Przesiadka z iPhone na Androida zawsze ma dwie składowe, których z początku jako ajfonowiec nie rozumiesz. Pierwsza to system, druga to sprzęt. Z początku traktuje się to jako całość, ale jeśli moje opinie mają być dla kogokolwiek przydatne, to muszę to wyraźnie rozdzielić. Nie jest to łatwe – na przykład kwestia stabilności leży gdzieś po środku, co zresztą doskonale wykorzystują adwokaci androida mówiąc „a na moim telefonie jest lepiej”. Tak można w nieskończoność, w końcu modeli jest zylion.

W ostatnim tekście opisałem moje pierwsze wrażenia po przesiadce na androida, obiecując skupienie się na sprawach sprzętowych Moto Z Play, który wybrałem. Powiem tak – uczucia są pozytywne z pewnymi minusikami – jestem troszkę bardziej zawiedziony niż Moto X Force, który testowałem wcześniej. Popatrzmy więc na poszczególne elementy.

Dlaczego Motorola?

Tym, którzy nie śledzili mojego procesu decyzyjnego muszę krótko napisać, że spodobał mi się bardzo poprzednik, czyli Moto X w wersji Force. Odporność, czas pracy na baterii, sensowne specyfikacje i niezła cena spowodowały, że zacząłem się tą – wydawałoby się zapomnianą -marką interesować. Niestety Motorola nie wypuściła modelu Z w wersji Force na Europę, pozostało mi więc wziąć Moto Z lub Moto Z Play. To trochę dziwne rozróżnienie, bo choć podobno ten drugi miał być wersją uboższą, to okazało się, że wcale do końca jako takowy nie jest postrzegany.

Dodatkowo nie do końca przypadł mi do gustu Samsung, ale my się chyba z tymi telefonami zbytnio nie lubimy, przede wszystkim ze względu na bardzo kiepskie baterie, które dla heavy userów jak ja, do niczego się nie nadają. Dodatkowo tworzenie własnego uniwersum aplikacji, a nawet własnego sklepu, jakoś do mnie nie przemawia. Moto ma dość czystego i fajnego Androida.

I cena. 1800 zł to znacznie mniej niż 3, czy 3 i pół tysiąca, a tyle musimy płacić za flagowce Samsunga, czy Huawei.

Wygląd

Kiedy czytam niektóre recenzje telefonów i widzę jak dużo poświęca się jego wyglądowi to czasem łapię się za głowę. Nie wiem, może za stary jestem na brandzlowanie się wyglądem czegoś takiego jak telefon, a może po prostu po kilku dniach przestaję zwracać na to uwagę. Ergonomia – tak. Ale wygląd? Dla mnie telefon mógłby wyglądać jak szklana szybka i tyle. O kwestiach wyglądu telefonu w kategorii szpanu z grzeczności nic nie napiszę, bo jeszcze kogoś urażę.

Czytałem na przykład o tym, że białe obramowanie gniazda mini jacka nie pasuje do końca do srebrnej ramki.

SERIO?

Nie obchodzi mnie też zupełnie grubość telefonu, nosiliśmy o wiele grubsze i było dobrze, kieszenie nam nagle nie zmalały. Ja wolałbym żeby telefony były grubsze i miały normalniejsze baterie.

Moduł aparatu jest całkiem spory i wystający, ale to nie problem, ponieważ tył Moto Z jest przystosowany do podczepiania różnych modułów, a gdy ich nie ma przyczepia się plecki.

One kryją wystającą kamerę, dodatkowo dodając szorstkości z tyłu, która powoduje, że telefon nie wyślizgnie się łatwo z dłoni.

To do czego mogę się przyczepić, to fakt, że tylne plecki są szklane. I to mi nie przeszkadza, choć fakt iż plecki są zdejmowane powoduje, że każde ziarenko piasku które dostanie się między plecki, a telefon, po jakimś czasie wydrapuje rysy. Niby detal, ale jakoś to słabe.

Porysowane tylne plecki

Ergonomia i odporność

Niestety nie jest to Force. Telefon upadł mi już kilka razy. Z małych wysokości, ale jednak. Niestety ramka nie jest zbyt odporna i pojawiły się wgniecenia, bok wydaje się dość miękki.

Ekran nie porysował się jakoś bardzo, natomiast mocno porysowała się szybka kamery i to mnie nieco martwi. Nie wiem czy zaraz nie będzie to wpływać na jakość zdjęć. Noszę czasem w kieszeni klucze lub monetę razem z telefonem, ale to nie powinno dziać się tak szybko.

Wgniecenia

Bardzo podoba mi się czytnik linii, jest ultra szybki, o wiele szybszy od tego w iPhone 6, którego przestałem używać, bo było to upierdliwe. Tu dzieje się to praktycznie niezauważalnie, a dość często sięgam po telefon.

Natomiast nie ciepię tego, że przyciski są softwarowe, znajdują się na ekranie i trzeba je czasem wysunąć palcem. Telefon powinien mieć szybki i stały dostęp do tychże, czasem nie wiem z której strony je wysunąć (np w grze), z początku odruchowo klikałem czytnik linii.

Muszę też przyznać, że po dosłownie 4 dniach padł mi wyłącznik, coś z nim się stało – działa, ale dość trudno się go wciska. Cóż, to może być zwykły przypadek, tego typu rzeczy trafiają się także w iPhone’ach. Będę musiał oddać go gwarancyjnie.

Gesty

Gesty Moto, a właściwie włączanie bezdotykowe to fajny ficzer, o którym pisałem już przy okazji Moto X Force. Podwójny ruch górą telefonu (jak siekierą) włącza latarkę, a podwójne skręcenie nadgarstka włącza aparat. Może wydawać się to śmieszne, ale ma to duży sens. O wiele większy nić funkcje doczepione do „potrząśnij” w iPhone czego chronicznie nie trawię.

Bateria

Bateria to cudo! Używam telefonu dość sporo i właściwie żaden iPhone nie dawał jeszcze rady. Nie miałem co prawda nigdy żadnego Plusa, nie miałem iPhone 6s, ani 7. Szóstka starcza na pół dnia, maksymalnie do 18.00. Jeśli chodzi o Moto Z, to naprawdę czasami nie muszę go nawet ładować w nocy. Gdy dodamy do tego szybkie ładowanie, to mogę powiedzieć, że praktycznie nigdy nie miałem jeszcze kryzysu szukania gniazdka na imprezie, nigdy nie miałem ze sobą powerbanka. I nie chcę już do tych czasów wracać! Wiem, że nowe iPhone’y też mają już szybkie ładowanie i lepsze baterie, ale ten telefon ma ją naprawdę świetną. Ma też małe zużycie, mniejsze od zwykłego Moto Z, w związku z mniejszą rozdzielczością ekranu. Ale to moim zdaniem kolejna rzecz, która niby cieszy oko, ale na którą poczekam aż technologia baterii będzie lepsza. Co mi po super duper ostrych fontach, skoro muszę ciągle szukać gniazdka?

Aparat

I tu dochodzimy do najsłabszego ogniwa. Niestety na aparacie się nieco zawiodłem. Nie będe gadał o megapikselach, bo one już od dawna są liczbą kompletnie nic nie znaczącą, a używa się jej tylko dlatego że to liczba i niby można ją z czymś porównać. Ale pewnie już o tym wiecie.

Dla mnie dobry aparat polega na czymś zupełnie innym.

Dobry aparat ma przede wszystkim dobrą rozpiętość tonalną. To znaczy jeśli zrobisz zdjęcie krzaka, który rzuca cień, a nad nim będzie niebieskie niebo i białe chmurki, to ideałem będzie niebieskie niebo i widoczne obiekty znajdujące się w cieniu. Oczywiście tak idealnych zdjęć nie robi praktycznie żaden telefon, nawet aparaty mają z tym problem. Stąd różnego rodzaju tryby HDR, które robią dwa ujęcia – jaśniejsze i ciemniejsze, a następnie inteligentnie je sklejają.

Nieprzepalone niebo, ale w cieniach ciemno

W cieniach już ładnie, ale niebo się przepaliło

Tu niestety bywa z tym różnie, dlatego często jasne obszary sa przepalone (białe), a ciemne niedoświetlone. Owszem, da się z takiego zdjęcia wyciągnąć nieco, ale to zawsze będzie nie do końca to.

Kolejna sprawa to szumy. Szumy pojawiają się gdy nie ma zbyt dużo światła, a aparat zmienia czułość na większą (ISO). Im lepsza matryca, tym mniejsze szumy przy wysokim ISO. Czyli po ludzku – tym ładniejsze zdjęcia w półmroku lub nawet w nocy. Pamiętam jaki szał wywołała kilka lat temu Lumia, miała właśnie świetny aparat. Mijają lata, a to nadal nie jest standardem :( Drugim rozwiązaniem jest zwiększenie czasu ekspozycji, ale to znowu powoduje poruszone zdjęcia, szczególnie gdy nie ma stabilizacji. Niestety tutaj zdjęcia są albo poruszone, albo zaszumione. Wszystko jest ok dopóki jest jasno, ale później zdjęcia są średnie.

Trochę ciemno i ostrego zdjęcia dziecka już nie zrobisz

Ogólnie z aparatu zadowolony jestem dość średnio, rzekłbym nawet że nie jestem zadowolony. Nie wiem w sumie czy to wina tych rys na kamerze, czy po prostu matrycy, ale aparat jest dla mnie dość ważny, bo robię sporo zdjęć.

Ale tryb makro daje radę :)

Karty

To co bardzo podoba mi się po przejściu z iPhone’a to możliwość używania dwóch kart sim. Używam tego za granicą, gdy kupuję lokalną kartę do danych, używam nawet tu – mam drugą kartę Plus, której używam, gdy Play daje ciała z zasięgiem (czyli często).

Fajna jest oczywiście opcja karty SD, którą możemy zwiększać do woli pojemność telefonu.

Mody

O modach nie napiszę zbyt dużo, bo jeszcze żadnego nie testowałem, opinie w sieci są różne. Do pleców telefonu możemy przyczepić powerbank, rzutnik, czy głośnik. To dość ciekawe i niespotykane rozwiązanie, z chęcią zobaczę je w akcji. Podobno funkcje mogą pełnić oczywiście zewnętrzne urządzenia podczepiane kablem (lub nawet przez Bluetooth), ale kto wie, czy takie rozwiązanie nie jest ciekawsze.

Wnioski

Reasumując z telefonu jestem dość zadowolony, ale muszę wskazać na aparat jako najsłabszy punkt – tu czuję wyraźny downgrade w stosunku do mojego iPhone 6, wiem, że do iPhone 7 nie może się nawet równać. Może właśnie tu kryje się tajemnica niższej ceny?

Za chwilę wychodzi Moto Z2, więc te telefony powinny jeszcze stanieć. Jak na telefon za mniej niż 2 tysiące zł, jestem całkiem niezłym wyborem. A na moto Z2 czekam, co prawda bateria ma być mniejsza, ciekawe jak aparat.

Czy już żałuję? Jeszcze nie :) Jak już pisałem ostatnio, nadal uważam, że system jest lepszy, co do sprzętu – coś za coś. Nadal nie chcę wydawać 3,5 tysiąca. Boli jednak nieco aparat.

Podziel się!

Udostępnij notkę znajomym: