Jeśli spytalibyście mnie co wielkiego wydarzy się po Facebooku, to oczywiście powiem że nie mam pojęcia. A raczej pewności. Bo pewne pojęcie mam. A może po prostu pewien typ. Otóż od pewnego czasu coraz głośniej słychać o społecznościowych platformach geolokacyjnych. A cóż to takiego?

A mianowicie połączenie wykorzystania GPS, map google i platformy społecznościowej. Wyobraźmy sobie, że w miejscu w którym jesteśmy możemy storzyć obiekt odpowiadający rzeczywistemu (kino, bar, disco, sklep czy cokolwiek innego) a następnie się tam zalogować, czy raczej zameldować (check-in). I właśnie o to tutaj chodzi. A po co? No cóż, odpowiedż jak zwykle jest skomplikowana. Częściowo cel jest taki sam, jak w przypadku innych platform – po to aby podzielić się pewnymi informacjami ze znajomymi – tym razem nie jest to “myślę to i to”, tylko “jestem tu i tu”. Ale nie tylko. Całość może być rozwijana trochę jak gra, ale o tym za chwilę.

Na rynku platform geolokacyjnych jest właściwie dwóch poważnych graczy – Foursquare i Gowalla. Nie muszę chyba dodawać, że obie firmy są amerykańskie :) Opisze je po kolei, w takiej kolejności w jakiej aplikacje te poznawałem.

Foursquare

Foursquare jest zdecydowanie prostszy, juz na poziomie założeń. Otwieramy aplikację, czekamy na odczyt GPS i naszym oczom ukazuje się lista najbliższych obiektów. Wybieramy obiekt w którym jesteśmy i meldujemy się w nim. Osoba która ma najwięcej meldunków zostaje burmistrzem (mayor) danego miejsca. Za ileś meldunków dostaje się odpowiednie odznaki (badges) przypominające okrągłe, haftowane sprawności harcerskie :)

Oczywiście w naszych warunkach sytuacja wygląda tak, że stworzonych miejsc jest dość mało. Możemy więc tworzyć własne miejsca, co też coraz częściej robią polscy użytkownicy. Sytuacja jest dość pionierska – być może już za kilka miesięcy miejsc do stworzenia nie zostanie wiele… Wchodzimy więc np do KFC Gruba Kaśka, patrzymy czy jest już stworzona, jeśli nie ma to dodajemy ją, wybieramy odpowiednią kategorię obiektu, podajemu adres (opcjonalnie, aby uszczegółowic położenie) i voilla! Oczywiście program nie byłby w pełni social, gdybyśmy nie mogli pochwalić się tym na Facebooku i Twitterze :)

W podawaniu adresu tkwi pierwsza różnica między Foursquare a konkurentem. Otóż Foursquare wcale nie sprawdza twojego położenia! To znaczy, że możesz w rzeczywistości być 5 km od obiektu a i tak się w nim zameldować. Trochę to słabe… Mnie w drodze z Wrocławia do Warszawy pojawił się… Klasztor Jasnogórski(cud! ;) w którym mogłem się zameldować. Jednak odezwała się we mnie dusza PTTKowca który swego czasu zdobywał sporo odznak turystyki kwalifikowanej – nie ściemniam :) Więc się nie zameldowałem.

I to chyba tyle jeśli chodzi o Foursquare – w skrócie – im więcej meldunków tym lepiej, osoba która w danym obiekcie zameldowała się najczęściej zostaje jego burmistrzem, podobno w niektórych klubach w USA dla burmistrzów są zniżki w klubach. U nas oczywiście raczej nie ma opcji ;)

Gowalla

Tym softem zainteresowałem się nieco później – z czystej ciekawości. Na początku nie do końća podpasowała mi jego szata graficzna, tu ikonki i wszelkie inne elementy wykonane są tak, jakby były wyciete z papieru. Jest ich też więcej – ilość kategorii przyprawia o zawrót głowy, samych typów restauracji jest kilkadziesiąt.

Nie zdobywamy też odznak, tylko pieczątki (a może raczej znaczki – stamps) w paszporcie, nie ma burmistrzów, a po prostu ranking każdego obiektu. Oprócz tego mamy kilka innych ciekawych moim zdaniem funkcjonalności.

Po pierwsze przedmioty. W różnych lokalizacjach możemy znajdować różne przedmioty, które zostawili inni użytkownicy (nowe chyba też tworzone są losowo) – deskorolki, kask rowerowy, ekspress do kawy, czy…stadko nietoperzy. Wchodzą one – jak w grach – w skład naszego inwentarza. Możemy je potem zostawiać (zostając fundatorem danego obiektu), czy wymieniać na inne. Możemy je także dodawać do naszej kolekcji wyjmując z plecaka. To całkiem ciekawe urozmaicenie dodające nieco smaczku znanego z gier komputerowych.

Drugą funkcjonalnością, która stanowi moim zdaniem o wyższości Gowalli nad Foursquare, są Wycieczki (Trips). Otóż dowolne punkty na mapie można połączyć tworząc Wycieczkę. Oczywiście aby ją zaliczyć należy zaliczyć wszystkie wchodządze w jej skład punkty. Może to być całkiem fajna sprawa, ja stworzyłem pierwszą chyba polską wycieczkę biegnącą trasą warszawskich mostów – zapraszam :)

Gowalla ma natomiast jedną zasadniczą wadę  – zawodność. Niestety mam spore problemy z odświeżaniem miejsc, kiedy poruszam się, np samochodem. Nie wiem czy to kwestia GPSa, czy może ostatnich wątpliwych ulepszeń w iOS4 (o których napiszę osobną notkę) które powodują, że część programów wariuje, czy samej aplikacji. Często po przejechaniu kilku kilometrów nadal wyświetla mi się lista obiektów koło których byłem 5 minut temu. A do tych koło mnie nie mogę się zameldować, bo… Gowalla w przeciwieństwie do konkurenta pozwala ci się zameldowac jedynie do obiektów leżących nieopodal (w zależności od typu obiektu promień jest różny). Ale może naprawi się to niedługo.

Foursquare:

+ prostota obsługi

+ niezawodność

+ większa ilość obiektów

Gowalla:

+ ciekawsze funkcje

+ sprawdzanie pozycji GPS przed zameldowaniem (brak spam check-ins)

+ oddzielna kategoria “założyciel obiektu” (nieznikająca)

Na razie – dzięki swym funkcjonalnościom – wygrywa Gowalla. A jeśli jeszcze jej nie masz, a masz telefon z GPS (nie jestem pewien czy to konieczne przy Foursquare) to instaluj. Jest darmowe. A ty nie będziesz maruderem, może nawet założysz kilka obiektów w swoim mieście :)