Facebook wprowadził dziś możliwość dzielenia znajomych na listy, a przez sieć za chwilę znowu przebiegnie wiadomość jakby Zuckerberg w ślepym strachu przez Google próbował się doń upodobnić. Notkę piszącą o panice napisała ostatnio Ewa – ja zupełnie jej nie rozumiem. Pisałem już o tym dlaczego Facebook jest gigantem i trudno go będzie pokonać, pisałem też o tym dlaczego IT crowd nie ma szansy zaistnieć na imprezie ;) Na moim “prywatniejszym” blogu napisałem czemu nie chcę dzielić ludzi na listy (z pewnymi wyjątkami). No dobra, ale po kolei.

Facebook nie wprowadza żadnych mega nowych mechanizmów. Facebookowe listy istnieją chyba od roku albo i dłużej, czyli na długo przed launchem Google+. Były ukryte – to prawda, UI nigdy nie był mocną stroną Facebooka. Ale nie udawajmy że ich nie było.

Facebook przypomniał o nich ostatnio, wyrzucając okienko informacyjne po zalogowaniu, dokonał zmian w interfejsie i tyle. A tym razem wprowadził 3 sztywne listy:

– Bliscy znajomi (przyjaciele?)

– Dalsi znajomi

– Ograniczenie dostępu

Okienko informujące o nowych listach (zrzut from Social360)

Dodawanie do nich jest łatwiejsze, ale nadal brakuje nieco narzędzi do masowego zarządzania znajomymi (brr jak to brzmi). Możemy z poziomu profilu każdego znajomego zadecydować do której listy należy, możemy to zrobić też w ustawieniach.

Nie chcę się rozpisywać, bo napisałem już o listach co miałem napisać. Jak mówię – nihil novi…. PRAWIE.

Najważniejszą zmianą jest możliwość kontroli za pomocą list KOGO widzimy częściej. Otóż dla niezorientowanych – Facebook decyduje kogo widzimy częściej, a kogo rzadziej za pomocą algorytmu zwanego EdgeRank. Jeśli komentujemy i “lajkujemy” czyjeś posty, to wyświetla nam więcej postów tej osoby. Itp.

Co jeśli dana osoba pisze mało, a ja chcę widzieć więcej tego co pisze? Do tej pory nie miałem na to wpływu. Teraz mam. Osoba dodana jako “bliski znajomy” ma mi się wyświetlać o wiele częściej w newsfeedzie. Bosko :)

Swoją drogą brakuje tylko jeszcze oznaczenia które ze stron (fanpejdży) tylko polubiłem, a których jestem prawdziwym FANEM. Bo polubiłem ich chyba za dużo i strasznie mi newsfeed zaśmiecają ;))))