O możliwości przesyłania sygnału przez gniazdko 220V słyszałem już dawno temu, jednak nie miałem nigdy potrzeby, by to rozwiązanie przetestować, a co dopiero kupować do tego sprzęt. Wtedy miałem właściwie jeden komputer połączony kablem z routerem, niedługo później przeszedłem na WiFi w prawie wszystkich moich urządzeniach.

Jednak przez te kilka lat pojawiły się dwa problemy, których to nie udało mi się do końca rozwiązać. Pierwszy spowodowany był brakiem zasięgu – mam w obecnym domu bardzo grube ściany nośne w niektórych pomieszczeniach i sygnał po prostu tam nie dociera, lub jest bardzo słaby. Dodatkowo jedno z pomieszczeń dobudowane jest nad garażem, za starą ścianą zewnętrzną, a jest ona bardzo gruba, w dodatku budowana z żelbetu – kompletnie blokuje mi sygnał. A to pomieszczenie to toaleta. Wyobrażacie sobie brak internetu w toalecie?! :D

Drugi problem, to fakt, iż nie wszystkie urządzenia obsługują jeszcze WiFi. Mój zestaw dźwiękowy Sonos (który uwielbiam) musi mieć jeden z elementów podpięty pod sieć, kablem ethernet (po ostatnim updejcie nie musi, ale wtedy nie działa pilot, który też posiadam). Kroplę czary goryczy przelał Orange, a właściwie jedno idiotyczne rozwiązanie dotyczce Funboxa. Otóż okazało się, że inżynierowie Orange założyli, że każdy ma albo telewizor obok routera, albo ma podciągniętą sieć ethernet pod telewizor. Ja nie mam. A tuner telewizyjny nie włączy się, jeśli nie będzie połączony kablem z Funboxem / Liveboxem! Totalny absurd, ale nie będę kładła specjalnie po to kabla przez środek salonu.

Z pomocą przyszedł mi Fritz!Powerline, którego dostałem do testów. To takie sprytne urządzenie, a właściwie zestaw dwóch urządzeń, które komunikują się ze sobą przez domową sieć 220V.

Pierwsze urządzenie, będące wielkości wtyczki z transformatorem, podłączasz do gniazdka, a następnie łączysz kablem ethernetowym z routerem:

Fritz!Powerline 540E, który podłączamy do routera i do gniazdka

Fritz!Powerline 510E, który podłączamy do routera i do gniazdka

Drugie, nieco większe, wpinasz tam gdzie chcesz korzystać z sieci. A możesz robić to na dwa sposoby:

1. Podłączając się przewodowo (urządzenie posiada dwa porty RJ45)

2. Podłączając się bezprzewodowo (urządzenie ma wbudowany router Wifi)

Fritz!Powerline 540E, który podłączany do gniazdka tam, gdzie chcemy korzystać z sieci.

Fritz!Powerline 540E, który podłączany do gniazdka tam, gdzie chcemy korzystać z sieci.

Podłączenie

Sformułowanie Plug and Play znamy już od ponad dekady jednak spora część urządzeń jest dość daleka od ideału pod tym względem. Tu muszę przyznać, że było idealnie. Po kilkudziesięciu sekundach, oba urządzenia startują oraz łączą się ze sobą. Są właściwie gotowe do użycia.

Interfejs jest naprawdę niezły i dość przyjazny – mimo faktu iż ukończyłem kilka semestrów informatyki, nie jestem fanatykiem konfiguracji wszelkich tego typu urządzeń. Tu jest całkiem znośnie, cieszą takie proste bajery jak możliwość wydrukowania kartki z hasłem (i QR kodem he he) dla gości. Wiem, wiem, banał. Ale cieszy.

Działanie

Pierwszą rzeczą, o której trzeba pamiętać jest fakt, iż nie można podłączać tych urządzeń przez wszelkie listwy z filtrem. Po prostu nie będą działać. Gdy jednak podłączy się je bezpośrednio – połączenie jest stabilne i bezproblemowe. Co więcej, można połączyć takie zestawy w sieć, gdy chcesz rozszerzyć sieć o kolejne pomieszczenie, wystarczy w adminie wpisać jego numer seryjny i voilla!

Jedyny problem na który natrafiłem – a czytając opinie w sieci nie jest to tylko mój problem – są niższe transfery niż te deklarowane przez producenta. Deklarowane jest maksymalnie pół gigabita, czyli 500 Mbit/s. Realnie udało mi się wyciągnąć 50 Mbit/s. Na kablu ethernet mam ok 80 Mbit/s. Na wifi w praktyce jest to ok 20 Mbit/s, więc to i tak dwa razy szybciej.

Spory wpływ na to może mieć infrastruktura w naszym domu, inne urządzenia, itp, itd. Ale nie oszukujmy się – i tak większość operacji wykonujemy w internecie, a tutaj rzadko kto ma łącza szybsze niż 50 Mbit/s.

Podsumowanie

Komu polecam ten zestaw? Wszystkim tym, którzy chcą doprowadzić sieć do drugiego miejsca i nie mają możliwości czy chęci pociągnięcia tam kabla sieciowego. Można dotrzeć z netem do garażu, komórki, na strych, czy w dowolne inne miejsce gdzie mamy wspólną instalację elektryczną. Myślę, że może sprawdzić się również w podróży – te dwie wtyczki nie zajmują dużo miejsca, a mogą przydać się gdzieś, gdzie chcemy na szybko dociągnąć net, lub postawić wifi.

Podziel się!

Udostępnij notkę znajomym: