Moi stali czytelnicy wiedzą, że w czerwcu zeszłego roku postanowiłem poprawić swój sposób żywienia i poddać się opiece dietetycznej Filipowi Kowalczykowi, twórcy Centrum Dietetyki i Zdrowego Rozsądku dr Filip i sprawdzić, czy mogę schudnąć bez specjalnych wyrzeczeń. Udało się, po pół roku zszedłem z 76 na 66 kg, ale co ważne gubiąc jedynie tkankę tłuszczową. Co więcej, dzięki równoczesnym ćwiczeniom u Artura i systemowi EMS, udało mi się nie tylko nie stracić mięśni, ale nawet je nieco dobudować.

W międzyczasie poleciłem Filipa przez co zgłosiło się do niego w sumie kilkadziesiąt osób. Niektóre z nich zdążyły już schudnąć więcej niż ja :) Postanowiłem więc przepytać Filipa i spisać to w formie wywiadu. W pierwszej części pytam o sprawy ogólne związane z tą – wydawałoby się dość prostą – dietą. W drugiej części wywiadu przepytam Filipa o różnego rodzaju mity związane z konkretnymi pokarmami i składnikami.

Goo: Opowiedz trochę o sobie.

Dr Filip: Zdrowie człowieka interesowało mnie już w czasach licealnych gdzie jako wyjątek w moim ściśle matematyczno-informatycznym XIV L.O. im. Stanisława Staszica postanowiłem rozwijać się w kierunku bardziej biologicznym. Od zawsze, nawet podejmując studia o profilu medycznym uważałem, że zdecydowanie lepiej jest dbać i profilaktykę i diagnostykę, a nie przepisywać ludziom leki. Z tej przyczyny postawiłem zasadniczy nacisk w swojej działalności na dietetykę. Uważam, że dobry dietetyk powinien posiadać wykształcenie techniczne kierunkowe związane z żywieniem aby znać produkty i technologie ich przetwarzania, jak również wiedzę medyczną umożliwiającą zrozumienie procesów zachodzących w organizmie. Ograniczenie się do jednej lub drugiej gałęzi wiedzy jest niewystarczające – nie wspominając już nawet o osobach opierających swoje przygotowanie na kursach – to jest wystarczające jedynie na własny użytek. Zdobyte wykształcenie wyższe jest zaś pogłębiane – od kiedy skończyłem studia szkolę się dalej, za pomocą studiów podyplomowych w Instytucie Żywności i Żywienia, poprzez liczne konferencje naukowe polskie i międzynarodowe – to jest systematycznie zmieniająca się dyscyplina i nie można powiedzieć, że ta wiedza kiedykolwiek się kończy. Są nowe odkrycia, chociaż to wszystko bazuje na pewnych podstawach i dlatego nie należy ulęgać modom, jednocześnie ciągle kompletując nową wiedzę.

Dobrze, to powiedz mi na start – czy da się schudnąć bez wyrzeczeń?

Zdecydowanie da się i przede wszystkim trzeba. Ponieważ nadwaga i otyłość to nie są rzeczy, które się przyplątują znikąd, tylko to są zjawiska, które są objawem dysfunkcji w organizmie. Czyli jeśli chcemy naprawić ten objaw, musimy doprowadzić do porządku i odpowiedniego funkcjonowania organizmu. Żeby nie mieć nadwagi i otyłości wystarczy przestać przeszkadzać organizmowi w jego normalnym funkcjonowaniu. Jeżeli to zrobimy, on sobie wróci z wielką przyjemnością do prawidłowego funkcjonowania.

Natomiast ten powrót musi być stały i przewlekły, a nie chwilowy. A jeśli ktoś chce robić coś przewlekle to nie może się zbytnio katować tym, musi to być przyjemne i normalne, bez jakichś diametralnych odskoków w jakimkolwiek kierunku. Nie można pozbawiać się przyjemności i nie można przeginać z przyjemnościami. A przede wszystkim nie będzie problemów ze zdrowiem, bo żywienie ma służyć zdrowiu. A skutkiem ubocznym tego zdrowia jest redukcja masy ciała jeśli jest jej za dużo, albo przyrost jeśli jest jej za mało.

Czyli przyzwyczajamy kogoś do stylu życia, a nie na krótko wyskakujemy do brutalnej diety po to tylko, eby odliczać czas do powrotu do „normalnego” życia.

Dokładnie tak.

Ok, a skąd wzięło się w takim razie tyle „cudownych” diet i co Ty o nich sądzisz? Jest dieta Dukana, jest dieta Paleo, dieta eskimoska i tak dalej. Co to są za diety? One mają często szybkie i spektakularne efekty, mnóstwo ludzi się nimi zachwyca.

Dieta po starogrecku oznacza „styl życia”, w związku z czym wszystkie te metody o których wspomniałeś – ja bym nie nazywał tego dietami, bo to jest pewien oksymoron – to nie jest coś, co można stosować całe życie, to nie jest coś, co jest metodą funkcjonowania na codzień, to są fizjologiczne sztuczki „jak szybko stracić masę”. Przy czym utrata masy nie jest wyznacznikiem zdrowia, bo często ludzie chorzy, w szpitalach onkologicznych też gubią masę, a przecież to nie jest specjalnie dobry objaw.

Więc te różne sztuczki jak dieta Dukana, diety oparte o eliminację całych grup składników, jeśli to nie jest uzasadnione fizjologicznie, są nastawione głównie na to, żeby zredukować masę ciała. A ona ginie często w skutek ubytku mięśni. Tracimy mięśnie, nasz wiek metaboliczny rośnie, bo się pogarsza sytuacja organizmu, i dzięki temu wszystkiemu mamy gorszy efekt niż mieliśmy. Dlatego metody tego typu są często szkodliwe.

Pytasz dlaczego zrobiło się to tak popularne. Ponieważ ludzie chcą prostych metod. Wszystko muszę mieć już, wszystko się należy bez większego wysiłku. To jest w sumie łatwe, żeby racjonalnie się żywić, ale trzeba do tego przemyśleć swoje życie chociaż raz, a ludzie tego nie chcą robić. Wolą się dowiedzieć, że mogą na przykład jeść ile chcą, ale tylko mięsa. Albo ile chcą, byleby nie jedli jakiejś grupy produktów, na przykład węglowodanów. I to im coś da. Tylko problem polega na tym, że w pewnym momencie trzeba przestać to robić, bo albo człowiek się znudzi i zamęczy się na śmierć takim jedzeniem, albo wysiądzie mu jakiś narząd czy wyniki badań się pogorszą, co jest też częstym przypadkiem i wtedy sprawa wraca do punktu wyjścia, tylko mamy mniej mięśni i efekt jojo jest praktycznie gwarantowany.

No właśnie efekt jojo to raz, natomiast mówisz często, że są przecież inne organy, które też jakoś muszą funkcjonować.

Musimy patrzeć na organizm zawsze kompleksowo i nie możemy skupiać się tylko na konkretnym mechanizmie, który ma nas doprowadzić do czegoś. Dlatego potrzebne jest racjonalne żywienie, żeby wszystkie te mechanizmy zaspokoić. Organizm składa się z mnóstwa procesów biochemicznych. To jest wszystko oparte o regulację hormonalną, o regulację enzymatyczną i nie możemy zaburzać jednego obszaru jeśli chcemy coś uzyskać w drugim, bo to się finalnie odwróci przeciwko nam. Ja znam wielu ludzi, którzy wyglądają jak gladiatorzy, ponieważ całe życie poruszają się na przykład żyjąc na wsi, ale niestety na wysokotłuszczowej diecie na codzień, mają olbrzymie zaburzenia w profilu lipidowym i choćby miażdżycę.

Ale te nowe teorie się ciągle pojawiają – nowe odkrycia, nowe książki, itp. Czy rzeczywiście pojawiają się co chwile jakieś rewolucje w tym zakresie? Czy to bardziej wymysły marketingowe, czy rzeczywiście okazuje się – jak z Einsteinem – że to wszystko nie tak.

Na pewno są odkrycia. Na każdym kroku są odkrycia, trzeba stale pogłębiać wiedzę. Przy czym są to zawsze bardzo precyzyjne sytuacje określane w konkretnych warunkach. Ale nie można na podstawie takiego jednego newsa budować całej nowej filozofii żywienia. Ja tutaj na stole mam książkę z lat 60, którą dostałem od swojego profesora, on ją dostał od swojego profesora. Tam są pewne wytyczne, które okazują się stale aktualne i jest to głównym wyznacznikiem zdrowego żywienia. Pewne rzeczy się pojawiają, natomiast nie ma wielkiej rewolucji. Natomiast to, że pojawiają się całe mody, to już marketing i chęć sprzedaży swoich książek. Ludzie lubią nowe sensacje, myślą „może to mi pomoże!”.

Pomówmy teraz o wieku metabolicznym. Jak ja przyszedłem do Ciebie po raz pierwszy – a wydawało mi się zawsze, że jestem szczupły – miałem wiek metaboliczny 51 lat. Teraz mam 20. Co ten wiek właściwie oznacza?

Wiek metaboliczny to jest takie śmieszne pojęcie, które określa w jakim stanie jest organizm w danym momencie, fizjologicznie. To jest określane na podstawie zawartości tkanki tłuszczowej, zawartości mięśni i struktury poszczególnych tkanek. Człowiek z wiekiem naturalnie traci mięśnie i zyskuje tłuszcz. Na podstawie porównania tego do norm, możemy powiedzieć „Ten człowiek wygląda bardziej jak 20 latek, ten bardziej jak 50 latek” I teraz jeśli się racjonalnie żywimy, wtedy jest duża szansa, że zredukujemy zawartość tkanki tłuszczowej, ale nie zmieni się ilość mięśni. Bo chronimy mięśnie, chcemy żeby zmniejszała się tylko ilość tłuszczu. A jeśli stosujemy niemądre diety wtedy będziemy mieć problem, bo zmniejsza nam się zawartość mięśni. Ale wtedy pomimo spadku wagi obserwujemy wzrost wieku metabolicznego. Ty przyszedłeś relatywnie zadbany, zmniejszyliśmy ilość tkanki tłuszczowej, więc wiek metaboliczny spadł, teraz budujesz tkankę mięśniową, więc przybierasz na wadze, ale wiek będzie dalej spadał.

Udało Ci się mnie odchudzić o 10 kg, ale przy jednoczesnym wzroście mięśni, czyli tak naprawdę schudłem nawet bardziej, poleciłem też kilka osób i one też chudną, więc widzę, że to działa. Przyznam się, że na początku trochę Ci nie wierzyłem, bo ta dieta wydawała mi się mało rewolucyjna w porównaniu do tego co piszą ludzie. Natomiast jak ludzie pytają się mnie o dietę to ja mówię nudne rzeczy. Bo to są rzeczy, które wydawałoby się, że wszysy wiedza i słyszeli, tam nie ma rewolucji. Jakbyś mógł tak w skrócie – trzy najważniejsze zasady twojej diety.

Na początku chcę wyraźnie zaznaczyć – to nie jest „Dieta Kowalczyka” ani „Dieta dr. Filipa”. To jest wiedza zdobyta na studiach, którą implementuję w każdym indywidualnym przypadku. Ja będąc na studiach myślałem – niemożliwe, żeby to było tak proste, tymczasem miliard ludzi na świecie ma otyłość. Często jest tak, że styl życia utrudnia nam wdrażanie tych zasad, a one naprawdę nie są jakoś bardzo trudne. Więc gdybym miał wyróżnić najważniejsze:

1. Regularne pokrycie doby posiłkami

Jeśli będziemy regularnie jedli, będziemy mieli komfort organizmu. Organizm uspokojony chętniej poprawia swoje parametry bo nie broni się przed śmiercią. Jeśli doba trwa długo, musi być więcej posiłków.

2. Nie przesadzać z ilościami

Czyli znane MŻ – Mniej Żreć. To jest dość spójne z pierwszą zasadą – jeśli jemy często to nie ma sensu się nażerać, bo zaraz będziemy znowu jeść.

3. Urozmaicenie

Jeżeli będziemy spożywać różne produkty, nie będziemy mieli niedoborów jednych składników, a nadmiaru innych. Dodatkowo piramidy żywienia nie kłamią – jest mnóstwo zasad, które są niby powszechnie znane, a do których większość i tak się nie stosuje. Chudsze mięsa, dużo ryb, warzyw, owoców, ciemne pieczywo.

Oczywiście u każdego człowieka dochodzi indywidualizacja procesu. Fizjologia się nie różni, są natomiast różnice finansowe, kulinarne, czasowe, nie każdy chce jak ty rozkoszować się dietą, niektórzy chcą mieć praktyczną dietę, która musi być szybka, łatwa i przystępna. Można te same składniki dostarczyć kanapkami albo wytrawnymi potrawami. I to bym dodał jako czwarty element. Dlatego na początku układam indywidualne jadłospisy, dzięki którym jest znacznie łatwiej, z biegiem czasu nawyki żywieniowe zostają w głowie.

No właśnie, ja nie raz oszukiwałem, nie trzymałem się diety kurczowo, ale mówiłeś, że to możliwe, o ile nie robię tego regularnie. Albo na ślepo wybierałem coś w restauracji wierząc, że to dobry wybór.

Jednak przez większość czasu trzymałeś się jadłospisu, Twoim założeniem była kontynuacja hedonistycznego trybu życia, ustaliliśmy, że przez to pewnie efekty będą później, jednak najważniejszy jest komfort psychiczny i to, żebyś nie znienawidził swojego nowego stylu życia. Dlatego pozwalałem ci pić alkohol, jeść steki, czy burgery, jednak z drugiej strony wiedziałeś już ile mają kalorii i nie sięgałeś po nie chyba aż tak często

To prawda, dobra rzadkie smakują lepiej! :)

Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko paimętać o bilansie kalorycznym i o tych elementach o których mówiłem. Jeden z moich pacjentów powiedział mi, że on weekendy musi się konkretnie nawalić, więc ma wpisane „sobota – najebka”.

Ok, ale muszę przyznać, że w porównaniu z tymi cudownymi dietami, chudłem strasznie powoli, zajęło mi to pół roku. Ile powinno się chudnąć tygodniowo, czy zbyt szybkie chudnięcie czymś grozi?

WHO poleca spadki na poziomie 800g do kilograma tygodniowo. To jest ilość tłuszczu, który możemy spalić. To jest jak piec, który ma określoną wydajność spalania. Jak chudniemy zbyt szybko to możemy być pewni, że spalamy również mięśnie i spadki masy nie są wyłącznie tłuszczowe. Pamiętaj, że nie mówimy o wyścigu, tylko zmianie nawyków, więc w końcu i tak dojdziemy do równowagi. A co ważne, potem nie będzie problemów, żeby tą masę utrzymać. U kobiet często jest to wolniejsze niż u mężczyzn z uwagi na mniejsza zawartość mięśni. Zależy to też w dużej mierze od punktu startowego, u Ciebie ta waga startowa nie była zbyt wysoka, więc też nie szło to tak szybko jak u osób otyłych.

***

A w następnej części, zgodnie z obietnicą, spytam Filipa o różnego rodzaju składniki – glutaminian sodu, benzoesan sodu, picie herbaty z cytryną, masło i margarynę, słodziki, mleko i różnego rodzaju hipsterskie pasze :) Jeśli masz pomysł na pytanie – napisz w komentarzu!

P.S. Żeby było jasne – Filip nie płaci mi za reklamę. Mieliśmy jasny układ – jeśli odchudzisz mnie za darmo, ja będę chodzącą reklamą. No cóż, udało się :)

Podziel się!

Udostępnij notkę znajomym: