Ja wiem, że czasy się zmieniają. Ludzie ściągają filmy z sieci jak najęci, Hołdys i głos obrony ACTA jest wyśmiewany, a głównym źródłem treści stał się Google Image Search. Tak pewnie będzie i będziemy musieli nauczyć się z tym żyć. Każdy jest twórcą, a raczej “tfurcą” i “przeróbcą”, większość z nas to twórcy niekomercyjni i po prostu użyczanie treści – nawet tych zastrzeżonych – będzie narastało.

Ale, ale. Choć marki przebrały się w codziennie ciuchy i wmieszały się w tłum, choć wbijają się na nasze imprezy, wypytują nas o weekend, chcą z nami gadać i być naszymi kumplami, to jednak pozostaja markami. Bytami które komunikują się w jednym celu – w celu zwiększenia zarobku swoich właścicieli. W związku z tym mimo wszystko obowiązują ich pewne zasady. Niestety marki często ostatnio się zapominają, i to bardzo.

Przede wszystkim ustalmy jedno – każdy wpis firmowego fanpage jest komunikatem reklamowym. Nawet działania CSR mają to na celu, więc fejsbukowe wpisy tym bardziej. Dlaczego więc tak często marki wykorzystują bezprawnie wizerunek znanych osób, czy innych marek i tworzą treści z nimi związane?

Nie tak dawno zakończyło się Euro 2012. Temat gorący, temat który gwarantował sukces każdego posta, przynajmniej taki mierzony w lajkach i komentarzach. Wiadomo – wszyscy tym żyliśmy. Czy to jednak upoważnia marki do umieszczania memów z Błaszczykowskim?

Rozumiem szaleństwo, rozumiem fakt iż marki chcą mówić tak jak my. Ale o ile ja, Michał Górecki, mogę wrzucić prywatnie mema ze znaną osobą na swój profil, o tyle marka tak robiąca po prostu wykorzystuje bezprawnie jego wizerunek do celów komercyjnych.

Nie zgadzasz się? To cofnijmy się o kilka lat. Albo nawet nie cofajmy się w czasie, spójrzmy na nieco starsze media. Czy wyobrażasz sobie sytuację w której ktoś bezprawnie wykorzystuje nagranie znanej osoby w reklamie TV? Albo w princie? Na outdoorze? Proces sądowy ani chybi. W socialu uchodzi to jeszcze na sucho…

Czy to Play umieszczający Błaszczykowskiego albo Radwańską w swoim poście, czy to powielony mem Wilkinsona wykorzystujący postaci z Gwiezdnych Wojen, czy każdy inny obrazek tego typu. Sorry Winnetou, nie masz prawa, nie wykorzystuj. Tym bardziej, że jeśli automatycznie boostujesz posty to pojawią się one za chwile w postaci reklam (czy tam sponsored stories jak mówi o tym FB). Wtedy sprawa staje się jeszcze bardziej oczywista.

Dlaczego więc jest to tak nagminne? Po pierwsze celebryci nie wiedzą o tym. Pewnie nawet tego nie zauważają. Do czasu. A może boją się podzielić losu Kazika i nie chcą zagubić się w tych całych internetach?

Po drugie trwa ciągle szalony wyścig na ilość treści oraz na zawyżanie wskaźników o którym pisałem w poprzedniej notce. Nie ma zbytnio czego wrzucać, trzeba pokazać wysokie wskaźniki. Tego typu posty na pewno w tym pomogą.

Rozwagi. Kiedyś skończy się to słodziutkim procesem. Fakt, iż prawnicy nie do końća nadążają za zmieniającą się rzeczywistością nie oznacza że możesz bezkarnie kraść wizerunek i reklamować nim markę.