kolegów” to twoja sprawa i żaden powód do dumy.

a3891e9a6c733d580a2761a4b133fb87

 

9. Hejter

Haters gonna hate. O tym można napisać niejedną notkę i niejedna była już napisana. Ja odniosę się tylko do hejtu klasycznego, czyli odpowiadaniu „ad personam”. O tym pisał już Schopenhauer w Erystyce, ale co hejter może o tym wiedzieć? Odwoływanie się do osoby zamiast do argumentów jest jednym z najniższych chwytów w dyskusji. Komentarze takie sa normą pod artykułami portalowymi. Mnie kiedyś tez przytrafiło się na gazeta.pl usłyszeć „Górecki pcha swój ryj wszędzie, już mu fejs nie wystarcza”. Żal. Obyście rodzili kamienie wielkości Stonehenge.

tumblr_lthuek2wlc1qm3y1j

10. Bibliotekarz

Też jeden z moich ulubionych typów. „Masz braki w Pimperbaumie!”, „Poczytaj Duperschwanza!”, „Widać że nie czytałeś Fiutenberga.” I tak dalej. Wow, wspaniale, że masz taką wiedzę. Serio. A teraz ić stont. Nikogo (dzięki Łukasz :D) mnie to nie obchodzi. Jeśli chcesz użyć argumentu w dyskusji to go użyj, albo chociaż podlinkuj (jak ja w poprzednim punkcie) a nie szpanujesz swoją niby-wiedzą.

11. Jednostrzałowiec

To taki typ który serwuje piłkę tenisową, odkłada rakietę na kort, odchodzi i dziwi się, że piłka wróciła. Waląc go w łeb. Jak to? Jeśli rozpoczynasz walkę na szyderstwa, docinasz, dogryzasz, czy w inny sposób droczysz się z kimś w wątku, to przygotuj się na ripostę. Na pewno z mojej strony. Ja jestem gotowy na docinki, ale zawsze odpowiadam z nawiązką. I wtedy zdziwienie, szok, niedowierzanie, halucynacje. „Ej no wyluzuj, ja tylko…” Shut up and fight! :)

12. #lansnabiede

O, mój kolejny faworyt. Albo co chwilę odpisuje, że coś jest drogie, albo wręcz licytuje się na ubóstwo. To śmieszne, ja nie mówię wszystkim właścicielom Maserati, czy Ferrari, że wywalili za dużo kasy na samochód. Mają to wydają. Ja dziś jeżdżę sobie Glob Taxi (#bogactwo !!!), 10 lat temu wolałbym wrócić do domu z buta. Lajf.

Licytowanie się na biedę, lub na to kto miał gorzej przypomina mi zawsze jeden z moich ulubionych skeczy:

(tu jeszcze w wersji przedpythonowej).

13. Matka-Terrorystka

To zjawisko wykraczające sporo poza same komentarze (o czym pisała Mary na naszym wspólnym blogu) i bardzo powszechne. Występuje w wersji Prawdziwa Matka (wie lepiej czy używać smoczka, jak wychować twoje dziecko, jak wyleczyć kolkę, ile razy dziecko powinno robić kupę, itp). Będzie sprzedawała Jedynie Słuszne Poglądy we wszystkich dzieciowych wątkach. Inne poglądy są złe. Wiadomka.

Eko Matka robi podobnie, ale poziom abstrakcji jest większy. Hejtuje wszystko co nie jest wytworzone przy pomocy szpatułki z Dębu Marokańskiego i Orzechów ze Wschodniej Części Stepu Kunta-Kinte. Dissuje matki używające pieluch jednorazowych, jedzenia w słoiczkach, czy ubrań z sieciówek. Wolny czas spędza na przytulaniu się do drzew. Brrr.

14. Zapraszacz

Zapraszacz zwiększa zasięg swojego bloga. Zawsze wkleja linki do niego, najlepiej bezpośrednio pod oryginalną treścią – będzie więcej wejść. Oczywiście czasem ma to sens (kiedy autor już pisał na ten temat i ma to być głosem w dyskusji – lepsze to niż przeklejanie całej notki w komentarz – sam tak czasami robię he he), ale robienie tego non stop aż prosi się o ban. Zaniechaj.

15. Mama <3

I oczywiście Mama. Mamusia. Czasem nawet babcia :) Jej komentarze przypominają często punkt „Zawstydzacz”, ale ona przenosi to na wyższy poziom. I nie tylko ten. Mama przegląda wszystko co piszesz i daje ci wyraźnie znać, że kontroluje sytuację. Czasem potrafi przywołać jakąś historię z dzieciństwa. Mama często nie rozumie ironii, albo dziwi się, że o czymś napisałeś (o takich rzeczach to się poza domem nie mówi!). Mama czasem nie skomentuje na Facebooku, ale bądź pewny, że poruszy temat przy rodzinnym obiedzie. Ale przecież i tak je kochamy <3

I to chyba tyle. O jakich typach zapomniałem?

16. Trolling / flaming

O tak, to typy wpisów sięgające czasów Usenetu. Troll to osoba której celem jest wywołanie jak największej ilości odpowiedzi. Najlepiej takich które stają się flejmem, czyli internetową walką. Gdy jeszcze czytywałem komentarze na portal… to znaczy gdy jeszcze w ogóle wchodziłem na portale, istniały takie postaci jak Jaś Śmietana, czy Czuły Wojtek. Pojawiały się regularnie, pisały zawsze w tym samym stylu. Teorie spiskowe mówiły, że tworzyły to same portale – wiadomo, dla odsłon. Oto próbki twórczości tych kultowych postaci:

Kasia_Lublin: „Pojechałam z moim tuptusiem naszym BMW rocznik 2012 do…”

Antek_Emigrant„Cześć Komuszki! Jak to jest mieć za autorytety takie osoby jak Nicolae Causescu, Feliks Dzierżyński, Ki Ir Sen…” 

Jasiu_Śmietana: „Bes sęsu… Ci brytyjscy krytycy som jacyś dziwni… Jak można zachwycać się Bondem… Ten zapach nawet kobiety odstrasza…”

Czuły_Wojtek„Ja i ksierzniczka byliśmy przypięci pasami i nikt nie wypad przes okno. Jednie troche sie pogniotła sukienka mojej ksierzniczki. Przerzywała bo kosztowala ona 9 tys. dlatego tyle bo była pozłacana”

Piękne :)

17. Arnold Buzdygan

Król komentatorów jest tylko jeden. Nie mogę dużo napisać, bo pewnie dostałbym pozew sądowy. Arnold jest w internetach od zawsze, chodzi plotka, że tu się urodził. Znany jest jeszcze z czasów usenetu. Istnieją dwie główne zasady – zna się na wszystkim i zawsze ma rację. Aha jest jeszcze trzecia – gdy go obrazisz, pewnie dostaniesz pozew. To znaczy będziesz straszony pozwem. Gdy Arnold pojawia się na twoim blogu, to wiedz, że jest fejm! Z ciekawostek – wiecie, że Arni kandydował na prezydenta w 2005 roku? Niestety nie uzbierał podpisów. Ja bym tam na niego głosował, serio. I tak nie mam na kogo :)

Uff. Finał. O czym zapomniałem?

 

Chcesz być ze mną w kontakcie? Polub mnie na Fejsie.
Obiecuję pisać same fajne rzeczy ;)
Czasem jakieś zdjęcie burgera.