Generalnie cieszę się, że nadeszła era Facebooka. A z nią era deanonimizacji (lubię te słowo). Dyskutujemy pod imieniem i nazwiskiem, dyskutujemy ze znajomymi lub znajomymi znajomych. Czasem z subskrybentami, ale tych krnąbrnych można usunąć jednym klikiem. Ale są momenty w których trochę tęsknię za forami. Oczywiście tymi dobrze moderowanymi.

Facebook oparty jest w dużej mierze na friends-graphie. Co to oznacza? Ano to, że kontaktujemy się głównie ze znajomymi. Znajomymi których znamy z reala (oczywiście zależy to od danej osoby, ale większość osób tak robi). To dość dobre rozwiązanie jeśli chcemy pogadać o swoich sprawach, lub o pierdołach. Gorzej jeśli potrzebna jest prawdziwa porada.

Myśl dojrzewała w mojej głowie dość długo, ale zebrałem się do opisania tego po rozmowie z Pawłem Opydo, który dzisiaj opublikował pytanie dotyczące zepsutej maszynki. Licząc oczywiście na merytoryczne odpowiedzi. I jak zwykle pojawiło się ich bardzo bardzo mało. (No dobra, z początku. Potem dyskusja się umerytoryczniła – ten wątek nie jest taki zły, ale zaczynał się jak większość tego typu.)

Na jakiego typu odpowiedzi możemy liczyć zadając konkretne pytanie i licząc na pomoc?

1. Człowiek-suchar. Jeśli jesteś blogerem to prawdopodobieństwo, że ktoś zarzuci Bardzo Śmieszny Dowcip o tym jak to blogerzy chcą dostawać produkty za darmo rośnie w kierunku 100%. Boki Zrywać. Koń by się uśmiał. Cha cha cha. Naprawdę, ile można? Nie będe tu rozwijał wątku o tym, że cały temat bazuje na naturalnym hejcie wobec zdefiniowanej grupy jaką jest blogosfera i na wydarzeniach które nigdy nie zaistniały. Skupię się na tym, że to jest już strasznie suche. Serio.

2. Nieogar. Ktoś na pewno nie zrozumie tematu. Prostego zdania. Zacznie pisać o czymś zupełnie innym. Ty pytasz o model samochodu, a on odpowie ci o autobusie.

3. Ewangelista. Nie ważne że pytasz o model samochodu, ewangelista będzie chciał cię przekonać do jazdy na rowerze. Gdy spytasz o najlepszy model z automatyczną skrzynią biegów dowiesz się, że manualna jest lepsza. I tak dalej. Nieważne, że jasno zdefiniowałeś czego chcesz.

4. Hijacker. Wiecie co to thread-hijacking? Porywanie wątku. Zmiana jego tematu. Nieważne że oryginalny temat był o samochodach. Ktoś “przy okazji” zapyta gdzie najlepiej kupić parasolki w Londynie.

5. Hater. Haters gonna hate. Block/ban.

6. Minimalista. Poda odpowiedź, model i nic więcej. Bez uzasadnienia. Jakby to cokolwiek wnosiło :)

7. Pomocna dłoń. Wreszcie! Tak, osoba która odpowie, uzasadni, na temat i w ogóle. Korzyść, takie odpowiedzi są najlepsze…. prawie.

8. Ekspert. To najbardziej pożądany typ użytkownika w takim wątku. Osoba, która z różnych powodów zna się na temacie. Jej pomoc zazwyczaj jest bezcenna.

Oczywiście najlepiej gdyby zawsze odpowiedzi udzielała ósemeczka. Jest na to kilka rozwiązań – zadawanie pytań na specjalistycznych forach (zwiększa szansę, chociaż też można spotkać wspomniane osoby), serwisy Q&A (szczególnie Quora), czy wreszcie odezwanie się do znajomego który zna się na sprawie. Tylko że z fotografią i motoryzacją jest łatwiej, ale kto jest ekspertem od maszynek do golenia? :)

Czekam na to aż Facebook w jakiś sensowny sposób wprowadzi interest graph. Albo jak Facebook Killer go wprowadzi. Whateva.

A wy tymczasem pamietajcie żeby nie trafiać raczej do pierwszej szóstki. Bo po co.