2 minut(y) czytania

Nie wiem czy mi się uda. Prawdę mówiąc nawet specjalnie w to nie wierzę. Ale spróbuję, a co tam. Bo warto. Warto choć minimalnie zmienić rzeczywistość w tej materii. Może przekonam właśnie Ciebie? Obiecuję, że tym razem nie zabiorę dużo czasu.

Mieszkałem trochę w Szwajcarii. Wiecie co jest w top 5 rzeczy które mnie tam urzekły? Przejścia dla pieszych. Wyglądają praktycznie tak jak nasze – ot białe pasy na ulicy. Ale działają zupełnie, zupełnie inaczej.

Za pierwszym razem, gdy zbliżyłem się do przejścia, a wszystkie samochody zatrzymały się, pomyślałem sobie “ale fart, dwupasmówka, a jemu akurat zgasł silnik na przejściu!”. Nie, nie zgasł mu silnik. On mnie przepuścił. Tam wszyscy przepuszczają pieszych. Takich którzy nawet nie doszli jeszcze do krawężnika.

Drugi raz zdziwiłem się, gdy przepuszczony tym razem przeze mnie pieszy podziękował. Uśmiechnął się. To było w sumie normalne, że go przepuściłem – wszyscy tam tak robią. Ale normalne jest to, że i tak za to się dziękuje. Uśmiechem. WOW.

U nas jest oczywiście inaczej. Nie uśmiechamy się do obcych ludzi, bo ktoś weźmie nas jeszcze za wariatów, a już na pewno nie przepuszczamy na przejściach. Tak, WY też. Tak, JA też. Często, gęsto. Spieszę się, myślę sobie “ee, jeszcze miał kawałek”, albo zamyślam się, albo cokolwiek innego. Pieszy składa podanie o wtargnięcie na jezdnię, przeprasza kierowcę, że śmiał i jak najszybciej przejście opuszcza. Chociaż często kiedy kierowca go już przepuści, ten dumnie podnosi głowę i robi minę z gatunku “no, kurwa.”

EJ, ZMIEŃMY TO!

To przecież nie jest tak, że Polak = gbur i kmiot. Ja wiem, że komuna, że zabory, że niewykorzystana szansa po Grunwaldzie. Ile można? Po prostu od tej pory każdy kierowca, który przeczyta tę notkę bezwzględnie zatrzymuje się na przejściu. Do kretynów i piratów nie dotrę, do cip drogowych które nie zauważają przejścia też nie dotrę, ale do CIEBIE dotrę. To nie jest tak, że tylko jacyś źli ludzie się nie zatrzymują. Zróbcie rachunek sumienia – wy często pewnie też nie. Wiecie jak fajnie się robi na duszy jak kogoś przepuścicie a on wam dziękuje? +5 do energii :)

Ja obiecuję, że od dziś dojeżdżam do przejścia i zatrzymuję się. Uśmiecham się. I czekam na uśmiech. A gdy ktoś mnie przepuści na przejściu – pokazuję mu moje uzębienie.

Wiem, to naiwne. Ale takie proste. Jesteś ze mną? Super. To jeszcze zaszeruj :)