Home   /   Sprzęt  /   Miesiąc z Androidem
Miesiąc z Androidem
Czas czytania: 13 minut (y)

To już cztery tygodnie z Androidem na pokładzie. Wydaje się, że to nic, ale dla mnie to właściwie wieczność. Staram się naprawde podchodzić do sprawy pozytywnie i wyzbywać przyzwyczajeń iphonowych, ale nie do końca jest to możliwe, w końcu używałem go ładnych kilka lat. Czas na pierwsze przemyślenia.

Nie będą oczywiście obiektywne. Po pierwsze wszystko jest subiektywne, więc nie będę się silił na sztuczny obiektywizm – opowiem jak to wygląda z mojej strony. Po drugie to nie iPhone – za chwilę odezwą się głosy, ba one już się odzywają: „Sony bez sensu, zobacz HTC. HTC do dupy, zobacz Samsunga S4. S4 bez sensu obczaj Note! Note srote, tylko Nexus!“ I tak dalej. Ale to nie wszystko. KAżdy poleca innego launchera, albo innego Androida. Tak, to urok tego systemu, choć przypomina mi to nieco czasy, kiedy przekonywano mnie do linuxa. I każdy polecał co innego – Debiana, Red Hata, Mandrake… 🙂 No dobra, ale do rzeczy. Najpierw trzy zastrzeżenia:

#1 Syndrom Wujka Zenka

Spotykam się z nim często, ale szczególnie często kiedy w ciągu tego miesiąca gadałem o iPhonie i Androidzie. To takie podejście wujka Zenka ze starym Wartburgiem. „U mnie też przecież działa! Jedzie do przodu, do tyłu, skręca, wszystko tak samo jak twój!”. Nieważne, że wszystko skrzypi, że plastki trzeszczą, że przyspieszenia nie ma, że kopci. Jakoś tam działa.

Nie, nie porównuję bynajmniej telefonów z andkiem do starego Wartburga. Chodzi mi o podejście. Nie ma JAKOŚ. Diabeł tkwi w szczegółach i o nich będę pisał. Zarówno iPhone jak i Xperia to top class telefony i naprawdę będzie chodziło o detale, a nie to że „jakoś się da”.

#2 Nie, nie zmienię telefonu

Piszę to za każdym razem, ale i tak znajdzie się ktoś kto mówi „kup lepiej S5”. Ok, dasz mi go? Jak tak to spoko. Jak nie, to przestań i użyj szarych komórek. Mam TAKI telefon i o TYM będę pisał.

#3 Czas to pieniądz

Może dl niektórych tańszy telefon w którym trzeba dużo grzebać to dobre rozwiązanie. Mój czas jest dla mnie cholernie cenny i czasem wolę za coś zapłacić niż go marnować. Wyrosłem nieco ze spędzania godzin nad konfiguracją i tuningiem, będę się do tego odnosił jeszcze w tekście. Taki lajf.

I jeszcze warto przejrzeć pierwszą notkę.

Wstęp

Moje przemyślenia w sumie nie zmieniły się – miesięczne testowanie Androida wzmocniło tylko we mnie myśl, którą miałem od samego początku. Myśl, że to dwa zupełnie inne podejścia i trudno oceniać które jest dobre. To kwestia potrzeb i przyzwyczajeń.

Otóż iPhone jest, jak już nie raz pisałem, jak większość dzisiejszych nowych samochodów. Wsiadasz i jedziesz. Każdy jego element jest dokładnie przetestowany, tak aby był wygodny i intuicyjny. Ale nie otworzysz w nim maski, nie zrobisz nic z silnikiem. Nie dostaniesz się do systemu. Upgrade GPS kosztuje majątek, a sam samochód jest dość drogi. To taki nowy Citroen, Audi, czy cokolwiek innego – poniżej 150 tysi nie masz o czym marzyć.

Android natomiast to taki samochód z silnikiem Wankla. ma duże możliwości, ale niewłaściwie obsługiwany może być łatwo zalany. Albo jeszcze inaczej – na Androidzie czuję się jakbym wsiadł do kokpitu samolotu. Milion przełączników i wskaźników. Na początku trochę za dużo. W dodatku każdy komponent może być wymieniony na inny. Wyobraź sobie, że w samochodzie masz do wyboru 50 różnych gałek skrzyni biegów, 20 desek rozdzielczych, 15 rodzajów foteli, 7 kierownic i tak dalej. To z jednej strony świetne, z drugiej nie wiem czy miałbym czas, by to wszystko wybierać i jeszcze dopasowywać do siebie. Spora część z nas chce po prostu zapłacić i nie wybierać. Mieć to już wybrane i przetestowane. Bo nie ma czasu, bo po prostu chce w tym czasie porobić co innego. Bo stać ją na to. Taki lajf.

Dla mnie skupienie się na tym, że to są różne podejścia i zrozumienie tego jest kluczowe. Natomiast najtrudniejszym elementem posiadania Androida okazało się bycie w jednej grupie z ludźmi którzy często hejtują Apple dlatego bo ich na niego nie stać (sorry za bycie brutalnym), albo uważają wszystkich posiadaczy jabłuszek za wyznawców. Grow up.

Ok, ale skupię się na detalach i przejdę po kolei – najpierw przez rzeczy które mnie w tym telefonie (Przypominam Sony Xperia Z1 Compact) zawiodły, a które mnie pozytywnie zaskoczyły. I nie sugerujcie mi zmiany telefonu, chyba że ktoś chce mi oddać swój 😛

Wrażenie ogólne i pierwsze kroki

Nie jestem zwykłym luserem, znam się dość dobrze na technologii, gadżety nie są mi obce. Mimo wszystko zajęło mi trochę czasu zanim ogarnąłem Androida. O wiele więcej niż gdy te 4 lata temu przesiadałem się na iPhone. iOS mimo swoich niedoskonałości i swego zamknięcia JEST o wiele bardziej intuicyjny i przejrzysty. Tak jak pisałem – w Androidzie ustawić mogę sobie wszystko, sęk w tym, że nie każdy ma na to czas i umiejętności. Nie dałbym tego telefonu Mamie ani Tacie, bo po prostu wiele spraw by nie ogarnęli. Z iPhonem nie mają raczej problemów.

Ja wiem, że to w dużej mierze kwestia nakładki producenta. Ale z nią też było słabo. Musicie zrozumieć, że ludzie w pewnym momencie swojego życia nie mają czasu na pucowanie systemu. Kurde, ja przez 3 miesiące nie mogłem się zebrać do poukładania apek w foldery, a miałbym tutaj wybierać apkę do każdej rzeczy? Kiedy? To nie tylko instalacja apki. To poczytanie o nich, spytanie znajomych, przetestowanie ich i tak dalej. Serio, kupa czasu.

Nie udało mi się dojść do porozumienia z podstawowymi funkcjami telefonu:

  • Powiadomienia o SMSach przychodzą w tle, nie wyświetlają się na ekranie, są zgrupowane gdzieś pośród milionów powiadomień,
  • Nie ma łatwego dostępu jednym ruchem do ulubionych połączeń
  • Synchronizacja książki telefonicznej zakończyła się masakrą (o tym więcej)

I kilka innych spraw. Tak, wiem, „there’s an app for that.” Prawdopodobnie. Ale o tym już pisałem. Ok, czas na konkrety.

Aparat – spory minus

Jedną z rzeczy którą uwielbiam w iPhone jest aparat. Korzystam z niego czesto, bardzo często, kilkanaście, czy kilkadziesiąt razy dziennie. Otwiera się go szybko, jest całkiem dobry (choć wymięka przy Lumii) i ma pod ręką podstawowe funkcje. Xperia ma nawet dedykowany przycisk aparatu, ale samo robienie zdjęć to udręka. A nowy iPhone 6 z tego co wiem, ma naprawde wypasiony aparat – hardwarowo i softwarowo.

Gdybym był złośliwy (a przecież nie jestem :D) to powiedziałbym że to właśnie taki symbol Androida. Mam zainstalowane milion dziwnych apek wokółaparatowych, mogę wygenerować dinozaury AR biegające po moim pokoju widziane przez ekran telefonu, a nie mam możliwości ustawienia ekspozycji we wskazanym miejscu*, ani zrobienia prostego HDR czyli rozszerzenia zakresu tonalnego. Co to takiego? Jedna z podstawowych cech aparatu. Nie, nie megapiksele które przy tak małych matrycach są czynnikiem totalnie drugorzędnym. I uwaga, przetestowałem to też na S4, więc to chyba nie jest kwestia hardware tylko software. Sam już nie wiem. Pokrótce wyjaśnię o co chodzi.

Gdy robisz zdjęcia na którym jest duży kontrast (jasne niebo, albo słońce w tle + część zacienionych obszarów) to zazwyczaj telefon ma za małą rozpiętość tonalną, aby wszystko wyszło dobrze. Taki syndrom za krótkiem kołdry – albo starczy do przykrycia stóp, albo szyi. Albo niebo jest ładne i niebieskie, a ciemne obszary niedoświetlone, albo niebo przepalone na biało a ciemne obszary ładnie widoczne. Więcej o tym napisałem kiedyś tu. I teraz iOS pozwala nam kliknąć w miejscu które ma być dla nas ważne na zdjęciu. Dzięki temu postać na tle nieba może być ładnie widoczna nawet bez doświetlenia flashem, albo widoczny tylko jej kontur. Co więcej, kolejne wersje iPhonów robią coraz elpsze (pseudo) HDR-y, to znaczy robią szybko dwa zdjęcia i je sklejają, aby i to i to było widoczne.

A Android po prostu to uśrednia. Mega, mega rozczarowanie. Chyba, że oczywiście gdzieś to się ustawia, a ja do tego nie doszedłem.

(* Okazało się, że to jednak kwestia telefonu – Xperia tego nie ma, S4 tego nie ma, ale HTC który wziąłem na chwilę do ręki – ma. Dziwne to trochę, ale skoro topowe modele tego nie mają, to jednak nie za dobrze…)

Aparat iphonowy to jedna z jego największych zalet – możliwość kręcenia w coraz lepszych nastawach fps (w szóstce nawet 240!), czy właśnie podstawowe i przydatne rzeczy pod jednym przesunięciem palca – panorama, kwadratowe zdjęcie, HDR, itp.

Tutaj samo włączenie aparatu (mimo dedykowanego przycisku) zajmuje dużo dużo więcej. Serio, sekundy są czesto ważne.

Android – odblokowanie, przycisk aparatu i zrobienie zdjęcia – 7 sekund
iPhone, włączenie, swipe, zdjęcie – 3 sekundy.

Kontakty i dzwonienie – duży minus

Dzwonienie i wybieranie kontaktów to kolejna czynność którą wykonujemy często, o ile nie najczęściej. I tu znowu srogo się zawiodłem. W rzeczywistości Macbook / iPhone / iPad, wszystkie kontakty mam pod ręką. Automatycznie aktualizują się i zaciągają dodatkowe dane ze wskazanych źródeł – choćby Facebooka. Tutaj nastąpiła jakaś masakra.

Po pierwsze software Sony wbrew temu co twierdzi, wcale nie zuploadował moich kontaktów z Macbooka na telefon, chociaż przez kilka ekranów je merge’ował i robił z nimi cuda wianki. Próbuję je wyszukać na telefonie, ale ten ich nie widzi. Widzi za to tysiące kontaktów Google, których wcale nie potrzebuję. W magiczny sposób Google chce łączyć moje kontakty z Gmaila, z Google +, rany to mi zupełnie niepotrzebne!

Ale to nie koniec. Te kontakty gdzieś są zapisane. Otóż gdy dodaję osobę, którą miałem w kontaktach, telefon przypomina sobie że jednak ją mam i przełącza się na edytowanie jej karty. Nie mam pojęcia o co chodzi, tak jakbym miał kilka książek adresowych, z czego niektóre są ukryte. Znowu – pewnie jest to do ogarnięcia, ale ja nie do końca mam na to czas 🙁 Zobaczcie:

Chcę zadzwonić do mojej siostry – Marty Pożarskiej. Telefon do niej miałem na iPhone i na kompie. Oprogramowanie Sony przeniosło je niby do Google Contacts, czyli mój telefon powinien mieć ten kontakt. Próbuje najpierw po nazwisku:

Wybieranie po nazwisku

Wybieranie po nazwisku

Niestety – nic. Ok, wpiszę więc numer z pamięci.

Wpisanie numeru ręcznie

Wpisanie numeru ręcznie

Telefon nadal nic nie wyświetla. Dziwne. Ok, spróbuję więc dodać ten rekord do książki.

Wpisuję numer do książki adresowej

Wpisuję numer do książki adresowej

Wpisałem numer, telefon nadal nie reaguje.

Wpisuję imię i nazwisko

Wpisuję imię i nazwisko

O, proszę! Teraz nagle obudził się, że kojarzy taką osobę. I to z dwóch źródeł. Mogę dopiero podlinkować ten konkretny kontakt. Okazuje się nawet, że już znał telefon do tej osoby!

I znowu, może to znowu nie jest bug tylko ficzer. Dla mnie ważne jest jedno – chciałem przerzucić kontakty do telefonu, a on tego nie zrobił. Zassał jakieś dziwne kontakty z gmaila których w telefonie nie potrzebuję, a moich z telefonami – nie. MOŻE jest to gdzieś pogrzebane w ustawieniach. Albo trzeba to zrobić na Google z poziomu WWW. Albo jest apka do tego. Albo….

NIE.

Boli mnie też trochę ekran wybierania ulubionych numerów. Do tego systemowego trzeba dostawać się dość długo (słuchawka, potem gwiazdka na górze), natomiast ten „sonowy“ ma mały upierdliwy minus – ma opóźnienie ok półsekundowe. Odpalam go przesunięciem palca i już gdy chcę nacisnąć dany kontakt, one tasują się – dopiero po jego odpaleniu przypomina sobie które numery naprawdę były ostatnio wybierane. Powoduje to, że wiele razy kliknąłem niewłaściwą osobę. Oczywiście pojawiają się też zdjęcia tych osób, ale tam znowu jest burdel. Sam android nie potrafi jakoś ściągnąć ich w dobrej jakości – są zdjęcia z fejsa, ale jest na nich mega pikseloza. Oferuje to software xperii (Facebook for Xperia will download Facebook pictures in great quality), ale… robi to nei do końca. Jedne ściąga, inne nie. Znowu – pewnie gdybym pogrzebał w sieci albo poeksperymentował z tym to do czegoś bym doszedł, ale czas, czas, czas.

Jakość połączeń – zdecydowany plus

Ok, czas na krótki, ale zdecydowany plus. Jakość dźwięku, a przede wszystkim jego głośność jest niesamowita w porównaniu z iPhone. Nie ma co się rozpisywać, ale to bardzo pozytywne zaskoczenie. Jest po prostu głośno. iPhone jest strasznie cichy i zawsze mnie to denerwowało.

Bateria – plus

Pamiętam gdy po półrocznym użytkowaniu dumbphone i Ipada mini przesiadłem się na iPhone, to chciałem go oddać do serwisu. Bateria padała ok 12-13. Ja po prostu jestem heavy userem. Mophie pomógł, ale po jakimś czasie zaczął się zużywać i dotrzymanie do wieczora, nawet z Mophie, było bardzo trudne. Tutaj też nie zawsze udaje mi się wytrzymać do wieczora, szczególnie gdy dużo bawię się telefonem, ale jest o niebo lepiej, właściwie tak jak na iPhone z dodatkowym, największym Mophie. Dodatkowo wiele opcji dotyczących baterii pozwala znacznie ją zaoszczędzić – choćby dedykowany tryb który w trakcie wyłączonego ekranu wyłącza wszelki transfer danych w tle. Fajna opcja, która dodatkowo jest dobra do odcięcia od głupich powiadomień. Zazwyczaj dotrzymuję do wieczora, chociaż mniej korzystam z telefonu pewnie.

Wykonanie i wodoodporność – minus

Iphone rozpieszcza wykonaniem – sorry. Można śmiać się jak kolejny gość z Cupertino opowiada w białym pokoju o tym jak dokładnie jest dopasowany i przycięty – ja tam nigdy się tym nie jarałem. Ale to nie jest bajka. Oni rzeczywiście sprawdzają każdy pieprzony detal tego telefonu (albo sprawdzali, nowy wystający aparat iPhone 6 to trochę kiła).

I teraz o ile stare iPhone’y, a szczególnie nowe, mogę podłączyć do prądu zaspany, w środku nocy, po ciemku, o tyle tutaj po kilku próbach wetknięcia kabla USB po prostu poddaję się i muszę zapalić światło. Tak samo zawiodłem się na tym, że nie działąją inne kable mikro USB które mam w domu – WTF? Muszę używać tylko tego który jest dostarczony z telefonem. A miał być przez to lepszy od iPhone, który ma dedykowany. Kabelek. I co? 🙂 Brakuje mi też bardzo przełącznika trybu cichego. Przyzwyczaiłem się do tego – to bardzo wygodny i potrzebny ficzer. W kinie, gdziekolwiek. Pach, szybko, bez włączania ekranu. No i ekran. Po czterech tygodniach jest bardziej porysowany niż iPhone po roku 🙁 Mnóstwo małych rys – nie wiem, pewnie był kilka razy w kieszeni z kluczami albo monetami. Mega słaba odporność 🙁

Xperia jest wodoodporna, co na początku mnie ucieszyło, fajna sprawa. Ale to ma chyba więcej minusów niż plusów.

Wodoodporność to dla mnie taki zbędny bajer. Albo trzeciorzędny. Ok, przyda się, gdy telefon mi wpadnie do wody. Na razie nie wpadł. Natomiast używanie go pod prysznicem mija się z celem – krople wody na ekranie skutecznie uniemożliwiają korzystanie z tegoż. Możnaby ewentualnie oglądać Youtube, dopóki jakaś większa kropla go nie wyłączy. Kompletnie zbędne dla mnie. Natomiast skutkuje to tym, że wszystko poukrywane jest pod klapkami.

Aplikacje – ok

Nie ma już tak wielkiego problemu z aplikacjami jak na początku, takiego jaki ma obecnie Lumia (albo nie ma aplikacji albo są mocno okrojone). Zdecydowana większość jest i działa spoko.

SwiftKey i podobne – nie wiem czym się jaracie

Na koniec słynne Swype / SwiftKey. Kurde, serio, w ogóle. Kompletnie nie.

Piszę na iPhone szybko, bardzo szybko. Nauczyłem się przez te kilka lat i idzie mi to nieźle. Owszem, mega wnerwia mnie brak kontroli nad słownikiem i niektóre poprawki są idiotyczne. Ale uczy się, jakoś tam się uczy.

Swiftkey na początku mnie jarał, ale… Kurcze przy tej ilości błędów które robi, to i tak mnie spowalnia. Nie piszę tylko słownikową polszczyzną, używam iluś nazw własnych itp – w ok 20% przypadków, czasem 10%, on po prostu zgaduje zły wyraz. Co skutkuje tym, że po prostu musze go poprawiać. I tracę czas który zyskałem, a nawet więcej. Suma summarum piszę wolniej. Po prostu. Przy dobrze wyrobionym kciuku, zwykła klawiatura + lekkie poprawianie jest idealne i nie muszę mieć żadnych wymysłów.

Co więcej, korekta SwiftKey jesy toporna. Otóż iPhone nie poprawia wszystkiego. Nie poprawia mnie gdy cofnę się, gdy pisze dany wyraz po raz drugi. SwiftKey uparcie jak osioł będzie zamieniał wyraz, aż ręcznie kliknę, że nie o to chodzi. Przy szybkim pisaniu to mega denerwuje. Co więcej iPhone odpuszcza zawyczaj poprawianie wyrazów pisanych wielką literą, lub wielkimi literami. SwiftKey z uporem maniaka poprawia nawet hashtagi! jeśli nie zna danego hashtagu to będzie poprawiał – a nie zna ich przecież. Tak więc choć zna wyraz „biurko”, nie zaakceptuje #biurko i poprawi np na „# biurko” albo jakiś inny hashtag. Bez sensu totalnie.

Dyktowanie po polsku – bardzo fajne, ale…

Tak, to mega plus. Bardzo fajnie rozpoznaje głos rzeczywiście i można w ten sposób pisac (mówić) dłuższe teksty. Niestety jednak – znowu jest ileś błędów, powiedzmy 10% gdy mówi się nawet dość wyraźnie, co powoduje, że trzeba się cofać i poprawiać tekst. Nie korzystam z tego więc aż tak często jakbym chciał. No i brakuje mi pełnego sterowania głosowego a’la Siri. Google Now jakoś nie chce mi tak działać. Czesto gdy jechałem samochodem i nie mogłem nic pisać, mówiłem do iPhone „Launch Soundhoud” żeby zobaczyć co to za piosenka leci w radiu lub „Add cars design to tshirts” co dodawało mi „cars design” do mojej listy to-do „tshirts”. Albo „call my wife”. Siri jest nadal dość tępa i głupia jak na 2014, ale nie musiałem specjalnie jej włączać ani konfigurować. Po prostu była.

Jeszcze garść plusów…

  • Co jeszcze w nim lubię? Podoba mi się przycisk wstecz, przyzwyczaiłem się do niego.
  • Uwielbiam możliwość ustawienia dowolnej aplikacji po kliknięciu linka – np linki z Facebooka zawsze wyświetlają się w Chrome, gdzie mam zapisane ciastka – nie musze logować się do disqusa, czy klikać ok na kretyńskich ostrzeżeniach o ciastkach na pół ekranu.
  • Widgety są fajne, ale dupy mi nie urywają, myślałem że bardziej mi się przydadzą.
  • Zapisywanie plików na karcie oczywiście jest fajne i daje dużo możliwości, choć jeszcze specjalnie nie miałem okazji z tego skorzystać.

…i garść minusów

  • Możecie twierdzić, że jestem wyznawcą, ale na serio nie pamiętam ekranów błędu na iPhone, zwisów i innych takich. Niestety tu trochę tego się pojawia. Na początku nie działało mi ściąganie apek z Google Play, trzeba było kliknąć dwa razy. I inne takie. Znowu – tu wszystko jest w wersji beta mam wrażenie.
  • Foldery są niby fajne, ale znowu – to trochę jak z tym kokpitem samolotu. Chciałem wrzucić na dropboxa kilka screenshotów z telefonu na potrzeby tej notki. Wybrałem opcję „upload pictures” w Dropboxie, ale screenshotów nie było widać. Przełączyłem się więc na widok folderów. I co zobaczyłem? Pictures, DCIM/Camera, DCIM/100Andro, Downloads, Screenshots, Image i jeszcze kilka podkatalogów. Ok, screenshoty są w miarę logiczne, ale zdjęcia są porozpieprzane po różnych folderach – każda apka zapisuje to inaczej. Słabo.
  • Logowanie do Gmaila też mnie rozwaliło – chciałem jedynie zalogowac się z poziomu przeglądarki to jednego nieużywanego już kompa. A telefon rzekł wtedy HURRA NOWE KONTO GOOGLE! Po czym zaczął synchronizować z nim właściwie wszystko. Prrrrr szalony! Ja chciałem tylko sprawdzić pocztę, a on nagle zaczał mi napierdzielać pełną synchronizację 🙁

Wnioski

Kurcze, mam problem, bo w sumie jest dokładnie tak jak myślałem. Czyli:

  • Apple ma o wiele mniej możliwości, ale jest dopracowany w detalach i prostszy
  • Android jest tańszy, ma wiele możliwości, jednak dużo rzeczy jest poukrywane, albo trzeba doinstalować apki
  • Wypominanie czegokolwiek Androidowi jest nieskuteczne bo zawsze odpowiedź brzmi „testujesz zły telefon” lub „masz złą wersję systemu” lub też „zainstaluj innego launchera” itp.

Używanie tego telefonu nie powoduje u mnie wkurwu z żadnego powodu, nie chcę nim rzucać o ścianę, wiele rzeczy mnie cieszy, jednak nadal pozostaję przy swoim zdaniu. Zobaczymy, może do czasu kiedy będę mógł na spokojnie kupić iPhone 6, przekona mnie on do siebie, na razie chyba jeszcze tego nie zrobił. Jeśli tak, pewnie nabędę wypasione HTC lub S5.

I nie, nie obchodzą mnie tylko specyfikacje. Jaranie się specyfikacjami przeszło mi w liceum. A potem okazało się, że to wcale nie procesor jest najważniejszy, bo jest jeszcze ram, albo szybki twardy dysk. A właściwie to nie tylko to. To trochę jak z rzeczonym aparatem – jaranie się megapikselami jest od czapy, ważniejsza jest rozpiętość tonalna i pomiar ekspozycji, a także sensor i obiektyw. I software.

I samiutki koniec – większość osób hejtujących iPhone, nigdy go nie miała. Więc to trochę bezsensowne. Owszem, znam osoby które miały oba telefony i wybrały Androida – szanuję ich wybór, rozmawiam z nimi o tym, to jest rzeczowa rozmowa. Dlatego też to głównie TAKIE komentarze biorę pod uwagę. Reszta jest biciem piany.

Hough.



Cześć :) Spodobało się? Zostaw lajka (powyżej). Chcesz zostać na dłużej? Polub stronę (poniżej)

Podobne
  • Pietia

    Górek, bądźmy szczerzy. Po prostu nie znasz się na Androidzie. Ale to ok, ja też się nie znam – po tablecie z robocikiem kupiłem iPada, telefon na szczęście od razu kupiłem taki dla opornych (po doświadczeniach z Windows Mobile 6.1 już nie chciałem w telefonie systemu, w którym mogę grzebać). Kolejne kupuję tak samo z jabłkiem – mają po prostu działać, jak mam ochotę sobie coś pokonfigurować, zawsze mogę przekompilować jądro jakiegoś Linuxa…

    • Ale o tym właśnie pisałem. Nie znam się też na silniku samochodu. A jeżdżę 🙂

      • Pietia

        Co więcej – nie masz ambicji wymiany skrzyni biegów w samochodzie, którym dojeżdżasz do pracy. Bo w takim służącym do zabawy spokojnie można, a narzędzie pracy po prostu ma działać. W 100% rozumiem i popieram 😉

  • Linki z fejsa powinny odpalać się w Link Bubble. Jedna z najlepszych apek w historii.

  • Paweł Piaskiewicz

    g00, imho dobry, subiektywny tekst. Sam mam Andka, leciwy i wiesza się nawet przy dzwonieniu – porażka. A czasu na dłubanie w nim mam dosłownie zero.

    Ale ja tu bardziej o SwiftKey chciałem, odnośnie twojego niezrozumienia jego uwielbienia. Moim zdaniem po prostu za krótko go testowałeś. No dobra, to nie jest wypaśna apka out-of-the-box, która zrozumie nawet kontekst wypowiedzi i podpowie Ci, co powinieneś napisać, żeby lepiej brzmiało. Mimo to uczy się szybko i sprawnie – ja swojego używam od 1,5 roku i liczba pomyłek spadła do circa 5% (przy jakichś nowych słowach i nazwach własnych). Taki poziom uzyskałem już po 3 miesiącach, przez które uczył się co piszę. Plus, ma użyteczną funkcję – możesz go podpiąć pod google (o ile pamiętam też pod FB), on przemieli twoje maile i wiadomości i na ich podstawie ogarnie, jak piszesz. U mnie to zbiło mocno liczbę błędów już na samym początku.

    Rozumiem twoje zdanie, twierdzę tylko, że to apka, która pokazuje swój potencjał dopiero po 2-3mies. od działania – wcześniej jest tylko niewiele lepsza od natywnej klawiatury. No i jak zmieniasz telefon, swiftkey zaciąga twój „personalny” słownik z chmury i nie musisz zaczynać zabawy od nowa.

    • Michał Kiender

      Swiftkey na poczatku faktycznie irytuje ze zdarzającymi się błędami w trafności przewidywania. Kwestia czasu i doświadczenie we wprowadzaniu poprzez FLOW- po pewnym czasie człowiek do standardowych klawiatur nie chce wracać.

  • Radosław Mentel

    Ja się ostatnio przesiadłem w drugą stronę po 3 latach z androidem. O jakości wykonania nie będę dyskutował. Schody zaczęły się dla mnie przy próbie wgrania audiobooka, znalezienie klienta poczty, w którym mógłbym ustawić określony dzwięk do konkretnego konta też mi zajęło trochę czasu. Do dzisiaj nie znalazłem odtwarzacza audiobooków, który miałby funkcje takie jak Smart Audiobook Player. Brakuje mi fajnej apki do dyktowania notatek Google Keep (pewnie są). Rozpocząłem moją przygodę od razu aktualizując system do iOS8.

    Po 2 tygodniach iphone leży nieskonfigurowany, a stary samsung cały czas pod ręką 🙂

    • Bo to są rzeczy nietandardowe. Tego na iPhone nie uświadczysz. Tylko po jakimś czasie przestajesz chcieć używać takich bajerów po prostu.

      • djakdekiel

        What?:D Serio?

      • Michał Kiender

        To raczej kwestia konkretnego użytkownika co uważa za standardowe a co nie. System powinien wybierać pod własne preferencje.

  • Iro D

    Miałem podobne doświadczenia, ale w drugą stronę.
    http://myapple.pl/blogs/iro-25890/androidowiec-na-ipadzie-cz_1-464/
    http://myapple.pl/blogs/iro-25890/androidowiec-na-ipadzie-cz_2-499/
    Wróciłem do bardzo poręcznego Nexusa 7.
    Telefon wciąż ten sam Galaxy S2, w którym bateria mi trzyma 2-3 dni (tylko sporadycznie korzystam z internetu, od kiedy mam tablet).

  • Sam jestem fanem Androida i bardzo lubię ten system, ale dostrzegam wiele z jego wad. Niestety, większość fanów zielonego robota ma z tym spory problem (chociaż, oczywiście, z fanbojów Apple się nabijają). Bo przecież wystarczy zrootować, usunąć, zainstalować, odblokować i tak dalej – problem od razu znika. Zawsze tłumaczę takim ludziom, że to tak, jakby zapłacili za autostradę, ale asfalt musieli wylać sobie sami. Gdy bulisz za telefon 2 kafle z hakiem, oczekujesz że będzie działał. Ja mogę sobie zrootować, ale 90% użytkowników nie ma na to najmniejszej ochoty.

    A jeśli chodzi o wszystkie te możliwości Androida, to też ciekawa sprawa. Lubię używać różnych aplikacji, ale preferuję totalny minimalizm pulpitowy – mam jeden pulpit, na nim 16 ikon, które używam i zegar. I tyle, bo kompletnie nie chce mi się bawić w customizowanie i tuningowanie mojego telefonu. W ustawieniach też nie dłubię, bo nie mam po co. Raz ustawiłem i jest okej.

    Jednak za każdym razem, gdy biorę do ręki iPhone mojej mamy (która, swoją drogą, po latach z Androidem kompletnie się w Applowym środowisku nie odnajduje), mam uczucie, że wszystkiego jest tam za mało. Nic nie mogę zrobić, wszystko jest gdzie indziej i brakuje połowy opcji. Trochę jakbym trzymał atrapę z salonu jakiejś sieci komórkowej.

    Właśnie dlatego myślę, że to nie tak, że Android jest zbyt napakowany, a iOS za chudy. Po prostu po latach spędzonych z jednym systemem przyzwyczajamy się do jego standardów. I wtedy wszystkie inne zaczynają nas drażnić. 🙂

    • Michał Kiender

      Mam identyczne przyzwyczajenia i odczucia. Ja akurat przywędrowałem na Androida z iOS…Na Note 2 przez pierwsze 2h wszystko poustawiałem(zmieniłem „rwącego” Touchwizza na Nova Launcher, którego okroiłem do 2 pulpitów(na jednym foldery+widżet pogody, na drugim pełnoekranowy widżet kalendarza z agendą…dodatkowo wywaliłem dostęp do App Drawer) i od 1,5 roku nic przy tym telefonie nie robiłem. Do settingsów również nie wchodzę.

    • Bo mama pewnie nie ma żadnych aplikacji zainstalowanych. A tak na poważnie, to jestem userem iPhone od 5 lat. Przeszedłem przez wszystkie iOSy od wersji 4 do aktualnej i nigdy mi niczego nie brakowało, a jestem marketerem i potrzebuję kilka specjalistycznych narzędzi do pracy. Najważniejsze jest to, do czego dane urządzenie jest nam potrzebne.

  • djakdekiel

    Co ja bym Ci mógł powiedzieć. Kurcze, ani spróbuj nexusa bo swojego nie oddam ani nic. Nie rozumiem o co chodzi chociażby z tymi powiadomieniami o sms. Przecież pojawia się na górze na pasku, mryga dioda, jak rozwiniesz powiadomienia to nadal tam jest.
    Kontakty, o tym pisałem Ci na fejsie, że zepsułeś bo na wielu telefonach z androidem wszystko przebiegało bez problemów 😛 To pewnie trzymanie ich w apple je zepsuło!
    Za to zdziwiły mnie klawiatury. Przecież swype to cudo! One wszystkie uczą się twojego stylu pisania. Po czasie piszesz bez patrzenia i to bardzo szybko.

    • najważniejsze, że mryga dioda 😉 chociaż moja już nie chce…
      jakoś po 3 latach nie mogę się przekonać do swype, kompletnie nie moje.
      A za cały ten tekst polewam Ci, Michale, dożywotnio. Napisałeś to wszystko co ja miałam zawsze „na końcu języka”

  • Jacenty

    No trochę się kolega mija z prawdą w paru kwestiach, a w kilku problem wynika ze złego wyboru modelu telefonu. Co do mijania się z prawdą to kwestia zawiech telefonu iphone. Niestety ale ten syndrom dopadł też i produktu Apple. Sam mam w domu Iphone 4S którego używa moja lepsza połowa jako telefonu firmowego sam mam tel. LG G2. Niestety ale mając porównanie to stwierdzenie że jeden telefon jest mniej intuicyjny od drugiego to tylko kwestia przyzwyczajenia. Dla mnie na przykład to Iphone jest mało intuicyjny i przyjazny dla użytkownika ale do rzeczy. W produkcie Apple nie mogę sobie skonfigurować ekranu głównego tak jak bym chciał i umieścić na nim moich ulubionych apek. Kwestia migracji kontaktów na inne systemy jest tylko i wyłącznie polityką Apple która ma uprzykrzyć użytkownikowi chęć przesiadki na innego producenta (oczywiście użytkownik złość wynikającą z frustracji kieruje przeciwko „innemu” producentowi nie przeciwko Apple). Ostatnio włączyła się w telefonie mojej kobiety jakaś funkcja „obsługi dla nie widomych czy coś takiego” Każde pole trzeba było najpierw zaznaczyć(komunikat głosowy co to za pole) a potem kliknąć dwukrotnie. Nie można było nic przewijać np ekranów ani znaleźć ustawień bo było to uniemożliwione, koszmar. Walka trwała strasznie długo aż skończyło się przywróceniem ustawień fabrycznych :). Niestety po przywróceniu ustawień fabrycznych i odtworzeniu z kopi zapasowej funkcja również się przywróciła, co było raczej oczywiste ale łudziłem się. Dopiero po przekopaniu tony forów udało mi się tą zagadkę rozwiązać „no to przecież takie intuicyjne że trzeba szybko nacisnąć trzy razy przycisk główny” ręce opadają. No i najlepsze co do obsługi przez „Mamę, Tatę Dziadka czy wujka” wszystko jest fajnie ale do czasu. Dziadek czy Mama często nie mają własnego e-maila. No i co w momencie kiedy zapomni Apple ID? Mój znajomy notabene serwisant GSM zapomniał właśnie tego hasła i zaktualizował system do nowej wersji. Niestety po tej czynności nowy telefon był do wyrzucenia. Nic kompletnie nie da się z tym zrobić w żaden sposób. Bardzo łatwy sposób na cegłę za 3 tyś zł nowy iphone poszedł na części :). I jeszcze na koniec tej części, najnowszy soft IOS8 wprowadza wiele problemów. Pisałeś że masz słabszą baterię w swoim IPhonie? To wgraj sobie najnowszy soft to dopiero się za głowę złapiesz. Drenaż baterii masakryczny. I jeszcze jeden problem, mój kolega ma Iphona 5S z sieci Plus. Nowy iOS włącza ubsługę LTE dla telefonów tego operatora, fajnie ale jednocześnie wyłącza możliwość ustawienia na stałe GSM. Jest tylko możliwość 3G/LTE. Mieszkam w terenie gdzie jest dużo jezior i lasów i często zasięg skacze 3G/GSM. Powoduje to częste rozłączanie rozmów i jest generalnie do bani. Nie ma to jak coś poprawić żeby coś spieprzyć :). Co do jakości wykonania to wszystko super no może poza materiałami. Widziałem już kilka Iphone 5 i 5s które po 2, 3 miesiącach wyglądają jak psu z gardła wyciągnięte. Niestety ale aluminium użyte do wykonania jest dość miękkie a co za tym idzie podatne na zarysowania. Oczywiście można używać etui, ale po co kupować tak piękny „to muszę przyznać” telefon po to żeby go ubierać w gumowego kondona? No i jeszcze ściąganie nowych apek z appstore. Ja wiem że wszystko to co teraz pisze śledzi CIA i FBI i różne inne organizacje terrorystyczne ale żebym za każdym razem chcąc ściągnąć jakąś apkę ze sklepu musiał wpisywać hasło to już nie lekka a gruba przesada. Rozumiem: bezpieczeństwo, bezpieczeństwo i jeszcze raz bezpieczeństwo ale nie, nie i jeszcze raz nie!!!
    A teraz coś o Andku i Xperii no i trochę o LG.
    Xperia niestety nie była zbyt dobrym telefonem do porównań bo po pierwsze, faktycznie jest trochę mało intuicyjna i dość kłopotliwa w użytkowaniu próbowałem przyznaję. Jej aparat jest mega wypasiony ma tylko jedną wadę niestety zdjęcia w ustawieniach standardowych robi, można by powiedzieć, bez upiększeń. Oznacza to że faktycznie wychodzą one słabo na tle konkurencji. Dla mnie osobiście jest to słabe rozwiązanie bo podobnie jak ty nie mam czasu po zrobieniu zdjęcia bawić się z nim i je ustawiać. Lub przed robieniem zdjęć grzebać w ustawieniach i wszystko konfigurować. Co do porysowanego ekranu to nie jest to wynikiem słabego szkła tylko oryginalnie naklejonej przez producenta folii ochronnej która, jak to folia, ma dużo mniejszą odporność na zarysowania. Oczywiście można ją odkleić, ale logo sony jest nadrukowane na folii więc po jej odklejeniu mamy noname. Jedyna rzecz która mi się w Xperii podoba to przycisk aparatu. I tu też kolego mijasz się z prawdą bo nie „odblokowanie aparatu i zrobienie zdjęcia – 7 sekund” tylko „zrobienie zdjęcia – 1,5 sekundy” nie ma potrzeby odblokowywania.
    LG G2 – Świetny telefon za relatywnie niską cenę, świetny aparat, świetna bateria obsługa kontaktów prosta, intuicyjna i bez zwiech, dymki sms pojawiające się na ekranie „no ta funkcja mi nie przypadła akurat do gustu bo bardziej mnie irytują niż pomagają 😀 ale są wedle życzenia”.

    Na koniec, co muszę stwierdzić to to że nie ma telefonu idealnego i każdy ma jakieś „ale” Iphone jest co prawda telefonem świetnym ale ja, mimo iż mam z nim styczność na co dzień i nie ma problemów abym sobie taki telefon zakupił nie zdecyduję się na ten ruch.
    No troszkę się rozpisałem ale troszkę się na tym znam bo na co dzień w pracy mam do czynienia z telefonami komórkowymi, a stwierdzenie że ludzie nie używają IPHONA bo ich na to nie stać bardzo mnie poirytowało bo znam wielu ludzi których stać a nie wybierają ich z czystą premedytacją. Podobnie jak ja.

  • Slawek Agata

    Krótko.

    Używałem iPada. Jednak nie miał nawet funkcji udostępniania strony z safari do Evernota… Doprowadzało mnie to do szału. Nie wyobrażam sobie przy takich ograniczeniach zainwestować hajs w iphona. Więc zainwestowałem w dużo tańszego Nexusa 5 i jestem mega HAPPY.

    1. Świetny, minimalistyczny design
    2. Funkcje które są mi potrzebne
    3. Doskonała cena.

    • Bo one nie mają takich funkcji, to prawda. Ja na przykład kompletnie tego nie potrzebuję, myślę że 99% ludzi też nie.

      • Slawek Agata

        Dokładnie. Dlatego uważam że taki telefon jak iPhone jest doskonały dla Paris Hilton, ale nie dla technologicznego geeka :).

        Bo serio ludzie nie zapisują kart do Evernota czy Pocketa? Bo aby zapisać do Pocketa z tego co pamiętam trzeba:
        1. Skopiować adres z Safari
        2. Przejść do pocketa
        3. On zapyta czy adres skopiowany chcesz dodać do Pocketa i wtedy potwierdzasz.

        W Andro robisz to tak:
        1. Jesteś na stronie
        2. Klikasz udostępnij > do Pocket > tyle. bez skakania po appkach.

        A podobno iPhone to taki prosty system…. tak, ale jak chcesz cokolwiek, ale to cokolwiek więcej…. to kaszana. Aaaa, sorry, cytując Ciebie „pewnie jest na to appka”

        • W najnowszej aktualizacji iOSa 8 już umożliwiają udostępniania z aplikacji do aplikacji. Lepiej późno niż później. W ogóle w tej edycji dużo androidowych rozwiązań wdrożyli, w końcu można też zainstalować inne klawiatury m.in swype/swift i inne.
          Btw, nie wiem w ogóle co robi recenzja aplikacji w recenzji Androida ; )

  • aquarius01

    Michał krótko – jesteś skażony bo pierwszym dotykowym interfejsem jaki „tapaleś” był iOS, tak więc zawsze ten pierwszy pod każdym względem będzie lepszy. Tak to już jest. Pozostaje cena – kasa to oczywiście nie wszystko ale profesjonalne podejście do kosztów w firmie i kosztów domowych każe mi się nad nimi pochylić i jeżeli znajduję urządzenie, na którym zrobię wszystko warte połowę tego co iPhone wybieram to drugie. Nadwyżkę inwestuje w rodzinę, dom i firmę. Jak odłożę sobie na emeryturę i do nie dożyję dla przyjemności kupię sobie iPhone 16 2+ i będę się bawił. Na dzień dzisiejszy wywalanie z budżetu przeszło 3000 zł tylko dlatego, że to produkt Apple – choć macuserem jestem od 1995 r, ale i to się powoli zmienia – to działanie na własną szkodę tym bardziej, że nic tej ceny nie usprawiedliwia. Żyję z Androidem od przeszło dwóch lat pracuję, zarabiam i nie odczuwam jakichkolwiek braków w ergonomii użytkowania czy też aplikacjach. Moi rodzice żyją z Androidem od kilku miesięcy i, nie będąc w żaden sposób geekami, używają swoich słuchawek bez najmniejszych problemów od wyjęcia ich z pudełek. Jedynym problemem był fakt, że aby odebrać połączenie trzeba „kłódkę” przesunąć w prawo. Wszyscy jesteśmy zgoła różni i każdy z nas ma inne podejście. Jedni przechodzą do tego bez emocji inni mają problemy, inny zieją ogniem piekielnym. Tak to już jest i będzie i żaden blog tego nie zmieni.

    Powodzenia w dalszych testach 🙂

    P.S. Popraw sobie literówki – kilka ich jest 🙂

  • Filip

    Hmm. Ja akurat używałem jednocześnie i telefonów z Androidem i iOS. Zaczynałem od iPhona pod koniec 2007, później był iPhone 3G, przerwa na BlackBerry i Samsunga Galaxy S2, później 2x iPhone 4 i na koniec 2 x iPhone 5, a obecnie właśnie Sony Xperia Z1 Compact i LG G3 ( w naprawie od 2 miesięcy, przysłali i od razu był DOA, teraz próba uzyskania nowego sprzętu od Play). 7 lat temu, a bardziej już w okolicach 2009 roku faktycznie iPhone był innowacyjny. Wtedy Android jeszcze raczkował i nie dorównywał iOS. Ja byłem bardzo zadowolony z iPhona, ale postanowiłem spróbować coś innego, stąd później wybór padł na Galaxy S2. Początki były trudne ponieważ od 8 lat korzystam z MobileMe ( i jego kolejnych inkarnacji) na Macach i na iPhone. Na Androidzie nie było możliwości synchronizacji kalendarza, kontaktów i pozostałych rzeczy. Tak więc po niecałym roku wróciłem do iPhona. Wszystko było fajnie do momentu jak wyszedł iPhone 5S. Mając już 2 iPhona 5 (z wymiany serwisowej) zadałem sobie pytanie czy warto płacić za niewielkie modyfikacje w iPhone 5S? Za swojego iP5 dostałem w maju tego roku 1500zł i musiałbym wyłożyć jeszcze ok 1000zł aby kupić nowego iP5S. W tej samej cenie miałem do kupienia Sony Z1C i wybór padł na niego. Wykonanie i wymiary były zbliżone do iP5, więc migracja poszła bez wielkich problemów. Do tego są już dostępne aplikacje które oferują synchronizację z iCloud. tak więc Sunrise Calendar do kalendarzy, CalDav Sync do kontaktów. Obie działają bez problemów i to w dwie strony. Tak więc na swoim Macu mam dokładnie to samo co na telefonie. Problemem był jedynie photostream, gdzie jako substytutu muszę używać DropBoX, Copy , Flickr i innych serwisów. Funkcjonalność nie do końca ta sama, ale i tak mnie denerwowało, że Apple zmieniało rozmiar zdjęć w chmurze. Zawsze mogę podłączyć Sony do Maca i zsynchronizować z Aperture. Co się tyczy aparatu, to faktycznie na pierwszy rzut oka iPhone daje poczucie łatwości użycia. Na sytemowym w Sony trzeba przestawić na manual aby uzyskać dobre zdjęcia. Ja natomiast korzystam z aparatu Google, VSCOCam itp. Działają niezawodnie i pozwalają na równie dużą kontrolę nad zdjęciem. Program do poczty wbudowany w Sony też działa bez problemu, nawet ma tą samą funkcjonalność co w iOS – zmiana rozmiaru zdjęcia. Nie chcę mi się rozpisywać więcej 🙂 Podsumowując, mamy swoje przyzwyczajenia, więc wymaga chwili przestawienie się z jednego systemu na drugi i vice versa. Obecnie iOS8 jest bardzo zbliżony do KitKata, a jeszcze bardziej się zbliżą do siebie przy Android L. Zdecydowanie gorzej mają użytkownicy Androida przy przesiadce na iOS. Brak po prostu możliwości personalziacji w/g własnych upodobań. Dlatego na chwilę obecną pozostanę przy Androidzie i przy OS X, którego używam od wersji 10.3 ( nie liczę tu systemów klasycznych których używam od OS 7 🙂 )
    PS. Do zdjęc używam też Nokii 808 która bije na głowę wszystkie iPhony i telefony Androida 🙂

  • Nie wiem na 100%, jak jest z HDR-em w Z1 Compact, ale pewnie podobnie, jak w posiadanej przeze mnie Z1 – zrobienie takiego zdjęcia jest możliwe po zmniejszeniu rozdzielczości (w Z1 do 8Mpix) 🙂
    Co do samego tekstu – trochę widać w nim, że Autor używa Androida krótko, ale to, co najważniejsze, to podkreślenie innego podejścia do systemu na smartfonie: iOS prowadzi użytkownika za rękę, w Androidzie to użytkownik decyduje o niemal wszystkim. Żadne z tych podejść nie jest obiektywnie lepsze, zależy czego od systemu oczekujemy.
    I jeszcze jedna sprawa, która nie została w tekście ujęta – integracja produktów Apple’a (i firm trzecich też). Smartfon, tablet, komputer, iPod – jeśli mamy te urządzenia, działają praktycznie jak jedno. W Androidzie jest teoretycznie większy wybór, ale (co oczywiste) oznacza to mniejszą kompatybilność. A np. znalezienie sensownej multimedialnej stacji dokującej do mojej Z1 graniczy z cudem… Do żoninego iPhone’a 5s nie było najmniejszych problemów.

  • Ja mam telefon z androidem bo nie stac mnie na iphone, ale jak czasem widze jak szybko znajomi wykonuja na swoich iphonach te same czynnosci comja tylko o wiele szybciej to serio mam ochote wziąć kredyt…

    • Filip

      Nie przesadzajmy, że na iPhonach wykonuje się szybciej te same czynności. Jak już wspomniałem, miałem kilka iPhonów i 3 telefony z Androidem. Może jakieś konkretne przykłady?

  • Łukasz Kuś

    Muszę powiedzieć, ze twoje przygody z kontaktami są straszne. Ja na androida przechodziłem z blackberry i nie miałem żadnych problemów. BB był pierwszym smartfonem jakiego używałem i zaciągnął kontakty zapisane na karcie sim i zsynchronizował je z gmailem. Następnie zrobiłem sobie kopię zapasową za pomocą aplikacji BB na kompie. Jak tylko podłączyłem mojego pierwszego samsunga z androidem do tego komputera za pomocą kabla USB to telefon od razu wykrył kontakty z blackberry i zapytał się czy je pobrać. Jednym kliknięciem dostałem wszystkie kontakty na androida. Gdy kupiłem nowy telefon od Sony to kontakty ściągnęły mi się same od razu po włożeniu karty SIM. Tak samo jak wszystkie zdjęcia, filmy i wszystkie aplikacje które miałem zainstalowane na Samsungu. Więc przechodzenie z systemu BBOS na androida i z samsunga do sony jest zupełnie bezobsługowe. Widocznie jest jakiś problem z przejściem z IOS do androida. Poza tym ja niczego nie grzebałem ani w samsungu ani sony – jedyne co sobie robię to przestawiam niektóre ikony. IOS znam z iPada, z którego korzystałem parę tygodni oraz z iPhonów i wcale bym nie powiedziałe że jest intuicyjny. To kwestia przyzwyczajeń. Ja np. kompletnie nie wiedziałem jak wyłączyć transfer danych przez sieć komórkową. Konfiguracja WiFi w iOS też nie jest wcale taka oczywista dla kogoś kto jest przyzwyczajony do androida czy blackberry.

  • Kate

    Z ciekawością przeczytałam artykuł, jak również drugi pt. „5 rzeczy których nie mogą zrozumieć hejterzy apple”. Dobrze, że istnieje iOS, Android i Windows, tak jak Audi, Renault, Dacia czy kilkanaście innych marek aut 😉 Każdy ma szansę wybrać coś dla siebie i tego czego aktualnie potrzebuje. Uszanujmy decyzję innych ! Od kilku lat korzystałam z telefonów na Androidzie, umiem ‚bawić się’ tym systemem, jednak przypadek sprawił, że od jakiegoś czasu mam iPhone’a i zastanawiam się czy już przy nim nie zostanę. Kiedyś przeczytałam takie zdanie: „tego telefonu po prostu przyjemnie się używa” i dokładnie takie samo mam wrażenie. Obejrzałam wszystkie plastikowe LG, Sony czy Samsungi i jednak wykonanie iPhone’a przeważyło, system był sprawą drugorzędną, jako że radzę sobie zawsze i w każdej sytuacji 😉 Nagle okazało się to, co autor napisał … nie potrzebuję tylu funkcji i iOS jest wystarczający. Pozdrawiam autora i na pewno zajrzę tu ponownie 🙂