Home   /   Sprzęt  /  Mobile  /   Miesiąc na Samsung Galaxy S5. Czy dałem się przekonać do Andka?
Miesiąc na Samsung Galaxy S5. Czy dałem się przekonać do Andka?
Czas czytania: 7 minut (y)

To niesamowite, ale naprawdę używam Androida już tak długo, że straciłem rachubę. Dzięki uprzejmości Samsung Polska, ostatnie trzy tygodnie to Galaxy S5 + Gear Fit. Miałem nadzieję porównać go z HTC M8, ale podobno mają mało egzemplarzy i nie wiem, czy go dostanę. Postanowiłem nie pisać normalnej recenzji z kilku powodów. Po pierwsze nie czuję się na siłach – mam za małe porównanie z innymi modelami, po drugie za każdym razem wyskakuje stado ujadaczy, że problem leży WE MNIE a nie w telefonie / systemie. Amazing. Postanowiłem więc po prostu dalej kontynuować mój „pamiętnik switchersa“ z jasnym opisem co obecnie używam.

Notkę  o hejterach Apple już pisałem i nadal twierdzę, że te dwa systemy są trochę jak samochód wyścigowy i terenowy – są dobre dla innych osób i do nieco innych zastosowań. A to, że fanboje Andka twierdzą, że ich samochód wyścigowy jest świetny i na torze i doskonale radzi sobie na wertepach – no cóż. Nawet nie będę tego kontrował. Jak już pisałem, większość tych osób widziała iPhone raz w życiu. U szwagra. W kieszeni. Po ciemku. Ze 100 metrów. Nie chce mi się rozmawiać z osobami, które nie mają o tym pojęcia, a jedyne co mają to jakieś frustracje i bóle. 

O zegarku pisać nie będę – nalezy mu się osobna notka, a konkretnie samej idei smartwatcha na jego przykładzie. Skupię się więc na samym Galaxy S5 oraz moich spotrzeżeniach do samego Androida. 

Ogólne wrażenie

S5 sprawia całkiem fajne wrażenie, choć jasno muszę przyznać, że jeśli chodzi o plastikowe wykończenie i metalową, błyszczącą ramkę, to wydaje się trochę bardziej tandetny od iPhone. Tylni panel jest plastikowy, choć ma to plus – dzięki temu mniej ślizga się w dłoni, co jest bardzo ważne. Tym bardziej przy tak dużym telefonie. No właśnie, telefon jest dla mnie trochę za duży, ale o tym też będzie osobna notka. Kwestia gustu i wielkości łap. Przez to nie obejmuję go zbyt pewnie, za to piszę dwoma kciukami, co okazało się całkiem sprawne. Niestety, choć nakładka systemowa wydaje mi się lepsza, łatwiejsza i bardziej przyjazna niż ta Sony, to telefon po prostu bardziej tnie. I to jest rozczarowanie. Ale o tym piszą chyba wszyscy – Galaxy = cięcie się. Podobno w Alphie jest lepiej.

Jak mi z Andkiem?

Miłości nie ma. Lubimy się, jest całkiem ok, pewne rzeczy przestały mnie drażnić, do innych się przyzwyczaiłem. Jak już pisałem – to nie jest system, który każe mi walnąć telefonem o ścianę ze złości, diabeł tkwi w szczegółach. Ale już na starcie – nadal, mimo wielu plusów, nie dałem się przeciągnąć na androidową stronę mocy. Po prostu to jeszcze nie to. Dlaczego? O tym w podsumowaniu. Najpierw garść plusów i minusów.

Co mi się podoba?

  • Jakość połączeń. Ta jest tak samo dobra jak w Xperii. Nie wiem jak iPhone 6, ale to znacznie głośniejsze i wyraźniejsze niż w iPhone 5. A to ważne, naprawdę ważne.
  • Bateria. Do tej pory bateria była piętą achillesową moich iPhonów, telefony z Androidem radzą sobie lepiej. Ale o ile w Xperii to jest naprawde powód do dumy, to dla mnie reklamy S5 są bezsensowne. Nie wytrzymuję dnia bez ładowania w trakcie. I nie piszcie „u mnie działa“ bo to kwestia tego ile kto używa telefonu. Na urlopie to i iPhone mi 2-3 dni trzyma. Bo nie używam 🙂 Natomiast dużym plusem są te tryby oszczędzania. Nie chodzi mi o ten zwykły, bo on dużo mi nie dał, ale ten ultra – w sytuacji naprawdę podbramkowej może pomóc.
  • Powiadomienia. Lubię te rozszerzone powiadomienia, czasem można z ich poziomu zrobić coś więcej, jak np odpalić piosenkę w Sonosie. Trochę drażni mnie to, że czasem głupieją, pokazują rzeczy niechronologicznie i odgrzebują jakieś stare wydarzenia. Ale o niestabilności jeszcze napiszę.
  • Przycisk WSTECZ. Przyzwyczaiłem się do niego i kiedy biorę do ręki iPhone to bardzo mi go brakuje 🙂
  • Nakładka. Mówię o tej Samsungowej – jakoś bardziej przypadła mi do gustu niż ta od Sony. Wiem, że przycina, ale te apki wydają się jakieś fajniejsze – większe fonty, więcej przejrzystości.

Co mi się nadal nie podoba?

  • Kontakty. Serio, to nadal jest dla mnie problem. Rany, nie sądziłem, że to będzie taki ból. Nadal burdel. Wpisuję nazwisko i widzę kontakty z kilku źródeł – z książki google, z gmaila, z książki samsunga i z Facebooka. System nawet nie próbuje ich grupować, można to robić tylko ręcznie. I serio, rozmawiałem z kilkoma non-geekami używającymi androida i rzeczywiście ludzie na to narzekają. A to jest kluczowa rzecz, przecież telefon służy przede wszystkim do dzwonienia! Ja rozumiem, że jeśli ktoś sobie to ręcznie poukłada, gdzieś wyeksportuje, kupi jakiś soft do porządkowania, to będzie to ok. Ale bez tego – burdello bum bum. I nie mówcie mi „u mnie działa“, bo mnie to nie obchodzi, gadałem z multum ludzi, którym to NIE działa. Iphone po prostu korzysta z jednej książki po czym z Fejsa dobiera sobie czyjeś zdjęcie jeśli trzeba albo telefon jak ktoś tam podał. Ot co. Tutaj co chwilę mam problem, bo wpisuję kontakt i niby go nie ma, inny jest z kilku źródeł. Brakuje jaiegoś automatycznego scalania, czy zarządzania nimi.
  • Interfejs. To nie jest kwestia zarzutu do S5, tylko ogólna. Problem z Androidem polega na tym, że każda apka wygląda inaczej. Nawet głupie dialery wyglądają inaczej. Gdzie indziej jest słuchawka, jedne dzwonią od razu po kliknięciu kontaktu, inne nie. Fajnie, że jest różnorodność, ale na iPhone odpalam nową apkę i wygląd bardzo podobnie do innych jeśli chodzi o interface. To baaardzo przyspiesza intuicyjne korzystanie z telefonu.
  • Aparat. To nie jest jakiś olbrzymi minus, ale wpisuję go tutaj, bo wiele rzeczy mnie drażni. Aparat jest ogólnie OK. Ale… No właśnie. Przede wszystkim aparat w S5 często gubi ostrość. Po drugie nadal nie ma najważniejszych funkcji wyciągniętych na wierzch, mamy za to multum opcji. Klikam opcje i widzę ze 30 pozycji – serio? Znowu syndrom „kokpitu samolotu“. Chciałbym te najważniejsze mieć pod ręką. I nadal nie ma ustawienia ekspozycji (jasności) tam gdzie dotknę palcem. Muszę wejść w opcje / ekspozycja / ręczne ustawienie suwakiem. Pain. A przednia kamera jest po prostu słaba, w lekko ciemnym świetle robi mega słabe i mydlane fotki 🙁 I nadal, nadal od wyjęcia telefonu do zdjęcia – o wiele dłużej niż na iPhone 5 nawet. Sorry.
  • Reliability. Takie fajne słowo angielskie. Po prostu nie do końca mogę na tym telefonie polegać. Raz coś działa, raz nie. Raz szybko, raz wolno. iPhone ma ileś wad, ale jest mniej losowy. Tu po prostu czasem aparat potrafi się otwierać 10 sekund (Paweł Orzech świadkiem), wyskakuje jakiś dziwny błąd, itp. To nie jest bardzo częste. Ale jest, zdarza się. Myślałem, że telefon tej generacji będzie wolny od takich rzeczy. 
  • Wyszukiwarka. To podstawowa rzecz w iPhone. Jeden ruch palcem w dół i szukam. Wszystkiego. Kontaktów, czegoś w notatce, jakiejś apki. Mam niby Google Now, ale to jest o wieeeeeele wolniejsze. Serio, porównywałem. O niebo wolniejsze. 

Podsumowanie Galaxy S5

To jest całkiem fajny telefon i wybrałbym go raczej jeśli miałbym do wyboru Xperię i jego. Ma czytelny ekran, dobrze leży w dłoni i nie ślizga się. Nakładka wydaje się spoko, choć drażni mnie to, że na siłę tworzą własny ekosystem – nawet własne „Siri“ i własny appstore. Serio? Ktoś będzie z tego korzystał? 🙂 Podoba mi się fizyczny przycisk (może się do niego po prostu przyzwyczaiłem). Nie podoba mi się za to przycisk boczny – bardzo łatwo się naciska przez co kilka razy włączył mi się w kieszeni. Zaraz po zamknięciu telefonu nie jest włączona blokada, przez co mój telefon sam z siebie (z pomoca mojego uda) oznaczył kilku znajomych na zdjęciu koleżanki 😀 Bajery w stylu mierzenia tętna i krokomierz są fajne (choć słabo że pokazuje to inne wyniki niż GerFit), lub średnio fajne tak jak czytnik linii papilarnych – działa średnio za 3 razem 🙂 Natomiast to ciągle za mało, by przekonać mnie do tego systemu. No i nadal jestem rozczarowany sterowaniem głosowym. Fajnie, że rozpoznaje polski głos

Podsumowanie dwóch miesięcy na Androidzie

Jak pisałem ciągle nie oczarowałem się, sorry. Widzę zalety, widzę multum zalet. Ale na razie, parafrazując Bareję, „plusy ujemne przesłaniają plusy dodatnie.“

To jest trochę tak, że patrząc na „big picture” mogę zachwycić się wieloma rowiązaniami, których na próżno szukać w iPhonie: mogę wiele rzeczy sobie dostoswać, zainstalować własne apki do wszystkiego, właściwie zbudować sobie OS od nowa. Ale gdy odetnę te wszystkie bajery i skupię się na sprawach które robię najczęściej:

  • wybieranie kontaktów i dzwonienie
  • sms
  • robienie zdjęć
  • szybkie notatki + ich sync z komputerem
  • korzystanie z fejsa (na andku nadal nie robią się poglądy linków)

… to wygrywa iPhone. Wszystko jest szybsze i bardziej spójne. Po prostu. A to na tych rzeczach, a nie zabawie bajerami spędzam większość czasu.

I na koniec takie zdarzenie które dobrze to podsumowuje. Noc. Godzina 2, może 3. Młoda znowu się budzi na karmienie, ja odwracam się na drugi bok i wkładam słuchawki do uszu (pomógłbym Z CHĘCIĄ, ale co mam zrobić, karmiona piersią, wspieram żonę mentalnie i odpalam moją ulubioną apkę „szum samolotu“). I wtedy nagle odpala się jakaś muzyka w tle. Nie wiem skąd. Z poziomu blokady ekranu nic nie widzę. Wchodzę w multiasking. Szukam tej apki. Przewijam. Coś zabijam. Nadal gra. I wtedy taka myśl: NA CH… MI TEN MULTITASKING? 🙂 Taka prawda. Iphone nie odpali raczej dwóch głosowych apek na raz, jedna zastępuje drugą i ją wycisza. Może to prymitywne, ale po prostu mi ten multitasking pełen jest potrzebny tak bardzo jak przeglądarka WWW na smartwatchu. Po prostu nie 🙂 Czasem prostota jest kluczem i mnie może to jest po prostu potrzebne – nie chcę multum komplikujących życie możliwości, tam gdzie ich nie potrzeba.

***

Na razie wróciłem do Xperii. Może uda mi się zdobyć do testów Alpha, lub Note. W sprawie M8, HTC ciągle pisze, że „wkrótce“, więc powoli trace nadzieję. Jeśli chodzi o Nexusa to nawet nie wiem gdzie uderzyć, zresztą wątpię, bym chciał telefon jeszcze większy od Note – sorry to już tablet. Tak więc jeśli jest na sali jeszcze ktoś kto będzie mnie chciał przekonać – zapraszam. Jak nie, to zaczynam rozglądać się za iPhone 6.

Jedno jest pewne. Będę teraz dyskutował raczej z osobami, które używały obu systemów. Ja już to doświadczenie mam. A nie z osobami, dla których Apple to problem natury psychicznej. Nie jestem psychologiem 🙂

KOMENTARZE TU



Cześć :) Spodobało się? Zostaw lajka (powyżej). Chcesz zostać na dłużej? Polub stronę (poniżej)

Podobne