Znasz ten typ ludzi. Na pewno znasz.

– Cześć, słuchaj wiem, że się dawno nie słyszeliśmy, ale mam sprawę. 

I ja nie mam z tym problemu. Nie z każdym utrzymuję kontakt, w życiu bywa naprawdę różnie i często po prostu szuka się pomocy. Ja wtedy chętnie pomagam. Gorzej, gdy taka osoba odzywa się tylko wtedy, gdy czegoś chce. Choć… wtedy też jej pomogę. Może. Na pewno mniej chętnie. Na pewno z mniejszą ilością wyrzeczeń.

Od czasu kiedy zacząłem rozwijać Koszulkowo, oraz mówić wszem i wobec o swoim szczęściu, a także tryskać energią na lewo i prawo, udzieliłem iluś wywiadów, wziąłem udział w iluś rozmowach. I zawsze – nawet na łamach tego bloga – powtarzałem jedno: udało się to w dużej mierze dzięki ludziom. Dzięki temu, że byli zawsze dla mnie ważni, że nie traktowałem ich instrumentalnie, że… w nich inwestowałem.

Inwestowałem?

Tak. Inwestowałem. Wyobraź sobie, że przychodzisz do banku i chcesz wypłacić odsetki. Lub dywidendę. Lub jakiekolwiek inne zyski. Pani patrzy na ciebie zdziwiona.

– Ale przecież pan nic u nas nie zainwestował?

Dlaczego chcesz odcinać kupony od swoich znajomości, skoro w nie nie inwestujesz? Skoro ich nie utrzymujesz? Nie pielęgnujesz?

Zresztą pal licho przyjaciół. To samo dzieje się z rodziną. Dlaczego tak wiele osób jest zdziwionych, że nie wyszło im w związku, że rozpadła się ich rodzina, że niezbyt dobrze wychodzi im z tą dalszą, skoro nic a nic w nią nie inwestują? Z inwestycjami w ludzi jest w dodatku o wiele prościej niż z inwestowaniem w biznes z tego prostego powodu, że… każdy z nas posiada kapitał. Bo tym kapitałem – jakby trywialnie to nie brzmiało – jest czas i uwaga. A tak wiele osób inwestuje swój czas i uwagę tylko w pracę i rzeczy ważne tu-i-teraz?

Ile czasu poświęcasz swoim przyjaciołom i znajomym? Jak często się z nimi widujesz? Jak często dzwonisz? Czy zagadujesz choćby na fejsie? Wiem, wiem, płytkie toto i wirtualne. Więc lepiej milczeć zupełnie? Nie, zupełnie nie. Lubię czasem spojrzeć choćby na zdjęcie profilowe osoby i pomyśleć o niej na chwilę. Zastanowić się co o niej wiem i co pamiętam. Czy pamiętam choć jedną rzecz, którą lubi? Jedną rzecz, którą mogę o niej powiedzieć?

Może zamiast milczenia lub jakiegoś złośliwego komentarza (które tak często pojawiają się w sieci) zrobię cokolwiek, by zrobiło jej się cieplej na serduchu?

Tak, kapitał to ta prostsza rzecz przy inwestowaniu w ludzi. Tą trudniejszą jest zdecydowanie fakt, że trzeba robić to szczerze. Bo ludzie od razu poznają kontakty, które nastawione są na szybki zysk. Kontakty tak płytkie jak zebranie dużej grupy znajomych tylko po to, by wciągnąć ich do swojej sieci sprzedaży garnków. Nie, tu zupełnie nie chodzi o to. Chodzi o szczere relacje. Takie czyste, pełne emocji. Dobrych emocji. Są osoby o których wystarczy pomyśleć, by zrobiło mi się cieplej na serduchu. Są osoby na których widok szczerzę się, biegnę i rzucam się w ich objęcia. Sa takie z którymi przybijam piątki i cieszę się na samą myśl spędzenia z nimi czasu. Są osoby, których sam widok powoduje u mnie uśmiech od ucha do ucha i myśl “ten wieczór będzie zajebisty!”. Są też takie o których myślę inaczej. Gdy widzę nieodebrane połączenie od nich, to myślę “ciekawe jaki ma do mnie biznes”. Gdy widzę powiadomienie o komentarzu od nich, myślę “oho, ciekawe do czego się przyczepi”. W której jesteś grupie?

Całą przyjemnością w inwestowaniu w ludzi jest samo inwestowanie. Fakt, że to zwykłe wyjście na wspólną imprezę jest właśnie inwestycją. Czy to nie piękne? Wiem, że gdy napiszę do niektórych, powiedzą “gdzie i o której?”. Wiem, że były takie, które odwiedziły mnie w szpitalu, choć nie miały czasu – tylko po to, by powiedzieć “cześć!”. Wyobrażasz sobie jak wspaniałe poczucie misji możesz mieć w sobie idąc na kolejne grupowe spotkanie? Nie idziesz się nawalić. Idziesz inwestować w swoje relacje. Nie wiesz kiedy mogą się przydać. A nawet gdy się nie przydadzą – to one tak bardzo nadają sens życiu. Bo kupione przedmioty nudzą się i przemijają. A wspomnienia spędzonego ze znajomymi czasu zawsze pozostają gdzieś z tyłu głowy.

Inwestuj w ludzi. Spotykaj się z ludźmi. Bądź miły dla ludzi. I śmiejcie się. Śmiejcie się ile się da i jak długo się da. Nie, nie wyśmiewajcie, nie wyszydzajcie, nie drwijcie, nie wywyższajcie się. Po prostu śmiejcie się – zdrowym, pozytywny śmiechem. Jak dzieciaki. Świat będzie piękniejszy.

I pamiętaj o ludziach. Staraj się. Zapamiętaj choć trochę. Jakiej muzyki lubią. Jak mają na imię ich dzieci. Czego nie lubią jeść. Nawet nie wiesz jak piorunujące wrażenie to robi, gdy przypomnę  sobie czasem coś takiego i powiem drugiej osobie, z którą się trochę nie widziałem.

I nie rób tego instrumentalnie. Rób to także dla siebie. Bo zapewniam cię, że uczyni cię to szczęśliwym, choć w ułamku tak szczęśliwym jak mnie.

Hough.

 

 

Podziel się!

Udostępnij notkę znajomym: