fbpx

Nie, nie będe pisał tym razem o zespole jednej piosenki który wylansował ten hicior (bo znowu znajdą się jego fani i mnie zaatkakują :P). Będę pisał o tym jaki dylemat miałem w piątek i jak z niego wybrnąłem. Otóż w ostatnim czasie pojawiły się dwie rzeczy które mogą zapewnić mi rozrywkę na przyszłe tygodnie. Pierwsza to kontrolery Playstation Move, druga – Cywilizacja 5.

Po namyśle zdecydowałem się na Move – czekam na to od dłuższego czasu, a i ruchu trochę by mi się przydało. Cywilizację prędzej czy później nabędę, jednak wiem że do tego trzeba się dobrze przygotować – zarwane noce, izolacja od rodziny i inne tego typu sprawy, które towarzyszyły graniu w poprzednie części przekonują mnie, że i tym razem będzie podobnie. Tak więc ruszyłem do Media Markt.

Playstation Move, jeśli ktoś jeszcze o nim nie słyszał, to kontroler ruchu, działający podobnie do kontrolera używanego w konsoli Wii – zamiast wciskać przyciski machasz nim na wszystkie strony. Ten kontroler jednak jest nieco ulepszony – oprócz żyroskopu który kontroluje jego nachylenie posiada na końcu świecącą (na różne kolory) sferę, która jest śledzona przez kamerę Playstation Eye. Połączenie tych dwóch sposobów odczytywania ruchu daje bardzo dobrą dokładność. Czy na pewno? Trzeba sprawdzić samemu :)

Ponieważ nie miałem jeszcze kamerki, kupiłem zestaw startowy (kamera + kontroler) oraz drugi kontroler – gra na jednego zawodnika jest oczywiście mniej ciekawa od multi, pozatym niektóre gry wymagają dwóch różdżek. Całość to wydatek rzędu 400-450 zł.

Zdawałem sobie sprawę, że obecnie ilość gier na Move jest malutka, dodatkowo Sport Champions (chyba najbardziej rozbudowana dostępna obecnie) została w całości wykupiona w sklepie w którym kupowałem kontrolery. Pozostał mi więc załączony dysk z demkami i PS Store.

Tutaj czas na małą dygresję. Muszę powiedziać wam dlaczego (między innymi :P) lubię Apple. Otóż podobno Steve Jobs osobiście nadzoruje pakowanie każdego produktu, chodzi o to, by doświadczenie temu towarzyszące było jak najlepsze. I to działa. Produkty zawsze są tak zapakowane, że nie ma problemu z ich otwarciem, są naładowane, wszystko jest jasne i klarowne. Tutaj niestety po pierwsze kamerka nie chciała trzymać się telewizora. Nie wiem jak powinno się ja ustawiać – nie ma żadnych uchwytów, taśmy samoprzylepnej, czegokolwiek. Do tego gruby i ciężki kabel powoduje że co chwilę przekrzywia się, lub spada za telewizor. Ustawiłem więc ją pod telewizorem (choć też ciągle trochę się przekrzywia). Po drugie kontrolery wymagały podpięcia pod zasilanie – jak to , MAM CZEKAĆ?? Nie naładowałem ich do końca, wsadziłem CD i odpaliłem.

Nie napisza na razie dużo – na razie tylko pierwsze wrażenia, w dodatku z demek załączonych na płycie. Powiem szczerze – mega efektu WOW nie ma. Gra się sympatycznie, ale grywalność, przynajmniej w to co grałem, jest podobna do Wii. Owszem, grafika generalnie jest lepsza niż na Wii (może być gorsza? :P), choć gry rodzinne też niebezpiecznie zbliżają się do trendów graficznych wyznaczonych przez Theme Hospital. Moje ogólne wrażenie było takie, że produkt ten jest niedopracowany. Nie chodzi o hardware, bo ten działa bez zarzutu. W demach wszystko jest mocno ograniczone, nie ma jeszcze pełnych wersji gier, ot taki totalny przedsmak.

Grałem w pingponga, tenisa, rzucałem dyskiem. Wrażenie – ok, można się spocić, ale nic nie urywa ;)

Wrażenie zrobiły za to na mnie gry z zupełnie innej bajki, a mianowicie te gdzie liczy się precyzja, a nie „pierdolnięcie”. Taką grą niewątpliwie jest Tumble. To gra znana także jako Jenga. W wersji podstawowej należy układac jak najwyższa wieżę z klocków – przegrywa się gdy wieża się zawali. Trybów rozgrywki jest multum, ale chciałbym skupić się na rzeczy najważniejszej, definiującej pewne linie sporu sprzed kilku miesięcy :) Ale o tym za chwilę. Najpierw obejrzyjcie grę.

http://www.youtube.com/watch?v=jMV5samXzkc

Kilka miesięcy temu sprzeczałem się z moimi byłymi kumplami z polsko-japońskiej ławki ;) Karsonem i Pietją o to czy w tego typu grach grafika jest tak bardzo ważna. Chodziło oczywiście o to, że Move ma połączyć wspaniałą grafę PS3 z machaniem kontrolerem znanym z Wii. Otóż pokazuję tę grę i mówię – A NIE MÓWIŁEM? :) Otóż ma.

W tej grze cała miodność polega na:

  • dokładnym odwzorowaniu ruchów kontrolera
  • fajnej grafice
  • świetnej fizyce

Kontrolerem możemy dowolnie obracać, poruszać intuicyjnie w przestrzeni 3D (podchodzić i oddalać się od TV). Precyzja jest bardzo potrzebna, bo czasem milimetry mogą decydować o zawaleniu się wieży. I to działa!

Gra nie miałaby sensu bez dobrej grafiki i fizyki – mamy do czynienia z różnymi klockami – gumowymi, wykonanymi z lodu, drewna, czy metalu. Różne współczynniki tarcia, różna gęstość i inne właściwości. Świetne.

Pozostało tylko napisać kilka słów o strzelankach. Załączona strzelanka jest cienka jak dupa węża – ot zwykły shootout rodem z automatów. Nowością jest celowanie prosto w ekran i jest to fajne, ale chyba za bardzo rozpieściły mnie gry na PS3, żebym czymś takim się podniecał.

Tak wię czekam przede wszystkim na świetne nawalanki (w tym takie z bronią białą!) oraz na FPP które może nieco zyskają w moich oczach (na razie ciągle jestem zdania że granie w FPP na konsoli to krok wstecz w stosunku do myszki, kupiłem nawet w tym celu FragFX). O powiedzmy coś w ten deseń:

Co prawda do tego potrzebny jest jeszcze Nav Controller trzymany w drugiej dłoni (którego nie kupiłem, bo podobno dostarczono ich bardzo mało i się sprzedały), ale trudno :D

I to chyba tyle na razie. Więcej opowiem gdy się nagram. A ktoś z Was kupił już może Move i ma jakieś pełne gry? Jak wrażenia?

Chcesz być ze mną w kontakcie? Polub mnie na Fejsie.
Obiecuję pisać same fajne rzeczy ;)
Czasem jakieś zdjęcie burgera.