Zawsze zazdrościłem Amerykanom 4 lipca, a Szwajcarom 1 sierpnia. Nie tylko dlatego, że święta te odbywają się w lecie i można spędzić  cały dzień w ciepełku. Głównie dlatego że potrafią się tym świętem bawić. Okazywać prawdziwą radość z odzyskania niepodległości. Nie aktywiści, nie ekstremiści, nie wojownicy. My. Normalni ludzie. Bo nas jest przecież najwięcej!

Kiedy brałem udział w naszych obchodach tego święta, czy to w latach 90tych, czy w 00wych, patrzyłem się na nasze sztywne, napompowane i nudne obchody, pełne werbli, marszu żołnierzy i myślałem sobie, że gorzej być nie może. A jednak. Może być o wiele gorzej…

Dzień przed świętem napisałem notkę o tym, że tak naprawdę nie staję po żadnej ze spolaryzowanych stron. Ich starcie było nieuniknione. Nie sądziłem jednak że odbędzie się to na taką skalę. Nie bójmy sie tego powiedzieć – z obu stron. Czy to goście z Antify przepychający się na Nowym (wspaniałym? :P) Świecie z policją, czy kibole rzucający płytami chodnikowymi w policję na placu konstytucji. Policję – polski organ państwowy. Reprezentujący państwo polskie. W Dzień Niepodległości. Huh?!

Ale zanim zaczniecie bronić którejś ze stron (bo to właśnie robi spora większość choćby na Facebooku) chciałbym Was poprosić o przybastowanie. O zatrzymanie się i zastanowienie. Nad czym? Spójrzcie na ten naprędce sklecone przeze mnie rysunki. Oto jak wygląda tak naprawdę sytuacja.

Rzeczywistość

Po lewej stronie ekstremiści. Chcący zadym agresywnie gości z antify (nie wszyscy rzecz jasna), wojownicy o Wolność i Braterstwo i inni nawiedzeni ludzie. Po prawej ultranacjonaliści, kibolscy zadymiarze i inni im podobni. A pośrodku? MY. Normalni ludzie. Nas jest większość do cholery! Mamy różne poglądy, w końcu o to walczylismy – o prawo do ich posiadania. Ale nie wszyscy postrzegają tak rzeczywistość.

“Rzeczywistość” widziana z prawa

Oto rzeczywistość widziana z prawa. My – normalni ludzie, patrioci. Po drugiej stronie zaproszeni z całego świata antypatrioci, zadymiarze, gwałcący wszystko co się rusza geje, antyrodzinne gnidy, komuniści, wyznawcy Engelsa.

“Rzeczywistość” widziana z lewa

A tu rzeczywistość widziana z lewej. My – normalni ludzie rzecz jasna. A po drugiej stronie? Skinheadzi, nacjonaliści, brunatne świnie, wyznawcy Hitlera, rasiści i ksenofoby.

Całość oczywiście podscycają media. Bo im tak jest na rękę. Kto chciałby czytać o zwykłych ludziach?

“Rzeczywistość” kreowana przez media

Hordy z jednej i hordy z drugiej. Oczywiście wszystko zależy od medium, ale generalnie dobrze jest mieć “pierdolnięcie”, prawda?

LUDZIE. Ogarnijcie się. Większość z nas to normalni ludzie. Z poglądami, owszem. Ale będący raczej blisko centrum. Ludzie mogący dyskutować o tym czy powinno prowadzić się taką, czy inną politykę imigracyjną, czy wprowadzać euro czy nie, czy podnosić podatki, czy obniżać. Ale większość z nas nie chce ani mordowania Żydów, czy Murzynów, ani nie wstydzi się biało czerwonej flagi. Większość z nas nie rzucałaby w drugą stronę kamieniami! A na pewno nie rzucałaby nimi w policję!

Dlaczego daliśmy się tak zmanipulować i spolaryzować?

Dlaczego nie możemy odciąć się od tych kretynów i zadymiarzy z jednej i drugiej strony? Dlaczego nie możemy iść ramię w ramię i cieszyć się z naszej niepodległości? Zarówno tej z 1918 jak i z 1989? Dlaczego musimy walczyć, skoro nasi dziadowie walczyli o to żebyśmy właśnie… nie musieli? Ja wiem że z jednej strony powiewały tęczowe flagi drażniące tych z prawej, a po prawej powiewały flagi z symbolami drażniącymi tych z lewej. ALE PO OBU POWIEWAŁY PO PROSTU TE BIAŁO-CZERWONE!

Moja rzeczywistość

Większość z nas normalnie żyje, chodzi do szkoły czy pracy. Ma rodzinę, lub też będzie ją miała. Spędza większość życia na normalnej pracy. Kiedy patrzę na te wszystkie kluby, klubiki, organizacje, organizacyjki na ekstremach obu stron, nawołujące do walki, buntu i rewolucji to zastanawiam się – skąd do cholery ci ludzie mają na to czas? Mnie i tak brakuje go na pracę rodzinę, psa i pisanie bloga :] Jest nas większość. Nie dajmy się zmanipulować. Różnijmy się pięknie, ale nie rzucjamy w nikogo brukiem. I urządźmy kolorowe obchody w przyszłym roku. Niech powiewają tam dumnie biało-czerwone flagi, a obok nich tańczą ludzie różnych kultur. Taka jest właśnie historia Polski – pełna mniejszości, a z drugiej strony nie wstydząca się swojej polskości i pielęgnująca ją nawet wtedy gdy zabrano nam państwo.

A zadymiarze? Niech idą gdzie indziej. Niech zrobią sobie ustawkę. Niech zbudują sobie ghost town pod miastem. Albo lepiej – mamy niewykorzystane przez większą część roku pola Grunwaldu. Tylko przedtem muszą się ubezpieczyć we własnym zakresie. Bo ja za ich napierdalankę płacić nie będę – na pewno.

 

P.S. Żeby nie było. Tak się “bawiła” lewa strona:

A tak się “bawiła” prawa strona:

A tak można się bawić normalnie. Wiem, że w innych miastach jest łatwiej. To zawsze stolica skupia tego typu zadymy. Ale ta 1/4 poznaniaka we mnie bardzo by chciała byśmy się bawili właśnie tak jak w Poznaniu. Można? Można. Kolorowo i białoczerwono.