Home   /   Sieć i marketing  /   Przestańcie pieprzyć o blogerach
Przestańcie pieprzyć o blogerach
Czas czytania: 3 minut (y)

Wiem, mocny tytuł. Bo mocna jest moja frustracja. Odpalam fejsa. I jestem pewien, że jak codzień będzie coś o BLOGERACH. Nie o BLOGACH. O BLOGERACH. Nie o tym co napisali. Ani o ich blogach. O ich tekstach. O ich pomysłach, domysłach, obserwacjach, wnioskach czy recenzjach. To przecież zbyt nudne. Trzeba pogadać O NICH.

Odcinamy się ciągle od plebsu. Od gospodyń domowych przeglądających Galę, Życie Gwiazd, czy inne magazyny w których można poczytać na temat tego jakiego koloru torby na zakupy używa żona Stuhra, ale tak naprawdę robimy to samo. Pasjonujemy sie – pozytywnie albo negatywnie (to drugie częstsze, w końcu jesteśmy Polakami) innymi osobami i tym co robią. Bardzo rzadko trafiam na dyskusję o blogach. O tym, że pewien blog jest fajny, że dobrze się go czyta, że warto go subskrybować. Częściej o osobach które za nimi stoją.

Czytam o tym, że o blogerze napisała prasa.

I wszyscy się tym jarają. A prasa – wiadomo – musi przeżyć i mieć odsłony. Więc trafiać do szarych mas. I wy też stajecie się częścia tej masy, jaracie się tym i gadacie w kółko o tym samym.

Czytam o tym, że #ciągletesamegęby

Hejt lecący głównie ze strony małych i zakompleksionych blogerów, albo takich których nie odkryto, albo takich którzy na siłę chcą być OFF i poza. I nieważne, że na każdej imprezie blogerskiej spotykam dziesiątki osób zupełnie mi nieznanych, że przyjeżdżają ciągle nowe osoby, że setki tysięcy ludzi prowadzi blogi. Na wrocławskich Pogaduchach było kilkaset osób, z czego 90% była mi zupełnie nieznana. „Te same gęby, te same gęby”. Nikt tego nie sprawdzi, nikt nie wie, ale można przecież pohejtować.

Czytam o tym, że Branża Liże Się Po Jajkach.

Wystarczy zrobić zwykłe spotkanie towarzyskie osób które się poznały na jakiejś blogerskiej imprezie i już zapluci skwaszeńce napieprzają w klawiaturę. No bo jak to, nie wydali zgody przecież. Oni – Cesarze Internetu. Jak ktokolwiek śmie się spotykać! Nie wolno! I nieważne, że to jak mówię po prostu spotkania towarzyskie. I nieważne, że to dość logiczne, że spotykają się napić osoby które się ZNAJĄ a nie takie które się NIE ZNAJĄ. Co to ma być randka w ciemno?

Nie wolno też robić imprez merytorycznych. Na Blog Forum Gdańsk, OchMyBlog i innych imprezach ludzie o wspólnej pasji spotykają się po to, by rozwijać warsztat, by wymieniać się doświadczeniami. Nie wolno! Dlaczego tam jeżdżą sami blogerzy? A kto do cholery ma jeździć? Mechanicy samochodowi? Konserwatorzy łodzi podwodnych? Koło Gospodyń Wiejskich?

Czytam o tym kto ile zarabia. Kto ile nie zarabia. Kto co powiedział. Kto kogo lubi. Kto kogo nie lubi. Kto jest prawdziwym blogerem, a kto nie. 

Czytam wypowiedzi o blogerach, wypowiedzi osób które nigdy nie zajrzały na ich blogi. Zastanawiam się kto z hejterów Kominka tak naprawdę czytał to co on pisze. To trochę jak z dziećmi „Nie lubię kalafiora, choć nigdy go nie próbowałem”. Kiedy ostatni raz przeczytałem odniesienie się do tekstu Tomka, albo polemiką z tymże? Nie, blogery, blogery, blogery.

No i wypowiedzi o blogerach w reklamie – przecież na reklamie zna się każdy Polak (tak jak na medycynie, prawie i piłce nożnej). Więc każdy jest ekspertem od tego jak BLOGER powinien prowadzić akcję.

Czytam wreszcie ekstrapolowane bzdury.

Jakieś pojedyncze przypadki rozciągnięte na wszystkich. Głupie laski założyły blogi żeby wyciągać gifty – blogosfera wyciąga gifty. Jeden, czy drugi bloger zaczął „kozaczyć” – blogosferze uderza woda sodowa do głowy. Co za pierdolenie. To jakby pisać, że każdy Polak to złodziej.

„I pijak. Bo każdy pijak to złodziej.”

LUDZIE. Zacznijmy mówić o BLOGACH. Nie podniecajcie się osobami niczym przeglądacze kolorowej prasy brukowej. Momentami nie jesteście lepsi od czytelników Przygód Mamy Madzi. A jak bardzo, bardzo zazdrościcie faktu posiadania bloga, to go załóżcie. To 5 minut roboty. A jak już go macie to go rozwijajcie. Albo i nie rozwijajcie. Ale skupcie się na treści.

Może jestem naiwny, ale dla mnie najważniejsze nadal jest to co pisze się na blogu. A nie to, czy bloger już kupę zrobił, czy dopiero zamierza. I czy sam kupił papier toaletowy, czy dostał go od jakiejś firmy.

Bloger, bloger, bloger, bloger. To żaden status społeczny, to żadna kasta, to żadne bractwo. To fakt posiadania BLOGA. Kropka. Tylko tyle i aż tyle.

Hough.



Cześć :) Spodobało się? Zostaw lajka (powyżej). Chcesz zostać na dłużej? Polub strony (poniżej)

Podobne
  • Amen.

  • Artur Roguski

    Są blogi i blogerzy, którzy nie są na językach innych, nie skupiają hejtu. Mimo to mają dziesiątki tysięcy wizyt/obejrzeń.

    To co piszesz pokazuje jak bardzo jesteście naiwni. Jak dzieci. Przecież nie od dziś wiadomo, że ludzie oceniają płytko, nie chce im się zagłębiać w szczegóły. Jeśli tak blogerom zależy na zmianie wizerunku to może niech usiądą sobie gdzieś po cichu (bez samojebek, zameldowań, otagowań itp) i zastanowią co zrobić, poprawić, zmienić.

    Sorry, ale to jest jak z paradami homoseksualistów. Mają do tego prawo, lecz za każdym razem jest krzyk, że zostali zaatakowani i obrażeni. Kurcze, jakby taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy, a nie po raz dziesiąty.

    A wiesz co mnie Michale dziwi najbardziej? To, że się dziwisz, że mówi się o blogerach, a nie o blogach. Ty, Kominek i inni napieprzacie sami o sobie tak na dobrą sprawę, zamiast dostarczać tłusty, przemyślany i wartościowy content. I później znowu zdziwienie, że „te same gęby” albo że „kiszą się we własnym sosie”.

    • Artur po pierwsze Ty jesteś bardzo naiwny (chciałem napisać WY – DZIENNIKARZE ale przecież nie będę tak naiwnie ekstrapolował), skoro uważasz, że taka duża i niejednorodna masa może gdzieś usiąść i coś zrobić.

      Po drugie to czytelnictwo prasy spada, a ilość blogów rośnie, więc my naprawdę nie musimy siadać i się zastanawiać nad niczym.

      Po trzecie chciałbym, abyś pokazał mi te notki na blogu w których pisze o sobie i porównał je do ogółu. Bo wydaje mi się że pleciesz straszne bzdury.

      P.S. Facebook to inna sprawa, to mój prywatny kanał i normalne że piszę dużo o swoich przemyślaniach czy tym co robię, myślę. To nie portal newsowy. To serwis społecznościowy.

      • Artur Roguski

        Oho! Ciężkie działa wyciągnąłeś! Dobrze, dyskutujmy – tylko nie o blogerach czy dziennikarzach, ale o jakości treści w internecie – tutaj większość blogerów spuszcza wzrok w buciki i siedzi cicho. Dziennikarzy też – o ile możemy takim mianem określić osoby, które po 3 latach studiów wrzucają na portale newsy za 1800 pln netto…

        Prasa ma słabsze wyniki, ale nie cała. Na koniec dnia zostaną Ci z dobrym contentem, przeznaczonym do konkretnej grupy. I będą mieli się dobrze. Ewentualnie przejdą w całości do internetu, ale tytuły/marki pozostaną.

        Blogowa rewolucja, Czy to wstyd być vlogerem, Kim są blogerzy?,

        2 rzeczy, których w rozwoju blogosfery nie przewidziałem, Blogi szambo UGC i starzy ludzie, Bloger a firma cz1, przestańcie pieprzyć o blogerach – notki/wpisy na temat blogosfery, czyli mam rozumieć, że nie wypływają z Twojego doświadczenia? Ze spotkań i rozmów z innymi blogerami?

        PS #1 – Sorry, ale na Facebooku od kilku tygodni jesteś poza moim strumieniem powiadomień. I nie dlatego, że pisałeś tam o blogerach itp ale najzwyczajniej w świecie znudziło mi się oglądanie Twoich samojebek i foodpornu

        PS #2 – Kończę, komunikacja niesymetryczna nie sprzyja dobrej dyskusji. Rezerwuj 19 września po południu czas i zapraszam do Łazarskiego, pogadamy o treści i jej jakości w necie. Szczegóły podam niebawem.

        • Piotr Kuc

          Spotkanie dla branzuni?

          • Nie, dla mechaników samochodowych.

          • Piotr Kuc

            A to nie. ja tylko z branzunia sie miziam!

        • To teraz podziel te notki przez wszystkie i powiedz ile to jest %. Biorąc pod uwagę, że ten blog wyrósł z bloga o mediach, a pisze o tych mediach na których najlepiej się znam.

          Co do Facebooka – Twój wybór. To MOJE konto, to medium społecznościowe, a nie portal newsowy, ani RSS Reader. Mam podpięte Foodspotting, bo mnie to jara, promuję też koszulki nie na manekinie, a na sobie (o matko, fejsbuk jednak sprzedaje!). Mnie średnio jarają linki ze świata mediów i telewizji, albo inne bzdety, ale nie robię z tego aj waj, tylko po prostu większość ludzi poza bliskimi znajomymi dodałem do „dalsi znajomi” i edgerank odwala robotę za mnie.

      • Z całym szacunkiem do blogów i blogerów (sama się za blogerkę uważam, choć mój b. dopiero raczkuje i cholera wie, co z niego wyrośnie), ale fakt, że – jak napisałeś -„czytelnictwo prasy spada, a ilość blogów rośnie” o niczym nie świadczy.

        Blogi jeszcze dłuuugo nie wygryzą prasy ani nawet prasy internetowej. Owszem,są bardzo potrzebne: są z jednej strony miłym oddechem od bełkotu fundowanego przez stażystów coraz częściej „zatrudnianych” do pisania kiepskich tekstów za półdarmo, z drugiej kreują opinie o wiele mocniej niż niektóre media. Ale nie zapominaj, że żyjemy w kraju, w którym ludzie za blogerkę uważają Martynę Wojciechowską albo Annę Muchę, a nie kojarzą Fashionelki czy Mr Vintage.

        Ty, ja, my blogerzy dusimy się w tym naszym blogerskim sosie, śledzimy, co dzieje się w blogosferze, czytamy inne blogi, jeździmy na konfy, spotkania, Pogaduchy… Wkurwiamy się, kiedy media piszą o nas źle lub nieprawdę, cieszymy, gdy dostrzegają potencjał blogosfery. I to też o czymś świadczy – wciąż do tych mediów czujemy respekt. I wiemy, że one wciąż mają o wiele większą siłę rażenia niż my, a przynajmniej ogromna większość z nas. I – imho – to się jeszcze długo nie zmieni.

        • Zależy dla kogo. Młodziez już teraz czyta blogi zamiast gazet, ogląda vlogi zamiast TV. To się dzieje tu i teraz.

          Natomiast ja nie chce nigdy porównywać dziennikarzy do blogerów 1:1 bo to troche inne funkcje 🙂

          • Zgadzam się, że to inne funkcje, natomiast nie unikniesz takich porównań sugerując, że blogosfera powoli wygryza media.

          • To był tylko taki prztyczek do Artura, bo jak rozumiem mówi (często) MY dziennikarze, WY blogerzy 🙂

          • Michał, nie ma czegoś takiego jak MY dziennikarze, WY, blogerzy. Te dwie grupy wzajemnie się uzupełniają i przenikają. Jedni dają wiadomości, inni opinie i emocje. Tego nie da się łączyć, to ma się przenikać i wzajemnie współistnieć.

          • Może i nie ma, ale sama widzę, że szufladkowanie takie jest nagminne i jak nie jedni, to drudzy uparcie mówią „my” i „wy”, jakby to miało jakiś sens. A dla mnie za bardzo nie ma. I nawet nie chodzi czy to podobne czy zupełnie różne grupy. Wszyscy jesteśmy ludźmi, którzy coś piszą, po co się gryźć?

            Ps. tak jestem naiwna i pełna wiary w ludzi, tych dobrych 😉

          • BGN

            Zgadzam się z tym w 100%.

      • Cynik

        Michał, przemawia przez Ciebie jedynie buta i w sumie po takim wpisie dobrze, że otoczenie Was tak hejtuje jak hejtuje.

        Spokojnie. Blogosfera może być przekonana o swoim zasięgu – potrzeba około roku by marketerzy przetarli oczy i zrozumieli, by omijać mainstream. Nie więcej, za rok będziecie śmiesznymi pieskami utyskującymi na świat i brak darmowego Smorsby z zacisza swoich skompromitowanych blogów 🙂 Poczekajmy.

        • Przez ciebie przemawia ignorancja. Hejtuje grupa szczekających psów. Trust me, czytelników jest kilkaset / kilka tysięcy razy więcej niż ujadających ratlerków. Nie, to se ne vrati.

          • Michał, Cynik to chyba tylko potrollować przyszedł do Ciebie…

        • Roku? To jak wytłumaczysz fakt, że reklama na blogach się rozwija i jest w nią wkładana coraz większa ilość kasy?

          Jak na razie to wygląda, że to przez Ciebie przemawia zazdrość.

  • cinekcool

    Otwieram fejsa a tam Górecki znowu pisze o blogach. A nie, o ich czytelnikach. Ale wszędzie widzę słowo BLOG! #ciaglettesameslowa 🙁 Aż siądę i notkę nową napiszę 😉

    • Ten blog wyrósł z bloga o mediach. I w kategorii „Net & Media” piszę właśnie o tym. to prawda, ostatnio spore zagęszczenie notek o tym, ale cóż. Ktoś musi.

    • Zrobiło się głośno i teraz wszyscy będą o tym pisać 😉

  • sara

    Mądrze prawisz! Polewam Ci więc wirualnego kielicha!

  • „To 5 minut roboty” ..a ja od 3 lat nie mogę ustalić ostatecznego szablonu -.-

    • Może masz za duże wymagania? 😉

      • Nie ma za dużych wymagań – są tylko zbyt małe umiejętności:)

        • Dobra, to mnie urzekło, zapiszę sobie 🙂

  • Maria Myśliwiec

    Michał… święta racja. Nikt spoza nie czyta treści bloga a wszystko wie:, że bloger dostał, za ile dostał a nawet jak nie dostał to w mniemaniu „znawców tematu” i tak dostał. A najgorsze jest to, że pod hejtami nikt nie przedstawia się z imienia i nazwiska- zawsze anonim:(

  • Aneta Kwiatkowska

    Matko czekałam na takie podsumowanie od wielu miesięcy..bo tak jak mówisz zbyt dużo się pisze kto blogerem jest a kto na to miano nie zasługuje ..kto pisze o rzeczach wartych uwagi a kto o dupie Marynie..ja uważam że to jest miejsce otwarte dla wielu ludzi..nawet dla takich którzy piszą bzdury..bo może w sieci istnieją tacy którzy chcą takie bzdury czytać.Zakładanie bloga dla gifów to chyba tez żadne przestępstwo.przecież nie dajemy ich z własnej kieszeni..mnie to osobiście nie boli..ale dlaczego większość jest temu przeciwna???Nie wiem>

    W każdym bądź razie tekst jak najbardziej trafiony..ujęłabym to tak: „z ust mi to wyjąłeś chłopie 🙂 ”
    **Z góry przepraszam za „chłopie”

  • Michał,

    1. „Wystarczy zrobić zwykłe spotkanie towarzyskie osób które się poznały na
    jakiejś blogerskiej imprezie i już zapluci skwaszeńce napieprzają w
    klawiaturę ”

    Może gdyby oni się spotkali rzeczywiście towarzysko, a więc prywatnie i nie pieprzyli o tym w swoich blogach, „skwaszeńce” nie mieliby o czym pisać. Ale jeśli np. towarzystwo po Orange Travel idzie do kina (bo mu zafundowano bilety), przed seansem żłopie S…by, bo mu zafundowano parę flaszek, a następnie trąbi o tym wiekopomnym wydarzeniu we wszystkich blogach należących do ferajny, okraszając je zdjęciami – to ja się w tym momencie przestaję „skwaszeńcom” dziwić.Kogo to obchodzi?

    2. Mówisz, żeby rozmawiać o blogach? Jesteś pewien? Mogę zagłębić się w Twojego i zmasakrować go, zhejtować do szczętu, zrównać z ziemią. Ty oczywiście możesz zrobić to samo z moim lub dowolnym innym. Uważasz, że dyskusja o blogach pewnej grupy ludzi byłaby inna niż o nich samych? A ja Ci mówię, że to dopiero byłby hejt. Tym bardziej, że gdyby się im przyjrzeć z bliska, to by się okazało, że ludzie mają literalnie gdzieś hybrydowe pazury S., buty weselne F. czy ulubione warszawskie knajpy K. I że w tych blogach de facto nie ma nic szczególnie wartościowego, tylko nikt nie ma odwagi powiedzieć tego głośno, bo – sorry – ale Ty i Tobie podobni natychmiast zareagują słowami typu „plebs”, „hołota”, „zakwaszeńcy” etc. A nikt nie lubi być tak nazywany.

    • To po co o nich chcesz gadać? Ja kompletnie nierozumiem pierdolenia o rzeczach których NIE chcemy czytać. Jakoś dziesiątki tysięcy osób CHCĄ czytać te blogi. To nie są osoby – duchy. Ja nie oglądam gameplayów, bo mi szkoda czasu, ale czy to powód, bym pierdolił na prawo i lewo że Rock robi materiały do dupy? NIE! Bo jego oglądają setki tysięcy chłopaków. Oglądam / czytam to co chcę. To tak potrzebna umiejętność w dzisiejszym świecie i niestety kompletnie nieznana, szczególnie ludziom urodzonym bliżej ’80 niż ’90. To nie ich świat. Chyba, że ktoś się przystosował.

      Orange i Sommersby? Bitch please. Przecież to jest akcja marketingowa i nikt tego nie ukrywał chyba. Więc co, mieli wziąć kase i nic nie napisać? Albo może nie brac kasy „bo to ujma”? Błagam.

      Każdy blog ma swoich czytelników. Kilku, kilkunastu, kilka tysięcy albo nawet więcej. Więc głos kilku osób że teg blog mu się nie podoba jest ŚMIESZNY. Czy ja mam hejtować impresjonistów tylko dlatego że ich nie lubię (a nie lubię) i uważać że obiektywnie sa do dupy? Zastanów się.

      • Nie błagaj, pomyśl. Do akcji Orange się nie odnosiłem. Natomiast – ja rozumiem, że oni wzięli kasę i reklamują S…by, ale mogliby robić to mądrzej niż rozpisywać się o tym, że siedzieli sobie w lounge, popijali i zacieśniali wzajemne stosunki.

        Mówisz, że krytykowanie czegoś popularnego jest śmieszne. Twoim zdaniem, nie wolno więc napisać, ze disco polo to kicz, a Doda umie wszystko, tylko nie śpiewać? I że trzeba hejtować tych, którzy mają odwagę to napisać?

        Zaczynam Cię kojarzyć z permanentną obroną tych, którzy obrony nie potrzebują. Może to mylne wrażenie, ale takie mam, co ja zrobię…

        • Nie, nie, nie. Nigdy nie mówiłem, że nie wolno krytykować. Trzeba! Oczywiście konstruktywnie, ale trzeba. Sam często krytykuję i punktuję różne sprawy, tym którzy się tego czepiają wklejam wiadomy fragment „Rejsu” o krytyce.

          Mi bardziej chodzi o uogólnianie i ekstrapolację. Cały czas mam wrażenie, jakbym na te tematy rozmawiał z fanatykami Macierewicza. Walczy się z tezami które sa wyciągnięte zniknąd, albo powiększane. Jest KILKA osób mających bloga do których ciągle się odnosi. Osób które ostatnimi czasy pojawiły się w dosłownie KILKU kampaniach. I na podstawie tych kilku osób robi się osądy całej blogosfery – jak już pisałem kilkudziesięciu (czy kilkuset) tysięcy osób. Czy to ma sens? Nope.

          I jeszcze jedno. Mówienie, że disco-polo to kicz – to jedno. Łażenie po sajtach disco-polo i wpisywanie tam ciągle, że to kicz – to drugie 🙂 Dużo osób niestety jest w tej drugiej grupie.

  • Dla wielu blogerzy są po prostu ciekawsi, niż ich teksty. Taka mentalność człowieka, że lubi zaglądać komuś do szafy, portfela, domu, łóżka.

  • A ja głupi z materiału na notkę zrobiłem parę tygodni temu status na Facebooku. Zaczynam wyczuwać niezbezpieczną zbieżność poglądów między nami, czy są na to środki bez recepty?

  • Cynik

    Dobrze zacząłeś a potem spieprzyłeś Michał.

    Bo to głownie blogosfera chce gadać sama o sobie i wydawało mi się, że o tym będzie notka, a już po chwili napisałeś o „wszystkich złych” – napisałeś o skwaszeńcach, zawistnikach, niezaproszonych do kółka wzajemnej adoracji, i całym tym złym świecie który zazdrości blogosferze.

    Sorry, ale z wpisu wynika tylko, że jesteś jednym z nich i upajasz się tak samo wizją pisania o „sobie”.
    Ciszej nad tą trumną. Nie ma „profesji” bardziej skompromitowanej w tak szybkim czasie jak blogosfera – przyznawaniu się do bycia blogerem towarzyszy zażenowanie i zerkanie spode łba na współrozmówców czy już się śmieją z pobłażaniem, czy dopiero za chwilę.

    • No właśnie właśnie. Myślałeś, że będzie można pojeździć po blogerach, a potem ja jeżdżę po takich jak ty. Nie spieprzyłem, ty spieprzyłeś. Pokaż mi notki w których blogosfera pisze o sobie. Nie te merytoryczne, gdzie opisuje się zjawiska, ani nie te które są relacjami z imprez (dziennikarze też robią relacje z eventów). A ja potem pokażę tysiące głupich i zawistnych tekstów na fejsie.

      • Tomasz PL

        Blogosfera jest na tyle inteligentna, że na blogach rzeczywiście nie postuje śmieci. Ale jak przejrzeć Wasz stream na facebooku, to troche pijecie sobie z dzióbków.

        • A to nie jest tak, że na FB po prostu dzieją się bardziej prywatne rzeczy i ludzie integrują się ze sobą? Nie tylko między (baczność) BLOGERAMI (spocznij) tylko w ogóle?

          • Tomasz PL

            Ja jeżeli oznaczam statusy jako publiczne (na facebooku), to nie są one prywatne. Moim zdaniem w tej przestrzeni funkcjonuje się jako produkt/marka – niezależnie od tego czy jest się takim Tomkiem jak ja, czy takim blogerem jak Ty. I proszę nie mów mi, że nie odbywa się to w celach autoreklamowych 🙂

          • To jest wbrew pozorom bardzo skomplikowany temat i niejednoznaczny. Bo ja odwracam piłeczkę – po co więc śledzisz te profile? To profile osobowe, a nie RSS. Ja nie zamieszczam rzeczy rzeczywiście prywatnych, intymnych nie wrzucam w ogóle, a prywatne (zdjęcia dzieci) tylko dla znajomych.

            Tak, z mojego publicznego profilu wynika w dużej mierze to co robię, ale każdy mój post (przynajmniej tak się staram) jest poczatkiem jakiejś dyskusji, ma jakiś „social value”. Nawet jak checkuję się w kinie i jestem na jakimś filmie, to pod spodem rozgorzewa dyskusja o tym filmie. Facebook jest jak impreza – gadasz na różne tematy, czasem bardziej osobiste, czasem mniej. Jak komuś nie odpowiada, idzie do innego kąta 🙂

    • Nie wiem w jakim świecie żyjesz, że wydaje Ci się, że ktoś jest zażenowany z powodu bycia blogerem. No chyba, że Ty tak masz, ale to świadczy jedynie o poziomie Twojego bloga, który musi być żenująco niski.

  • Kacper Pokorski

    Gdzie będzie polska blogsfera za kilka lat – pytacie? To będzie taka internetowa Polska klasy B, odbiorcy na wzór czytelników Faktu i Super Expresu jarający się każdym byle gównem, każdą tanią sesnacją, którzy będą hejtować ile wlezie. Bo taka nasza polaczków natura…