Home   /   Sieć i marketing  /   Polskie Stowarzyszenie Blogerów i Vlogerów – reakcje
Polskie Stowarzyszenie Blogerów i Vlogerów – reakcje
Czas czytania: 5 minut (y)

W dniu dzisiejszym zostało powołane do życia Polskie Stowarzyszenie Blogerów i Vlogerów. Jako osoba będąca na zjeździe założycielskim, a także uczestnicząca w pracach przygotowawczych powinienem zdać relację na blogu z tego wydarzenia. Nie zrobię tego jednak z jednego powodu – każdy kto zakładał stowarzyszenie wie, że takie zdarzenia są po prostu nudne. No chyba, że ktoś jest pasjonatem statutów i spraw pokrewnych. Ja zupełnie.

To świetnie, że takie stowarzyszenie powstało i pewnie napisze o nim jeszcze nie raz, ale tym razem chciałem napisać o czymś zupełnie innym. Otóż o reakcjach na to wydarzenie w sieci – wśród blogerów, vlogerów, jutuberów czy fejsbukowców. Bo cieszę się niezmiernie z powstania tego stowarzyszenia, choćby dlatego, że mogłem to sobie poobserwować.

Najpierw pokrótce o tym co się wydarzyło. Otóż grupa osób mająca wspólne pasje, postanowiła połączyć siły, zorganizować się i podziałać razem – w różnych celach. To nic nowego, to naprawde nic nowego, mamy w Polsce tysiące stowarzyszeń różnych rodzajów. Blogerzy – osoby które wypowiadają się korzystając z prawa do wolności słowa, zrzeszyli się korzystając z prawa do stowarzyszania się. W dobrych celach – zazwyczaj ludzie w takich celach się stowarzyszają.

Ale przecież byłoby zbyt pięknie, gdyby wszystko poszło jak trzeba. Otóż w sieci dominowało kilka typów negatywnych reakcji, które teraz chciałbym opisać.

Egoiści. „A co ja z tego będe miał?”

Po tej pierwszej reakcji od razu widzę z jakim typem człowieka mam do czynienia. Niektórzy od razu zastanawiali się nad bilansem zysków i strat. Własnym . No cóż, niektórzy tak mają. Ja wiem, że nie wszyscy muszą mieć duszę społecznika, nie wszyscy muszą myśleć o wyższym dobrze tego, czy owego. Ale warto czasem wyjść poza “ja”. No cóż – tu okazuje się, że stereotyp iż bloger to egocentryk i często egoista – trochę się sprawdza. Bo takie były reakcje bardzo dużej części blogerów.

Bo tu nie chodzi o MNIE. I MOJE zyski. Zupełnie. Jest mnóstwo spraw którymi można się zająć – od wizerunku blogosfery jako całości, akcji międzynarodowych, współpracy z blogerami z innych krajów, akcji edukacyjnych, czy też obrony tych przeciwko którym – być może niesłusznie – wytaczane są działa korporacji. Dlatego warto zrobić coś braterskiego. Ale tego nigdy nie zrobisz z ludźmi typu “JA, JA i JA”. No cóż, tacy też muszą istnieć.

Ignoranci. “Nie znam się to się wypowiem”

To kolejny ulubiony typ internauty, a może po prostu człowieka. Mnóstwo osób kompletnie nie wiedząc po co powstało stowarzyszenie zaczęło je hejtować. To niesamowite. Zanim powstały cele, zanim powstał projekt statutu, a nawet już później – wątpię oczywiście by go przeczytali. Bo po co. Wtedy byłoby merytorycznie. Jeeeeeeb, przysrajmy. Śmieszy mnie to o tyle, że w ten sam sposób zazwyczaj dopierdala się samym blogerom, teraz oni robią to samo. LOL. Warto myślę najpierw zapoznać się z tym PO CO dzieje się dana inicjatywa, ale tu płynnie przechodzimy do następnego punktu.

Ludzie-sekatory. “A wsadź se w dupę ten sekator!”

Dowcip o wkładaniu sekatora w dupę jest jednym z moich ulubionych. Pozwólcie, że go przytoczę.

Farmer John postanowił zrobić porządek w swoim gospodarstwie. Potrzebował sekatora, a ponieważ go nie miał postanowił pożyczyć od sąsiada. Sąsiad mieszkał jednak daleko od Johna wiec ten idąc myslał sobie co będzie jak już dojdzie…

Przyjdę pod jego drzwi, zapukam a on mi otworzy, przywita sie i spyta po co przyszedłem.
Ja mu odpowiem ze chce pożyczyć sekator.
On spyta sie pewnie po co mi ten sekator.
Ja mu odpowiem ze to nie jego sprawa.
On mi odpowie ze to jego sprawa bo jego sekator.
Idąc tak coraz bardziej sie denerwowal i kłócil sam ze soba. W końcu doszedł do jego domu, załomotał w drzwi. Sąsiad otworzył:
-Witaj John! po co przyszedles?
-A W DUPE SE WSADZ TEN SEKATOR !
i wrócil do domu.

Ludzie-sekatory, jak ich nazywam, najpierw tworzą jakąś teorię, a potem ją atakują. Zupełnie jak niektórzy przedstawiciele naszej sceny politycznej, he he.

A więc:

Najpierw wymyślam sobie, że to stowarzyszenie będzie uzurpowało bycie jedynym słusznym głosem blogosfery, a potem atakuję.
Najpierw wymyślam sobie, że tylko duzi blogerzy tam mogą być, a potem to atakuję.
Najpierw wymyślam sobie, że ci co w stowarzyszeniu sa lepsi od tych poza, a potem to atakuję.

I tak dalej. Żal, żal, żal. Ten punkt akurat wijze codziennie, codziennie w sieci. Najpierw sami tworzymy jakąś teorię, potem ją wyśmiewamy i zbieramy oklaski tłumu. Yeah, jestę bohaterę!

Anarchiści. “Nie będę wchodził w żadne struktury!”

Ten typ osób jestem akurat w stanie zrozumieć, choć uważam, że to trochę wrzód który toczy Polskę. Na całym świecie stowarzyszają się ludzie. Zakładają stowarzyszenia, fundacje, czy kluby. Działają razem, bronią się, wykuwają pewne wizje i robią wiele, wiele innych spraw. Tak, UWAGA, czesto trzeba w tym celu odejść od klawiatury. Stowarzyszenia nie gryzą. Stowarzyszenia nie są złem. To normalna forma na którą pozwala nam ustrój. O TAKE POLSKE WALCZYLI. Ale możemy oczywiście stwierdzać, że to bez sensu, można przecież mieć za motto “każdy sobie rzepkę skrobie.” Ja tego nie rozumiem. Zawsze uważałem, że trzy osoby zrobią więcej razem niż osobno.

Wyrośnięte gimbusy. “ Yyy yyyy yyyy kurwa hahahahaah!”

Te osoby “uwielbiam”. I znowu – czesto to właśnie one wypowiadają sie o blogosferze. Osoby poważne, dorosłe, dojrzałe, często z rodzinami, czesto inteligentne, udzielające się nawet w innych organizacjach.

Ale gdy pojawiają się tematy blogowania to nagle ich intelekt kurczy się do intelektu zjaranego gimbusa który wysila się na “kurwaaaa hhaahahah”. Tyle w temacie. Taki fejsbukowy populizm. Wiadomo, że trzeba pocisnąć po blogerach. Kiedyś cisnęło się po harcerzach, albo po oazowcach. Modne dziś też jest ciśnięcie po “social media cośtam”. To takie trochę dowcipy na poziomie pijanych kolesi w jednostce wojskowej – napiszę jakis pseudośmieszny komentarz i zbiorę lajeczki. Zero merytoryki. Zero. Null. Nada. Niczewo.”

***

To fajnie, że powstało stowarzyszenie. Ludzi którzy mają wspólne pasje i zainsteresowania, którzy chcą pełnić SŁUŻBĘ (fak, trudne słowo, co?), którzy chcą działać razem, a nie tylko pierdolić o tym kto ile zarabia na blogowaniu. Bo tym tematem można już rzygać.

Tak, oprócz tematu zarabiania i tematu “na jaki temat mam blogaska” jest jeszcze wiele tematów w których można coś zdziałać.

Jak? O tym jeszcze napiszę. Cieszę się mimo wszystko, że część osób mimo wszystko niekoniecznie musiała się wypowiadać (bo poczekała aż czegoś się dowie), a druga część miała naprawdę fajne i merytoryczne pytania.

Osoby z pozostałych grup serdecznie pozdrawiam.



Cześć :) Spodobało się? Zostaw lajka (powyżej). Chcesz zostać na dłużej? Polub strony (poniżej)

Tags

Podobne
  • Na starość zostałem anarchistą 😉
    Jeśli czujecie potrzebę – nikt nie broni, ale z drugiej strony nie ma chyba sensu wymagać by wszyscy traktowali tę potrzebę śmiertelnie poważnie. Mimo że zaangażowało się w inicjatywę kilka osób które znam i szanuję to zwyczajnie nie widzę potrzeby przynależenia.

    • Marcin ale właśnie o to chodzi – nikt nie powiedział, że tam wszyscy musza należeć! Może ktoś na przykład nie ma czasu. Albo nie identyfikuje się z blogosferą, chociaż prowadzi bloga. A może nie lubi kogoś z zarządu. Whatever. Stowarzyszenia naprawdę nie sa po to by dzielić ludzi na tych co są W i na tych co są POZA. Kompletnie.

      • Przemek Ratajczak

        Michał, z tymi anarchistami to trochę pojechałeś – to się nazywa Niezależność, która jest według mnie największą zaletą blogera. I z tego co widzę, to właśnie na świecie jest bardzo mocny trend niezależnych blogerów, którym NIKT nie będzie mówił co mają robić – po to mają bloga, żeby żaden szef, organizacja i stowarzyszenie nie manipulowali nimi.
        A co do samego PSBV, to błąd był taki, że nie było wystarczających informacji i projekt wyglądał strasznie drętwo i formalnie, wręcz korporacyjnie, więc mogło to odstraszać, chociaż pewnie intencje były dobre.

        • I znowu – pisałem wcześniej. Komuna spowodowała, że ludzie myślą w ten sposób o stowarzyszeniach ,a to ból, wielki ból. Stowarzyszenie to sformalizowana (co pozwala na różne działania) grupa ludzi mających wspólny cel. Tylko tyle i aż tyle. A nie żadna odgórnie narzucona organizacja która ma krępować komuś ręce. Bo jakim prawem nagle mielibyśmy rozkazywać cokolwiek innym blogerom? Wręcz przeciwnie, stowarzyszenie ma walczyc o tę wolność słowa, tak aby bloger mógł pisać to co myśli.

          • Nadal, „Ustanawianie i propagowanie najwyższych standardów etycznych w działalności blogerskiej, vlogerskiej i publikacyjnej.” umieszczone na liście celów stowarzyszenia jest jednoznaczną deklaracją dążenia do samoograniczania się stowarzyszonych. Wsparcie, współpraca i trzymanie się razem w razie problemów – tak, świetny pomysł, któremu przyklaskuję i życzę jak najlepiej. Czasem lepiej jest pojechać po bandzie i zrobić coś nieetycznego dla większych korzyści (patrz: co Kominkowi dał wpis o budyniu, czy sprawa Sokołów vs. Kocham Gotować) – biorąc pod uwagę ten punkt i chęć dbania o wizerunek blogosfery boję się, że stowarzyszenie od kogoś takiego prędzej się odetnie, niż poprze. Dla ratowania „wizerunku blogerów i vlogerów”.

          • Nie! Nie mamy prawa nic nikomu narzucać.

            Znowu – jesli moje stowarzyszenie łysych wyda oświadczenie, że robienie zaczesów jest słabe, to bedzie tylko nasze zdanie. A nie wszystkich łysych. I inni bedą i tak nosić fryzury jakie chcą 🙂

      • Tyle że wymienienie „anarchistów” wśród negatywnych reakcji, zaraz obok sekatorów, egoistów, gimbusów i ignorantów, jest już jakąś formą podziału na tych są W (czyli lepszych, bo chcą się zrzeszać) i na tych co są POZA (czyli gorszych, bo nie chcą – no i są wrzodem toczącym Polskę).

        • Jeszcze raz. Może niezbyt wyraźnie to napisałem. Nie chodzi mi w tym punkcie o osoby ktore nie chcą należeć. Tylko te ktore od razu utożsamiają stowarzyszenie z ograniczeniami, z narzucaniem itp. Prawo do stowarzyszenia sie jest bardzo ważne, przed wojna mieliśmy bardzo rozbudowana sieć stowarzyszeń i wysoko kulturę stowarzyszeń. Komuna wszystko zabiła.

          Jak to napisał Vagla – jest założymy klub łysych to nie znaczy ze uważamy resztę łysych za gorszych.

      • Czy osoby, których nie było na zebraniu, mogą przynależeć do stowarzyszenia? Oczywiście po zapoznaniu się ze statutem 🙂

        • bazyllia

          oczywiście

    • Ja też jestem i będę anarchistą. Byłem raz w stowarzyszeniu i potem były same problemy prawne. Owszem chętnie coś robię w grupie, ale nie muszę się od razu do tego formalnie stowarzyszać.

      • Wyżej juz napisałem. Może. Je powinienem tu używać słowa anarchista. Chodzi mi osoby ktore same nie są, ale dissują stowarzyszenie sie jako takie.

  • Piotr Walburg

    Michał. To co sie wydarzyło jest wyjątkowe. A zrozumie to każdy, co otarł się o „służbę”. Bo działać z pożytkiem dla innych, może każdy. Wystarczy tylko chciec. Przyłączam się i zachęcam do pożytecznego dzialania.

    • Wolontariusz roku – to brzmi dumnie 🙂 Wiem, że Ty to rozumiesz.

  • Michał, ale czy możesz zdefiniować różne cele stowarzyszenia? Bo na wódkę się spotkać zawsze, ale skoro jest już org, to statut to nudy, ale chcę wiedzieć jakie są jego założenia/cele/ i o co chodzi. A jak na razie nie wiem 🙁

    • Nie jest wyjaśnione, bo to ZJAZD o tym zadecydował, a nie grupa ludzi która wpadła na ten pomysł. Tak to działa. Każdy mógł przyjechać i wziąć udział w decydowaniu.

      Dlatego też gdy będzie to spisane – mam nadzieję, że szybko – to będzie udostępnione. A ja też o tym napiszę – obiecuję.

      • https://www.facebook.com/AkademiaSocjomanii/posts/761275437233189
        CELE? PSBV samo określa: „Chcemy stworzyć platformę do dyskusji, wymiany doświadczeń i wspierania się wzajemnego blogerów ponad podziałami, a także umożliwiać realizację konkretnych działań na rzecz wszystkich blogerów i vlogerów, ale też każdego twórcy z osobna.”

        Brzmi fajnie, ale wolałabym trochę więcej konkretów. Jeśli to będzie coś ciekawego – chętnie się zapiszę. Ale czekanie na to co ustaliliście, jakby nikt nie potrafił powiedzieć w paru słowach, jest trochę frustrujące.

        Swoją drogą z Twojej wypowiedzi wynika, że stowarzyszenie powstało dla stowarzyszania, a cel się wymyśli jak będzie okazja 😉

      • Nie, nie każdy mógł przyjechać. Blogerom z Warszawy było (i zawsze będzie w podobnych sytuacjach) łatwiej niż większości polskich blogerów, rozsianych po całej Polsce, dla których byłaby to cała eskapada. Komuś się chyba spieszyło z powoływaniem tej organizacji, skoro to już był zjazd.

        Ale to nieważne. Mam pytanie: czy jest prawdą to, co napisał Kominek, że w gronie pomysłodawców i założycieli tego stowarzyszenia są reprezentanci agencji reklamowych? .

        • To nie jest tak, że większości blogerów zależy na rozwoju blogosfery jako takiej. Większość pewnie będzie patrzyła tylko na siebie. Taki lajf. Są natomiast osoby którym zależy na jego rozwoju choć albo bloga nie mają, albo mają, ale oprócz tego robią co innego.

          I tę granicę ciężko ustalić. Bo Tomek Sulewski, szef socialu w Orange, który nie raz organizował kampanie z blogerami, jest jednocześnie blogerem, jest trenerem NGO i osobą mega doświadczoną w tworzeniu i działaniu w stowarzyszeniach – od lat w ZHR. Jest Konrad Traczyk – obserwator blogosfery i twórca serwisu hashrank. Ale jest też na przykład moja żona – blogerka „pełno gębo”, która jednocześnie jest Senior Brand Managerem i pewnie – choć niebezpośrednio – będzie jakiś akcje blogerskie urządzała. Ba, nawet moja osoba jest zaangażowana z dwóch stron – w agencji już nie jestem, ale mam przecież firmę, która w jakiś tam sposób z blogerów „korzysta”.

          Tak więc nie rozgraniczaliśmy tego na etapie tworzenia zarysów stowarzyszenia określiliśmy natomiast, że członkiem zwyczajnym może być bloger. Tu znowu – ocieramy się o definicję która jest tworzona od dawna i jest bardzo trudna, trochę poszukiwanie kamienia fliozofocznego. Ale bloger, osoba która prowadzi bloga może być członkiem zwyczajnym. Członkiem wspierającym mogą być inne podmioty.

          Nie można podchodzić do tego jak PiS do biznesu. Złooooooo. Biznes jest jakoś spleciony z blogosferą i zazwyczaj jest to układ klarowny i partnerski – obie strony wyrażają zgodę na to co się dzieje. Jeśli będziemy zakładali transparentność działań – a tak jest i będzie – to żadnego smrodu nie będzie. Bo i dlaczego ma być. I choć wśród podstawowych celów nie jest zajmowanie się współpracą z firmami jako taką, to pewnie gdzieś tam się będzie to pojawiało, ale raczej jako ustosunkowywanie się do konfliktów „firma gnoi blogera”, a raczej pomoc temu drugiemu, bo zazwyczaj nie ma kasy na prawników, czy nawet pomoc prawną.

          Tak czy inaczej – członkiem stowarzyszenia są blogerzy. Jeśli ktoś prowadzi bloga a nie czuje się blogerem (znamy takie przypadki) to nim nie będzie, pewnie i tak nie będzie chciał. Jeśli ktoś ma coś co na przykład JA nazwałbym serwisem jak Antyweb, ale czuje się blogerem (jak Grzesiek Marczak) to też mógłby nim być (choć Grzesiek afaik nie chce). Jeśli natomiast ktoś łączy pracę po jednej i drugiej stronie i mimo wszystko będzie chciał być w stowarzyszeniu, to będzie mógł tam być – jako bloger. Tam nie będzie mega tajemnic które firmy będa mogły wykraść, serio 🙂

  • Podpinam się pod pytanie jakie jest założenie i jakie są cele bo na oficjalnej stronie nie jest to wyjaśnione do końca.

  • Świeżo wróciłem do domu i przyznaje, że kieruje mną motywacja „a co ja z tego będę miał”, dlatego też byłem. Tyle, że tutaj naprawdę może być więcej zysków niż strat, a już w szczególności więcej niż podczas hejtu takiej inicjatywy.

  • Anna Kiedrzyńska

    Michał, zgadzam się. Jedyny lek na tę bolączkę to ocena prac w „komisjach”. Po czynach ich poznacie-podobno 🙂 jestem pełna dobrej energii po tym spotkaniu. Heh 😉 pozdrawiam, Anca

  • Z ciekawości, cóż to za „służba”? Ja wiele lat temu odbyłem wojskową, więc pojmuję to w pewnych kategoriach. O jakiej służbie tu mówisz? Odkładam na bok moją niechęć do fandomów wszelkiej maści i to, że tekst na stronie założycielskiej był idealnie nijaki i „socialowy” bo zakładam, że zjazd założycielski coś wypracował. Ale akurat to specyficzne określenie mnie zaciekawiło.

    Z drugiej strony, sam jestem w sieci już jakiś czas, bloguję też w sumie od paru lat i chyba jestem, jak to określiłeś „anarchistą”. Chociaż ja wolę określenie samotnik. Niekoniecznie widzę, co w tym wypadku mógłbym, a wręcz – co miałbym (i po co w sumie) skorzystać, chociaż przyznam, że przy zbieraniu się w kupę można osiągnąć coś łatwiej – kiedyś dzięki kolektywowi wydaliśmy magazyn komiksowy, który w kilka lat wyrósł na jeden z bardziej docenianych współczesnych periodyków sceny. Więc rozumiem cel, mimo, że siebie w tym nie widzę nijak.

    • Służba to robienie czegoś bezinteresownie. Każda funkcja w stowarzyszeniu, czy fundacji jest służbą. Bo tak naprawde nie robisz czegoś dla siebie tylko innychm lub dla „większego dobra”.

      Tak na serio nawet bycie posłem na sejm, czy członkiem rządu powinno być postrzegane przez pryzmat służby. Ba, nawet praca urzędnika. Ale to już kosmos w naszych warunkach.

      • Bycie posłem, radnym, burmistrzem – to akurat jest służba. Żaden kosmos, tylko większość z nich tego nie pojmuje.

        Natomiast wolontariat w stowarzyszeniu w gruncie rzeczy koleżeńskim, to, no, ok „służba” to duże słowo, szczególnie w porównaniu z podanym przykładem 😀

        • Nie, służba to niekoniecznie rzeczy wielkie. Służba to także pełnienie funkcji skarbnika w małym stowarzyszeniu osiedlowym. Służba – tego pojęcia brakuje bardzo na wielu szczeblach w Polsce. Niestety. Służba to po prostu pewien stan umysłu – robię coś dla innych.

      • Służba = bezinteresowność !?
        Od kiedy?

  • Kojak

    A jak można się zapisać do stowarzyszenia? 😉

  • Nawet nie wiesz jak ucieszyłam się na wieść o powstaniu takiego Stowarzyszenia 🙂 i gdybym mogła jakoś pomóc, chociaż coś malusieńkiego, daj znać 🙂

  • Piotr Rytel

    No cóż te kilkadziesiąt lat komuny zrobiło swoje. Każdy bloger musi mieć wytłumaczone na piśmie z pieczątką prezydenta, premiera i prymasa Polski „PO CO MU TO STOWARZYSZENIE DO SZCZĘŚCIA POTRZEBNE?!?!!?!!”

    Fajny case dla jakiś socjologów/politologów, aby można było określić ile jeszcze mentalnie dzieli nas od Zachodu – bo chyba dalej niż różnicach w PKB.

  • Maltreting

    Jako „trochę wrzód” dziękuję za zrozumienie, mimo że tylko częściowe ; )

    Ale też to, że sam się nie palę do instytucjonalizowania / formalizowania itp. wcale nie znaczy, że uważam za głupi sam pomysł. Pożyjemy, zobaczymy.

  • Poniosło Cię z tą „służbą”. 🙂
    A wszystko źle robione od początku do zapewne rychłego końca.

    • Arnoldzie! Nawet nie wiesz jak bardzo wyczekiwaliśmy Twojej obecności. Niestety ;(

      • Kto my?
        Nikt mnie nie zapraszał, więc dlaczego wyczekiwał ?