Zostałem beta testerem Inteligo. Rzecz może wydawać się mało spektakularna, ale jeśli głębiej zastanowicie się nad tym, to świat w którym znajduje się słowo bank i świat w którym znajdują się sformułowania “beta testy”, “forum”, “sieci społecznościowe” itp znajdują się na dwóch biegunach. Czyżby? Po kolei więc.

Moim pierwszym bankiem było PKO SA. Dużego wyboru nie miałem, byłem studentem, bez stałych dochodów, a założenie konta w połowie lat 90tych nie było wcale takie proste. Konto studenckie było całe szczęście zwolnione z opłat – opłata rzędu kilku złotych zżerałaby mi 1/4 miesięcznego budżetu :)

Garść historii ;)

Oczywiście od konta wiele nie oczekiwałem, dlatego też skasowałem je przy najbliższej możliwej okazji. Notabene pamiętam że fakt oddzielnej karty płatniczej i karty “bankowej” służącej do autoryzacji w wewnętrznym systemie bankowym) już wtedy mnie dziwił. A oni mieli to jeszcze całkiem niedawno…

Kolejne było Millenium, niedługo później Handlobank. Banki niejako nowej epoki – mieszczące się w małych kolorowych pokoikach, a nie w wielkich marmurowych gmaszyskach. Obsługa też była jakaą taka bardziej życiowa, warunki bardziej ludzkie. Konta w nich miałem przez kilka ładnych lat, aż do pojawienia się banków internetowych.

Mbank i Inteligo weszły patrząc z perspektywy czasu prawie równolegle. Inteligo na samym początku odstraszyło mnie kosztami. Pamiętam, że konta tam zakładali ci, dla których kilka naście) złotych miesięcznie różnych opłat nie było kwestią życia i śmierci. Dla mnie jako dorabiającego studenta – nadal było. Dlatego też zdecydowałem się na mBank. To konto które mam do dzisiaj i jestem z niego prawdę mówiąc w miarę zadowolony. No właśnie “w miarę”.

Deus ex machina

Mbank to przykład tego, jak bezduszność może zabić najlepsze pomysły. Bank ten dla mnie jest idealnym przykładem tego, że pierwiastek ludzki musi decydować o pewnych sprawach. Historia była nieco skomplikowana…

Moja ówczesna narzeczona (a obecna żona) dawno temu rozpoczęła zakładanie konta w mBanku. Nigdy tego nie dokończyła, ale najwyraźniej figurowała gdzieś w bazie. Teraz wpadliśmy na pomysł założenia wspólnego konta – mieszkaliśmy już razem i zaczęliśmy mieć wspólne wydatki. Niestety – po drodze zmieniła adres zamieszkania i dowód osobisty. Te wszystkie czynniki okazały się nie do przeskoczenia. Otóż po pierwsze okazało się, że nie można posiadać dwóch rachunków typu eKonto (rachunek typu eMax nie jest dla mnie normalnym rachunkiem, bo brak możliwości przelewu z niego traktuję jako pełne upośledzenie). Nie mogłem więc posiadać eKonta mojego i eKonta wspólnego. Mogliśmy tylko “uwspólnić” moje. Niestety do tego trzeba było wyczyścić sprawę z rachunkiem który Mary kiedyś zaczęła otwierać. Żeby to zrobić trzeba było go… otworzyć do końca a później zamknąć (!).

Tutaj przeszkodą zaczął być stary dowód i stary adres. Wszelkie dokumenty mogły być wysyłane tylko do Wrocławia, nie można było też zautoryzować się z powodu starego dowodu i braku pakietów aktywacyjnych. Nie będę opisywał tego w szczegółach – słowem szambo. Po 3 miesiącach walki z systemem poddaliśmy się. W normalnym banku wytłumaczylibyśmy jakiemuś kierownikowi o co chodzi i podjęta zostałaby indywidualna decyzja – tutaj nic z tego.

Do sprawy wróciliśmy ostatnio, po 3 latach, ale doszła jeszcze zmiana nazwiska – mBank zupełnie już z tym nie potrafi sobie poradzić. Wielka machina z głupiutkimi konsultantkami na infolinii – niestety tyle mogę o tym banku od strony obsługi nietypowych problemów powiedzieć.

INTeligentnie

Dlatego poszliśmy w drugim kierunku – Marysia miała już konto w Inteligo. Otwarcie tam konta urzekło mnie prostotą i przejrzystością. Po pierwsze mogliśmy spokojnie mieć konta osobiste, a oprócz tego konto wspólne. Dodatkowo później otworzyłem konto firmowe – wszystko widoczne z jednego loginu rzecz jasna.

Jeśli chodzi o mechanikę i obsługę – wygląd serwisu transakcyjnego jest może nieco oldskulowy (tu mBank wygrywa), ale jedna funkcjonalność jest nie do przecenienia – możliwość tworzenia dodatkowych rachunków jednym kliknięciem myszki. Wiele osób pyta PO CO?

Otóż istnieje grupa osób dla których nie istnieje coś takiego jak zarządzanie środkami. Dostają jakąś kasę, wydają ją, ewentualnie skorzystają z lokaty. Proste jak drut.

Istnieje gdzieś po drugiej stronie pewna liczba osób, która zarządza swoimi środkami wirtualnie – zawsze wie ile ma na koncie, pamięta ile podatku musi odprowadzić pod koniec kwartału, pamięta mniej więcej kwoty opłat i prognozowane wydatki. Ja nie jestem w żadnej z tych grup :)

Dlatego też możliwość stworzenia konta “VAT” na którym zo miesiąc odkładam kasę, aby kwartalny podatek mnie nie zabił, czy “PIT” (analogicznie), możliwość stworzenia oddzielnego konta n opłaty domowe i oddzielnego na kasę “do przehulania” – to dla mnie sprawa nie do przecenienia. Co więcej – znalazłem praktycznie tylko jeden bank który daje podobną możliwość (np w ING gdzie otworzyłem rachunek na pewien czas, choć zamknąłem go ze względu na zbyt dużą ilośc papieru którą generują – każde otwarcie rachunku to min. 15 minut i 8 kartek druku brrr). Rachunki te tworzy się kliknięciem myszki (jak nowe foldery), później nadaje się im nazwy. Wszystko naprawdę jest bardzo przejrzyste i intuicyjne. Do tego informowanie po każdej operacji SMSem – wraz z saldem – BEZCENNE! Zerknięcie na ostatniego SMSa pozwala mi zawsze ogarnąć ile mam kasy na koncie.

Oczywiście bank ten ma wiele wad, czy też wiele niedociągnięć. Nie ma wypukłych kart kredytowych, możliwości przejścia na hasła SMSowe, możliwości zadesignowania własnej karty (jak w ING), czy też wybrania innego wzoru. Nadal trzeba płacić za bankomaty spoza sieci PKO BP. I jeszcze kilka innych…

The future is NOW

Ale własciwie o czym innm chciałem pisać. Otóż czy mamy jakikolwiek wpływ na to jak banki się rozwijają?

Miałem taką nadzieję przy launchu Alior Banku. Napisałem im długiego maila opisującego mój idealny bank, z przykładami usług innych banków. Część z tego realizują (nie mówię że tylko pod moim wpływem ;) ale nie napisali nawet dziękuję… A podobno “pytamy się Was!” :P

Mbank prowadzi od jakiegoś czasu forum, ma też instytucję ambasadorów. Ale po kilku tygodniach tam, nie widziałem prawdziwej interakcji z użytkownikami. Moje ukochane Inteligo wpadło wiele lat temu (po wykupieniu ich przez PKOBP) w sen zimowy i praktycznie nie miało zamiaru się obudzić. Co prawda były wykonywane różne ruchy po stronie kolosa, ale wydawały się one jak to w takich firmach bywa – erratyczne. Zmiana nazwy bankowości PKOBP na “PKOInteligo” (myślałem że chcą się z Inteligo połączyć) aby później przekształcić to w iPKO. Z drugiej strony – UFF. Nie chcę, aby betonowe struktury PKOBP wchłonęły ten mały, internetowy twór :)

Ale… zmienia się! Podobno w Inteligo czas na zmiany. I bardzo się z tego cieszę. Na pierwszy rzut nowy regulamin – zrezygnowano prawie z opłat, kosztem (i tak malutkich) odsetek na koncie bieżącym. Ale one potrzebne mi są na bieżącym jak rybie rower :)

Odpalono bloga (na którym regularnie odpowiada się na komentarze) i fanpage’a. Zapowiadane są rózne ruchy, ale przede wszystkim odpalono… beta testing! Wybrani klienci mogą testować nowe rozwiązania i produkty… Na ile będzie to możliwe będę się z Wami tym dzielił. Tak więc jak na razie Inteligo wysuwa się na pierwsze miejsce! To dobrze, bo wielkość i ociężałość banków zawsze przywodziła mi na myśl poprzednie epoki. Może wreszcie bank XXI wieku :)