Home   /   Sieć i marketing  /   Nienawidzę Grammar Nazi
Nienawidzę Grammar Nazi
Czas czytania: 3 minut (y)

Znacie ich wszyscy. Być może nawet jesteście jednymi z nich. Gdy ktokolwiek zrobi błąd językowy, pomyli się, użyje niewłaściwej formy, czy też po prostu strzeli literówkę, jako pierwsi komentują o tym pod tekstem. W komentarzu na blogu, w komentarzu na Facebooku. I co więcej, są wtedy z siebie cholernie zadowoleni i bardzo zdziwieni, że można mieć coś przeciw. No właśnie. Można.

Istnieją dwa podstawowe rodzaje błędów na które zwraca się uwagę. Pierwsze to pospolite literówki. Zdarzają się zawsze i każdemu, gdyby tak nie było, nie istniałby zawód korektora. Ok, korektor oczywiście może jeszcze poprawiać inne błędy, takie o których autor nie wie, że są błędami. Być może ortograficzne, być może stylistyczne, albo gramatyczne. Ja na przykład już chyba nigdy nie nauczę się interpunkcji, po prostu nie lubimy się z przecinkami. Mam za to dar wynajdywania błędów ortograficznych w sekundę, nawet gdy zerknę na coś pobieżnie okiem. Mam bardzo dobrą pamięć wzrokową, jestem z pokolenia, które przeczytało sporo książek, po prostu szybko je wyłapuję. Staram się też nie popełniać błędów stylistycznych, czy innych – też mnie mierzi, gdy ktoś pisze „Idąc do domu, padał deszcz”. Nie mówiąc już o jakże powszechnym „półtorej roku”, czy „ubieram buty”. Ale wiecie co? Tu zupełnie nie o to chodzi.

Wiecie co to savoir-vivre? Pewnie wiecie – jako oczytane osoby musieliście się z tym zetknąć. Otóż zasady dobrego wychowania są dość jasne w pewnej kwestii: nie wypada zwracać uwagi osobom dorosłym. Szczególnie publicznie. Po prostu.

Ja wiem, że zasady dobrego wychowania są dziś w o wiele większym zapomnieniu niż zasady ortografii, czy gramatyki. Ale warto o nich pamiętać. Czy mówisz komuś publicznie „ej, dzisiaj trochę śmierdzisz”? Albo „czy mógłbyś następnym razem umyć zęby?”. Raczej nie. Kurcze, tego nie robimy zazwyczaj nawet w cztery oczy. Tak samo raczej nie zwracamy uwagi w rozmowie z drugą osobą, jeśli popełniła błąd. Nie przerywa się jej, nie mówi się tego na koniec zdania. Po prostu się MILCZY. Na serio. Jeśli robisz inaczej, jesteś po prostu burakiem.

Tak, są wyjątki, poprawiam czasem mojego walijskiego teścia gdy mówi po polsku, on poprawia mnie, gdy mówię po angielsku. Mamy taki układ, zgodziliśmy się na to. Ale po prostu dorośli ludzie nie zwracają sobie uwagi. Mówię o tych kulturalnych.

Internet nie jest inną rzeczywistością i nie rozumiem dlaczego mają tu panować inne zasady. Dlatego niestety większość zachowań grammar nazi uważam za gburowate i za przejaw braku wychowania. Ja wiem, że można trzymać widelec pięścią, nie przepuszczać w drzwiach kobiet, nie ustępować starszym ludziom, jeść chleb widelcem i robić dużo innych tego typu rzeczy. Od tego się nie umiera. Ale od ludzi na poziomie po prostu wymagam pewnych zasad dobrego wychowania.

Tak więc jeśli ktoś rzeczywiście zrobi literówkę i widzę ją, to informują go o tym prywatnie, na czacie. Część osób też tak robi jeśli chodzi o moje teksty. Na pewno nie w komentarzu. Jaką on ma wartość dla innych? Chcesz się popisać? Po co robisz to publicznie?

Jeśli natomiast ktoś po prostu zrobi jakiś błąd to zastanawiam się najpierw czy to rzeczywiście konieczne, jeśli tak to też informuję go na priv. CHYBA że jest to mój dobry kumpel i chcę mu koleżeńsko dokopać 🙂

A już jeżdżenie po kimś ad personam, takie jak ma miejsce w komentarzach pod tekstami choćby Grześka „Literówka” Marczaka, to dla mnie totalny poziom gnoju i braku wychowania – ja wiem, że przy tym co dzieje się dziś w sieci to pikuś, ale ja mimo wszystko nadal odróżniam osoby dobrze wychowane od totalnych kmiotów i z tymi drugimi nie chcę mieć zbyt dużo do czynienia. Pamiętaj – może masz rację, ale nie jestem twoim uczniem, a mój wątek to nie twoja klasa.

Ja wiem, że macie wielką misję naprawy wszechświata. Nie robi się tego jednak poprzez zwracanie uwagi innym.

P.S. Ja pozwalam sobie tylko na jeden rodzaj poprawiania, właściwie dowcip trochę, szczerze mówiąc jestem PEWIEN że część gramatycznych nazistów sama robi ten błąd he he. Gdy ktoś mi mówi żebym ubrał buty, pytam się w co je ubrać 🙂 Ale nie zwracam nikomu uwagi gdy mówi, że coś trwało półtorej roku, lub że kafelka ma zły kolor. I tego samego trzymam się w sieci.

***

KOMENTARZE (TAKŻE TE MNIEJ WYCHOWANYCH OSÓB) TU

(obrazek: fc07.deviantart.net)



Cześć :) Spodobało się? Zostaw lajka (powyżej). Chcesz zostać na dłużej? Polub strony (poniżej)

Tags

Podobne