Mieszkam sobie spokojnie od urodzenia (poza małą wyrwą w życiorysie) na warszawskim Targówku. Spokojne to i ciche miejsce – ze swoimi wadami i zaletami. Jędną z wad było od zawsze wydostanie się stąd na drugą stronę rzeki. Można było to zrobić zawsze mostem Grota (o ile nie trwał właśnie jeden z jego ciągnących się latami remontów), albo Gdańskim, choć tam często się korkuje. Pozostałe opcje wydostania się z naszych okolic to sławetna TRASA W-Z. Wschód Zachód. Ekspresowa Wstęga przecinająca Warszawę ze wschodu na zachód. No… prawie.

Trasa W-Z

Trasa W-Z

Korki przed “4 Śpiących” zawsze były legendarne. W sensie “infamous”. Wszystko jedno, czy chciałeś jechać prosto, czy skręcić w lewo by dostać się do pozostałych mostów – swoje musiałeś odstać. Oczywiście jest jeszcze opcja przedostania się na starą Pragę, ale tam też nigdy luźno nie jest. Gdzieś tam w oddali majaczyła zawsze wizja Nowotrockiej, która miała rozwiązać nasze problemy, ale na to poczekamy pewnie jeszcze z dekadę. Ale nie. W nagrodę Pani Prezydent Gronkowiec postanowiła zafundować nam inne atrakcje.

AKT 1

Najpierw Trasa W-Z stała się ścieżką W-Z. Z jednym pasem. Nasza główna trasa do centrum zablokowała się jeszcze bardziej. Obecnie odcinek od tunelu do placu Bankowego prawie zawsze stoi. Trudno, żeby nie stał skoro składa się praktycznie z jednego pasa. ABSURD.

AKT 2

Później poleciał drugi cios. 4 śpiących zostało zablokowane, Najpierw zupełnie, później “tylko” jeśli chodzi o skręt w lewą stronę. Nie chcę wnikać w detale, budowa metra, tak musi być, blabla. Fakt jest taki, że została nam jedynie możliwość jazdy na wprost i dostania się w ten sposób do centrum. Słowem…

No prawie. Nie minęło wiele czasu i poleciał kolejny cios. Tym razem mocny w swym absurdzie. Bardzo mocny.

AKT 3

Zablokowanie Mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Najpierw całego, później jedynie małego fragmentu. No a to już (choć jestem spokojny to nie wytrzymam) JEST TOTALNY, DO KURWY NĘDZY, ABSURD. Abyście dokładnie to zrozumieli pokażę wam to na mapie:

Absurd Śląsko-Dąbrowski

Absurd Śląsko-Dąbrowski

Najpierw cały most. To był hardkor, istny hardkor. Nie dość że nie można skręcać w lewo w Targową (rozkopane), to jeszcze nie można było korzystać z mostu. To trwało całe szczęście dość krótko. Ale… na tyle długo, by miasto poczuło smak kasy. Otóż droga nie była zamknięta. Była oznakowana znakami i obstawiona radiowozami, które raz za razem trzepały mandaty. Kilkadziesiąt dziennie. Bo jaki człowiek spodziewa się nagle zablokowania głównej trasy wlotowej do miasta?

Most odblokowano, ale… zostawiono mały, zablokowany odcinek. Między końcem mostu (zjazd na Wisłostradę) a początkiem tunelu. Odcinek zablokowany tylko w godzinach szczytu, tylko w dni robocze. Znak który o tym informuje ma tyle tekstu, że aby go przeczytać musielibyśmy zatrzymać się i pogrążyć w lekturze. Nie dziwne więc, że znowu łapią się na niego dziesiątki osób dziennie! A budżet Straży Miejskiej rośnie i rośnie… Ja wiem, że powinno się patrzec na znaki. Ale jak ci biedni ludzie (przyjeżdżający często z małych miasteczek i wsi – widzę po rejetracjach) mają ogarnąć tę wielką tablice informacyjną wypisującą w jakie dni tygodnia i godziny można, a w jakie nie można?

Spójrzcie jeszcze raz na mapę. Jedziemy sobie z Targówka. Nie możemy skręcić w Targową (rozkopane). Nie możemy odbić w Jagiellońską w lewo (tylko autobusy mogą). Musimy wjechać na most, a następnie MUSIMY zjechać na Wisłostradę. Co się na niej dzieje – szczególnie po zalaniu tunelu – nie muszę mówić. Zresztą, tam czeka kolejna maszynka do zarabiania – fotoradar i ograniczenie do 30 km/h (!!!). Masakra. PO JAKĄ CHOLERĘ WYŁĄCZONO TAK KRÓTKI ODCINEK GŁÓWNEJ TRASY? Oczywiście po to, żeby zarabiać. Sorry, jestem zawsze daleki od wszelkich teorii spiskowych, ale to jest absurd.

Oczywiście oficjalne tłumaczenie jest zupełnie inne. “Bo tam jest przystanek, tramwaje zatrzymują się na środku i dużo ludzi wchodzi na ulice, by do nich dojść.”

FUCK. MIND BLOWN.

Po pierwsze tak jest od kiedy pamiętam, czyli co najmniej od trzydziestu kilku lat. Wait, widziałem zdjęcia trasy W-Z sprzed 40, czy 50 lat. Ten przystanek tam zawsze był. NAGLE zaczęło być to niebezpieczne?

Ok, ok. Jeśli rzeczywiście tak jest. Do jasnej cholery, w stolicy kraju europejskiego, w XXI wieku, metodą na poprawienie bezpieczeństwa na odcinku drogi jest… JEJ ZABLOKOWANIE? Nie, to przechodzi ludzkie pojęcie.

Śląsko-Dąbrowska maszynka do trzepania kasy. Ja wiem, że metro. Ważna sprawa (choć wątpię, bym doczekał przed emeryturą). Ale przez ten czas też musimy jakoś żyć. A Pani, Pani Prezydent, zablokowała już pół miasta. Sorry, głosowałem dwa razy. Za trzecim niestety mój głos pójdzie gdzie indziej. Choćby na Gamonie i Krasnoludki.