3 minut(y) czytania

“Z pewną taką nieśmiałością” zareagowałem na październikową prośbę wzięcia udziału w konfrencji Social Media Convent. Był październik, mowa była o lutym, trzeba było jechać aż nad morze i jeszcze wybrać sobie temat. Całe szczęście – zgodziłem się. I nie mówię o szczęściu dla konferencji, tylko dla mnie. Bo była to jedna z lepszych imprez tego typu na jakiej byłem :)

Social Media Convent to spotkanie “podbranży” (jak lubię ją nazywać) social i okolic. Wśród prelegantów pojawiły się znane wszystkim twarze takie jak Janek Zając, Michał Sadowski, Krzysiek Gagacki, Mateusz Krogulec i inni. Wśród uczestników podobnie – można było też poznać wiele osób które zna się tylko z internetu.

Sama impreza zorganizowana była perfekcyjnie – wiecie, gdy za sprawę biorą się dziewczyny z agencji PR, to czujesz się jak król. Wspominasz o bólu głowy, a za chwilę pojawia się ktoś z proszkami. Przylatujesz do Gdańska, a tam stoi już delegacja uśmiechniętych dziewczyn. Agencja Personal PR naprawdę dała radę!

Konferencja odbywała się w Gdańskim Inkubatorze Przedsiębiorczości STARTER, który jest bardzo fajnym miejscem, dokładnie takim jak lubię. Bez krawatowego zadęcia, lekkim i lekko zwariowanym o czym może świadczyć choćby Crazy Room – pokój do chillu urządzany w stylu Alicji w Krainie Czarów. Wiecie – duże krzesła, zegary na ścianach, zając, wielka huśtawka i pufy. Miękkie pufy. Ah, zapomniałbym i wykręconych fotelohuśtawkach. Super klimat!

Prelekcje następowały po sobie szybko, bez przerw, dlatego też całość udało się zamknąć w jeden dzień (choć szkoda! Postuluję dwa dni następnym razem!). Po nich nastąpiło przedstawienie case’ów które oceniało jury w którego to skład wchodziła moja skromna osoba. Posłuchaliśmy o Kapitanie Niepalnym, Roleskim, Volkswagenie UP, Instagramersach z Gdańska, aplikacjach dla Kwejka i grze dla Galerii Mokotów. Pierwsze miejsce zajął Fanpoint i apka dla Kwejka, gratuluję jeszcze raz! Mateusz Amĸðcz Belaŧŧaf przekonał nas, że czasem detale są ważne, a od kreacji ważniejsza jest… kreatywna technologia i wyniki! :>

Warto wspomnieć jeszcze o trzech sprawach.

Lasse Chor – duński bywalec Doliny Krzemowej w iście amerykańskim stylu rozgrzewał wszystkich do boju i dbał o klimat imprezy.

To co lubię (no może prawie) najbardziej, czyli klimat imprezy i integracja były nie-sa-mo-wi-te. Dawno, dawno się tak nie wybawiłem. Myślałem, że beforeparty (z wycieczką na plażę) nic nie może przebić, ale afterparty było tak kultowe, że przejdzie do historii imprez branżowych, serio.

I trzecia rzecz – miasto. Gdańsk jest naprawdę świetny. Czekam na jakąś impreze w lecie, kiedy będzie można bardziej poczuć jego klimat. Oficjalnie ogłosiłem na niego modę ;))) Ile można jeździć do Krakowa i Wrocławia? Rynki są passe, czas na Długi Targ :)

I to tyle. Było świetnie, dziewczyny GOOD JOB! Naprawdę!

P.S. Chciałem jeszcze dodać, że Ewa Salamon i Aleksandra Ida Mokwa to najbardziej zajebiste urzędniczki jakie znam i wszystkie urzędy powinny bić się o nie i wysyłać do nich headhunterów. Choć i tak wątpię, by chciały opuścić Gdańsk.

P.S.S. Muszę to powiedzieć – gdybym był dziewczyną to zakochałbym się w Michale Sadowskim. Nigdy nie chcę występować bezpośrednio po nim, każdy występ wtedy blednie.