Nie pisałem już dość długo, a to w związku z długo wyczekiwanym urlopem. Ale koniec laby i wracam do pisania. Na tematy dość wakacyjne :) Na początek trochę o zdjęciach. I iPhonie rzecz jasna. Choć nie tylko. Na pierwszy rzut panoramy i HDR.

Czy próbowałeś kiedyś zrobić zdjęcie okna w niezbyt oświetlonym pomieszczeniu? Zazwyczaj albo pomieszczenie jest ładnie oświetlone a za oknem nic nie widać, albo za oknem jest ładnie, a pomieszczenie wychodzi zupełnie ciemno. A przecież oko widzi to inaczej… Efekt jest jeszcze bardziej widoczny kiedy robimy zdjęcia gorszym aparatem lub komórką. Dlaczego?


To kwestia niskiej rozpiętości tonalnej. Otóż ludzkie oko potrafi bardzo szybko przystosować się do jasności punktu na który patrzy. Tak szybko, że nie zauważamy zbytniej różnicy. Aparat natomiast – w większości przypadków – ma ograniczoną rozpiętość tonalną. To znaczy albo skupia się na jaśniejszych partiach obrazu (a ciemne zapisuje jako czarne), albo ładnie doświetla ciemne obszary (za to jaśniejsze “przepala”, czyli pokazuje jako białe). Żeby to wyraźnie zrozumieć zerknijcie na te dwa zdjęcia które wykonałem w wąwozie Masca na Teneryfie.

Ekspozycja ustawiona na niebo

Ekspozycja ustawiona na góry

Te zdjęcia zrobiłem zaraz po sobie starając się nie ruszać iPhonem pomiędzy ujęciami. Iphone 3GS pozwala na ustawienie ekspozycji na obszar który dotknie się palcem, więc raz dotknąłem do nieba, raz na krajobraz. I co wyszło?

Na pierwszym zdjęciu niebo jest idealnie błękitne, natomiast nie widać nic oprócz niego. Na drugim krajobraz jest ładnie doświetlony, natomiast niebo jest białe – “przepalone”. Tradycyjne robienie zdjęć iPhonem w tych warunkach możemy scharakteryzować staropolskim “albo rybki albo pipki” :) I co teraz?

Teraz wkracza technika zwana HDR, czyli High dynamic range. Wystarczy, że odpowiedni program zbada oba zdjęcia i zdecyduje z którego zdjęcia wziąć odpowiednie fragmenty. Programów oczywiście jest dużo, ja wykorzystuję Pro HDR kosztujący $1.99. Ma on kilka trybów. O automatycznym powiem za chwilę, teraz zajmiemy się trybem wykorzystywania zdjęć z biblioteki. Odpalam, wskazuję mu zrobione przeze mnie dwa zdjęcia i… czekam :)

Pro HDR w działaniu

Program ma właściwie dwa zadania. Pierwsze to idealne ułożenie obrazów. Wiadomo, że zawsze lekko poruszymy drugie zdjęcie wględem pierwszego. Trzeba więć oba zanalizować i ułożyć jeden na drugim. Oczywiście jeśli mamy na zdjęciu poruszające się elementy (osoby, samochody, gałęzie na wietrze) to wynik może być kiepski. Życie :/

Drugie zadanie to wspomniane zaanalizowanie pikseli. Następnie ustawienia – jasność, kontrast, nasycenie i inne. Wynik w zależności od nich może być dość naturalny, mniej naturalny, lub wręcz kiczowaty. Oto dwa przykłady różnych ustawień tego samego obrazu.

Konfiguracja 1

Konfiguracja 2

Kiczowate? Przegięte? Wszystko zależy od percepcji. Po pierwsze o wiele bardziej zbliżone do tego co widzimy na codzień. Po drugie fotografia to sztuka, dopasujmy ustawienia do naszych chęci i potrzeb :)

A jak działa program w trybie automatycznym? Najpierw analizuje obraz (kilka sekund), następnie robi dwa zdjęcia, później je obrabia. Oto zdjęcie zrobione w zwykłym trybie (w nieco mniej kontrastowych warunkach)

Zdjęcie z aparatu

Zdjęcie zrobione Pro Hdr

Ciemniejsze fragmenty są doświetlone, podciągnięte jest też lekko nasycenie.

I to chyba tyle w temacie. A dla tych którzy chcą zainteresować się tematem niekoniecznie komórkowo opowiem w skrócie. Są właściwie trzy sposoby uzyskania takich obrazów. Pierwszy to robienie zdjęć w formacie RAW (lub NEF na Nikonie), który to format zapisuje o wiele więcej danych o fragmentach niedoświetlonych i prześwietlonych. Następnie za pomoca programu do obróbki zdjęć wyciągamy cienie i fragmenty przepalone (to pierwsze zawsze łatwiej zrobić niż to drugie).

Druga opcja to tzw bracketing. Większość lepszych aparatów posiada tę opcję. Robi trzy zdjęcia pod rząd prześwietlając nieco pierwsze, niedoświetlając ostatniego i robiąc normalnie to środkowe. Wszystko za jednym przyciśnięciem migawki – jest spora szansa że nie poruszymy aparatem w trakcie.

Z takimi zdjęciami (można więcej, ale trzy wystarczają) “udajemy” się do odpowiedniego programu. Możemy robić to ręcznie (np w Photoshopie) maskując niektóre obszary i wybierając je z odpowiednich zdjęć (ale to uciążliwe), lub odpalić specjalny program, najlepiej Photomatix. On sam wszystko ogarnie :) Powodzenia!