Jest pewna zdolność wybitnie potrzebna w dzisiejszym świecie, która to w jakiś dziwny antyewolucyjny sposób u niektórych zamiast rozwijać się – zanika. To zdolność która posiadaliśmy od dawna i która towarzyszyła nam przez wieki, chociaż dziś, w erze nadmiaru treści, jest wybitnie potrzebna. To zdolność wychwytywania treści które nas interesują.

Pisałem o tym, nawet nie raz. Ale  komentarze wokół mojej wczorajszej notki uświadomiły mnie jak mało osób tę zdolność posiada.

Posłużę się jeszcze raz tym samym przykładem. Wiele lat temu, w ośrodku wczasowym do którego jeździłem, była sala telewizyjna. Stał tam telewizor a w nim dwa kanały – TVP1 i TVP2. Publika decydowała co włączyć. Wybór był mały, a ludzi dużo. “Nie, nie chcemy tego filmu! Włączcie jedynkę!” Itp.

Dziś (o dziwo) sytuacja wygląda nieco inaczej. Masz do wyboru zyliard treści. Nie masz szans przetrawić wszystkiego. Wybierasz więc to co cię ciekawi. Subskrybujesz te RSS które uważasz za ciekawe. Ustawiasz sobie (jeśli potrafisz) stream Facebooka tak, aby czytać to co chcesz. Wchodzisz na te sajty które cię kręcą. Wydawałoby się to zajebiście logiczne.

Niestety – spora część osób zachowuje się dość dziwnie – mam wrażenie, że spędza dzień na wyszukiwaniu treści które ich NIE interesują i głoszeniu tego światu oraz zainteresowanym.

“#Nikogo!” I tym podobne. “Kogo obchodzi co pisze Kominek?!”, “Co za bzdury, nikt tego nie chce czytać!”, “Co za grafomania!”. I tak dalej. Hardkor.

Czuję się trochę jakbym tłumaczył, że to Ziemia kręci się wokół Słońca, więc mam – podobnie jak Kopernik – nikłą nadzieję, że zainteresowani mnie zrozumieją, ale spróbuję.

  • Nie interesuje mnie historia Mamy Madzi. Mimo wszystko są tysiące osób które czytają ją z zaciekawieniem.
  • Nie obchodzi mnie życie gwiazd.
  • Ani to jak tańczą.
  • Ani co słychać u Mostowiaków w M jak Miłość.
  • Ani co piszą w nowym Przeglądzie Fryzjerskim.
  • Ani to jak nazywa się nowa dziewczyna Borysa Szyca.
  • Ani cytaty natchnionych startupowców z Silicon Valley.
  • Ani WIG.
  • Nie lubię impresjonistów. Serio.
  • Nie lubię czytać prasy prawicowej,
  • Ani lewicowej.

I kompletnie, kompletnie wali mnie piłka nożna. Ale czy to powód, bym pisał, że “piłka nożna #nikogo nie interesuje”? Czy to powód, bym chodził po sajtach dla maniaków piłki nożnej pisząc “NUUUUDA! Nikt tego nie czyta! Napiszcie coś o żeglarstwie!”. Pytanie chyba retoryczne.

Nie chodzi mi tylko o blogi, choć wiecie, że do nich piję. Wrzucę czasem design koszulki i widzę komentarze “brzydkie, paskudne, obniżyliście poziom, nikt tego nie kupi!”. A potem patrzę sobie na statsy sprzedaży i widzę, że kupiono kilkadziesiąt albo kilkaset sztuk.

Słucham szczekających ratlerków-hejterków krzyczących “kto czyta te blogi, oni tylko piszą o sobie, nic ciekawego!” a potem patrzę na statystyki i widzę dziesiątki, albo setki unikalnych użytkowników. Czy to boty? Chyba nie :)

Mam więc rozwiązanie – zamiast chodzić po necie i wyszukiwać miejsc które ci się nie podobają, wyszukuj te które cię ciekawią. Subskrybuj je. Czytaj. A jak coś się nie podoba – idź dalej.

Wiem, wiem, trochę utopia. Ale ja trochę naiwny chłopak jestem :)

Podziel się!

Udostępnij notkę znajomym: