Tak to już mam, że walczę czasami ze zjawiskami które nigdy nie znikną, walczę w sposób przypominający zawracanie kijem Wisły. Ale mam ciągle świadomość tego, że może jakaś część osób się ogarnie, że zmądrzeje, że zacznie więcej myśleć. Moja ostatnia notka mówiąca o tym jak nie dac robić się w bambuko na fejsie zgarnęła tysiące lajków, więc pewnie trochę ludzi nawróciłem. Korzyść.

Tym razem nie będę pisał o naiwności i łapaniu się na nibykonkursy czy rozdawanie (chociaż ostatnio znowu stado poleciało w kierunku niby-rozdawanych iphonów), tylko raczej o bezmyślnym przeklejaniu wszelkich treści, a raczej ślepiej wierze w słowo pisane. Jak jest napisane to musi być prawdziwe.

Ja nie wiem czy my to mamy w genach, czy mamy te nawyki jeszcze po prasie papierowej, czy książkach gdzie jednak łatwiej można było rozróżnić prawde od fałszu. Były media które zawsze koloryzowały (kto pamięta gazetę “Skandale”?), wiadomo było że te mainstreamowe pozwalają sobie na to tylko w Prima Aprilis. Kiedy w Życiu Warszawy podawano jakąś informację było mocno prawdopodobne że jest ona prawdziwa.

I wtedy nadeszły trolle. Nie musze chyba tłumaczyć co to trollowanie, choć rozumiane jest to dzisiaj dwojako. Po pierwsze troll to osoba która lubuje się w wyoływaniu odpowiedzi pod tym co pisze – czy to hejterskich czy nie. Pisze, siedzi, obserwuje, bawi się. Temat oczywiście musi być kontrowersyjny, swego czasu na Onecie szalały trolle prawie profesjonalne – takie jak Antek, czy Jaś Śmietana.

Trolling z czasem zaczął oznaczać po prostu wkręcanie innych. Puszczanie nieprawdziwych informacji w sieć, lub też po prostu wkręcanie kogoś. I o ilesamo wkręcanie jest rzeczą zacną i przeze mnie lubianą (dobra wkręta nie jest zła), to branie udziału w rozpowszechnianiu niesprawdzonych informacji jest po prostu słabe. Mega słabe.

No dobra, do czego właściwie piję? Weźmy przykład pierwszy z brzegu, z ostatnich dni. Proces Apple vs Samsung. Miejska legenda głosi że Samsung wypłacił całą kwotę w jednocentówkach przywiezionych ciężarówkami.

No właśnie. Kto tu jest trollem? Samsung, czy osoby które to wrzucają? :)

Usłyszałem o tym i szybko zacząłem Googlać. Serio, w większości wypadków wystarczy minuta żeby sprawdzić czy coś jest prawdą. A o tym nie pisał żaden portal, nie było żadnego zdjęcia. Tylko fake’owe newsy w fake’owych sajtach. Bullshit :)

Kolejny przykład? Proszzz.

Taaaa.

Kierunek modny (kopiemy Tuska, kopiemy ZUS, kopiemy podatki, itp) więc chwyta. Większość ludzi nawet nie zastanowi się nad tym czy to prawda. Nie obliczy, czy też nie spyta kogokolwiek. Nie pogoogla. Po co? Nie ma czasu. SHARE.

A ta tabelka jest całkiem fajna, gdyby nie to że z dupy. No serio.

Słowem – nie wierzcie we wszystko co krąży po sieci. Tak jak nie wierzycie w ileś Urban Legend. Wierzycie? No cóż, to robicie z siebie głupków :) Uwielbiam osoby które nadal powtarzają najstarszą legendę o coli i rdzy, czy ileś śmierci z Nagród Darwina które nigdy nie miały miejsca. Historii które przydarzyły się “znajomym znajomego”, itp. Ile to ludzi zna ludzi którzy byli na słynnej imprezie na której wypchnięto gościa w pudle udającym rakietę. A historia ta zdarzyła się podobno w latach 90tych i 80tych, i 70tych, i 60tych… :)

Tak więc jeśli następnym razem dzielisz się jakąś rewelacją i zaświta ci w głowie choć lekki promyczek mówiący “czy to prawda?” to spróbuj użyć wyszukiwarki. Google. Lub Bing. Lub każdej innej. Think before you share. Amen.