Home   /   Sieć i marketing  /   Dlaczego nie zrozumiałeś filmu o autobusie
Dlaczego nie zrozumiałeś filmu o autobusie
Czas czytania: 3 minut (y)

Wczoraj fejsowy wall wypełnił się filmikiem o autobusie. Smutnym autobusie. Zaciekawiony kliknąłem i obejrzałem. Aż do końca, co w moim wypadku jest trudne – zazwyczaj nie wytrzymuję przy co nudniejszych filmach (90%) w sieci. Pewnie tak jak większość osób, nie miałem pojęcia o co chodzi w filmie, aż do samego końca. Więc, żeby nie spoilerować wkleję go tu. Obejrzyjmy go jeszcze raz.

Obejrzałem i pomyślałem „zajebiste!”. A potem z dużym zdziwieniem zobaczyłem mnóstwo reakcji negatywnych. Bardzo negatywnych.

Oczywiście to jest tak, że nie wszystko musi podobać się wszystkim. Ale tu nie było krytyki wykonania samego filmu, bo wykonanie naprawde jest dobre. Przypomina troszkę (pewnie to było jedną z inspiracji) nowozelandzką kampanię „Dumb Ways to Die”. Otóż większość zarzutów dotyczy tego, że stary autobus w filmie jest tak sympatyczny, że w nim się zakochujemy. Że zamiast odstraszać od starych autobusów – wywołuje sympatię.

UGH. Zaraz. Naprawdę, naprawdę tego nie zrozumieliście? Naprawdę twórzy przestrzelili i zrobili film zbyt ambitny, aby go pojąć?

Nie lubię stawiać się na pozycji osoby tłumaczącej dowcipy, ironię, czy sens filmów, ale tym razem będę musiał to zrobić. Wy MACIE poczuć sympatię do tego autobusu. Macie się w nim zakochać. Macie czuć żal, gdy jedzie do szrotu. Macie chcieć, by motylek wyłączył maszynę.

Po to właśnie, by na końcu doznać szoku. Szoku, że bronicie gruchota, który wozi dzieci. Po to, by doszło do was, że tu nie ma miejsca ani czasu na mięciutkie uczucia. Nie pozwalamy, by taki gruchot woził nasze dzieciaki do szkoły, na wycieczkę, czy na obóz.

Nieważne, że jest taki fajny jak za naszych młodych lat. Nieważne, że prowadzi go miły Pan Staszek z zakręconym wąsem. Nieważne, że woził nas już rok i dwa lata temu. Nic nie jest ważne. Nie ma uczuć – bezpieczeństwo przede wszystkim.

Tak więc, najprawdopodobniej umknęła ci końcówka filmu. Albo w jakiś sposób nie chcesz jej do siebie dopuścić.

Obejrzyj to jeszcze raz. Ze zrozumieniem. Albo przekonaj mnie, że ten klip jest do niczego. Ale nie używając argumentu, że autobus jest zbyt sympatyczny. On MIAŁ być sympatyczny.

***

Post Scriptum

Jako, że wpis pobił rekordy popularności, i mnóstwo osób nie do końca zrozumiało o co mi chodziło, muszę – czego bardzo nie lubię – wytłumaczyć jeszcze raz pewną rzecz. Automatycznie zostałem postawiony w roli adwokata reklamy – świat internetowy to świat spolaryzowany i albo się jest za albo przeciw. A to nie tak.

Nie wiem czy ta reklama działa. Wy też nie wiecie. „Moi znajomi z fejsika” to dość słaba grupa odniesienia. Moim zdaniem spot nie jest zły, spełnia kilka wymogów o wiele lepiej niż inne kampanie społeczne – jest viralowy, wywołał dyskusję, wywołał emocję, na pewno zapadnie w pamięć. W tym wypadku naprawde drugo, trzeci i czwartoplanowe rozkminki nie mają zbytniego znaczenia. Wszelkie dyskusje o promowaniu eutanazji, o depresji – błagam. Możnaby tak analizowac użyte kolory nawet. Ale nie o to chodzi.

Ta notka mówi o jednym. Skoro idea spotu opiera się na wykształceniu sympatii do antagonisty, po to by na końcu pokazać widzowi, że się mylił, to trudno to zrobić… bez wykształcenia sympatii do antagonisty! Owszem, może na końcu twist był zbyt słaby, może powinno się mocniej pokazać „dobre” autobusy i „zły”, stary autobus. I tak dalej. Ale mnie chodzi przede wszystkim o to, że bez sensu jest czepiać się wykształcania sympatii do autobusu, skoro cała przewrotność spotu polega właśnie na tym. A ten motyw jest stary jak kino.

I właśnie O TO niezrozumienie mi chodziło.



Cześć :) Spodobało się? Zostaw lajka (powyżej). Chcesz zostać na dłużej? Polub strony (poniżej)

Podobne
  • Wyprzedziłeś mnie z tym wpisem dosłownie o kilka minut 😉

  • Albo wszystkim milsze są stare autobusy niż dzieci. Just sayin.

  • Nie śledzę komciów ale zgadzam się, że reklama jest po prostu zarąbista.
    A co do samej warstwy emocjonalnej – to się przecież wywodzi wręcz z poziomu archetypu więc na więcej nafty szkoda… TRAFIA W SAMO SERCE i tak miało być!

  • Paweł Kamiński

    Dziękuję, dobrze powiedziane.

  • JacAr Rostocki

    jak dla mnie inspiracja jest czytelna: https://www.youtube.com/watch?v=rBG2dlb54ZY
    granie na emocjach, ale nudne do bólu i raczej nie przekonujące.
    a dlaczego, to mógłbym pogadać.

    • Michał Raj

      Nie ma podobieństwa. Tej lampie nie nadano cech podmiotu. Nie smuci się.
      Nie czuje się samotna, odtrącona. Z lampy nikt nie szydzi. Z jej oczu
      nie płyną łzy. Lampa nie marzy o lepszym jutrze próbując się odmalować.
      Na widok lampy dzieci nie padają trupem. Lampa nie ma myśli
      samobójczych. Nie wyraża nadziei i radości widząc motylka. Nie pojawia
      się bezduszna pracownica MSW, która wciska guzik prasy. Lampa od
      początku do końca filmu jest przedmiotem wyrzuconym na śmietnik.

      W jaki ton uderzają obrońcy filmu? W ten najbardziej rozpowszechniony ostatnimi czasy, czyli: Górę bierze polaczkowe marudzenie i
      jakaś murzyńskość oraz plemienność, która uniemożliwia dostrzec wielkość
      zamysłu MSW. To powinno tylko utwierdzić MSW w słuszności podjętych
      działań. NIE MIEJ LITOŚCI itp. itd.

      Kampania wpisuje się w większy schemat działania MSW pod rządami Bartłomieja Sienkiewicza. Mają pałę na cały obszar i nie zawahają się nią bić nawet wewnętrznego dziecka drzemiącego w każdym z nas.

      • Jest jednak różnica pomiędzy inspiracją a plagiatem. Jeżeli nie widzisz emocjonalnego podobieństwa, to przecież nie mój problem. Ten film jest potwornie przegadany. Poza tym koncepcja, heh, można by pogadać, gdyby można było zobaczyć kontrpropozycję. Dla mnie temat rzęchów to droga racjonalna, nie emocjonalna, zatem z mojego punktu widzenia – fail.

        • Michał Raj

          „Jeżeli nie widzisz emocjonalnego podobieństwa, to przecież nie mój problem” – Brak emocjonalnego podobieństwa opisałem. Nie mój problem powiadasz? I właśnie na tym polega problem z filmikiem MSW oraz z tymi, którzy go bronią. Zamierzona treść nie została przekazana. Ale nie – jak tobie się wydaje – z powodu nieogarnięcia odbiorców, ale dlatego bo nadawca nawalił. Nie przemyślał formy. No albo zrobiono dokładnie to czego oczekiwano. W takim przypadku mamy do czynienia z tym szerszym schematem działania MSW pod rządami Sienkiewicza. Tak czy siak fail.

  • Bartosz Sokolinski

    Widzę kilka możliwości czemu się różnimy. U mnie naprawdę najpierw obejrzały ten film dzieci. Wiem, wiem… samo sobie jestem winien, że dzieciom pozwoliłem obejrzeć kanał MSW.
    Uwielbiam „Dumbs ways to die”, ale tam przekaz jest prosty – trzeba myśleć. A tutaj jaki? Jesteś stary to się nie liczysz? Efekt wirusowy – działa. Ale to nie dla mnie…

  • Także jestem zdania, że w głębi serca widz miał poczuć sympatię do autobusu. Ba – sam ją poczułem i cię ucieszyłem, że motylek go uratował. Dzięki temu to, co się stało kilka sekund później było na tyle dużym szokiem, żeby ze zrozumieniem wysłuchac tego, co na końcu mówi lektor.
    Ale nie zmienia to faktu, że film jest do niczego. I mam na to jeden, ale solidny argument. Jest do niczego, bo większość ludzi go nie zrozumiała, albo źle odebrała.
    Mam wrażenie, że sens złapali tylko Ci, którzy i tak by nie wsadzili swoich dzieci do starego autobusu. Dla całej reszty będzie to pewnie biedny autobus Tomek, którego los został przypieczętowany bez nowoczesne i bezduszne autobusy. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie, jak czytam reakcje znajomych (głównie matek).

    • No właśnie. Niestety przestrzelony. Szkoda. Ale z drugiej strony patrząc na to w co ludzie wierzą i co wklejają na fejsie… :/

      • No i właśnie to producenci filmu powinni najpierw zobaczyć, w co ludzie wierzą i co wklejają na fejsie i do tego dostosować swój film 😉

        • No tak robi 90% producentów reklam. Ale nie narzekajmy potem, że są zbyt prostackie, a „na zachodzie są takie fajne reklamy” 🙂

          • Nie, no – ja się cieszę, że wreszcie powstało u nas coś nieco ambitniejszego 🙂

          • Tylko, że u nas w Polsce jest albo prostacko albo całkiem niezrozumiale. Jakby cały środek w którym można pozwolić sobie na ogrom przekazu nie istniał w świadomości twórców takich produkcji.
            Ja wolę jak jest coś co zmusza do myślenia, jest ambitne i ma jakieś poukrywane metafory i wstrząsa. Jakkolwiek, niestey nie wolę tego w kampanii społecznej która ma na celu uderzenie ludzi w twarz, mentalną łopatą. Bo umówmy się, ma uderzać nie w nas, którzy kumają i widzą niuansę tylko w tych, którzy ich nie dostrzegają i dlatego wsadzają dzieci do starego ikarusa. To jest ta subtelna różnica.
            Pomysł świetny, wykonanie bardzo spoko, przesłanie na miejscu. Tylko kraj docelowy nie ten. Polacy nie mają wrażliwości, żeby to zrozumieć właściwie.

          • zipperblog

            nie, filmik jest zły.

            Pokazałem wielu ludziom filmik „Dumb ways to die” i jakoś każdy zrozumiał przekaz i uznał spot za świetny.

            Mało kto uznaje spot z autobusem za dobry. Nawet ci, którzy go rozumieją.

        • WMI

          Wg mnie, tak jak wg autora tekstu, film jest zrobiony dobrze. Natomiast jeśli chodzi o to „w co ludzie wierzą i co wklejają na fejsie”, to o tym ludzie zapominją. Ten spot większość zapamięta i nawet jak się im nie podoba to w sytuacji gdy będą wysyłać dzieci na wycieczkę przypomni im się ten właśnie film i sprawdzą autobus, którym jeździ ich dziecko. Gdyby natomiast spot nie uderzał w uczucia, jak ten, po miesiącu większość by o nim zapominała jak i o całej akcji.

    • db

      Dlaczego niby uważasz, że ludzie którzy „źle” odebrali spot są niby mniej inteligentni? Twórcy tego spota po prostu traktują grupę docelową zbyt protekcjonalnie i są oderwani od realiów. Powtarzam po raz setny: problemem społecznym nie jest sentyment do starych autobusów!!!! Spot miał reklamować usługę, o której, po obejrzeniu, nikt nic nie wie… Dlatego jest do niczego. Porusza nie tych, których powinien i w zupełnie odmiennym kierunku.

  • Jeśli komunikat wywołuje tak skrajne emocje, to wina nie leży po stronie odbiorców tylko nadawcy. Tle w kwestii komentowania, kto zrozumiał, kto nie zrozumiał i dlaczego.

  • Z natury przywiązujemy się do tego co materialne i wyrabiamy sobie błędny szacunek (a potem sentyment) do przedmiotów. Nie wyrzucimy znoszonego i zciuchranego t-shirta mimo iż ma 5 lat, przecież go lubimy.. Sam fakt, że „LUBIMY” przedmioty jest już nieco abstrakcyjny.
    To widać z resztą na każdym kroku. Więcej kupujemy niż wyrzucamy, bo nam szkoda pozbyć się rupieci. A potem, po x latach gdy przychodzi nam się np. przeprowadzić to widzimy całe pudła rzeczy, o których nawet nie mieliśmy pojęcia, że je mamy.
    Za to z drugiej strony – wydaje się, że filmik (mimo iż jest totalnie zajebiście zrealizowany) jednak nie jest idealny. Nie spełnia swojego zadania. Jest call to action, ale niewiele osób wchodzi na stronę. Więc mimo całej sympatii (sic!) do filmiku – nie robi roboty.

    • zipperblog

      nikt się nie przywiązuje do starych autobusów. Nigdy. Dopiero ta reklama w prostacki sposób widza do tego zmusiła.

  • Bartosz Sokolinski

    @Łukasz – w życiu bym nie wsadził dziecka do starego autobusu. Ba czasem robię awantury o sprawdzanie kierowców alkomatem. I jeszcze raz podkreślam film super zrobiony – niestety scenarzysta przesadził. A usługa – rewelacja!

  • Radek G.

    WOW. Skoro bierzemy się ewangelizację, to błąd nie polega na wzbudzaniu
    poczucia sympatii (serio?), ale na postawieniu bardzo naciąganej tezy,
    że stary autobus = niesprawny autobus. Dużo bardziej zgodne z prawdą byłoby podejście mówiące że nawet dobrze wyglądający autobus może być niesprawny.

    • Stary autobus = niepsrawny autobus. W 90% przypadków. No błagam, nie kombinuj. Problemem raczej nie są nowe autobusy z wadą fabryczną, tylko stare gruchoty.

      • Radek G.

        W takim razie co to jest „stary autobus”? Ten który ma 10 lat? A może ten który ma 5 lat? A może ten który nie ma oświetlenia LED? Problemem są NIESPRAWNE autobusy, a nie stare autobusy. W aplikacji nie tylko sprawdzasz wiek pojazdu ale przede wszystkim jego stan techniczny i historię.

        • A czy autobus na filmiku nie jest niesprawny? Czy bardziej widać wiek, niż niesprawność?

          • Marcin Stolarz

            jak dla mnie wygląda jak autobus ze złomu, na złom trafiają raczej stare pojazdy a nie te z usterkami zagrażającymi wypadkiem 🙂

          • Alicja Ozaist

            Chodzi o to, że autobus nie jest biały, dlatego ludzie wyzywają go od brudasów, a inne autobusy każą mu spać pod śmietnikiem. Urzędniczka – rasistka dokonuje ostatecznej eksterminacji. W happy endzie naszego bohatera zastępuje czysty, biały, aryjski pojazd. O to chodziło? ;/

      • no LOL

      • UnrealGoD

        Jakieś badania na poparcie tej tezy?
        Ja podam kontrtezę że relatywnie nowy autobus bez należytego utrzymania oraz bez odpowiedniego kierowcy stwarza dużo większe zagrożenie dla pasażerów i otoczenia od autobusu nawet w wieku muzealnym, który jest zadbany i obsługiwany właściwie.
        Tutaj podam konkretny przykład:
        Wypadek Scanii na „Drodze Napoleona” w lipcu 07. Taki właśnie wygodny, stosunkowo nowy autobus wyleciał w przepaść.

  • Fruzelinka

    Dopiero po obejrzeniu tego filmu zaczęło mi być szkoda tych gratów idących na szrota, wcześniej nie przyszłoby mi do głowy, żeby ich bronić. To chyba dobra reklama dla ojców, a nie dla matek, którym się papka z mózgu po porodzie robi ;(

  • Dobrze wiedzieć, że ktoś w Polsce umie zrobić wiral. Inna rzecz, że cały feedback skupia się na samym filmiku.

    Mnie on straumatyzował tak, że odczucia wobec kampanii mam skrajnie negatywne, co sprawia, że w zasadzie wisi mnie, na jaki temat była.
    Może gdyby ten autobus był po prostu stary, niesprawny. Ale to jest stary, niesprawny autobus, z którego wyśmiewają się inne autobusy, który śpi pod śmietnikiem i któremu dzieciaki mażą na boku napis „Brudas”. Nie można kreować takiego obrazu przed odbiorcami, których z drugiej strony, w innych kampaniach (w ogóle – w wychowaniu) uwrażliwia się na krzywdę i nękanie słabszych i liczyć na to, że ten obrazek nie zdominuje przekazu. Bohater ma myśli samobójcze – dobrze, jest stary i brudny, więc pomóż mu wcisnąć guzik i umrzeć? O co chodzi?

    Komunikacyjnie jest to rozjechane; zresztą, widać to po tym, że teraz nikt nie mówi o problemie niesprawnych autobusów, tylko o zantropomorfizowanym autobusiku o smutnych oczkach i myślach samobójczych. O słabo zrobionej kampanii, a nie o jej temacie.

    • Matylda Gmajl

      Bardzo dobrze powiedziane! 🙂

    • Monday

      „Komunikacyjnie jest to rozjechane” – lepiej bym tego nie ujął

    • Właśnie dlatego mam problem z tą akcją. Z jednej strony idea słuszna i przesłanie jak najbardziej ważne, tylko sposób…razi mnie, że ten autobus, być może wcale nie zamierzenie, staje się obiektem kpin z myślami samobójczymi. „Komunikacyjne rozjechanie” to idealne określenie w tym przypadku 😉

    • Szymon Dudek Duda

      W sumie wypowiedź „Aldonny” powiedziała wszystko co chciał bym ująć w
      swojej wypowiedzi , ale ten spot pokazując w innym świetle, zamiast
      autobusów stawiamy ludzi , i smutny autobus był by czarno skóry a reszta
      biała , wychodzi genialny Rasistowski spot reklamowy , a co do
      autobusów to najwyraźniej ma mobilizować rodziców do złapania za butelki
      z benzyną i rzucanie je w stare autobusy ? hmm a może gdy dziecko czeka
      na wycieczkę a zobaczymy że podjeżdża stary autobus mamy mu powiedzieć ”
      synu, nie jedziesz jednak na wycieczkę, autobus jest stary” (na pewno
      było by szczęśliwe…) , a może oskarżmy firmy przewozowe i zmuśmy je
      do tego aby je usunęli , wtedy na pewno wszyscy zdążą do pracy czy do
      szkoły , Pytanie pozostaje Czy nasz kraj i nasze Państwowe firmy
      przewozowe stać na takie wymiany ? wydaję mi się że nie, a więc jaki cel
      ma ten spot tak naprawdę ?

      • Magda Plasun

        wystarczy przed wyjazdem zadzwonić na policję i poprosić o kontrolę autobusu. Opóźni to nieco wyjazd, ale jest to niewielka cena za bezpieczeństwo dzieci.

        • Dariusz Młynarski

          Policja nie sprawdza sprawności autobusu tylko sprawność papierów autobusu. Papiery nie gwarantują sprawności. Policjanci to urzędnicy a nie mechanicy. Nie mówię, by tego nie robić, ale sprawności nam policja nie gwarantuje.

        • UnrealGoD

          No, widziałem już sytuację, w której wezwana policja stwierdziła że wszystko jest OK, autobus relatywnie nowy, sprawny, niestety przednia szyba posiada odprysk wielkości jednogroszówki po prawej stronie (nie przed kierowcą), więc dowód zostanie zatrzymany a wycieczka pojedzie, kiedy podstawiony zostanie inny autobus.
          Oni się wykazali, wyjazd opóźnił się kilka godzin, w końcu do 3 razy starszego autobusu nikt już policji wzywać nie chciał, byle wyjechać.

    • Yagi

      Ładnie ujęte to co mam do zarzucenia temu filmikowi. Poza tym stare autobusy mogą być remontowana i nadal sprawne i bezpieczne…

      • Borys Chruszczyński

        Niby tak, ale niestety nigdy nie będą tak bezpieczne jak nowe autobusy. Bezpieczeństwo to jest akurat coś w czym starsze auta nie są w stanie dorównać nowszym autom. :/

        • Jegomość

          Akurat zadbany Ikarus potrafi być bezpieczniejszy od np. Solarisów, popatrz na przykład, ile spaliło się od początku 2013 roku Solarisów, a ile Ikarków. Niektóre partie Mercedesa Citaro miały problem z instalacją elektryczną i po kilku miesiącach płonęły. Siedzenia w niektórych nowoczesnych pojazdach wygodą przypominają wręcz stare Astromale bez obić, tyłek i plecy bolą po pół godzinie. Jeśli chodzi o komunikację miejską, to bezpieczeństwo się raczej mało zmieniło moim zdaniem 🙂

    • Anka

      Wyjęłaś mi to z ust. Uśmiechnięty staruszek zostaje walnięty przez nowoczesny autobus z ponurą miną na masce… Twórcom filmiku pokiełbasiła się metafora z realem. Mają ludzi za idiotów, którzy w prawdziwym życiu zapakują dzieci do uroczego gruchota, kierując się naiwnym sentymentalizmem, a nie do sprawnego „bezdusznego” nowoczesnego pojazdu. Przekombinowali. Jeżeli ludzie eksploatują pojazdy, które powinny pójść na złom to na pewno nie z powodów sentymentalnych, ale ekonomicznych (choć i tu ryzykują).

      • Borys Chruszczyński

        Niekoniecznie. Jak ktoś ma zamiłowanie do starych aut, to może go eksploatować z sentymentu. Bynajmniej ja tak bym zrobił.

        • xx

          Przynajmniej.

        • zipperblog

          Takie osoby zwykle dbają bardziej o stan techniczny pojazdu niż przeciętny Janusz.

          No i własne auto – ok, zgadzam się, są tacy. Ale jeszcze nie słyszałem o takim, który by z sentymentu puścił dziecko na wycieczkę gruchotem.

          Sympatię wzbudzają autorzy filmiku, narzucając ją odbiorcy.

    • Następuje kastyzacja życia społecznego. Weźmy choćby darmowy podręcznik i Tola ma Tablet. Co do przekazu społecznego to jest tu eutanazja i dobijanie pokazane wprost

  • Marta Ławrynkowicz

    Widzę obecnie mnóstwo komentarzy ludzi, którzy piszą, że otworzą „schronisko dla biednych autobusików”. Takie reakcje sugerują, że coś jest nie tak i nie chodzi tu o niezrozumienie, ale złe rozłożenie emocji w tej kampanii. Wszyscy się przecież zgadzają, że przekaz jest słuszny, że takich autobusów nie należy oszczędzać, a jednak jednocześnie pragną, żeby skończyło się to inaczej.

  • Reklama bardzo dobra, przekaz zrozumiały (może faktycznie niedostosowany do wszystkich, bo jak widać niektórzy nie pojęli), ale moim zdaniem problemem jest długość – gdyby nie to, że filmik budzi emocje, nie obejrzałbym go w całości, tylko wyłączył po połowie (gdzie zresztą jeszcze nic ważnego się nie dzieje).

    • Miaucoon

      Ty jak widać też nie pojąłeś wszystkiego, może nie masz własnych dzieci, a może przekazujesz im inne wartości.

  • karoli a

    Ciekawe. Mam inny punkt widzenia i rzeczywiście on nie pozwala mi patrzeć na ten film tylko przez pryzmat sympatycznego autobusu.

    Prowadzimy rodzinnie dwa biura podróży. Wozimy dzieci na kolonie i wycieczki, dorosłych na wczasy. Większość transportów wykonujemy autobusami. I nigdy, przenigdy nie zdarzyło się, żeby rodzicie nie chcieli sprawdzić autobusu czy wypytać kontrolujących policjantów „czy wszystko ok”. I to jest na porządku dziennym – ludzie bardzo mocno zwracają na to uwagę i jeśli autobus nie spełni ich wymagań, pewna jestem, że chcieliby innego transportu. I nie ma zmiłuj.

    Jeśli rodzic wie, że jego dziecko ma spędzić w autobusie 12 godzin jadąc nad morze, to możecie mi wierzyć – rodzic nie kocha wtedy autobusu, nie kocha organizatora czy policjantów. Nikogo nie kocha, prócz swojego dzieciaka. I upewni się 10 razy, że wszystko jest ok.

    Inicjatywa jest świetna, ale patrząc w tym kontekście – ja nie wiem do kogo jest ten film. Bo moje doświadczenie pokazuje, że rodzice jak już przychodzi do wyjazdu, osobiście wcisnęliby „on” na tej taśmie.

    • pauluZ

      Przyjmując że p. Karoli_a faktycznie prowadzi 2 biura podróży i ma w tym dłuższe doświadczenie – to jej wypowiedz uważam za wartościową.

  • No cóż emocje emocjami, ale dziecko musi być bezpieczne. Genialna rzecz z tym sprawdzaniem, przynajmniej zrobi się troszkę większy porządek.

  • Nie podoba mi się, że stary autobus, do którego poczułem sympatie niszczy ktoś tak właściwie bez winy tego autobusu (odczułem to jako zabij starego człowieka, bo jest bezużyteczny i też może ci zagrozić np. zostawiając gaz w kuchence). Gdyby była potem scena, że ten autobus dostał szanse i zabił dzieci, to byłoby mega.

    • Agnieszka Wolak

      „zabij starego człowieka, bo jest bezużyteczny i też może ci zagrozić np. zostawiając gaz w kuchence”. SERIO? ……..
      Analizując tą reklamę jak „Dziady” czy „Pana Tadeusza” chyba gubimy sens. Wzbudza emocje, jest szerowana i zapamiętywana- efekt jest prosty, ludzie zdają sobie sprawę z problemu. To czy ktoś kocha autobus czy nie jest drugorzędne.

  • Michał, nie zgadzam się z tobą. Reklama nie ma być kreatywna i szokująca. Ona ma działać. A ta moim zdaniem nie działa. Sam tego dowodzisz: większość ludzi jej nie rozumie. I to tych, którzy się zastanawiają. 99% społeczeństwa, które na ten poziom refleksji nie wchodzi, raczej zapamięta sympatycznego Ikarusa: symbol polskiej tradycji, miłych wspomnień, technologii z duszą. Dla przeciwwagi powinien pojawić się teraz spot z groźnym, fałszywym autobusem, który przez swój luz i ignorancję ZABIJA. To powinni zapamiętać ludzie.

    • gnysek

      Jakby pokazali jak jedzie stary autobus i nagle urywa sie kierownica i dzieci spadają ze skarpy to by też ludzie nie zrozumieli. Ba, to by nawet nie była terapia szokowa jak tutaj, gdzie budowana jest sympatia do autobusu. Bo by wszyscy powiedzieli: no spada, bo zepsuty, logiczne. I tyle, następna reklama.
      A ta chociaż pokazuje, że nawet jak coś budzi nasze zaufanie, to w pewnym wieku jest tylko złomem i nie można się litować i być sentymentalnym.

    • Skąd wiesz, że większość? 🙂

      • Rem Koc

        Większość ludzi nie rozumie większości rzeczy. Przeczytałem Michał Twój tekst i podpisuję się pod nim tymi samymi rękami, którymi trzymam kierownicę 🙂 Spot jest inteligentny i genialny, a szum w sieci tylko to potwierdza. To jest tak samo jak ze zrozumieniem tekstu, czytaniem ambitnych lektur i wszelkim sensownym odchamianiem. Polecam więcej angażować się w rozumienie intencji, a mniej w emocje. Ten spot mądrze manipuluje emocją, by pod koniec włączyć rozum. Przełączmy się na ON. Zmiażdżmy zbędne emocje w kwestii bezpieczeństwa. Zimna kalkulacja w tym przypadku oznacza życie.

    • Michał Raj

      Pomieszanie z poplątaniem. To nie jest problem „nie wejścia na tak wysoki poziom refleksji” czy prostych, dających się zapamiętać skojarzeń. Przecież każdy kto pisze, że autobus wywołuje określone uczucia, opisuje swój stan uczuciowy, a więc potwierdza, że odbiera treść przekazu – co według autora notki ma niby być zamierzone przez agencję wynajętą przez MSW. Jeżeli tak było to MSW – czy też agencja reklamowa, której pracę MSW przyjęło – bawi się uczuciami odbiorcy.

      Więc co tu tak naprawdę jest atakowane? Właśnie uczucia. Przekaz jest prosty i czytelny: NIE MIEJ LITOŚCI. Michał Górecki po prostu popiera ten pogląd, szydząc z tych którzy niby nie są dosyć ambitni aby to pojąć, a tak naprawdę doskonale rozumieją treść.

      Kampania jest koszmarnym nieporozumieniem. Porównanie z „Dumb Ways to Die” jest nadużyciem, które tylko dowodzi, że M.Górecki nie dostrzega różnicy między czarnym humorem a psychopatią – tym właśnie jest wywoływanie określonych uczuć, aby je potem zniszczyć i mieć z tego radochę. Pochwały za to, że się o tym mówi i że jest to udany marketing wirusowy są również śmieszne. Nie mówi się dlatego, bo jest dobre.

  • Piotr Łokuciejewski

    Autobus wzbudza sympatię. Bo ma wzbudzać. Ale rozumiem, czemu trafia pod prasę. Coś, co jest chybionego moim zdaniem w tym filmie to to, że sympatyczny autobusik jest „karany” za coś, czemu nie jest winien. Wolałbym zobaczyć filmik o ludziach, którzy doprowadzili do takiego stanu ten pojazd 🙂

  • Grzægørz Brúðník

    Drogi autorze. Mnie na przykład ten film się bardzo podoba. Jednak przyłączam się do krytyki w jednej kwestii: ten film ma nieco idiotyczny insight. „Nie lituj się nad starymi autobusami”? To toż absurd. Nad starymi autobusami nie lituje się nikt. Nikt nie realizuje nimi połączeń z litości (a z chęci zysku, czasami (incydentalnie) z sympatii to zabytku, ani nikt nie jeździ nimi z litości (a dlatego, że nie ma wyjścia). Wobec tego ten film trafia w próżnię. Wykorzystuje ten sam mechanizm, co słynna „lampka z ikei”, tyle, że tam insight był bardzo prawdziwy i bazował na tym, że w domu przywiązujemy się do rupieci. I dlatego zadziałał. I dlatego sprzedał miliony lampek. A co sprzeda ten film? I właściwie jaką reakcję, prócz lajkowania i shareowania, ma wywołać? Obejrzałem to, pomyślałem: fajne. I to tyle. To fajnie, że można sprawdzić coś tam na http://www.cośtam.pl. ale ten film do tego nie zachęca. A nie zachęca dlatego, że odpowiada na problem, który nie istnieje. Pozdrawiam.

  • Nikodem Mikołaj Morpheus

    W takich chwilach jest jedna myśl, która jest pozytywna. Bez względu na feedback i traumy z dzieciństwa, którym ten film ludziom odpalił – a na które to (oraz na pewną konwencję) zareagowali (a nie na sam film) – to jedno jest pewne: zapadnie ludziom w pamięci. A celem każdej kampanii społecznej jest to, żeby zostawić ślad w pamięci na temat jakiegoś zjawiska. Moim zdaniem cel został osiągnięty. Bez względu na to, co mówią krytycy, jak i krytycy krytyków. Hejt lub jego brak nie jest zawsze warunkiem powodzenia lub braku powodzenia jakiegoś działania marketingowego. Czasami trzeba zrobić coś, co wywoła oburzenie. A cel zasięgowy i zostawienia śladu w pamięci został zrealizowany. Ja tam bardzo cenię niestandardowe rozwiązania – one zawsze dają nam okazję do nowego spojrzenia na coś. Nie tylko na zjawisko. Ale także na ludzi i ich reakcje.

  • Marcin Kuc

    BO JA SIĘ Z NIM ZŻYŁEM A ON UMAR!

  • A ja się nie zgodzę. Kampania ma być efektywna. Ma działać na ludzi, a nie zdobywać nagrody i peany pochwalne osób z branży. Zinterpretowałam ją podobnie jak Ty i też uważam, że jest świetna, inteligentna, przewrotna – ale jako przykład ściśle wewnętrzny, taki do brandzlowania się na konferencjach. Co z tego, że ludzie siedzący w reklamie/marketingu będą się nad nią rozpływać, skoro już dzisiaj po facebookowych reakcjach widać, że nie trafiła do 90% odbiorców? Czyli nie spełniła swojej roli, NIE DZIAŁA.
    Kampania społeczna musi DZIAŁAĆ. Być dostosowana do możliwości odbioru większości społeczeństwa; a więc opierać się na typowych mechanizmach psychologicznych, zamiast robić szpagat z gwiazdą i kombinować z nieoczywistymi skojarzeniami…

    • To czy działa będzie widać po wynikach, nie po fejsie 🙂

      • i prawda, i nieprawda 😉 bo skoro internet już reaguje negatywnie (negatywnie emocjonalnie, i negatywnie bo bez zrozumienia), to jakich wyników możemy się spodziewać? To, że będzie zasięg, statystyki wejść na stronę i ogólny fejm jeszcze o niczym nie świadczy, to tylko liczby świadczące, że o kampanii się mówi (nieważne, w jakim kontekście). żeby to zadziałało, powinni pokazać, że ten autobus jednak JEST zły, stanowi zagrożenie itd. Zabrakło mi tam jakiegoś nagłego zwrotu akcji, który uświadomiłby nam, że naprawdę ten autobus może być niebezpieczny i nie zasługuje na litość. Bo w ten sposób wysyłamy na tamten świat biednego, uroczego, słodkiego złomka… ;( Złe wykorzystanie mechanizmów psychologicznych, IMHO.
        Zresztą właśnie pisałam o tym artykuł, stąd tak się zaangażowałam w dyskusję 😉

        • alusz

          Dobrze napisane, wg mnie idealne zakończenie byłoby takie:
          – motylek ratuje autobus
          – atmosfera robi się różowa, uśmiech, radość, dzieci, akceptacja
          – bus przewozi dzieci z radoscia, w końcu spełnił marzenia
          – beng, wypadek
          i wtedy hasło końcowe

      • Anna Tess Gołębiowska

        Nie, ponieważ ta kampania ma konkretny cel. Nie jest nim klikalność, jest nim korzystanie z aplikacji. Ludzie klikają, bo są wkurzeni. Skupiają się na wkurzeniu i wieszaniu psów na MSW (moim zdaniem, słusznie), a nie na tym, jaki był adres do tej aplikacji. Ba! Adres nawet nie brzmi smutnyautobus.pl – a właśnie hasło „smutny autobus” zostanie zapamiętane.

  • vic

    JPR, do samego końca myślałem, że to film o eutanazji. O,o

  • Marcin Stolarz

    Ktoś dobrze napisał – skupiamy się na aspekcie starości autobusu a nie jego niesprawności. Tak więc film ładny, ambitny, ale przekaz zostaje zakłócony przez ten skrót myślowy. Moim zdaniem dawno minęły czasy kiedy po autokarze było widać od razu że coś jest nie tak. Nie wiem jak wyglądają dokładnie statystyki przyczyn wypadków, ale z mojego subiektywnego odczucia film powinien raczej dotyczyć
    – autobus jest w średnim wieku i ma wszystko w dupie, nie robi badania okresowego bo świetnie się czuje i potem nagle rozkracza się w trakcie zwyczajnego dnia. co mi przypomina że powinienem zrobić badanie 30latka, zresztą.
    – autobus pochlał wieczór przed i zamiast po wycieczke szkolną, przyjeżdża na zbiórkę kibiców piłkarskich. jest w barwach przeciwnych niż drużyna której kibicują. Autobus dostaje wciry.
    – autobus wykonuje dużo zadań w ciągu dnia i wieczorem wjeżdża zamiast w bramę swojego domu – w jego płot. Autobus powinien wziąć urlop albo zmienić prace na lżejszą, bo się wykończy i wszyscy na tym stracą

  • Kamil

    Obejrzałem kilka razy wczoraj i dziś. Za pierwszym razem zinterpretowałem to
    zgodnie z zamysłem autorów, czyli sentyment jest typowo dziecięcy, a
    sprawa wymaga dorosłych decyzji. Ale po kolejnych seansach wychodzę z
    założenia, że jednak antropomorfizacja starego busa wprowadza po prostu
    wyssany z palca emocjonalny stosunek do zdezelowanych środków
    komunikacji miejskiej. Bo tak naprawdę, komu jest żal Ikarusa, czy
    starego Autosana, który turla się na przystanek? Nikomu – każdy się
    wkurwia, że będzie musiał jechać w niewygodzie starym, pieprzonym
    kopciuchem. Nie wiem, czy ktokolwiek kieruje się sentymentem w tych
    sprawach, ludzie podróżują po prostu tym, co przyjedzie im pod nos –
    relacja między jednym a drugim zerowa. Czyli koniec końców, core reklamy
    jest właściwy – stare autobusy to problem, ale spoiwo człowieka z tym
    problemem jest po prostu grubo nie trafione.

  • Michał Dunin

    Rozumiem, że my (piszę jako część tych, którzy według autora nie zrozumieli reklamy) oceniając reklamę – możemy sami zostać przez Ciebie ocenieni jako osoby, dla których ta reklama jest „zbyt ambitna”. A więc chciałbym zauważyć, że problemem nie jest samo emocjonalne podłoże reklamy – co faktycznie jest świadomym zabiegiem zwiększającym zapamiętywalność, wiralowość etc. Ale chodzi o to, że ta reklama nie przekazuje według mnie żadnych key messages. Dyskusja nie toczy się wokół aplikacji (swoją drogą bardzo trafny pomysł), ale wokół smutnego autobusiku. Pytanie brzmi więc, czy za tym zasięgiem jakim zyskał film (swoją drogą 90 000 wyświetleń też nie jest jakoś strasznie imponujące) idzie też to, że zachęcił ludzi do zapamiętania http://www.bezpiecznyautobus.gov.pl czy raczej do wyrażenia swojego oburzenia (lub w Twoim przypadku – zachwytu) na forum publicznym. W mojej opinii to drugie.

  • Reklama ma cel – przekonać nas do sprawdzania autobusów i wzywania inspektorów. Kto wszedł na stronię z reklamy? Kto zapamiętał adres? Kto się dowiedział jak wezwać inspektora (zakładając nawet, że ktoś na widok busa, w którym mają jechać jego dzieci pomyśli o tej reklamie i przypomni sobie, że trzeba skontrolować sytuację)?

    Rodzicu, który bez problemu wpuścisz swoje dziecko do zdezelowanego autobusu – pokaż się.
    Bo mnie się wydaje, że problemem jest to, że chcemy zareagować, ale nie wiemy jak, że może autobus wygląda na sprawny, ale kryje w sobie jakąś usterkę, której nie widać i bez kontroli się nie ujawni – ale nie o tym jest ten film…

    • Qbexus

      Od co najmniej 10 lat wysyłam dzieci na przeróżne wyjazdy autokarowe i zawsze ale to zawsze autobusy sa sprawdzane czy to z inicjiatywy organizatora czy samych rodziców tuż przed wyjazdem. Nie chce mi się analizować czy przypadkiem jak to często bywa kasa nie poszła w błoto na reklamę czegoś co jest oczywiste. Sama reklama jest zrobiona dobrze jednak do samego końca odnosiłem wrażenie, że jest to kampania o wykluczeniu społecznym i choć nie miałem problemu ze zrozumieniem przekazu pozostało we mnie uczucie kompletnego braku spójności. Tu nie ma co płakać nad brakiem zrozumienia tylko kombinować jak dotrzeć do ludzi jeżeli oczywiście jest gdzies taka potrzeba.

  • Ew Po

    Nie zgodzę się z tezą braku zrozumienia – przekaz jest dalece wymowny. Jednakże – czy intelektualnie stać było autorów jedynie na wywołanie szoku poprzez zestawienie emocji sympatii z akceptacją morderstwa (inaczej bowiem nazwanie czynności w kontekście atmosfery i treści filmu nazwać się nie da) ?

    Hasło „dbaj o bezpieczeństwo dzieci” ubrane w dopowiedzenie za pomocą symbolu – morduj bezlitośnie (no bo jak inaczej nazwać likwidację autobusu okraszonego w stany takie jak smutek, odrzucenie) – czy naprawdę zdaniem autora w/w tekstu to świetny środek przekazu?

    Skandalizowanie/szokowanie – to jedna z bardziej pospolitych metod na wywołanie reakcji, pytanie czy jedyna i pytanie na ile skuteczna. Ja – śmiem twierdzić, że nie.

  • Ja oglądając ten spot byłam pewna, że ma on promować dbanie o autobusy i nie niszczenie ich. Pomijam już kwestię tego, że ten autobus był smutny, co rodzi jakieś ciepłe uczucia i współczucie. Spot rozniósł się po sieci, ale moim zdaniem trochę minął się z celem.

  • Od dziś wiem, że nowe autobusy są niemiłe dla starszych… ; )

  • Asia Paździórko

    Sorry, ale jak ja widzę zdezelowany autobus na ulicy, to nie budzi we mnie pozytwnych emocji i raczej myślę sobie „niech ginie”. Ale, gdy w animacji, na busika rzucamy personifikację, ma on oczka, buźkę, uczucia i chce bardzo przewozić dzieci, a potem kaboom i idzie na szrot, to cholera mu współczuje. Można było skończyć inaczej (ginie, ale jego części przerabiane są na elementy placu zabaw), by każdy był super zadowolony. Historia stara, jak świat: ludzie kibicują underdogom i nie lubią negatywnych zakończeń.

    • Świetny pomysł 😀
      Szkoda, że twórcy filmu na niego nie wpadli.

      • Poison

        Zgadzam się, pomysł świetny! 🙂
        Pomyślałem też, że jeśli daliby mu nie tyle smutną co nieco złośliwą minkę starego rzęcha, do tego plułby olejem a przy okazji sam szturchał nowe autobusy chcąc wywalczyć jeszcze miejsce dla siebie w przewozach to było by to o wiele bardziej wymowne i przekonywujące aniżeli pierwotny obraz. Także nie zgodzę się do końca z autorem i jego specyficzną interpretacją – choć na swój sposób ciekawą, nie mniej jednak jakby stare wredne autobusicho dostało łomot to uważam, że przekaz trafiłby o wiele bardziej dosadnie w sumienia rodziców. Pozdrawiam serdecznie.

        • Dziękuję Smoku E 😀
          Poprawiłeś mi humor.
          Mam tak, że na bajkach (only Disney/Pixar) beczę, jak bóbr i często jako jedyna w kinie. Na filmach 3D łatwiej to ukryć dzięki okularom 😀 Dzieci już się przyzwyczaiły, dorośli patrzą, jak na ufo.
          Dla mnie ten spot jest nie trafiony, właśnie przez wzbudzenie złych emocji i brak tu miejsca na rozsądek. Może dlatego, że jestem kobietą, a może lubię po prostu dobre zakończenia 😀

  • Radoslaw

    Zgadzam się, filmik jest świetnie zrobiony. Przeczytałem przed chwilą bardzo trafne porównanie do zabiegu poczynionego w „Grze o tron”.
    Ale! Ale skoro jego celem ma być skuteczne zwrócenie uwagi społecznej na problem, to to się niestety nie udało! Ewidentnie, jak wskazujesz, większość osób nie zrozumiała. Można uznać ich za mało bystrych, ale w takim razie autorzy i akceptanci również się nie wykazali, przygotowując materiał niedostosowany do umiejętności intelektualnych grupy docelowej. A w takim razie wydaje się, iż krytyka tej nietrafności jest uzasadniona.

    • Michał Raj

      Jasne. Nie zrozumieli, bo wpadli w pułapkę emocjonalną zastawioną przez autorów. Bezsens.

  • Amen.

  • Andrrrus

    To tak jak wychowankowie Hitlerjugend – już Niemcy (przepraszam – „naziści”) stosowali tę technikę dając dzieciom na wychowanie psy, a po tym, każąc je zabijać. Nadal nie podoba mi się ta reklama, ale doceniam rozgłos jaki uzyskała, K2 może być dumne – cel osiągnięty.

  • radxcell
  • Ella

    Abstrachując od filmy i całej akcji. To chyba ministerstwo powinno zająć się usunięciem z użytku starych autobusów. Rozumiem przesałanie. We Wrocławiu wciąż jeżdżą super ultra stare autobusy produkcji Jelcz- Laskowice. To jak reklamówka powojennego miasta. Aczkolwiek to miasto a nie rodzice powinni zadbać o komfort podróży i bezpieczeństwo. Tego typu reklama do obywateli chyba powinna dotyczyc starych samochodów;/

  • Ależ oczywiście, że zrozumieliśmy. Ale nie zgadzamy się z tym. Nie zgadzamy się ze światem gdzie nie ma miejsca na sentymenty.
    Ja doskonale rozumiem przekaz tego filmu. Ale w jego trakcie za bardzo z żyłem się z bohaterem. To tak jakby w dowolnej bajce Disneya temu słabemu, ciapowatemu bohaterowi któremu kibicujemy cały film się nie udało. I co z tego, że później dowiedziałbym się, że to dobrze. Że jego marzenia i uczucia są nic nie warte. Że bez niego świat jest właściwie lepszy. Nie, nie zgadzam się na to.
    Jeśli już mogliby po zniszczeniu przerobić stary autobus na nowy.

    Tak, ta reklama jest świetna. Tak zrozumiałem jej przekaz. Tak teraz na pewno będę pamiętał o tym, żeby sprawdzać autobusy.

    A jednocześnie utraciłem część zaufania do Państwa i nawet przez chwilę poczułem pewną wrogość!

  • Yahoo

    Pal licho sympatyczny on jest przedstawiony jako postać żyjąca, mająca uczucia. Wiele osób może uznać to że co stare i zepsute (chore) należy unicestwić.
    Druga sprawa to pachnie lobbingiem sprzedaży nowych autobusów, które wcale nie są bardziej bezpieczne i niezawodne (pomimo że mają miliony systemów pozwalają też jeździć szybciej – co bywa zgubne, przy braku rozsądku i chwili zapomnienia ze strony kierowcy). Według mnie bardziej należało zwrócić uwagę na utrzymanie stanu technicznego pojazdów (bo to jest największy problem), bo nawet te nowe pojazdy nieserwisowane i niezadbane są bardziej niebezpieczne niż ten sprawny zadbany stary autobusik.
    Oczywiście pomijając kwestie wyszkolenia kierowców, bo najlepszy i odpowiedzialny kierowca potrafi bezpiecznie dowieźć do celu każdym pojazdem.

  • Łukasz Tarnowski

    Wszystko fajnie z autobusem, ale to już było –> Ikea lamp ad

  • Mateusz

    Kurde ja się popłakałem bo odniosłem ten film do swojego życia tylko z tą różnicą, że nie chciałem się zabić 🙁 Tylko końcówka zjebała.

  • Ania N

    Podaj adres strony na której możesz sprawdzić autobus. Potrafisz bez obejrzenia jeszcze raz? Nie? Tzn. że reklama nie działa = jest źle zrobiona. Nie ważne czy ktoś się „jara”, że wreszcie lepsza, bardziej ambitna, „zachodnia”. Nie pamiętasz adresu strony = porażka twórców. Jeśli celem był viral i dyskusje o uczuciach do autobusów, porównanie pojazdów do starych ludzi itp. to OK. Jeśli celem była reklama strony do sprawdzania autobusów to fail.

  • Kacper Gołasz

    Opowiem Ci, co widzę oglądając klip:
    (1) Jedzie sobie autobusik, ma patrzałki, smutek na twarzy i w ogóle z nim słabo – znaczy spersonifikowany, znaczy mój mózg momentalnie traktuje go jak biednego człowieczka.
    (2) Człowieczek jest traktowany jak śmieć, nikt go nie lubi i nikt się z nim nie chce zadawać. Tu robi mi się go szkoda, tak, jak mówisz że miało być
    (3) Człowieczek w desperacji postanawia ze sobą skończyć. Od noża ocala go motylek, więc pewnie zaraz staną się kumplami na zawsze.
    (4) Tu pojawia się jakaś kobieta. Nie wiem kim jest, po co tam jest, jakie ma zamiary i kim jest prywatnie. Może gdyby pojawiła się tam na przystanku ze swoim dzieckiem i strzeliła do autobusu z rpg to możliwe, żebym to przyjął jako element szokujący. Ale nie – ta kobieta jest jakaś, znikąd i właśnie zabiła mi kumpla.

    Tym samym, ja nie bronię gruchota wożącego dzieci. Ja bronię człowieczka, który ma problem z życiem, którego traktuję już jak kumpla i którego właśnie jakaś jędza z zimną krwią zamordowała.

  • Miaucoon

    A czy Ty aby na pewno wszystko z tego filmu zrozumiałeś?
    Jako ojciec dzieci powinieneś dobrze wiedzieć, że cały film stoi w sprzeczności z wartościami jakie zapewne starasz się przekazać swoim dzieciom. Skrajny szok, czy pozytywne emocje można z powodzeniem spowodować w inny sposób, niż wykorzystując do tego to, czego staramy się dzieciaki nauczyć. Zastosuj się do swojej rady, obejrzyj go jeszcze raz i zobacz ile zasad które przekazujesz swoim dzieciom ta reklama łamie. Pokaż film swoim dzieciom i zapytaj się o reakcje.

    Pomijam już fakt, że pewnie za moment znajdą się prawicowi publicyści, którzy w tym filmie dopatrzą się propagowania eutanazji.

    Jedno co się udało twórcom to wywołanie dyskusji, pytanie tylko czy obrali sobie najlepszą drogę do tego.

  • reniasa

    Skoro filmik każe mi wyrzec się empatii, proszę bardzo. Właśnie wychodzę na ulicę palić bezdomnych, bo zagrażają bezpieczeństwu mojemu i innych. Taki sposób myślenia sprzedaje nam ten filmik i zrozumienie go tylko pogarsza sytuację.

  • Kama Golec

    No zaraz zaraz. Moim zdaniem film i cała jego przewrotność zbudowany jest na błędnym założeniu, że pozwalamy, aby stare autobusy woziły nasze dzieci z sentymentu do starego autobusu. No błagam… to chyba jednak nie tak jest. Nawet, jeśli pamiętamy czasy fajnych starych „ogórków” to chyba nie jesteśmy tak głupi, żeby z radością patrzeć na nasze dziecko odjeżdżające na wycieczkę 20 letnim gruchotem, bo „fajny ten ogórek, pamiętam czasy, kiedy ja nim jeździłem, cieszę się, że moje dziecko tez nim pojedzie”. Serio? No chyba nie. Kto ma dziecko i tak uważa – ręka do góry…

    Najczęściej przyzwalamy, aby dziecko jechało takim gruchotem na wycieczkę, bo:

    1) nie mamy zbyt wielkiej wiedzy na temat tego, co możemy zrobić w sytuacji, kiedy widzimy podjeżdżającego po dzieci gruchota,
    2) nie mamy wyobraźni, nie myślimy o tym, że coś może się stać jeśli autobus jest niesprawny (albo myślimy, że nam przecież nie może stać sie nic złego, no bo to… my),
    3) nie wiemy, jak rozpoznać gruchota, kiedy jest dobrze podrasowany i pewnie jeszcze kilka innych.

    Ale na pewno nie sentyment do starego autobusu! Dlatego forma tej reklamy nie jest dobrze przemyślana. Fakt – film rozszedł się po necie błyskawicznie, więc temat starych autobusów jest na tapecie (choć niestety trochę obok tematu samej formy kampanii). Ale nadal – kampania nie mówi, co zrobić, kiedy zobaczymy stary autobus, którym nasze dziecko ma jechać na wycieczkę a sprawdzenie numerów rejestracyjnych potwierdziło obawę. To co robić? Dzwonić na policję? Odwołać wycieczkę? Jeśli teraz zaczniemy się tym interesować (kiedy wrzawa wokół biednego autobusu ucichnie) – to dobrze, cel osiągnięty. Jeśli 🙂

    Ale na pewno nie zgodzę się z tym, że jest to dobrze przemyślane, tylko my – odbiorcy/rodzice – jesteśmy za głupi.

  • Kamil Mirowski

    Michał, zazwyczaj się z Tobą zgadzam. Dzisiaj niestety zgodzić się nie mogę. Niestety teraz nie mam czasu odnieść się głębiej do całej akcji, ale to zrobię. Bo ja niestety widzę trochę głębsze problemy takiej publikacji. Z żadnym autobusem nie czułem się nigdy związany. Nawet z własnym samochodem potrafiłem się pożegnać, gdy przyszedł na niego czas. Dlaczego więc ktoś mnie uczyć, by nie mieć uczuć do autobusu, skoro nigdy do autobusu go nie miałem? No tak trochę bez sensu. Miałem poczuć uczucia do autobusu? Poczułem. Bo został spersonifikowany. Nadano mu cechy typowo ludzkie. Niestety nadano mu archetyp wyrzutka, innego, odrzuconego od społeczeństwa. Archetyp, z którym wiele osób może się identyfikować. Ja nie współczułem temu autobusowi. Ja byłem tym autobusem. I, gdybym z premedytacją nie oglądał kilka razy, to nie zapamiętałbym jaki był główny przekaz. I jaka to była strona? Adres WWW? Nie pamiętam … Resztę przeleję w notkę na blogu 🙂

  • Dobrego pomysłu na kampanię społeczną nie trzeba tłumaczyć.

  • Grażyna Kawka

    Przepraszam bardzo, ale kto komuś dał prawo wywoływać w innych skrajne emocje?Według mnie, celem tego filmu nie jest kampania przeciw niesprawnym autobusom, ale wrzucenie na głowę potencjalnego widza jeszcze jednego problemu ( jakby ich mieliśmy za mało). Od tego są odpowiednie służby, które biorą za to wynagrodzenie! A obowiązkiem rządzących ( kimkolwiek by nie byli i obojętnie jaka partię reprezentowali) jest dbanie o godne życie obywateli( także i psychiczne). To podobno mamy zagwarantowane w konstytucji. Dla mnie ten film jest wytworem człowieka o nie do końca jasnej perspektywie myślenia ( delikatnie rzecz ujmując).

  • mafiamix

    ten film cierpi na „dysonans ludonarracyjny”.

  • Michał Pawiński

    Każda
    reklama nie mająca na celu kupno towaru lub usługi lub nie będąca
    reklamą wyborczą, jest ukrytą łapówką. Robienie takich filmików za
    państwowe pieniądze jest zbrodnią.

  • Magda Plasun

    Według mnie w tej reklamie zabrakło jednej podstawowej rzeczy, która zmieniłaby zupełnie stosunek jej odbiorców – nie pokazuje ona negatywnych konsekwencji, jakie niesie ze sobą dopuszczenie niesprawnego autobusu. Stąd negatywny odbiór.

  • Piotr Drozdowski

    A ja, kontrowersyjnie i na przekór większości, uważam, że kampania jest bardzo dobra (zaraz uargumentuję dlaczego). Nie podoba mi się tylko jedno – konkretnie to, że autor artykułu ma większość odbiorców reklamy za idiotów i tłumaczy im jak czterolatkom to, co ta większość moim skromnym zdaniem jednak doskonale zrozumiała. Napiszę z punktu widzenia psychologa reklamy, który w branży nie pracuje, ale co nieco na temat tworzenia dobrych reklam jeszcze pamięta 😉 Reklama jest DOBRA z jednego najważniejszego powodu: wzbudza EMOCJE i PROWOKUJE dzięki czemu w ciągu zaledwie kilku dni stała się HITEM. Im emocje bardziej wyraziste, tym reklama jest lepiej zapamiętywana i głośniej komentowana. Emocje negatywne zapamiętuje się dłużej niż pozytywne, i tu jest pies pogrzebany. Albo autobus, jeśli kto woli. Przecież celem tej kampanii jest wypromowanie (a właściwie na tym etapie uświadomienie ludziom) inicjatywy MSW jaką jest strona http://www.bezpiecznyautobus.gov.pl i zachęcenie by z niej korzystali. Nie wiem jak inni – ale ja pierwszy raz słyszę o usłudze „bezpieczny autobus” i od dziś na pewno zapamiętam, że takowa istnieje.
    A co do samego autobusu ze spotu – to też, cholera, serce mi się wzięło i ścisnęło jak go ta wredna baba zezłomowała! I dzięki temu trafiłem na te dyskusję. I dzięki temu poczytałem komentarze innych. I dzięki temu zapamiętam tę reklamę do zakichanej śmierci 🙂
    Czekam teraz tylko aż na FB powstanie fanpage autobusu i ludzie zaczną wklejać wirtualne znicze [*] – co, jak sądzę, nastąpi bardzo niedługo 😉

    • tzigi

      Nie zapamiętałam adresu. Zapamiętałam, że istnieje jakaś usługa związana z autobusami, ale za nic nie pamiętałam, o co chodzi. Usługę konotuję skrajnie negatywnie i wiem, że teraz miałabym problem nawet z wezwaniem Policji z prośbą o sprawdzenie stanu technicznego pojazdu przed podróżą (co wcześniej uznawałam za normę). Dla mnie kampania poległa.

  • WojtekW

    Według mnie filmik jest negatywny ponieważ jak się coś psuje to się to naprawia a nie niszczy i wymienia na nowe. Jak sie chce to wszystko można naprawić nawet największy „złom”

  • Byłaby to świetna akcja dla zbierania 1% z podatku na hospicjum.

  • Dejv

    Kreacja chyba zupelnie nie na temat.. Dla mnie jest to pochwala dyskryminacji, gdyby nie napisy koncowe

  • Tomasz Pietrzak

    autor tego tekstu powinien się udać do tego samego szpitala co autor filmu

  • Deuxis

    Dziękuję. Inna sprawa jest taka, że tak właściwie to na koniec nie wyjaśniają o jaki dokładnie aspekt „bezpieczeństwa” autobusów im chodzi. No bo po kij korzystać z serwisu sprawdzającego czy autobus jest stary? Mamy oczy.

  • Marta Zielińska

    Detal techniczny: Dumb Ways to Die jest australijskie, nie nowozelandzkie 😉

  • Anula Wawrzyniak

    Porównanie do „Dumb Ways to Die” chyba nie jest do końca trafione. Konwencja jest inna, atmosfera jest inna. Nie tędy droga.

  • Słodki ten bus, trochę przypomina mi mnie, gdy mam PMSa 😉

  • Łukasz

    Zazwyczaj nie wytrzumuję nudnych „blogów” w sieci (90%) dlatego nie przeczytałem towjego wpisu 😉

  • Agnieszka Szczęsna

    Jak
    dla mnie koncepcja się gryzie, z jednej strony ok. Mam odstawić
    sentymenty na bok bo najważniejsze bezpieczeństwo, jednak gdzie tu było
    zagrożenie pokazane? Raczej niechęć i wykluczenie z powodu wieku i
    zużycia. Uczłowieczony autobus prędzej wywołuje u mnie smutny obraz
    człowieka który jak się już zestarzeje to nikomu nie jest potrzebny niż
    źródła niebezpieczeństwa i zagrożenia. To tylko oczywiście moja opinia. Trudno też stwierdzić wiek docelowy tej reklamy. Dziecko się przestraszy i popłacze widząc taki smutny koniec a rodzic się wzruszy. Końcówka nie otrzeźwia tylko wzbudza agresję. Człowiek tak skupia się na obrazie że przesłanie się rozmywa i jednym uchem wlatuje by drogim wylecieć. Niestety forma obrazu sprawia że treść gubi się i nie pasuje kompletnie. To oczywiście moja opinia.

  • Michał Stanisław Waligóra

    Dlaczego nie wiedziałeś, że „Dumb Ways to Die” było australijską kampanią?

  • Jerzy Benedykt Kępiński

    Michale nie rozbierasz logicznie tego co oglądasz, poza tym istnieje duże prawdopodobieństwo że nie znasz się na robieniu dobrych reklam (mało kto się zna w Polsce, mało kto myśli naprawdę logicznie, więc się nie stresuj).
    Zauważyłeś że jest to estetyczna zżyna z DWTD, ale może to nie jest tak naganne, skoro tyle ludzi ujęła ta animacja a i wcześniej bywały podobne. Inspiracja nie jest złym pomysłem samym w sobie, pytanie co nią zrobisz?
    Problem jest w logice story. Nikt z widzów nie chce jeździć tymi innymi nowymi i sprawnymi autobusami (to te „złe” na parkingu). Utożsamiamy się ze smutnym, powolnym, banitą (nie wiemy że on jest gruchotem, być może stracił werwę i oklapł, tak się od 50 lat pokazuje smutek i przygnębienie w kreskówkach), autobusem który mając kwiatek za uchem, jest przez inne autobusy wyśmiewany. Górę bierze w nas chęć obrony słabszych, niezrozumianych, chorych, może starszych. To wartości od zawsze uważane za podstawę porządku społecznego w naszej kulturze.
    Jesteśmy całym sercem, ze starym smutnym autobusem.
    Dlaczego zatem, skoro ludziki w kreskówce odzwierciedlają symbolicznie nas, widzów, bohaterowie w filmie nie chcę nim jeździć?

    Czy oni wiedzą coś więcej? Dlaczego go nie kochają? Tym bardziej łaczymy się w bólu ze starym autobusem, życząc mu żeby jednak ktoś go pokochał. I wtem, pojawia się czarodziejski motyl o mocy ludzkich dłoni, który ratuje go przed samobójczą śmiercią (nie ma nic co by świadczyło o tym że ktoś go wysłał na złom, sam się wysłał).
    Niestety pewna kobieta odwraca kartę losu, wbrew naszym nadziejom, zgniatając go w geometrycznie poprawną bryłe złomu.
    Wygląda na to że obejrzeliśmy fajny filmilk dla dorosłych, wychowanych na SouthParku, Simpsonach i humorze rodem z animacji Monty Pythona. Już miał być happy end, ale niestety, zaskoczka, życie nie jest usłane różami! Spadło 17 ton.

    Ale czy to jest dobra reklama? Nie.
    Problemem nie jest to że nikt nie chce starych autobusów (!), gdyby tak było akcja ta byłaby bez sensu bo wszystkie byłyby już dawno przetopione w hucie albo w najlepszym przypadku służyłyby Dziewulskiemu do ćwiczeń jego milicjantów.

    Problemem jest to że ludzie nie odrzucają starych (zepsutych) autobusów bo nie mają kompetencji żeby stwierdzić które są zdezelowane i stare a które nie. Problem jest w tym że rodzice kupowali wycieczki, kolonie, bilety i nie mieli narzędzia do tego żeby te autobusy sprawdzić. Teraz je mają.
    Do tego żaden z rodziców, nie przełoży dobra autobusu nad dobro dziecka. I po to właśnie stworzono ten serwis. Jak widzisz jest w tym błąd logiczny u podstawy całej tej historii, który w niewłaściwy sposób zarządza emocjami widza.

    Oczywiście można powiedzieć że sie czepiam, że ogólnie i tak o to samo chodzi, że tylko ja nie skumałem, a miliony Polskich Polaków, owszem tak.
    Można tak powiedzieć. Ale od 20 lat mamy dziesiątki reklam które jakoś tam działają, jakoś tam sprzedają i polska jakoś tam się kręci.
    Klip nie jest do niczego ale do dobrej reklamy troszkę mu brakuje, cannealajnonesa nie będzie
    Skoro napisałeś cały wpis w dosyć bezpośredni sposób zwracając się do mnie to i ja napisałem ci odpowiedz. Teraz ty mi powiedz bratku czy ci coś nie umknęło?

  • joanna

    Panie Michale, zgoda, ale ludzie przyzwyczajeni do konwencji
    bajki (a już samo łamanie konwencji jest zadaniem ryzykownym) nie widzą żadnego adresu strony,
    żadnych informacji merytorycznych bo są w szoku i jest im przykro,
    pytają ‚dlaczego’, a w tym czasie 10 sekund kluczowej informacji umyka.
    Czy to sprawia, że kampania jest skuteczna? Nie. Obiega internet ale bez
    zamierzonego skutku. Przy dość wzmożonej ostatnio obecności w mediach kampanii dot. walki z depresją ten spot to przekaz – jesteś stary, chory, niepotrzebny to weź się idź zabij albo my zrobimy to za ciebie… Niestety.

  • Julia Julia

    Część się jeszcze denerwuje, że autobus został zniszczony a nie oddany do muzeum ;]

  • Małami

    Akcja jak najbardziej jest słuszna, bo nic nie jest ważniejsze niż nasze pociechy, ale i właśnie tu pojawia się przynajmniej moje ale. Uważam, że pojawia się w tym filmie motyw pod tytułem wymień stare na nowe. Niestety w dzisiejszych czasach jeśli coś jest stare, zepsute wymieniamy to na nowe lepsze, to samo robimy z uczuciami, ludźmi coś nam nie odpowiada wymieniamy na nowe i co gorsza tego uczymy nasze dzieci.Głównym problem samego filmiku jest to, że przedstawia stary właśnie taki mechanizm, przecież to, że coś jest stare nie znaczy że jest złe najważniejsze żeby było SPRAWNE. No i pojawia się jeszcze tzw drugie dno filmiku, w którym to dużo osób w tym autobusie widzi dziecko poniżane popychane przez rówieśników. Dlatego też wnioskuję, że nie problem jest jak to napisane w artykule problem ze zrozumieniem przekazu, bo każdy kto go obejrzał na pewno zrozumiał ale fakt, że tak łatwo zobaczyć w nim drugie znaczenie. Ja przynajmniej nie chcę aby moje dzieci żyły w kraju gdzie edukuje się przez przemoc, brak pomocy, próby jakiejś naprawy, bo lepiej jest wymienić na nowe.

  • Adam

    Klip jest do niczego.
    Widać inspiracje klipem Ikei o lampie, ale klipy różnią się jednym elementem.
    Tam współczujemy lampie że zostaje zamieniona ale na końcu „przypominane” jest że jest to tylko rzecz, w klipie MSW dostajemy spersonifikowany autobus który zostaje zamordowany, a wystarczyło tak niewiele, po zniszczeniu zamiast NIE MIEJ LITOŚCI, odczłowieczyć autobus tak aby znowu postrzegany był jako rzecz.
    Ale prościej pisać teksty że Słowacki wielkim poetą był, zamiast zastanowić się przez minutę.

    • Madix

      Dokładnie 😉 (tak, wiem, że odkopuję mega stary wpis, proszę to zignorować 😀 )

      Jak już rozmawiamy na poziomie logicznym i racjonalnym, z pominięciem emocjonalnego przekazu spotu* to uznanie spotu o lampie i tego o autobusie za równoważne jest większą głupotą niż ta, którą autor powyższego artykułu sugeruje widzom… Jeśli ludzie nie zrozumieli spotu a autobusie, to autor artykułu nie zrozumiał spotu o lampie. Czyli wtopa, bo krytykując innych popełnia jednocześnie ten sam błąd 😉

      *co zresztą w odniesieniu do kampanii społecznych NIE jest słuszne, ponieważ każdy, kto ma chociaż jako takie pojęcie o branży wie, że kluczowy nie jest intelektualny przekaz takich kampanii a to, w jakie emocje zostanie są ubrany i jak te emocje oddziałują na widza – to drugie, nie to pierwsze, jest kluczowe dla skuteczności kampanii

  • socube

    sorry ale musi być
    jakiś balans na świecie. A widzę że rząd dąży do utopii co jest ok ale nie
    dajmy się zwariować. w dupie tak naprawdę z tym filmikiem i autobusem ale mój
    problem jest taki że doprowadzi to do kolejnego odmóżdżania społeczeństwa
    „po co mam coś robić jak państwo zrobi to za mnie” WTF!. Aha i teksty
    typu „Naprawdę,
    naprawdę tego nie zrozumieliście? Naprawdę twórcy przestrzelili i zrobili film
    zbyt ambitny, aby go pojąć?” Możesz sobie wpisać do pamiętniczka a nie
    siać defetyzm w społeczeństwie.

  • Krzysiek

    fajsbowym wallu? co Ty polskiego nie potrafisz czy jesteś hipsterem?

  • Chcialabym widziec jak autor tego textu wciska guzik z trutka w kroplowce np. swojego wysluzonego ojca i cieszy jape bo uwolnil swiat od problemu (ojciec prosi o pomoc w międzyczasie). Jak dla mnie przedstawienie sprawy w ten sposob jest ponizej krytyki. Przeslanie jest proste – wysluzyles sie? Nie ma dla Ciebie ani miejsca ani lekarstwa – wypierdalaj. Tu nie ma drugiego dna. To jest prostackie, wulgarne i nietyczne. Ludzie CALE SZCZESCIE reaguja jeszcze prawidlowo.
    Aha! A pointa jest Z CZAPKI!

  • Piotr

    „Nie ma uczuć – bezpieczeństwo przede wszystkim.” – Jest to chyba najsmutniejsze i najbardziej tragiczne zdanie jakie kiedykolwiek przeczytałem.

  • Czajnikowy

    „Obejrzyj to jeszcze raz. Ze zrozumieniem.” To stwierdzenie najlepiej oddaje podstawową wadę reklamy/kampani: niezrozumiały przekaz. Jeśli wymagasz od innych, żeby oglądali coś drugi raz, bo nie zrozumieli, to wiadomo, że coś poszło nie tak.

    Nie wspominając o tym, że powstał ten tekst z obszernym tłumaczeniem, jak powinienem się zachować podczas oglądania filmu.

  • Michał, ja myślę, że ludziom po prostu zabrakło czegoś na końcu. Wytłumaczenia jakiegoś, dlaczego smutny autobus jest zły i nie powinien wozić dzieci. Myślę, że samo zniszczenie starego i hasła na końcu to jednak dla ludzi zbyt mało. Są w szoku, że tak się filmik skończył, chcą ocalić smutny autobus, bo nie patrzą w przód i nie widzą lub co gorsza nie rozumieją konsekwencji.

  • Jerry_Kej

    Ale przecież tutaj chodzi o to że ktoś wsadził postać „człowieka” w rolę autobusu i dlatego to tak kuje w oczy. Nadał mu jakieś cechy ludzkie, a na końcu ten autobus ginie. I pewnie dlatego film wywołał tyle niezadowolenia w internecie. To tak jak samochody z filmu Cars też żyją i są wrzuconę w rolę ludzi. Tylko o to chodzi. To chyba nie takie skomplikowane żeby to pojąć. Jakby stary autobus na filmie był tylko starym autobusem bez smutnej minki to myślę że wszystkim ten filmik by się podobał bardziej. Nikt nie doszukiwał by się w nim ludzkich uczuć.

  • Michał

    Autor wpisu, nie napisał tu nic odkrywczego. Myślę, że każdy domyślił się jaki zamysł mieli twórcy. Niestety doskonały pomysł został spaprany wykonaniem, nie chodzi tu o braki techniczne ale o to, że autobus jest jednak zbyt sympatyczny a całość zbyt okrutna. Znów idiotyczne powoływanie się na zasadę „nie ważne jak mówią, ważne że mówią” bez zrozumienia jej oryginalnego sensu. Film jest zrobiony do D.

    Po za tym film odwraca uwagę od rzeczywistego problemu. Tym nie jest WIEK autobusów ale ich STAN TECHNICZNY. Data produkcji nie determinuje stanu technicznego. Roczny autobus ze lśniącym lakierem może mieć niesprawne hamulce, a 10 letni pojazd, może mieć po prostu zardzewiały lakier gdzie nie gdzie ale wszystko to co najważniejsze mieć w 100% sprawne.

  • Jan Lemiesz

    smutne tak jak to http://www.sortieenmer.com/

  • wjarka

    Michał, z jednej strony się z Tobą zgadzam, że autobus miał być sympatyczny i że miał pokazać, że nasze sympatie czy skrupuły nie powinny odgrywać decydującej roli tylko bezpieczeństwo.

    Jednak, tak jak wiele osób wspomniało – pokazano tutaj takie zjawiska jak dyskryminację, piętnowanie innych ze względu na odmienność, wyśmiewanie, myśli samobójcze. Bardziej mi się to przez całą reklamę kojarzyło z pokazywaniem tego co się czasami dzieje w szkołach i jak jedne dzieci traktują inne. Dlatego konkluzja pod tytułem „nie miej litości” trochę mi to nie pasuje i razi. Nie dlatego, że nie rozumiem tego co chcieli przekazać – potrafię sobie to dopowiedzieć. Ale dlatego, że w wielu osobach budzi to skojarzenia z tym co napisałem, a na koniec kampania jakby popiera to wszystko. Czyli tak trochę jakby ktoś zadzwonił na telefon zaufania z myślami samobójczymi, a Ty mu mówisz „Masz rację, jesteś do dupy, skacz”.

    Oczywiście rozumiem, że nie taki miał być przekaz tego spotu, ale jeśli chcieli żebym polubił autobus – powinni pokazać bardziej to dlaczego ludzie mają litość dla tych autobusów – to o czym napisałeś (bo jeżdżę nim od lat, bo jeszcze działa, bo co wtedy z tym sympatycznym kierowcą itd.), a potem pokazać, że nie można na to patrzeć i „nie można mieć litości”. I myślę, że efekt byłby osiągnięty, bo efekt szoku nadal byłby obecny.

    Zamysł dobry, ale nie do końca dobre środki moim zdaniem. Filmik obejrzałem dopiero w Twoim poście, więc nie byłem „skażony” opiniami innych i nadal mam mieszane uczucia.

  • Inez

    Ech, ale maszyna to n i e c z ł o w i e k ! (tu jest ten zwrot i zong emocjonalny). A życie, to nie kreskówka, gdzie autobusy płaczą! 😀 😀 😀
    I uczucia skierowane do maszyny (lol) mogą z a s z k o d z i ć ż y c i u człowieka.
    NIe wiem co w tym „niehumanitarnego”….

  • Zachariasz

    „Naprawdę twórzy przestrzelili” – kawał dobrej polszczyzny.

  • Kurde, Górecki, antropomorfizacja ułatwia odczuwanie empatii – na tym opierają się filmy dla dzieci o zabawkach i samochodach. A film przekazuje informację, że jeśli nie jesteś już użyteczny, lepiej idź się zabić (szubienica, serio?), a jeśli ty tego nie zrobisz, to ktoś inny zrobi to za ciebie. Film jest totalnie pozbawiony wrażliwości społecznej: pomyśl i spróbuj wczuć się w to, jak czują się osoby z depresją albo próbami samobójczymi po obejrzeniu tego filmu. Albo – jeśli nie jest to dla ciebie zbyt daleko idące – mniejszości dyskryminowane i wykluczane tylko z powodu tego, jak wyglądają. Ignorowanie szerszego kontekstu w rządowych (!) materiałach społecznych jest obrzydliwe i jeśli przykład ma iść z góry, to góra jest, za przeproszeniem, o kant dupy potłuc.

  • zipperblog

    Tylko właśnie o to chodzi, że w normalnej sytuacji nikt do zdezelowanych autobusów nie żywi żadnych uczuć. To autor filmiku personifikuje autobus, a nie ja.

  • UnrealGoD

    Autor tego opisu najwyraźniej uważa, że stare znaczy złe i niebezpieczne natomiast nowe (nowsze) jest super i bezpieczne.
    Jest to efekt karmienia nas – konsumentów propagandą która ma napędzić klientów producentom dóbr wszelakich, samochodów i autobusów włącznie. Sprzedaż dóbr to także wpływy z podatków, więc w propagandzie tej radośnie uczestniczą rządy i instytucje państwowe.
    Jest tu niestety pewien problem: nie jesteśmy krajem bogatym.
    Często więc zamiast nowego, kupujemy używany. Tak robi przytłaczające większość małych przewoźników, tych co to najczęściej wożą właśnie dzieci na wycieczki (ponieważ są tańsi od dużych firm).

    Jeżeli ktoś dalej uważa że nowsze jest zawsze lepsze od starego, to proponuję następujące doświadczenie: Proszę wziąć swój telefon komórkowy/ smartphona i wymienić go na najnowszy model. Tyle że nie z salonu a na najtańszy akurat oferowany na alledrogo.pl .

  • OBROŃCA AUTOBUSIKA

    https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/10505563_607348452705705_5467799687932051674_n.jpg?oh=bc9a9a8b2cc723a04858c6f205c38a97&oe=541AD3B9

    Stary Autobus jest zajebisty, pomimo iż jest jaki jest to nikomu nie chciał zrobić krzywdy a biały bił sterszego. Białe są do d*py!

  • Patryk

    Zmieniając fakt że w dumb ways to die nie były pokazywane myśli samobójcze oraz można powiedzieć naśmiewanie gdyby zrobili to tak jak Australijskie Koleje nie było by problemu.

  • paranormal_sun

    Sens spotu jest oczywisty, ale to nie zmienia tego ze do zwyklego starego autobusu nie czuje takiej sympatii jak do takiego miłego z oczkami, który na dodatek jest odtracany przez inne autobusy.. Czego to ma uczyc same dzieci, które to zobacza? ze moga sie wysmiewac z innych gdy sa brudni lub starzy? Sama reklama własnie powinna pokazywac stare autobusy jako niebezpieczne a nie grac na uczuciach.. To, ze komus cos sie nie podoba nie znaczy, ze tego nie zrozumiał.

  • Harry

    Mam problem taki, że to totalna zrzyna z identycznie skonstruowanego, kultowego w branży filmu Ikei o lampce. Dokładnie o to samo w tamtym filmie chodzi, więc dla mnie to niestety skreśla autobus. Bo nie ma własnego pomysłu. Wykonanie – prześliczne, ale pomysłu brak.

  • Małgorzata Maria

    Ofc, bo na co dzień wsadzamy nasze dzieci celowo do starych gruchotów dlatego, że jest nam ich żal i nie chcemy, żeby trafiły na złom. Ta reklama zrewolucjonizowała moje życie, teraz już wiem, że moje głębokie współczucie wobec poczciwego Jelcza było nie na miejscu.

    Autorowi dziękuję za przybliżenie prawdziwego znaczenia spotu, podobnie jak reszta nieblogującego społeczeństwa jestem zbyt głupia, żeby pojąć sens kampanii samodzielnie.

  • michał Rosiński

    Człowieku,jeśli film jest wyprodukowany,aby wspierać określoną kampanię,to nie widzę żadnego sensu ,by do objaśnienia przesłania potrzebny był Pan Od Tłumaczenia Kawałów…Tu nie ma miejsca na zastanawianie się co poeta miał na myśli…Film świetny,obejrzałem z najwyższą przyjemnością i kompletnie nie nadający się do tej kampanii…A może w kampanii ostrzegającej przed zagrożeniem chorobami pokleszczowymi,nakręcimy filmik o sympatycznym,budzącym współczucie kleszczu,któremu na końcu jakiś brutalny lekarz miażdży łeb…:)

  • Darek Antokolski

    Wg mnie gdyby po uratowaniu przez motyla autobus wiózł gdzieś dzieci i spowodował wypadek(juz widzę jak ładnie by to się dało w tej konwencji zrobić) i po wypadku pokazali to oryginalne zakończenie to akcja byłaby dobra, jednak nie pomyśleli tak dobrze jakby mogli i wyszło jak wyszło

  • Joanna Błauciak

    No mnie się jednak wydaje, że go zrozumiałam. Powtórzę za Ewą Tomaszewicz: rodzice nie sprawdzają stanu autobusów, którymi ich dzieci jadą na kolonie nie dlatego, że darzą sympatią te stare klekoty, czy pana Stefana kierowcę z wąsem, a dlatego, że albo na to nie wpadają albo im to wisi albo są za leniwi albo przyzwyczaili się, że zawsze jeździł i było spoko. Twórcy filmu uderzyli nie w te struny, w które powinni, gdyż cały kraj (a przynajmniej internet) dyskutuje nie o bezpieczeństwie jazdy międzymiastowym PKS-em, a o tym, że miażdżarka zabiła TAKI SYMPATYCZNY autobus. Agencja spisała się świetnie, bo stworzyła świetny wiral, ale już samo MSW trochu średnio wycyrklowało przekaz.

  • michał Rosiński

    Hhehehehehe….skoro musisz Pan tłumaczyć poprzednie tłumaczenie tego filmiku,to znaczy ,że przekaz jest trafiony jak d…w płot i szkoda więcej tracić śliny:) Albo coś jest trafione,albo do d…i nie ma się co unosić,że publiczność niewyrobiona intelektualnie…Ja jestem blondyn i ciemny ze mnie blondyn;)Ale jeśli ktoś kazałby mi zapłacić sobie za kompletnie spieprzoną robotę i jeszcze wmawiał,że jestem tępy,to zlecenia u mnie,ani u nikogo kogo znam już by nie dostał….Taaaa…ale za pieniądze „niczyje”…czyli podatnika można nawet wmawiać ciemniactwu,że mydło najbardziej nadaje się do wbijania gwoździ…Tere fere…skumbrie w tomacie:))

  • michał Rosiński

    Aha…przepraszam,że nie dodałem…film sam w sobie genialny…gratuluję i chętnie obejrzę kolejne…

  • Karo

    1. Zrozumialam przeslanie filmu – autobus wzbudza litosc, a na koncu haslo: NIE MIEJ LITOSCI.
    2. W relanym zyciu autobus to autobus, przedmiot, jak widze zlom i mam watpliwosci, to po prostu do niego nie wsiadam, nie mam odczuc typu: jaki fajny autobusik i pan Staszek z wasem
    3. Jesli reklama jest adresowana do osob doroslych, nie rozumiem dlaczego zrobiono ja na poziomie intelektualnym pieciolatka ( pisanie na autobusie „brudas” ???). Jestem dorosla i jezeli juz ktos uzywa symbolu i metafory w kampanii, to moglby uzywac symboli odpowiednich dla osoby doroslej, a nie stworzyc infantylny filmik.

  • Al W.

    Myślę, że w kontekście tego filmu, jednak liczy się nie zamierzony przekaz, tylko rzeczywisty odbiór. Niewielki odsetek oglądających spot trafi akurat tutaj, żeby zapoznać się ze zdaniem autora na temat słuszności reklamy, ale odbierze to na SWÓJ SPOSÓB który jak widać po ocenie filmu jest dosyć jednokierunkowy. Doceniam chęć wytłumaczenia animacji, ale moim zdaniem i tak jest nieetyczny. Jeśli tak się troszczysz o swoje dziecko, że przeszkadza ci autobus, to rusz dupę i sam je zawieź do szkoły, poświęć mu te kilka minut więcej, a nie lecisz do pracy i znowu je ignorujesz. Bo – oczywiście – co nas obchodzi psychika, życie ma przetrwać, nic więcej. W ten sposób wychowuje się kolejne oddziały nieczułych ludzi, którzy bez emocji oglądają relacje z katastrof i masowych zabójstw, jedynie z myślą „dobrze, że to nie ja”.

  • Jan Bo

    Miał być fajny, ja wiem. Ale czemu go uśmiercono to wciąż nie rozumiem.

  • tzigi

    Kampania jest nieskuteczna właśnie dlatego, że szokuje za bardzo. Kiedy ktoś obejrzał filmik, przejął się losem autobusu, poczuł do niego sympatię (zamierzoną przez autorów) i potem zszokowało go to, że autobus został zmiażdżony, to najprawdopodobniej nie zapamiętał nawet, o co w całej kampanii chodziło. Osoby, które pytałam, o czym jest ten film, mówiły: „o niszczeniu autobusów”, „o zabijaniu”, „o jakiejś kampanii niszczenia autobusów”. Komunikat „postaw bezpieczeństwo nad sentyment” nie zadziałał, bo komunikat „zabijemy uroczy spersonifikowany autobus” okazał się silniejszy (a zresztą czy film jakkolwiek dowodził tego, że niewłaściwe jest pozostawienie autobusu przy życiu?).

  • Tomasz Jodłowski

    autobus autobusem. bezpieczeństwo przede wszystkim, ale jest jedno małe ale…
    …67 letni człowiek, który już niedługo będzie siedział na miejscu kierowcy.
    no chyba, że w następnym spocie ministerstwa, ten kierowca, skończy tak jak ten autobus!
    W tym leży problem i o tym należy rozmawiać!!!
    Pozdrawiam:)

  • Michał

    Nie wiem dlaczego, ale mnie oglądanie tego spotu przywołało na myśl skojarzenia z filmem „Equilibrium”, co tylko utwierdziły w mojej głowie słowa autora artykułu – „nie ma uczuć, bezpieczeństwo przede wszystkim”. Autobus otrzymał charakter, uczucia, tak samo, jak otrzymały go np. Smerfy, czy Bodzio Helikopter. Otrzymał psychikę, nie jest więc już w odbiorze przedmiotem, a osobą i tu jest zasadniczy problem. MSW widzę więc w tej sytuacji w roli tego złego władcy, który mówi „bezpieczeństwo przede wszystkim, liczę się ja i moje dzieci, INNI mnie nie obchodzą, a zwłaszcza jakiś tam stary autobus, czy inny emeryt, bo oni nie płacą dochodowego i ZUSu”. Czy tacy mamy właśnie być i tak postępować?

  • Kasia

    Moim zdaniem problemem jest to, że w filmie zastosowano personifikację (uosobienie przedmiotu) charakterystyczną np. dla bajek dla dzieci. Martwy przedmiot uzyskal tu cechy ludzkie, co sprawia, że relacje zachodzące w filmiku przenosimy na relacje społeczne. Myślę, że słuszność kampanii zostaje niestety przekreślona przez szkodliwość tego filmiku. A szkodliwość polega na tym, że w gruncie rzeczy film pochwala takie postawy jak: wyśmiewanie, wykluczenie społeczne i wreszcie być może nawet zbrodnię na kimś kto jest stary i niesprawny. Wystarczyłoby zrezygnować z zabiegu personifikacji i moim zdaniem wtedy byłoby ok.

  • Michał

    Tak, naprawdę tego nie zrozumieliśmy, o wy nasze blogowe geniusze. Jeszcze tylko brakuje tego ćwoka Kominka, żeby napisał „mam w d**** społeczeństwo, które nie rozumie oczywistości”. Niech do ciebie i tobie podobnych dotrze wreszcie, że to nie był konkurs na szokującą reklamę, za zwycięstwo w którym dostaje się wielkiego złotego fallusa, żeby można się nim było brandzlować (z braku własnego wyposażenia) w domowym zaciszu. To była kampania społeczna. Jeśli „my” nie zrozumieliśmy „przekazu”, to tylko dobrze dla nas, bo to znaczy że nie daliśmy się zwariować „wam”.

  • uszUszowicz

    Przekaz jest dobitnie prosty – wyższość aryjskiej rasy białych autobusów nad cytuję „brudasem”. Wyższość sprawnych nad niepełnosprawnymi. Promocja samobójstw z powodu bycia wyśmiewanym i ogólnie samobójstw. Gdyby kampania dotyczyła programu do sprawdzania autobusów, to po 10-ciokrotnym obejrzeniu wiedziałbym jak nazywa się ten program, gdzie go znaleźć i jak go używać, a niestety pisząc ten komentarz nie mam pojęcia i nie mam zamiaru sprawdzać. Jedyne co pozostaje w głowie to promocja nienawiści. Rozumiem, że chcesz widzieć tutaj jakiś pozytywny przekaz, jednak ja widzę tu jeszcze głębszy przekaz zaszczepiania ludziom nienawiści do innych ras, do chorych i słabszych, co jest typowo polską cechą, którą rząd postanowił odświeżyć pod przykrywką jakiejś kampanii autobusowej, być może w obawie przed zalewem islamistów w Europie (zwanych często „brudasami”). Najwięcej obejrzeń będą mieli ludzie młodzi i bardzo młodzi, którzy mają gdzieś autobusy, bo jeżdżą tym co akurat podjedzie na przystanek, a w głowie zostanie im tylko „nie miej litości”. Nie miej litości dla niepełnosprawnych, brudnych i smutnych. Ufaj białym i sprawnym 🙂 A jeśli sam jesteś niepełnosprawny, kolorowy lub smutny, to idź lub daj się zabić 🙂

  • Michał, a ja nadal uważam, że to zostało źle zrobione. Owszem, wzbudzanie sympatii jest spoko pomysłem, ale dla kontrastu po uratowaniu autobusu przez motylka, powinni pokazać np. zmasakrowane w nim dzieciaki. To byłoby lepsze niż sama kasacja, która jednak słusznie skojarzyła się z eutanazją (sama u siebie pisałam, że w tej formie to właśnie lepiej pasowałoby do kampanii popierającej eutanazję niż tutaj).
    Poza tym, skąd w twórcach reklamy pomysł, że rodzice mogą czuć sympatię do zdezelowanego autobusu? Bo mi takie coś przed tą reklamą nie przyszło do głowy, mimo że nawet nie jestem jeszcze rodzicem. Dla mnie gruchot, to był gruchot. Właściwie nadal jest. Część ludzi jednak może mieć w pamięci reklamę i właśnie odczuć sympatię i współczucie, bo końcówka nie została odpowiednio zrobiona. Reklama szokowała, ale nie tym co trzeba. Powinna pokazać jakieś niebezpieczeństwo, wypadek z dziećmi czy coś, a nie „bezduszną urzędniczkę”.

  • Burnt Snow

    Były już w Polsce ambitne reklamy i virale, a ten przy całej dobrej jakości wykonania ma właśnie kompletnie niespójny przekaz i wzbudza niewłaściwe emocje. Bo jeśli chodziło właśnie o to, że mamy poczuć do gruchotka sympatię a porem skonfrontować to z troską o dzieci, to moim zdaniem druga połowa tego zamiaru została położona po całości. A czemu? Możliwe że, paradoksalnie, przez niechęć wywołania kontrowersji. Wg mnie przekaz byłby spójny, gdyby po zatrzymaniu zgniatarki przez motyla autobus wrócił na drogę i spowodował z racji swej niesprawności wypadek, w którym z dzieci zostałaby krwawa miazga. I wtedy byłoby spójnie – nie miej litości dla gruchota, bo on i tak trafi na złom, a do tego spowoduje śmierć dzieci. A tak to prawie wszyscy współczują biednemu gruchotkowi i nikt nie wie, czemu musiał „umrzeć”. A jeśli ktoś nie chciał ryzykować masakrowaniem dzieci, to mógł zrobić ten spot jakoś z pokazaniem „drugiego życia”, np. jako nowy autobus albo jakiś inny pojazd, po recyklingu (nawet jeśli w rzeczywistości działa to inaczej, bo i tak mało kto by to odnotował). Tutaj jest tylko dość bezsensowna kontrowersja. Ambitne to jest w takim samym stopniu jak zrobienie rzeźby z sedesu.

  • Lech Koczywąs

    Idea autora jest dopiero czytelna po jego wyjaśnieniach, które wszak odbiegają od realizacji. Niestety odbiorca, który nie zna autorskich myśli, dostaje inny przekaz. Brzmi on mniej więcej tak: ktoś, kto ma żywe emocje, jest sympatyczny – musi być za to ukarany. Autor wykonał intelektualną pracę, nie powiem – ambitną i ciekawą, ale poległ na realizacji, ponieważ otrzymał inny rezultat, niż zakładał. A zakładał, że widz mało czuje a dużo analizuje i myśli, że cała historia uruchomi mechanizm podejrzliwości w stosunku do sympatycznego bohatera. Nie muszę dodawać, że robienie takiego założenia w stosunku do dzieci zakrawa na ignorancję wiedzy z psychologii rozwoju emocjonalnego. Mam wrażenie, że Autor usiłuje obronić to, co zrobił, ale widzi w swoim dziecku to, czego w nim nie ma. Sprawa okazała się dla niego za trudna.

  • Karol

    Nie chodzi o to, ze ja jako rodzic nie rozumiem filmu. Pojmuję intencję i celowość. Mimo to myślę, że pomysł jest chybiony. Może dlatego, że… podobnymi „mięciutkimi uczuciami” darzę swoje dziecko…

  • Film jest formą, która powinna bronić się sama, a kampanie społeczne powinny mieć prosty, jasny przekaz. Fakt pojawienia się dyskusji nie na temat, o którym ma mówić film, świadczy o tym, że sposób przekazu jest nietrafiony.

  • Agnieżka

    Pozwoliłam sobie zacytować kawałek u siebie 😉 Mam nadzieję, że to nie problem.
    Pozdrawiam
    http://daylikeanyother.blogspot.com/2014/06/jak-smutny-jest-smutny-autobus.html

  • Piotr

    Jest obrzydliwy!!!