Kiedy myślę o tradycyjnej komunikacji klienta z rynkiem, to przychodzi mi na myśl taki duży namiot z którego wychodzą co jakiś czas różni mimowie i inni uliczni artyści i opowiadają zebranej przed namiotem gawiedzi co się dzieje w środku. To, jak gawiedź to postrzega, jest w dużej mierze uzależnione od ich talentu.

Komunikacja w mediach społecznościowych też często – z rozpędu – jest prowadzona w ten sposób. Zwraca się uwagę na to co powie ów posłannik, jak to zrobi, jaki będzie miał na sobie strój. Ale to nie ma szansy się udać. Dlaczego? Ano dlatego że komunikacja w socialu oznacza w dużej mierze podniesienie tego namiotu. Lud widzi, lub chce widzieć (bo ma teraz bezpośrdni kontakt) co się w tym namiocie dzieje. W drugiej scenie lud dostał do ręki głośniki do których co chwilę krzyczy – podnieście namiot! I tak to wygląda – bez mniejszego lub większego uniesienia namiotu, dużo nie zyskamy.

Po wielomiesięcznym rozwijaniu się na cudzych firmach i cudzych kejsach – taki to agencyjny los – dostałem wreszcie możliwość wypróbowania tego na własnym biznesie. I już na starcie przypomniałem sobie jedną ważną rzecz. Namiot będzie uniesiony.

Nie wystarczy już wymyślac kreatywnych tekstów, czy kolorowych obrazków. Nie wystarczy tworzyć ściem i pokazywać kolorowe rendery. Jeśli chcę zaistnieć – muszę zadbać o to co realnie dzieje się w namiocie. O cztery P. Kotlerowskie 4 P.

Jako, że nie jest to już blog stricte marketingowy, to wyjaśnię może conieco tym którzy nie wiedzą (albo też tym, którzy nie wiedzą, chociaż w tej branży pracują, myślę, że ich sporo :P). Kotler to guru marketingu. W swoim biblii o marketingu napisał o 4 P. Product, Price, Place, Promotion. Czyli o produkcie, o jego cenie, o miejscu gdzie się go sprzedaje i dopiero o promocji. Co to oznacza? Ano tyle, że zanim zabrałem się za promocję musiałem zadbać o to, czy produkt jest w porządku, czy cena jest zjadliwa, czy sklep jest w porządku i wreszcie o to by to dobrze wypromować. PRODUKT! Koniec ściemy.

Dlatego też długimi tygodniami testowałem koszulki, ich odporność na pranie, czy też wytrzymałość nadruków. Chciałem być pewien.

Inną firmą, która rozwija się w dużej mierze dzięki socialowi jest Zenbox. Chłopaki postawili mocno na komuniakcję w socialu, czy zajmuje się bezbłędnie Tomek Fiedoruk, ale wiedzieli, że taka szczera i dwustronna komunikacja wymaga perfekcyjne dopracowanie ich produktu, a także helpdesku. Wiadomo było, że jeśli coś nie zadziała to odpowiedź będzie szybka i szczera. ZERO ŚCIEMY. I wtedy dopiero mogli ruszyć z promocją.

I jak to mówią w Białymstoku – dla mnie się to podoba. Przeniosłem tam swoje blogi i wszystko działa super. Ceny niezłe, a support też bardzo dobry.

Tak więc drogi przedsiębiorco, jeśli chcesz promować się w socialu, to nie myśl tradycyjnie o wymyślnych, copywriterskich hasłach i obrazkach. No dobra, o obrazkach myśl ;) Ale myśl o produkcie. O tym co sprzedajesz i jak to sprzedajesz. Bo dzisiaj to bardzo ważne. A każde twoje potknięcie będzie szybko wyciągnięte. Hough.