Od początku chcę wyjaśnić jedno. Vlogi to prawdopodobnie przyszłość. Wiem to, patrzę na to i trochę jednak mnie to przeraża. Może już jestem za stary, może “nie zdanżam”, ale po prostu do końca tego nie rozumiem. Uwielbiam blogi. Tak naprawde Facebook + RSS zastąpiły mi zupełnie czytanie newsów, dylematy Gazeta czy Onet poszły na bok – nie czytam żadnego news portalu regularnie. Chyba że mi się nudzi. Jeśli wydarzy się coś ważnego to i tak ktoś to wrzuci na fejsa. Nie chce mi się przedzierać przez to gówno.

Jednakże nigdy nie starcza mi czasu na przetrawienie wszystkich treści. A to chyba nic nadzywczajnego. Żyjemy w kulturze nadmiaru informacji. Można było poczytać o tym w ostatnim Trendbooku, ale każda choć trochę myśląca osoba zdaje sobie z tego sprawę. Dziś nie narzekamy na brak contentu. Narzekamy na brak uwagi, na brak czasu i filtrów które pozwolą nam oddzielić dobre od słabego, ziarno od plew. Dlatego właśnie czytając blogi szybko przelatuję wzrokiem tytuły, wybieram co ciekawsze, przeskakuję paragrafy zatrzymując się na co ciekawszych fragmentach, a te ciekawe notki czytam od deski do deski. Potem przelatują dalej i klikam “oznacz jako przeczytane”. Life.

Z Vlogami sprawa ma się gorzej. Po pierwsze kompletnie nie mam jak ich przewijać. Przewijanie to czynność mechaniczna, zupełnie nie wiem kiedy przewijam ważny fragment, a kiedy jakąś bzdurę. To trochę jak losowanie, więc jeśli miałbym to robić z głową musiałbym obejrzeć całość. A z tym mam nie lada problem.

Jeden odcinek jakiegokolwiek vloga trwa kilka minut – kilka do nawet dziesięciu czy kilkunastu. Kilka takich odcinków to godzina. GODZINA! Skąd mam ją wziąć? Czas jest dziś na wagę złota.

Ok, poświęciłbym ją jeśli coś by mi dała. Z chęcią oglądam dobre vlogi kulinarne, czy przepisy Okrasy i Pascala (świetna kampania którą muszę opisać na michalgorecki.pl). Popatrzę czasem na Maćka Budzicha :)

Ale sorry, kiedy oglądam większość vlogów to mam wrażenie że marnuję czas. Przez minutę skupiam się na treści i słyszę przedłużanie, chrzakanie, pieprzenie o niczym (sorry) i powtarzanie myśli. Przez minutę słucham treści które mogłyby być streszczone w 10 sekund. Ok, są mistrzowie szybkiej wypowiedzi i montażu tacy jak Lekko Stronniczy, ale większość vlogów to po prostu ślimacza żenada. Mam wrażenie, że większość vlogerów najpierw włącza kamerę, a potem zastanawia się co powiedzieć.

Oczywiście są wyjątki. Nie chcę dissować vlogosfery jako takiej, bo jak pisałem to dobra alternatywa dla telewizji, to możliwość posłuchania głosu ludu. Jednak te kilka czynników, czyli

1. Myśl Lema “Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów”, czyli ilość gównianych treści, (także patrząc na komentarze – te na blogach są często sensowne, komentarze na youtubie to ultra GÓWNO, masakra, hejting, flejming i trolling)

2. Niemożność sensownego przeskakiwania przez tresci video

3. Mało zwięzła forma wypowiedzi wielu vloggerów

powodują, że od vlogów niestety stronię. Jeśli doliczę do tego moje AADD, to przy większości filmów chcę dodać opis tl;dw. Sorry.

Tak, może się starzeję. A może po prostu całość musi okrzepnąć, a ja musze poczekać na więcej wartościowych vlogów. Albo mechanizmy pozwalające mi sortować te sensowne od masy innych. Póki co Klocuch opowiadający przez 10 minut o levelu jednej gdy zupełnie mnie nie rajcuje. Czy ma 15 lat, czy 13, czy 18.

Przepraszam, żal mi mojego czasu.