O geolokalizacji pisałem już kilka razy – pierwszy raz prawie dwa lata temu. Kiedy w lato 2010 bawiłem się Foursquarem i Gowallą przemierzając polskie wybrzeże, byłem pewien że era geolokalizacji już tuż tuż. Tymczasem minęły prawie dwa lata, a tu dalej nic. Co więcej Gowalla odjechała w nieco innym kierunku, a Foursquare – którym przez pewien czas namiętnie się bawiłem – zwyczajnie mi się znudził. Praktycznie go już nie używam…

Przejdźmy więc jeszcze raz przez powody dla których miałbym używać programu w stylu Foursquare – kiedyś to skategoryzowałem, ba, zdarzało mi się nawet mówić o tym na Eastcampie ;) A więc czemu się checkujemy?

1. Grywalizacja

Używam, bo mam z tego fun. Ale czy naprawdę go mam? Nie za bardzo. Wprowadzone w ostatniej odsłonie Foursquare punkty  trochę podkręciły zabawę, ale w rzeczywistości nakręca to zabawę na krótko. Ścigałem się przez kilka tygodni z moimi znajomymi na punkty, mam niezły rekord punktowy i to chyba tyle. Badke które dostałem sa dość losowe – nawet nie wiem jak je zdobywać. Oprócz tego nie mam żadnych mechanizmów grywalizacyjnych. W Gowalli były śmieszne przedmioty które można było zdobywac – niedopracowane to było, ale zawsze coś. A więc nic z tego.

2. Korzyści materialne

Czyli róznego rodzaju promocje za checkowanie. SRSLY? Widziałem może ze dwa lokale z promocjami w Warszawie. I to wszystko. Nie sądzę aby miało to być dla mnie jakimkolwiek bodźcem. Sorry.

3. Status 2.0

Czyli krótko mówiąc urozmaicenie statusów. Zamiast pisac “jestem tu i tu” po prostu się checkuję. A więc tak – znajomych na foursquare mam stosunkowo mało. Jesli chce to zrobić to robię to na Facebooku. Rzeczywiście. Albo dodaję miejsce do statusu, albo geotaguję zdjęcie. Foursquare + post to Facebook? Z nieznanych mi powodów checkiny foursquare’owe nadal nie “tłumaczą” się na facebookowe (tak jak było w przypadku Gowalli). Raczej nie będe korzystał z Foursquare do tego celu. Czase, z nudów.

4. Serendipity

Czyli spotykanie znajomych ot tak. Ok, czasem, może. Szczególnie gdy imprezuję na mieście. Ale większość z nich i tak nie używa Foursquare – proza życia.

5. Pamiętnik

Gdzie byłem i co robiłem? Ok, ok. Ale to w sumie też wiem już z Fejsa. Może rzeczywiście dobre to na imprezie. Żeby rano sprawdzić jak wyglądał mój szlak :) Ale poza tym – bez sensu.

6. Social guide

Czy warto tu zjeść itp. Jeśli mam dylemat może rzeczywiście włączę program. Ale prędzej po prostu spytam na fejsie. Zawsze znajdzie się ktoś znajomy kto odpowie w kilka minut :)

Reasumując – Foursquare przestał mnie kusić. Czymkolwiek. Ba, zostałem nawet Superuserem na drugim poziomie i mogę zmiatać wasze małe budyneczki pstryknięciem moich palców ;))) I to też mnie nie bawi. Po prostu wizja rozwoju tego programu chyba gdzies tam przysnęła. Penetracja też siadła.

Używam go czasem wychodząc “na miasto”, czasem zacheckuję się w osobliwym miejscu. Do reszty używam Facebooka, po prostu korzystając z geotagowania.

Foursquare became boring.

Boresquare.

Amen.