fbpx

Mniej więcej rok temu napisałem dwie notki o tym jak uwolniłem się od odtwarzania filmów na komputerze. Jedna traktowała o multimedialnej obudowie dysku Dvico Tvix, druga o głośnikach Logitech Z-5500. Nie będę się powtarzał, dodam tylko krótko – uwolnienie jak największej ilości multimediów z komputera to mój cel ostateczny. Obsługiwanie muzyki i filmów bezpośrednio z kompa, za pomocą klawiatury i myszki śmierdzi dla mnie studenckimi czasami i nerdami. Zresztą na specjalistycznych forach takie ustawienia nazywa się „dorm room setup” czyli „konfiguracjami z akademika” :) Nie zrozumcie mnie źle, pewnie spora część z was tak właśnie ogląda multimedia, czy słucha muzyki, ale czasy kiedy mieszkałem w jednym pokoju już minęły, a ja sam znajduję się w kategorii „geek with family” :) Dlatego chcę sobie siedząc wygodnie na kanapie, oglądać filmy na plazmie lub rzutniku, nie trzymając nic na kolanach.

Niestety rok temu, nie było na rynku zbyt dużego wyboru odtwarzaczy, a te które były stały na tak zwanym „bleeding edge of technology”, co powoduje że były bardzo alfa-geekowate, czyli przypominające rozgrzebanego linuxa, lub desktopa wiecznie bez obudowy. A ja bardziej cenię sobie rozwiązania w stylu Maka – może nie aż tak bardzo „customizowalne”, ale płynne, ładne i łatwe w obsłudze. Starzeję się chyba :)

Tak czy inaczej, Dvico nie zagościło u mnie zbyt długo. Sama idea była (i jest) piękna, ale wykonanie niestety do niczego. Ciagle zawieszanie się, rzadkie update’y firmware, kiepski interface… Po tym jak obudowa (czy może raczej NMT – Networked Media Tank jak się teraz na to mówi) skasowała mi partycję, oddałem to do sklepu, poczekałem 3 tygodnie (wrr) na wysyłkę do Taiwanu i… dostałem zwrot pieniędzy. Ten znowu bardzo szybko zamieniłem na urządzenie o wdzięcznej nazwie Popcorn Hour A110.

PCH miało to czego nie miał poprzednik – dobre community, częste update’y, lepszy interfejs. Po roku muszę powiedzieć, że jestem z niego całkiem zadowolony, choć… nie do końca. Ale po kolei.Obudowa wygląda całkiem zgrabnie. Może służyć jako odtwarzacz plików podłączonych na dysku przez USB, albo na innym dysku sieciowym. Dla mnie to jednak jakaś pomyłka (choć jakaś masakrycznie duża ilość userów tak właśnie robi). Po to kupuje się obudowę na dysk, by trzymać w niej dysk :) Ja wsadziłem do środka 3,5 calowy dysk 1 TB, który powinien na razie wystarczyć do wszelkich zastosowań.

A co właściwie możemy robić za pomocą PCH? A więc generalnie trzy rzeczy – filmy, muzyka, zdjęcia. Do tego trochę usług sieciowych, dla nie jednak jedyna która daje radę to radio internetowe. Ale i tu interfejs daje się we znaki. Ale najpierw pozytywy.

Podstawowa funkcja do której potrzebny mi jest takowy dysk działa całkiem nieźle. Jak wygląda to w praktyce?
Ściągam film (tfu, oczywiście ripuję z oryginału :) na Macbooku, następnie dopasowuje napisy za pomocą Qnapi, konwertuję za pomocą Srtool, do formatu .srt, a następnie pozbawiam polskich znaków Gżegżółką (odpalaną na Wine – windows userzy nie będą mieli tego problemu :) Niestety to aż trzy kroki, ale zapewniam, że przy odpowiedniej wprawie wszystko idzie bardzo szybko. Mam więc plik z filmem i napisami na dysku, pozostaje połączyć się z PCH.

Istnieje kilka możliwości połączenia się – USB, FTP, SAMBA i NFS. Usb stosuję tylko w nagłych wypadkach, podobnie jak w innych odtwarzaczach powoduje to wyłączenie się funkcji playera, pozatym jest jednak nieco uciążliwe. NFS po długich i ciężkich próbach zarzuciłem, pozostała mi SAMBA. Tu sprawa wygląda bardzo fajnie – dysk montuje mi się automatycznie za każdym razem, wystarczy tylko kliknąć ikonę w Finderze i mam do niego dostęp. Miodzio :)

Po chwili plik znajduje się na dysku. Co dalej? Może teraz wspomnę o podłączeniach PCH. Oto jak wygląda z tyłu:

Jeśli chodzi o wizję, mamy do wyboru właściwie HDMI i Component. Jest jeszcze zwykły Cinch i Svideo, ale tego nie biorę raczej pod uwagę. Niestety muszę korzystać z componentu, moje dwa wejścia HDMI w telewizorze okupuje już PS3 i n-box :(

Co do dźwięku – oczywiście wyjście optyczne. Boli trochę brak Coax – znowu brakuje mi portów, tym razem we wzmacniaczu – optyczne zajęte jest już przez PS3 (tam odtwarzam blueraye, więc i jakość i dźwięk bez kompromisów).

Na zdjęciu widać też port RJ-45. Tak, ten model nie jest wyposażony w WiFi. To jednak żaden problem – mój router stoi tuż obok, więc wystarczy podpiąć urządzenie do niego i już mam bezprzewodowy dostęp do PCH.

Wystarczy więc wybrać film i wszystko gra. Aha, właśnie, pilot. Pokażę go, choć nie korzystam z niego, zastąpiłem wszystkie piloty uniwersalnym Logitecha (któremu winien jestem oddzielną notkę).

I to chyba tyle pozytywów. Teraz skupię się na tym co mi w tym urządzeniu nie pasuje, lub pasuje średnio. Wspominałem więc jeszcze o zdjęciach, muzyce i usługach sieciowych. Zdjęć – poza wyjątkami – nie oglądam. Po pierwsze zdjęcia trzymam w formacie NEF, lub DNG (które tu nie sa obsługiwane), po drugie korzystam z Adobe Lightroom, więc obrabiam je bezstratnie. Na potrzeby pokazów (impreza, pokaz dla rodziców po wyjeździe) exportuję do JPG i wrzucam na dysk – daje radę, choć nowsze TV robią to same z Pendrive’a, więc nie ma to sensu. Zresztą boli tu jeden element – ten sam, który powoduje, że raczej nie słucham z tego urządzenia muzyki, ani nie korzystam z innych usług. Interfejs.

Ok, nie mogę powiedzieć, że jest brzydki. W porównaniu z interfejsem Dvico, jest nawet ładny. Ale niestety opiera się na html, więc ma opóźnienia. Może nie kolosalne, ale oczekiwanie rzędu 1-2 sek przy każdej podstronie przeradza się w koszmar. To nie jest to do czego jesteśmy dzisiaj przyzwyczajeni. Brakuje też możliwości szybkich przeskoków w dane miejsca – cofanie się przyciskiem „back”, przy wejściu kilka katalogów w głąb to już kilkanaście sekund. Jak na mój gust – za dużo.

Plusem oparcia interfejsu o html jest oczywiście pełna jego konfigurowalność. I rzeczywiście pojawiło się mnóstwo skórek które zmieniają sposób nawigacji, ale niestety wszystko dość mocno „smierdzi linuxem”. Czemu? Otóż już dawno temu, kiedy instalowałem pierwszego linuxa, porównałem go do pralki z wyciągniętymi na wierzch kablami. To fajnie, że możemy sterować nawet kierunkiem obrotów bębna i jego prędkością, ale… czy ja tego chcę? Nie :) Chcę fajny, szybki i ładny interfejs. Customizacja owszem, ale nie za taką cenę. A tu sytuacja przypomina właśnie wczesne czasy linuxowe, czy może raczej sytuację z Windows Mobile. Mnóstwo wersji, większość pisana przez nerdów którzy po jakimś czasie je dyskontynuują (pierwsza dziewczyna :), każda trochę kiepsko działa.

Przykładem może być YAMJ, który według twórców ma zrewolucjonizować zarządzanie mediami na PCH. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście tak się wydaje.

Okładki filmów przypominają nieco coverflow, całość ściąga się sama (z IMDB), ściągają się nawet oppisy filmów, oraz ich ocena. Pięknie? Tak. Ale pamiętajmy że to nadal nawigacja pilotem po html. Przy bibliotece liczącej kilkadziesiąt filmów, znalezienie konkretnego tytułu jest po prostu upierdliwe. Zastanówmy się – czy chcemy podniecać się widokiem okładek, czy raczej jak najszybciej zacząć oglądanie filmu? Czy potrzebujemy wyświetlać sobie na ekranie rating filmu i jego opis? Rozumiem takie rozwiązanie w wypożyczalni VOD, ale na własnym dysku? Chyba wiemy co mamy…

Całość też nie jest tak bardzo automatyczna. Musimy zainstalować software na komputerze (żadna aplikacja, wszystko chodzi pod Javą i nie ma nawet GUI – odpala się to pod terminalem) i regularnie go odpalać, aby przeczesywał nasze katalogi z filmami. Do tego nie wszystkie filmy są znalezione, czasami coś szwankuje, słowem – „dorm room setup” :) Nie, dziękuję. Rozwiązanie z gatunku „ładne ale do dupy”.

Na końcu dodam tylko, że PCH służy mi też jako urządzenie do backupu. Niestety nie udało mi się go zmusić do robienia backupów Time Machine bezprzewodowo (a szkoda, bo to była by świetna sprawa – backupy automatyczne, nie musiałbym się o nie martwić), więc co jakiś czas podpinam USB.

Tak więc z urządzenia jestem zadowolony, choć nie spełnia do końca moich oczekiwań. Chciałbym, aby było tak fajne w obsłudze jak Apple TV, czy Mac Mini, ale to znowu dają ciała na całej linii jeśli chodzi o napisy… Nie spełnia to w 100% moich założeń oglądania filmów z wygodą Hi-Fi, ale jest to chyba najlepsze rozwiązanie na jakie na razie natrafiłem.

Założenia moje będzie natomiast spełniał mój system muzyczny – na to się zanosi – którego nie mogę się doczekać, a o którym napiszę następnym razem :D

Chcesz być ze mną w kontakcie? Polub mnie na Fejsie.
Obiecuję pisać same fajne rzeczy ;)
Czasem jakieś zdjęcie burgera.