Tomek napisał ostatnio na swoim blogu o odpowiedziach które zawsze pojawiają się w internecie pod danym typem dyskusji. Uśmiałem się setnie, bo rzeczywiście pewne typy odpowiedzi można przewidzieć, jak choćby tę, że w każdym wątku o czymś co jest w telewizji pojawi się jakiś Amisz który z dumą przyzna, że telewizora nie ma.

Mnie po głowie chodzi od pewnego czasu coś podobnego, choć bardziej ogólnego. To pięć typów odpowiedzi, czy wręcz nastawień dyskutanta w rozmowie, które totalnie mnie denerwują. To czasem błędy logiczne, a czasem po prostu bzdurne pitolenie. I nie chodzi tu tylko o Internet, choć oczywiście w necie zdarza się to częściej – to tu dzisiaj najczęściej dyskutujemy. A więc po kolei.

1. “Nie możesz się o tym wypowiadać”

Rozmowa dotyczy dzieci. Jeśli wypowie się ktokolwiek kto dzieci nieposiada, to jest od razu besztany: “co ty możesz wiedzieć, przecież ty nie masz dzieci!”. Ja rozumiem, że rzeczywiście na niektóre tematy lepiej jest się wypowiadać z punktu widzenia osoby z doświadczeniem, ale ograniczanie w ten sposób dyskusji jest strasznie prostackie. Pokrewnym tematem jest “spróbuj sam, a potem będziesz się wypowiadał”. To strasznie dziwny kwantyfikator. W ten sposób krytycy filmowi nie mogliby nic mówić o filmach (bo sami nic nie nakręcili), nie moglibyśmy mówić nic o problemach Japonii (bo tam nie mieszkamy, ani nawet nie spróbowaliśmy), a osoby do 35 roku życia nie mogłyby powiedzieć niz złego o prezydencie (bo nie mają fizycznej możliwości nawet spróbować nim zostać). Hej, empirycy, świat zbudowany jest nieco inaczej. Shut up.

2. “Nie musisz tego robić, skoro nie chcesz”

Kolejny denerwujący mnie strasznie typ odpowiedzi to: “Przecież nie musisz, po co na to narzekasz?”. Piszę źle o jakimś portalu, o grze, o czymkolwiek. I nagle głos mówiący mi że to nie jest obowiązkowe, więc po co na to narzekam. A więc wprowadźmy tu trochę logiki. To co jest obowiązkowe? Na co mogę narzekać? Na szkołę? Na przestrzeganie prawa? Na ZUS? Na podatki? Coś jeszcze?

Nie mogę powiedzieć niz złego o filmie (nie musze go oglądać), o grze (nie muszę w nią grać), o muzyce (nie musze jej słuchać), o restauracji (nie musze w niej jeść), i tak dalej. SRLSY? Chwalenie albo milczenie? WTF?

3. “Tylko byś narzekał”

Ten typ odpowiedzi pojawia się w najmniej odpowiednim momencie, czyli wtedy kiedy wkurw osiąga apogeum i chcesz wylać swoje żale i podzielić się nimi z innymi. “Po co narzekać, tylko byś krytykował”. To jest tak głupie, że mogę tym osobom zadedykować kultowy fragment Rejsu:

Młodszym dodam, że to prześmiewanie minionego systemu, gdy traktor bez koła opisywało się jako taki który “ma aż trzy dobre!”. Wiem, wiem, szklanka pusta, szklanka pełna, always look on the bright side of life. Ale krytyka JEST potrzebna (choć konstruktywna) i gdyby nie ona, to świat stałby w miejscu. To podważanie i krytykowanie stanu rzeczywistego prowadzi do nowych potrzeb, a te do innowacji. Więc czasem TRZEBA coś skrytykować i już.

3. “To oczywiste, o czym tu gadać”

Wysyp tych komentarzy notujemy w zimie. Część z nas BĘDZIE narzekała na zimę i to jest całkiem oczywiste. Piździ, trzeba odgarniać śnieg, co chwilę stajesz skarpetką na jakiś kawałek śniegu który ci odpadł z buta. Gdy masz dzieci to logistyka przerasta cię każdego dnia. Generalnie jest słabo. Ale zawsze znajdzie się jakiś Captain Obvious który powie “jest zima to musi być zimno”

Dziękujemy ci kapitanie. Serio? Nikt nie podważa faktu że jak jest zima to musi być zimno. Nikt nie dziwi się temu że spadł śnieg w styczniu. Po prostu wkurwia nas to i dzielimy się tym z innymi. A dlaczego? Dlatego że nie zawsze dzielimy się tylko tym co jest zajebiste (patrz poprzedni punkt).

Czy jak jest wojna i ktoś napisze, że to straszne że ginie na niej tyle dzieci to też staniesz na środku, weźmiesz się pod boki,  i powiesz “no jest wojna, to giną ludzie.”

Skumaj tę różnicę. To nietrudne.

5. “Nie masz o czym pisać? Chyba się nudzisz.”

I chyba zdecydowany faworyt. “Nie masz chyba co robić, że piszesz o takich rzeczach”. No do kroćset! A ty masz co robić, skoro siedzisz na fejsie, czy w innym miejscu i gapisz się w monitor? Ludzie piszą czasem o totalnych pierdułach, wrzucają mega nudne linki które nikogo nie interesują, ale wypomną ci, że zwracasz uwagę na jakieś pierduły. Kim jesteś, żeby mi mówić, że to o czym piszę jest mało ważne? Widocznie jest ważne, skoro o tym piszę. Albo nawet nie jest ważne, ale mam ochotę podzielić się tym, czy podyskutować. GTFO.

***

I to chyba tyle jeśli chodzi o moje “ulubione” odpowiedzi. Jeśli trafiasz w któryś punkt to się ogarnij. Bo będę często linkował do tej notki podając w nawiasie punkt który dotyczy mojego współdyskutanta. Amen.