fbpx

Kończę urządzanie domu. W związku z tym po pierwsze powinno pojawić się trochę notek – z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego że wreszcie ilość czasu nieco mi się zwiększy, po drugie dlatego że czas na ostatni i najlepszy etap remontu – wybór sprzętu :)

O części już pisałem, część już zakupiłem, przede mną pojawił się dylemat – co wykorzystać do kina domowego. I wybór padł tym razem na Mac Mini. Z kilku powodów.

Pisałem jakiś czas temu o dwóch urządzeniach do obsługi filmów.

http://netgeeks.pl/index.php/2009/01/multimedia-bez-komputera/

http://netgeeks.pl/index.php/2010/02/pch/

Oba to multimedialne obudowy do dysków twardych. Minęło kolejnych kilka miesięcy a ja rozmyśliłem się. Czemu? Moje zdanie na temat Dvico i PCH nie zmieniło się. Pierwsze jest dość średnie, drugie – całkiem całkiem. Ale to trochę za mało. Z kilku powodów. Po pierwsze – interface. Ten jest, jak już pisałem oparty na html i dość wolny. Może to nie najważniejsze, ale Mac mnie trochę rozpieścił – lubię dopracowane rozwiązania. Szybkie, sprawne, przyjemne.

Po drugie – chciałbym jednak w salonie czegoś więcej niż zwykłego dysku z możliwością odtwarzania filmów, zdjęć i muzyki. Zauważyłem, że właściwie od dwóch lat nie było chyba imprezy bez pokazywania czegoś na youtube. Serio :) Zawsze pojawia się tamt „a widziałeś toooo?” i w ruch idzie laptop. Gorzej gdy na imprezie jest sporo osób. Owszem, PCH posiada aplikację do odtwarzania filmów z youtube, ale jej działanie pozostawia wiele do życzenia. A w przypadku Maka Mini posiadam po prostu podłączaony do telewizora pełnoprawny komputer. I to z lepszą kartą graficzną niż mój Macbook :) Tak więc zdecydowałem się dodać te kilkaset złotych i kupić maczka. No cóż – przy kredycie na remont domu te setki dość fajnie rozkładają się na 30 lat – zupełnie tego nie czuć ;)

Nie będe skupiał się na samym maku – mak jak mak. Mam do niego bezprzewodową klawiaturę i nową myszkę, Leoparda pewnie znacie, jeśli nie to musicie spróbować. Ale to o czym chciałem napisać to PLEX.

Otóż przecież moim założeniem opisywanym wcześniej było uwolnienie się od myszki i klawiatury w salonie! Czy coś się zmieniło? Nie :) PLEX to nakładka na Leoparda służąca właśnie do zamiany go na jukebox – odtwarzacza filmów, muzyki i zdjęć. Za pomocą różnych pluginów (a jest ich mnóstwo) i programów w stylu Plex Media Server mogę rozbudować go tak, że będzie mi nawet pokazywał zdjęcia z Adobe Lightroom.

Interfejs jest po prostu śliczny. I właściwie skonfigurowany, tak że nie trzeba nic przy nim gmerać. Piszę o tym, bo pisałem w poprzedniej notce o YAMJ, który może fajnie wygląda, ale wymaga odpalania jakichś horendalnych ilości skryptów i komend z prompta po każdym wgraniu filmu. Brr.

Interfejs plexa jest szybciutki i pozwala nam szybko przechodzić do interesującego nas działu. Co więcej, na podstawie pliku sam ściąga np z IMDB lub TVDB okładkę filmu, jego ocenę, opis, obsadę, a nawet… kilkunastosekundowy kawałek soundtracku, który odpala się po najechaniu na film. Amazing.

Podobnie odpala się muzykę, czy zdjęcia. Wszystko szybkie i niezawodne. I co więcej – obsługiwalne pilotem. A gdy macie uniwersalnego pilota – także nim!

Oczywiście Mac obsługuje o wiele więcej formatów niż jakikolwiek dysk multimedialny, a w razie problemu można dograc odpowiednie kodeki. Community Leoparda jest o wiele większe niż community dowolnego innego systemu dysków multimedialnych! Do tego dobrze działające polskie napisy (w txt!) i wiele innych rzeczy. No cóż, czas obejrzeć finał LOST (tak, tak, nadal nie mieliśmy czasu go zobaczyć :( )

I na koniec – co z dyskiem? Niestety mojego 1TB który wyjąłem z PCH nie wejdzie mi do Maka Mini – tam wchodzą przecież dyski 2,5″. No cóż, udało mi się po długich poszukiwaniach kupić obudowę na dyski 3,5″ z interfejsem FW800. Ale o niej niedługo. A gdy już ją podłączę backup po time machine nie będzie mi straszny :D

Chcesz być ze mną w kontakcie? Polub mnie na Fejsie.
Obiecuję pisać same fajne rzeczy ;)
Czasem jakieś zdjęcie burgera.