fbpx

Stało się. Po ponad roku procesu decyzyjnego (najdłuższego w moim przypadku – ever!) podjąłem wreszcie decyzję o telefonie. I jak się na razie okazuje – słuszną. Zdecydowałem się jednak na iPhone’a. Dla niektórych nie było to żadnym zaskoczeniem, odpowiem im tylko, że przecież równie dobrze mogłem rzucić monetą. Ale przecież zupełnie nie o to chodzi.

To dość ciekawe, bo w sumie jeszcze miesiąc przez zakupem telefonu szala mojej decyzji była bardzomocno wychylona w stronę Nexus One. Chciałem do niego dokupić klawiaturę i mieć możliwość korzystania z niego jako niemalże „mini ipada” ;). Ale potem wydarzyły się dwie rzeczy. Po pierwsze jeszcze raz zastanowiłem się nad tym z czego chcę w telefonie korzystać. Pomyślmy logicznie – ile razy będę musiał napisać na komórce dłuższy tekst? Ile razy nie wezmę wtedy ze sobą macbooka? To nie może przecież być wyznacznikiem…

Po drugie zdecydowałem się na zakup systemu Sonos. A system ten jest sterowany między innymi z iPhone’a. Owszem, istnieje aplikacja na Androida, ale jest jak zwykle w wersji Alpha, nie działa do końca i ma mega prosty interfejs. I to dało mi do myślenia. Czy ja rzeczywiście potrzebuję wolnośco oprogramowania, dostępu do jądra i terminala, pełnej customizacji, czy raczej masy aplikacji, i gładkiego look and feel. Szybkości, sprawności, miodności. Wygrało to drugie. Może Nexus wygrałby, gdybym miał gdzie go obejrzeć. Ale nie miałem. Hough.

Mijają właśnie jakoś dwa tygodnie od kiedy zakupiłem iPhone. I jak na razie jestem ciągle wniebowzięty. Telefon ten zmienił zupełnie moją jakość cyber-życia. Przypomnę tylko, że nie jestem smartfonowym nowicjuszem, posiadam smartfona pewnie wcześniej niż większość czytelników, bo jakieś pięć i pół roku. Już jesienią 2004 bawiłem się moim Treo i zadziwiałem innych korzystaniem z GG w autobusie. Potem HTC Angel i HTC Kaiser który służył mi jeszcze do niedawna.

Praca na Kaiserze była specyficzna. Po pierwsze wybitnie dwuręczna (rysik!), po drugie windowsowa. Producenci smartfonów z Windowsem i Androidem zazwyczaj nie wypuszczają update’ów dla posiadaczy starych (czytaj: starszych niż pół roku) modeli, skupiają się na tych nowych. Co powoduje, że trzeba samodzielnia wymieniać software, narażając się na utratę gwarancji i „biorąc na klatę” wszystko co najgorsze w systemach typu linux. Tysiące wariantów, miliony wersji, we wszystkich coś nie gra. Końcówka pracy z Kaiserem wyglądała tragicznie – zwisy, lagi, przeładowanie pamięci. Hardkor. I wtedy wszedł iPhone. „Cały na biało” ;) A właściwie na czarno, bo taki model pozostał w salonie.

Zdecydowałem się na pozostanie w Orange (gdzie w sumie jestem od 1999 roku, a licząc Centertel – od 1997) i nadal jestem traktowany gorzej niż nowy klient. No cóż, PLAY jednak większość ludzi odradza, a Era mi lepszych warunków nie dała. Plus dobrych telefonów (w tym iPhone) po prostu nie ma.

Dobra, dobra, do rzeczy. Co mnie urzeka w tym telefonie? Które mity padły?

Przede wszystkim klawiatura ekranowa. To rzeczywiście świetna sprawa. W ciągu tygodnia nauczyłem się dość szybko na niej pisać – prawie nie robię błędów. Ekran pojemnościowy to też zupełnie inna jakość – zamiast dłubać w ekranie (dosłownie) po prostu prześlizguję się po nim. Rewelacja.

Multitasking. Jego braku rzeczywiście specjalnie nie zauważam. Owszem denerwują mnei gry resetujące się zupełnie po wyjściu z nich, ale to bardziej wina autorów gier. Aplikacje które mają działać w tle (iTunes, powiadomienia Facebooka) – działają.

No właśnie. Aplikacje! :D Są niesamowite. Po pierwsze Safari. Nie sądziłem, że przeglądanie netu na komórce może mieć tak spory sens. Teraz ma. Wszystko działa szybciutko i sprawnie. Zoom in, zoom out, linki, wypełnianie pól. Flash. Serio? Nie zauważam jego braku. W większości codziennych witryn pełni on tylko rolę reklamową. WON! :)

Co z aplikacji użytkowych? Oprócz wspomnianego Facebooka na pewno Autobuser. Darmowy rozkład jazdy dla Warszawy. Świetny interface, świetna szybkość. Oprócz tego czytnik gazet (iGazeta) choć nie  jest to jeszcze TO. IMDB do sprawdzania w kinie GDZIE OD GRAŁ CO CHOLERY? ;) i NetNewsWire do RSS (choć ze względu na sporą ilość filmów nie czytam RSS na iPhone raczej). EasyTask (i jego makowy odpowiednik) do ogarniania ToDo, Shazam do rozpoznawania muzyki, What The Font do rozpoznawania czcionek i myPANTONE do ogarniania kolorów wokół mnie :) Palringo do komunikowania się. I gry mnóstwo gier! :D

Tu sprawdza się jedna zasada – nie licz na klony gier z komputera. It doesn’t work this way. Kupiłem nawet nieśmiertelnego Duke Nukem i szybko go wyłączyłem. Po prostu nie ma jak sterować. O klonie Transport Tycoon nie wspomnę nawet bo musiałbym przeklinać.

Są za to świetne gry napisane od podstaw pod iPhone. Moje top 3 to:

1.GeoDefence – wreszcie porządna tower defence na komórkę

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=LDwwNEjEunU[/youtube]

2. Angry birds – w to po prostu trzeba zagrać (moja żona i siostra przez tę grę chcą kupić iPhone!)

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=bNNzRyd1xz0[/youtube]

3. Amateur Surgeon – taki sobie zapychacz czasu :)

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=vsP4yn3JU4g[/youtube]

I to chyba na razie tyle. Z minusów – no cóż. Zawiesił mi się dwa razy. No i bateria. Choć wiem, że to wspólne dla wszystkich smartphonów – jeśli korzysta się ze wszystkiego (GPS, push, Wifi, bt) to pada dość szybko. Niestety technologie baterii nie nadążają za resztą. Czas kupić ładowarkę słoneczną :)

Chcesz być ze mną w kontakcie? Polub mnie na Fejsie.
Obiecuję pisać same fajne rzeczy ;)
Czasem jakieś zdjęcie burgera.