W dniu dzisiejszym zostało powołane do życia Polskie Stowarzyszenie Blogerów i Vlogerów. Jako osoba będąca na zjeździe założycielskim, a także uczestnicząca w pracach przygotowawczych powinienem zdać relację na blogu z tego wydarzenia. Nie zrobię tego jednak z jednego powodu – każdy kto zakładał stowarzyszenie wie, że takie zdarzenia są po prostu nudne. No chyba, że ktoś jest pasjonatem statutów i spraw pokrewnych. Ja zupełnie.

To świetnie, że takie stowarzyszenie powstało i pewnie napisze o nim jeszcze nie raz, ale tym razem chciałem napisać o czymś zupełnie innym. Otóż o reakcjach na to wydarzenie w sieci – wśród blogerów, vlogerów, jutuberów czy fejsbukowców. Bo cieszę się niezmiernie z powstania tego stowarzyszenia, choćby dlatego, że mogłem to sobie poobserwować.

Najpierw pokrótce o tym co się wydarzyło. Otóż grupa osób mająca wspólne pasje, postanowiła połączyć siły, zorganizować się i podziałać razem – w różnych celach. To nic nowego, to naprawde nic nowego, mamy w Polsce tysiące stowarzyszeń różnych rodzajów. Blogerzy – osoby które wypowiadają się korzystając z prawa do wolności słowa, zrzeszyli się korzystając z prawa do stowarzyszania się. W dobrych celach – zazwyczaj ludzie w takich celach się stowarzyszają.

Ale przecież byłoby zbyt pięknie, gdyby wszystko poszło jak trzeba. Otóż w sieci dominowało kilka typów negatywnych reakcji, które teraz chciałbym opisać.

Egoiści. “A co ja z tego będe miał?”

Po tej pierwszej reakcji od razu widzę z jakim typem człowieka mam do czynienia. Niektórzy od razu zastanawiali się nad bilansem zysków i strat. Własnym . No cóż, niektórzy tak mają. Ja wiem, że nie wszyscy muszą mieć duszę społecznika, nie wszyscy muszą myśleć o wyższym dobrze tego, czy owego. Ale warto czasem wyjść poza “ja”. No cóż – tu okazuje się, że stereotyp iż bloger to egocentryk i często egoista – trochę się sprawdza. Bo takie były reakcje bardzo dużej części blogerów.

Bo tu nie chodzi o MNIE. I MOJE zyski. Zupełnie. Jest mnóstwo spraw którymi można się zająć – od wizerunku blogosfery jako całości, akcji międzynarodowych, współpracy z blogerami z innych krajów, akcji edukacyjnych, czy też obrony tych przeciwko którym – być może niesłusznie – wytaczane są działa korporacji. Dlatego warto zrobić coś braterskiego. Ale tego nigdy nie zrobisz z ludźmi typu “JA, JA i JA”. No cóż, tacy też muszą istnieć.

Ignoranci. “Nie znam się to się wypowiem”

To kolejny ulubiony typ internauty, a może po prostu człowieka. Mnóstwo osób kompletnie nie wiedząc po co powstało stowarzyszenie zaczęło je hejtować. To niesamowite. Zanim powstały cele, zanim powstał projekt statutu, a nawet już później – wątpię oczywiście by go przeczytali. Bo po co. Wtedy byłoby merytorycznie. Jeeeeeeb, przysrajmy. Śmieszy mnie to o tyle, że w ten sam sposób zazwyczaj dopierdala się samym blogerom, teraz oni robią to samo. LOL. Warto myślę najpierw zapoznać się z tym PO CO dzieje się dana inicjatywa, ale tu płynnie przechodzimy do następnego punktu.

Ludzie-sekatory. “A wsadź se w dupę ten sekator!”

Dowcip o wkładaniu sekatora w dupę jest jednym z moich ulubionych. Pozwólcie, że go przytoczę.

Farmer John postanowił zrobić porządek w swoim gospodarstwie. Potrzebował sekatora, a ponieważ go nie miał postanowił pożyczyć od sąsiada. Sąsiad mieszkał jednak daleko od Johna wiec ten idąc myslał sobie co będzie jak już dojdzie…

Przyjdę pod jego drzwi, zapukam a on mi otworzy, przywita sie i spyta po co przyszedłem.
Ja mu odpowiem ze chce pożyczyć sekator.
On spyta sie pewnie po co mi ten sekator.
Ja mu odpowiem ze to nie jego sprawa.
On mi odpowie ze to jego sprawa bo jego sekator.
Idąc tak coraz bardziej sie denerwowal i kłócil sam ze soba. W końcu doszedł do jego domu, załomotał w drzwi. Sąsiad otworzył:
-Witaj John! po co przyszedles?
-A W DUPE SE WSADZ TEN SEKATOR !
i wrócil do domu.

Ludzie-sekatory, jak ich nazywam, najpierw tworzą jakąś teorię, a potem ją atakują. Zupełnie jak niektórzy przedstawiciele naszej sceny politycznej, he he.

A więc:

Najpierw wymyślam sobie, że to stowarzyszenie będzie uzurpowało bycie jedynym słusznym głosem blogosfery, a potem atakuję.
Najpierw wymyślam sobie, że tylko duzi blogerzy tam mogą być, a potem to atakuję.
Najpierw wymyślam sobie, że ci co w stowarzyszeniu sa lepsi od tych poza, a potem to atakuję.

I tak dalej. Żal, żal, żal. Ten punkt akurat wijze codziennie, codziennie w sieci. Najpierw sami tworzymy jakąś teorię, potem ją wyśmiewamy i zbieramy oklaski tłumu. Yeah, jestę bohaterę!

Anarchiści. “Nie będę wchodził w żadne struktury!”

Ten typ osób jestem akurat w stanie zrozumieć, choć uważam, że to trochę wrzód który toczy Polskę. Na całym świecie stowarzyszają się ludzie. Zakładają stowarzyszenia, fundacje, czy kluby. Działają razem, bronią się, wykuwają pewne wizje i robią wiele, wiele innych spraw. Tak, UWAGA, czesto trzeba w tym celu odejść od klawiatury. Stowarzyszenia nie gryzą. Stowarzyszenia nie są złem. To normalna forma na którą pozwala nam ustrój. O TAKE POLSKE WALCZYLI. Ale możemy oczywiście stwierdzać, że to bez sensu, można przecież mieć za motto “każdy sobie rzepkę skrobie.” Ja tego nie rozumiem. Zawsze uważałem, że trzy osoby zrobią więcej razem niż osobno.

Wyrośnięte gimbusy. “ Yyy yyyy yyyy kurwa hahahahaah!”

Te osoby “uwielbiam”. I znowu – czesto to właśnie one wypowiadają sie o blogosferze. Osoby poważne, dorosłe, dojrzałe, często z rodzinami, czesto inteligentne, udzielające się nawet w innych organizacjach.

Ale gdy pojawiają się tematy blogowania to nagle ich intelekt kurczy się do intelektu zjaranego gimbusa który wysila się na “kurwaaaa hhaahahah”. Tyle w temacie. Taki fejsbukowy populizm. Wiadomo, że trzeba pocisnąć po blogerach. Kiedyś cisnęło się po harcerzach, albo po oazowcach. Modne dziś też jest ciśnięcie po “social media cośtam”. To takie trochę dowcipy na poziomie pijanych kolesi w jednostce wojskowej – napiszę jakis pseudośmieszny komentarz i zbiorę lajeczki. Zero merytoryki. Zero. Null. Nada. Niczewo.”

***

To fajnie, że powstało stowarzyszenie. Ludzi którzy mają wspólne pasje i zainsteresowania, którzy chcą pełnić SŁUŻBĘ (fak, trudne słowo, co?), którzy chcą działać razem, a nie tylko pierdolić o tym kto ile zarabia na blogowaniu. Bo tym tematem można już rzygać.

Tak, oprócz tematu zarabiania i tematu “na jaki temat mam blogaska” jest jeszcze wiele tematów w których można coś zdziałać.

Jak? O tym jeszcze napiszę. Cieszę się mimo wszystko, że część osób mimo wszystko niekoniecznie musiała się wypowiadać (bo poczekała aż czegoś się dowie), a druga część miała naprawdę fajne i merytoryczne pytania.

Osoby z pozostałych grup serdecznie pozdrawiam.

Podziel się!

Udostępnij notkę znajomym: