Ciepły wieczór. Taki, jakie lubię najbardziej. Wsiadam na rower – rozprostuję nogi, pojadę do parku. Słońce powoli zachodzi, mijam przecznice i powoli wjeżdżam na asfaltowe alejki. Już z daleka widzę ludzi, sporo ludzi. Podjeżdżam i moim oczom ukazuje się widok niecodzienny.

I tu mógłbym oczywiście napisać o stadzie zombie, o upadku ludzkości i dziecinadzie. Czyli gimbazie grającej w Pokemony. Ale nie napiszę. Bo zupełnie inaczej to odczytałem.

Oczom moim ukazał się tłum. Często w dzień nie ma tu tylu ludzi. Tłum z komórkami w ręku. A zapewnię, że byli tam wszyscy.

Grupka nastolatków z plecaczkami jakby wyjęta z amerykańskiego filmu. Chłopak z dziewczyną, którzy szli za ręce i co jakiś czas robili sobie zdjęcia z pokemonami we włosach. Inny chłopak, z inną dziewczyną, a może młode małżeństwo. Dwie kobiety po trzydziestce grające razem. Wstydliwie spoglądający na innych gość po czterdziestce. Czternastoletnia dziewczyna pokazująca o co chodzi zaciekawionej mamie i podskakujący do ekranu jej sześcioletni brat mówiący “pokaż, pokaż!”. Kilku kumpli wyglądających raczej jakby szli na męski wypad.

I to było tak piękne na dwóch poziomach.

Na gamingowym. Nigdy jeszcze nie widziałem tylu ludzi spontanicznie grających w grę. Niby obok siebie, ale jednak razem – pokazujących sobie zdobycze, a nawet pomagających innym, obcym ludziom. Pomiędzy gęsto rozstawionymi wabikami odbywały się pielgrzymki. To piękne widzieć tylu graczy, którzy zeszli się samoistnie. Jak na samoistnym flash-mobie. To nie LARP to nie gra terenowa, ani miejska.

I na ludzkim. Bo to było piękne zobaczyć tam tyle osób zjednoczonych wokół jednego celu. Powiesz “prawdziwa interakcja jest wtedy, gdy odłożą komórki”. Otóż nie, zupełnie nie. To wtedy wygląda zupełnie inaczej. Zdawkowe “dzień dobry” gdy kogoś się zna, zazwyczaj jednak po prostu zajęcie się swoimi sprawami.

Dlatego szedłem i jak nigdy zaglądałem ludziom w ekrany. I oni też zaglądali w mój i patrzyli z uśmiechem.

Coś niesamowitego. Nie ważne jest to, że Pokemony są fajne, czy nie. Czy ta gra będzie popularna miesiąc, rok, czy 5 lat. Ważne, że jeszcze chyba nigdy żadna gra nie wyciągnęła na dwór tylu tłumów. I to jest w historii gier olbrzymi kamień milowy.

Podziel się!

Udostępnij notkę znajomym: