Tomek Nadolny zamieścił w serwisie ITTechblog ciekawą notkę. Niestety nie do końca się z nią zgadzam, zmuszony byłem więc napisac kilka słów :)

Facebook nie jest dla marek, tylko dla ludzi

To oni mają większą wagę w edgranku i jest to zrozumiałe. Branża ma lekkie zboczenie ale nie powinna zapominać, że Facebook jest jak Nokia – connecting PEOPLE :] Fanpage są “w gościach” na tej wielkiej imprezie którą jest Facebook. Są jak  hostessy z produktami reklamowymi. Fajnie jak są ładne i oferują fajne rzeczy, ale nie może ich być za dużo, bo impreza będzie kiepska. Większość ludzi cieszy się, że jest mniej wpisów marek. Get over it :)

Edgerank jest koniecznością

Treści jest mnóstwo i będzie coraz więcej. Ale to nie jest tak że wpisów nie widać. Żaden zdrowy na rozumie człowiek spoza szeroko rozumianej branży nie lajkue 2000 stron :) Ta ilość treści jest po prostu nie do przetrawienia – gdyby nie edgerank i tak wpisy te znikałyby z walla chronologicznie. Po przyjściu z kina o 23.00 nie widziałbym bardzo ciekawych wpisów z godziny 20.00, tylko dlatego że oderwałem się od komputera :) Tymczasem widzę te ciekawsze, przefiltrowane odpowiednio.

Wpisy wbrew pozorom docierają

Widać to przecież po statystykach. Po dwóch dniach pod każdym wpisem widzimy zasięg wpisu, ilość unikalnych użytkowników która go zobaczyła. Średnia facebookowa to ok 18%. Wiem, że niektóre agencje dochodzą do 40%. To BARDZO dobry wynik. Przecież w innych mediach reklama też nie dociera do wszystkich…

Dodawanie fanpage’y do list DZIAŁA

Nie wiem skąd pomysł że to nie działa. (I chodzi zapewne o listy, nie grupy). Oto dowód:

Dodawanie fanpage'y do list

To bardzo dobry sposób na utworzenie list tych fp które chcemy śledzić. Zupełnie jak foldery w RSS.

Kupowanie fanów?

O kupowaniu fanów i tworzeniu tłumu zamiast społeczności już pisałem. Oczywiście że to bzdura. Nie trzeba było do tego specjalnych zmian w edgeranku :) No cóż – firmy który zostały wybzykane przez pseudoagencje albo same wpadły na taki genialny pomysł teraz mają za swoje. Znowu – impreza która “siadła” jest trudna do rozkręcenia. Skoro tylko zapraszaliście na nią ludzi, zwoziliście całe autokary zupełnie niezainteresowanych nią ludzi i nie puszczaliście żadnej muzyki, to chyba nie dziwne, że kiepsko się kręci? :] Serve you well.

Co z tego wszystkiego wynika?

Nihil novi. Budowanie społeczności to działania ciągłe. To pozyskiwanie jej w jakościowy sposób, to serwowanie jej ciekawych treści, to pobudzanie ich do reakcji i angażowanie. A nie spęd bydła i rzucenie w nie błyskotkami raz czy dwa. Zapewniam, że fanpage budowane w ten sposób mają się dobrze. Nigdy nie miały i nigdy nie będą miały 100% dotarcia, ale przecież to utopia.

A fanpage bez pomysłu? Robione przez firmy pełne e-cinkciarzy, którzy mamią niskimi cenami i zatrudniają jedną osobę do prowadzenia 10 stron? Prowadzenia które kończy się wrzucaniem zdjęć produktów klienta, pytaniem o weekend i wrzucaniem zewnętrznych linków znalezionych w sieci? No cóż. A czego się można było spodziewać?

Tomku. Facebook się nie zepsuł. Moim zdaniem ma się całkiem dobrze :)