Home   /   Sieć i marketing  /   Facebook, Facebooku! Co się stao?
Facebook, Facebooku! Co się stao?
Czas czytania: 4 minut (y)

Facebook. Social Media. Nowość. Nowe trendy. Nowa platforma. Świeża taka. Nowoczesna. Wow. No nie, zupełnie nie. Choć czasem tak mi się wydaje. Patrzę sobie na mój timeline i rzeczywiście to już masa czasu! Od 2007 roku, czyli momentu w którym założyłem konto minęło 6 lat! To ponad pół dekady! Dzieciaki które rodziły się w tym czasie są już w pierwszej klasie… Teraz to nawet już chyba drugiej. Tak, to szmat czasu. Tak długi, że na pierwszych fotach z fejsa widzimy wyraźnie, że byliśmy młodsi. Nie da się tego ukryć, right?

I ja przez cały ten czas mocno fejsowi kibicowałem. A zmian było mnóstwo. Zmieniał się wygląd newsfeeda, profilu, przenosiły się ikony. Wszystko działo się co rok, czasem cześciej. Wierzyłem, że stoi za tym jakaś moc, jakiś rozum, jakiś intelekt Zuckerberga. I miałem rację. Fejs rozwinął się mega szybko i właściwie objął swoimi mackami cały świat. Dziś dziwnie wygląda strona bez lajka.

Dwa lata temu wystartował Google Plus. Nie wróżyłem mu wielkiego sukcesu – był ładny i dopracowany, ale nie oferował nic nowego. A to nieco za mało, aby wyrwać ludzi z fejsa. Tym bardziej, że ten ciągle zmieniał się i uciekał do przodu. I znowu miałem rację – oprócz geeków, i to takich cyber geeków, nikt tam nie przesiaduje. Owszem, nadmuchano mocno ilość użytkowników (wymuszając rejestrację w serwisie przy zakładaniu konta na gmailu), ale czas spędzany tam przez średniego użytkownika nadal jest żałosny. Z moich znajomych na fejsie którzy podniecali się tą platformą może ze 2-3 osoby przeniosły się tam na stałe. Niestety, znowu miałem rację 😉

Ale czas płynie. A Google rzeczywiście idzie naprzód. Powoli, ale sukcesywnie. Jak pancernik. I powiem szczerze – podoba mi się to co robi.

Youtube jest coraz silniej integrowany z G+, można (wreszcie!) mieć kilka kanałów na jednym koncie – kanał jest teraz tożsamy ze stroną G+. Trochę jak na fejsie, gdzie jeden user może mieć ileś fanpejdży. Design zmienia się ciągle, ale jest coraz ładniej. Interfejs był zawsze ładny, a jest coraz ładniejszy. Aplikacje? Miód. Malina. Te które są, sa dopracowywane. Pojawiają się nowe, choćby taka do uploadowania filmów która cieszy takimi detalami, jak blokada nagrywania pionowego (VVS!), szybka stabilizacja i dodawanie muzyki z predefiniowanej listy. To wszystko rzeczywiście zaczyna powoli przypominać spójny ekosystem. Choć ciągle rozwijany i ciągle beta, a ja wyrosłem z takiego podejścia. Dlatego też ciągle nie decyduję się na przejście z iPhone na Androida (ale to inna para kaloszy). Ale Facebook to nie iPhone. Bynajmniej, bynajmniej…

Patrzę na Fejsa i widze trochę zagubionego, chciwego staruszka. Z wystającą koszulą i obsikanymi spodniami. Nadal jest tu prezesem, nadal rządzi, ale… kurcze szybko się postarzał. Bardzo.

Zastanawiam się, jak tak wielka firma może dawać dupy na tak wielu polach. A daje. Aplikacja Facebooka ssie od zawsze – ostatnie wersje są co prawda lepsze niż te sprzed jakiegoś czasu, ale nadal mają mnóstwo niedoróbek. Jak to możliwe, że na przykład dopiero niedawno wprowadzono możliwość share’owania postów i to wcale nie ze wszystkich miejsc? W pewnych miejsach można to robić (newsfeed), w innych nie. Ciągle zastanawiam się, czy widok na który patrzę jest normalny, czy nieco inny, nie mam pojęcia, co chwilę on mi się zmienia. Komentarze obrazkowe które sa możliwe od tak dawna pojawiły się dopiero w ostatniej aktualizacji, kilka miesięcy od ich wprowadzenia.

Apka zmieniła się zupełnie – a dopiero co została dostosowana do nowego newsfeeda (czarny pasek po lewej). Ikony nagle poszły znowu na dół. Zresztą… nowy newsfeed  miał być wprowadzony masowo już ponad pół roku temu. Ja testuję go od początku roku, ale… jego premiera ciągle się obsuwa. A była konferencja i zapowiedź rewolucji. Tiaa…

Ale cóż, są wazniejsze sprawy. Na przykład wymuszanie używania aplikacji Messenger. Rzeczywście wymuszanie. Wkurwiający ekran każe ją zainstalować za każdym razem, gdy chcemy wejść we wiadomości. A po instalacji…. każe włączyć powiadomienia! NOSZ KURWA MAĆ! To już przegięcie. Zawsze mam wyłączone powiadomienia w większości apek, moje życie to nei stosunek przerywany, nie chcę by co chwilę mi telefon napierdzielał. Dodatkowo to bardzo zżera baterię.

No i zmiany w edgeranku. My gawd. Ciągłe mielenie starych treści bo ktoś coś skomentował… I żadnych nowych…

Tych bugów jest mnóstwo. Bugów, niedoróbek, funkcji które nie do końca działają, zmian, które są wprowadzane stopniowo, ale trwa to bardzo długo. Przestałem widzieć strategię, widze jakieś chaotyczne ruchy. Ale widze jedna gałąź facebookowych działań, gdzie wszystko zmienia się szybko i klarownie. To oczywiście REKLAMA.

„Ja sie nie dziwię się” – jak to mówił niedoszły prezio Białegostoku. Facebook musi zarabiać. Jego problemem jednak jest to, że to jego jedyna opcja zarobku. Otóż możliwości reklamowe zostały wpieprzone gdzie się da. Czasem nie da się przesunąć myszki przez ekran, by nie otworzyło się okno z możliwością opłacenia postów.

I nie, nie będe tego hejtował per se, ciągle powtarzam, że krytykowanie opłacania jako takiego to pierdololo, że żadne medium nie ma 100% zasięgu. Że nikt nie obiecywał nic za darmo. Ale… to wszystko zaczyna skrzypieć i śmierdzieć.

Po raz pierwszy zaczynam myśleć o tym, że może pojawić się alternatywa. Nie w 2014, pewnie nawet nie w 2015. Wszelkie „młodzież ucieknie na Twittera” (tia, na ten retro serwis bez obrazków i podglądu linków na którym dyskusja wygląda jak na CB radiu), albo „młodzież ucieknie na Instagram” (tia, obrazki zastąpią linki i wszystko inne), czy nawet „młodzież ucieknie na Snapchat” (L O L, nawet dla nich wysyłanie zdjęć pindoli i cycków to nie wszystko), kwituję śmiechem. Ale zastanawiam się w którym momencie Facebook zacznie śmierdzieć na tyle, że Google Plus – wtedy juz dopieszczony i gotowy powie: „ok, zapraszamy”. Nie nawalamy aż tak reklamami, zarabiamy trochę gdzie indziej. Albo pojawi się nagle strzał z boku, jak to nie raz w historii bywało.

Jedno jest pewne – choć nie wieszczę szybkiej zmiany sytuacji, to fejs zaczyna trzeszczeć coraz bardziej i z miesiąca na miesiąc będziemy tam z konieczności i przyzwyczajenia. I będziemy patrzeć na jego kolejne zmiany myśląc „kiedyś były takie fajne, a teraz wszystko dla piniondzuf.



Cześć :) Spodobało się? Zostaw lajka (powyżej). Chcesz zostać na dłużej? Polub strony (poniżej)

Tags

Podobne
  • Podoba mi się porównanie twittowania do rozmów na CB radio 🙂 Pamiętam czasy, kiedy miałam je w domu i w ten sposób poznawałam ludzi i wieczorami urządzało się pogawędki.
    Zgadzam się w całej rozciągłości. I trochę się martwię. Wszak jestem uzależniona od fejsa, więc gdyby coś mu się stało… Wolę o tym nie myśleć.

    • Ja pamiętam czasy, kiedy jeszcze nikt nie miał internetu i śmieszne zdjęcia kotów wysyłało się właśnie przez… CB Radio 🙂 I wcale nie żartuję – nadawca i odbiorca musiał odpalić na kompie program ChromaPix, podpiąć CB do karty dźwiękowej (ewentualnie przyłożyć mikrofon do głośników) i jazda 😀 Program u nadawcy zamieniał obrazek na dźwięk, a u odbiorcy odwrotnie. Nadanie jednego obrazka trwało około minuty 🙂

      To były piękne czasy!

    • 30i3

      tak, CB radio to był taki chat na miarę tamtych czasów. Wciąż na domu moich dziadków pod Warszawą jest antena, choć ówczesne radio gdzieś się kurzy na strychu. A jak dostałem komputer, to dane przesyłało się przez „packet radio” – mały modemik łączący komputer z radiem.
      A jak się chciało poczatować „prywatnie”, uciekało się w boczne 40tki, „dziury” lub przechodziło na piątki lub zera… ale się roztkliwiłem…

  • Paweł Leśkiewicz

    Parę dni temu napisałem (na FB, a jakże!), że zaczynam wierzyć w serwis społecznościowy, który odniesie sukces, bo tam user będzie mógł określić co chce widzieć.
    Pół żartem, pół serio oczywiście. Ale wierzę, że tak będzie. Trochę umiejętności, trochę szczęścia. I zapomnimy i o FB i o G+ (bo tam też robią masakrę, choć inną niż FB).
    Jaaaasneeee. Nie w rok i nie w dwa. Ale ja bym dziś inwestował w taki serwis (w perspektywie lat 5.).

    • Akurat na fejsie można w dużej mierze kontrolować to co się chce widzieć, ale większość userów o tym nie wie. Muszę wreszcie o tym notkę napisać 🙂

      • Paweł Leśkiewicz

        Chodziło mi bardziej o to, że FB szatkuje mi wiadomości na wallu. Czyli to o czym pisałeś, nie widzę nowych, tylko jakieś sprzed paru dni, bo ktoś skomentował albo z innego powodu wpis stał się „ciekawy”.

  • Jakub Piskorek

    i to jest wpis-podstawa do późniejszego „a nie mówiłem”. ale jest to też wpis, który jest bardzo prawdziwy i sam zacieram ręce, kiedy będę mógł kilkać „+1” zamiast „lubię to”.

  • Praktycznie przestałem prowadzić fanpage bloga, bo nie mam zamiaru płacić za dotarcie do własnych „fanów”. Jednocześnie profil prywatny irytuje mnie coraz bardziej. Wyświetla mi wiadomości sprzed 4-5 dni mimo, że są już nieaktualne. O nowych wpisach dowiaduję się przypadkiem, przy n-tym odświeżeniu strony. Co notabene za każdym razem daje inne wyniki..

  • Michał, z tym Twitterem nie jest tak do końca, jak mówisz. Przecież Twitter stara się upodabniać do Facebooka. I wcale nie jest tylko miejsce, gdzie są wyłącznie tekstowe mikrowpisy. Od niedawna tweety mogą być upatrzone zdjęciami, jak na Fejsie 😉

    A co do samego Fejsa, to cóż … pisałem o tym w Trend Booku 2013 Natalii. Dałem mu 2 lata, czyli jeszcze ma rok 2014 przed sobą pod kątem „och, ach, ich”. Później zaczną się schody. Bo jak historia pokazuje przeważnie portale społecznościowe upadały lub przestawały być atrakcyjne, bo zaczął szwankować user experience. A teraz dotyczy to samego Fejsa.

  • Wydaje mi się, że tak długo jak na G+ nie będzie możliwości reklamowania profili firmowych jak na FB, raczej nic się nie zmieni.. Jak nagle pierdyliardy działów marketingu/agencji przestaną się gimnastykować nad pompowaniem ruchu na swoje FB i ten ruch trafi na G+ to może wiele zmienić.

  • Facebook umrze w momencie gdy upowszechnią się wearable devices takie jak zegarki czy Google glass. Treści bedą musiały być przystosowane do malutkich powierzchni wyświetlania, mniejszych niż obecne smartfony. Moim zdaniem Facebook nie jest na to gotowy.

  • Joanna Cosel

    Niedoróbek aplikacji mobilnych jest mnóstwo – nie da się korzystać z Facebooka w sposób zaawansowany bez komputera i to jest niesamowicie irytujące. I system nie ma tu nic do rzeczy – problemy generuje zarówno Android, jak i iOS. Brakuje podstawowych fukcji, inne pojawiają się i znikają, każdy kolejny dzień to wielka niewiadoma.

    Edge Rank robi z naszą listą znajomych i ulubionych stron co tylko chce, a nasz wpływ na to jest minimalny. Za to reklama tak jak napisałeś jest perfekcyjnie dopasowana i wszechobecna. I coraz powszechniej dochodzi do sytuacji, gdy napierw firma płaci za fanów wykupując reklamy, a potem jest zmuszona zapłacić po raz kolejny, by te same, pozyskane już osoby, zobaczyły treść…

    Niestety na razie Google+ wciąż ma zbyt mało do zaoferowania i nie za bardzo dokąd jest uciekać z Facebooka, chociaż wydaje mi się, że coraz mocniej w tej rozgrywce liczy się YouTube nie do końca jako serwis alternetywny, ale walczący (i to coraz skuteczniej) o te same zasoby, czyli czas użytkowników.

  • Wszyscy wrócimy do reala i będziemy żyć długo i szczęśliwie. Amen.

  • magda181091

    Co do fejsa, tak, zgadzam się, trochę zawodzi u mnie w szczególności z postami, wyświetlają mi się stare przez jakiś czas, a nowe często dopiero wtedy jak odświeżę. Trzymam kciuki za Google+ mam nadzieję, że szybciej postara się o zdobycie większej rzeszy fanów a i youtube goni za konkurencją….

  • Ciągłe wypluwanie na samą górę starych postów tylko dlatego, że algorytm sądzi, iż „mają potencjał” przywodzi mi na myśl pewne popularne powiedzonko, a mianowicie:

    „meeeh, ciągle te same mordy”

  • Z tymi zmianami zmian to totalnie dziwna i głupia sprawa. Koleżance jakiś czas temu pojawiła się opcja zmiany wyglądu na nowy i od pół roku ma czat z lewej strony, w ciemnym kolorze. Ja mam cały czas z prawej. Różnica marginalna, czemu tak się babrać z tym widokiem czatu? Albo wprowadzenie dużo korzystniejszej zmiany edycji postów. Było dostępne kilka tygodni? No bez sensu…

  • Taka uwaga, imho Messenger to próba cichego zamachu na SMSy w komórkach… jeśli odpowiednio FB „oduczy” używania SMSów i nagle stanie się np. płatny to mają dodatkowe profity. A już się tak dzieje, bo nierzadko moja piękniejsza połowa śle mi wiadomości właśnie przez Messengera a nie SMS.