Home   /   Sieć i marketing  /   Z Wartą nie warto, Saturn w kosmos
Z Wartą nie warto, Saturn w kosmos
Czas czytania: 3 minut (y)

Czasami mam wrażenie, że nie żyję w kraju będącym częścią Europy. Cywilizowanego kontynentu. W XXI wieku. W czasach kiedy klient ma rację. Tylko w dzikim buszu w którym niektóre firmy po prostu próbują wydymać klienta tak jak tylko się da. TUiR Warta oraz Saturn są właśnie tego przypadkiem.

Na początku krótka historia którą opowiadam wszystkim, gdy mowa o ubezpieczeniach. Mieszkałem przez 1,5 roku w Genewie. Okradziono nam dom. Zostawiliśmy otwarte drzwi, byliśmy na górze. Złodziej wszedł, zabrał co popadnie i uciekł. Sporządziliśmy listę skradzionych przedmiotów, dwa tygodnie później (!) Wintertur przelał nam całą kase na konto. Nie wierzyłem w to. Ale dokładnie tak było.

A jak jest w Polsce? W Polsce ubezpieczyciel dyma nas na każdym kroku. W niewiarygodny sposób. Za punkt honoru stawia sobie niewypłacenie odszkodowania. Bo jego wypłacenie to przecież porażka.

W styczniu b.r. kupowałem iPada mini. Kupiłem go w Saturnie. Od razu spytałem o ubezpieczenie które obejmie także upadek czy inne tego typu sprawy – w końcu to dzisiaj bardzo częsta sytuacja. Chciałem kupić Apple Care. Zaproponowano mi jednak ubezpieczenie sprzedawane automatycznie przez Saturna – gwarancję obejmującą kradzież, czy inne uszkodzenia. Jest to sprawa dość droga, w przypadku brania sprzętu na firmę jeszcze droższa – kosztuje 389 zł. Ale cóż – sam iPad kosztuje 2 tysiące, więc pomyślałem, że się opłaca. Upewniłem się, że obejmuje upadek i pojechałem do domu.

Przez kilka miesięcy szczęśliwie nie musiałem z niego korzystać, ale niestety kilka tygodni temu iPad po prostu wysunął mi się z ręki i upadł na beton. Pęknieta szybka, wgniecenia. Odzyskałem więc oryginał faktury i dokonałem zgłoszenia.

Minęły 3 tygodnie i przyszła wreszcie upragniona decyzja. Czyżby?

ODMOWA. „Uszkodzenie nie zostało wywołane przez czynnik zewnętrzny”.

DO KURWY NĘDZY.

Nie będę przebierał w słowach. To jest ubezpieczenie sprzedawane właśnie na wypadek tego typu zdarzeń. Tak tłumaczą to pracownicy. Rzeczywiście w umowie jest napisane

„…uszkodzenie, zniszczenie sprzętu (zewnętrzne lub wewnętrzne) spowodowane przez nagłe, nieprzewidywalne i niezależne od woli ubezpieczonego zdarzenie, niemożliwe do zapobieżenia, spowodowane działaniem czynnika zewnętrznego powodujące konieczność naprawy, wymiany części lub całego sprzętu”.

Ale co jest czynnikiem zewnętrznym? Skąd ja mam znac jego dokładnę definicję? Czy ja jestem prawnikiem? Czy krzywo ułożona płytka chodnikowa o którą się potknąłem nim jest? A ciemność? A grawitacja? A pan który mnie potrącił łokciem? A czy wtedy nie będziecie chcieli żebym go wskazał? Itp.

DO CHOLERY JA NIE MUSZĘ TEGO WIEDZIEĆ!!!!

WARTO! Jesteś klasycznym przykładem firmy która chce ruchać klientów. Dlaczego w Szwajcarii nikt nie pytał nas dlaczego dom był otwarty? Ani czy rzeczywiście posiadaliśmy sprzęty które zgłosiliśmy?

Dlaczego w naszym trzecim świecie musi być tak, że ja teraz będę spędzał godziny na wyjaśnianiu tego i walki o swoje? Kupiłem w sklepie gwarancję na upadek. Tak miało być. Czy ja każdą umowę musze sprawdzać z prawnikiem?

Jade do Saturna. Ja tego tak nie zostawię.

http://www.wykop.pl/link/1560245/z-warta-nie-warto-saturn-w-kosmos/

Kick plz.

P.S. Wszystkich inteligentów w stylu „trzeba było czytać umowę”, albo „jesteś blogerem to żądasz” uprzejmie proszę o zamknięcie się. Już teraz, z góry. Jestem za bardzo wkurwiony żeby teraz wam wlewać olej do głowy i używać argumentów które by was (wątpliwie) przekonały.

***

Update. Byłem w Saturnie. I co? „Prosze pana, gdyby tak każdy sobie chciał to ubezpieczenie odbierać, to by ubezpieczyciel zbankrutował, każdy by przed końcem gwarancji iPada przez okno wyrzucał”.

AAAAAA!

Domniemanie winy? CZY JA ŻYJĘ W EUROPIE CZY W KRAJU ARABSKIM????

No nic. Całe szczęście tam były inne osoby, szedłem w tłoku. Piszę odwołanie.



Cześć :) Spodobało się? Zostaw lajka (powyżej). Chcesz zostać na dłużej? Polub strony (poniżej)

Tags

Podobne
  • gasiormichal

    „Taki kaj”. Dlaczego np. w Stanach mogłem sobie kupić ciuchy, pochodzić w nich
    tydzień, a potem oddać bez podawania przyczyny i dostać zwrot kasy 100
    proc. I tak w kółko można. U nas wszyscy by to wykorzystywali do oporu,
    biznesy nie miałyby sensu, w tym Twój. Polska nie jest normalnym krajem i porównanie do Szwajcarii w stosunku 1:1 nigdy się nie uda
    Co oczywiście nie tłumaczy chęci dymania klientów na umowach,
    dopisywania małym druczkiem i domniemania WINNOŚĆi, co ma u nas miejsce. No właśnie. Czy to nie zabawne, że u nas domniemuje się winności zamiast odwrotnie? Klient nie jest chroniony, firma jest.

    • qwqwdswq

      właśnie dlatego polscy ubezpieczyciele są jacy są, przez takich właśnie polaczków jak ty. pochodziłem sobie i oddałem i mogłem tak w kółko

      • gasiormichal

        Cry me a river 🙁

      • Jacek

        Historie o „polaczkach” kupujących sprzęt budowlany i oddających po remoncie zna chyba każdy. Taką nam wyrabiają opinię rodacy… i tak nas postrzegają za granicą. Czasem trafi się głupek, który jeszcze się tym będzie chwalił publicznie, jak widoczny wyżej gasiomichał. Kompletnie bez honoru, godności i jaj.

    • Jacek

      W USA zwracanie używanych rzeczy też nie jest w porządku. Sklepy walczą z tym procederem stosując różne techniki i środki zaradcze. Może Ci się to udać raz, drugi, ale kiedy wpadniesz konsekwencje będą tak duże, że do końca życia popamiętasz. Możliwość zwrócenia jest nie dla tych co sobie ponoszą przez tydzień ale dla tych, którzy się rozmyślą i mimo np zerwania metek, zwrócą towar nieużywany.
      Oczywiście znajdą się nieuczciwi kupujący i wśród nich, jakby inaczej, cała rzesza „polaczków”. Jesteś po prostu gówniarzem, który nie dorósł do reguł tamtego rynku i przez Twoją głupotę opinia o Polakch jest tak a nie inna. Ale ty masz to i tak gdzie słońce nie dochodzi. Wstyd.

  • nrm

    Tak samo jest z innymi ubezpieczeniami, tak na prawdę ciężko jest znaleźć czy one w ogóle COKOLWIEK ubezpieczają! Swego czasu szukałem ubezpieczeń turystycznych – i tak to dopiero był sajgon – np. wyłączenie z kradzieży wszelkiego możliwego sprzętu jaki masz z sobą (ja laptop, elektronika ogólnie), a co najwyżej zwrot za kilka szmat. Na ch* mi takie ubezpieczenie co niczego nie ubezpiecza?!? Co mam sobie klapki i koszulkę ubezpieczyć?!? NIKT tak nie robi w ch* jak ubezpieczalnie!

    • Przemo Kam

      No właśnie, kasę biorą chętnie ale wszystko wykluczają, żeby nic nie wypłacić jakby co. To jest Polska właśnie. Dziki kraj.

  • Bartek

    Jakiś czas temu kupiłem od ojca kolegi auto. Jak on sam je kupował ileś lat wcześniej było ono ubezpieczone właśnie w firmie Warta. Wypowiedział im ubezpieczenie i podpisał od razu nowe z PZU. Po 8 latach dostał pismo od Warty (a raczej od firmy windykacyjnej do której warta go oddała) że ma przedstawić wypowiedzenie tamtej umowy albo zapłacić coś koło 30 tysięcy zł. na razie jest to na etapie straszenia sądami.

    Nie daj się.

  • Znam ten ból. Swego czasu szukałem – nadaremnie – firmy, w której mógłbym ubezpieczyć się od ryzyka związanego z działalnością zawodową. Ponieważ nie jestem lekarzem ani prawnikiem – nie znalazłem. W końcu, zrozpaczony, trafiłem do firmy brokerskiej, obiecującej, że znajdzie ubezpieczenie od wszystkiego. I znalazła. Kosztowałoby więcej, niż zarabiam przez kwartał i de facto przed niczym by nie chroniło. Gdy zapytałem, dlaczego tak jest – odpisano mi, że polski rynek ubezpieczeń jest jeszcze stosunkowo słabo rozwinięty…

    • Przemo Kam

      Co więcej, wszystkie firmy ubezpieczeniowe ubezpieczą ci tylko od tego co ich zdaniem cię nie spotka – czyli na pewno nie od działalności zawodowej (za to chętnie od tego że na księżycu przejedzie Cię metro). Zwróćcie uwagę, że zawsze dokładnie badają klientów w ubezpieczeniach na życie i nie daj Boże masz gorsze wyniki to wykluczą ci z ubezpieczenia wszystkie podstawowe choroby. To po co się ubezpieczać? Żeby im płacić kasę której nigdy się potem nie zobaczy bo w wykluczeniach jest wszystko co może cię ewentualnie uprawniać do odszkodowania tylko tak zapisane, żebyś od razu nie zrozumiał, że cię dymają tylko w momencie np. szkody jak Ci to wtedy dopiero napiszą w twarz. Ale wtedy już i tak wiedzą że więcej im nic nie zapłacisz i im nie zależy na dalszym ukrywaniu tego faktu bo Cie właśnie wydymali – na tyle rozumu jeszcze mają.

  • Bloger, nie bloger – w tym przypadku trzymam twoją stronę. W pysk korporacjom.

  • Qbexus

    Nie podpowiadaj bo za chwile wzrośnie emigracja do Szwajcarii 🙂

    • Wątpię, zeby tak zechcieli emigrować 😉 raz ze zycie o wiele droższe a dwa państwo policyjne – do tego nasi rodacy nei są przyzwyczajeni 🙂

      • Qbexus

        Ej no jak? Jedziesz, ubezpieczasz pustą chatę, mówisz, że Cię obrobili np. na 1m$ bierzesz kasę i do domu. Tak z dwa razy w roku i można nie pracować 😀

  • Maciek

    Uwaga sytuacja rzeczywista. Mojemu znajomemu w UK ukradziono samochód (2-letni GTI) oraz obrabowano mieszkanie. Miał tam masę sprzętu Apple oraz kilka sztuk b. drogich zegarków typu IWC.. Uwaga, po tygodniu odkupił sobie za ubezpieczenie nowe!!! auto – takie same. A teraz najlepsze: nowy sprzęt Apple – tu za podstawę stanowił wyciąg z kart kredytowych, bo nie miał faktur/paragonów. I część najlepsza – zegarki kupione za granicą, za gotówę. Ubezpieczyciel na podstawie zdjęć, gdzie były widoczne te zegarki na jego ręku wysłał po 2 tygodniach od zdarzenia voucher na kwotę (pół dobrego samochodu!), za którą tenże znajomy odkupił sobie nowe zegarki-takie same modele… Dodam, że nie miał jakiegoś wypasionego ubezpieczenia. Usłyszałem, że taki jest standard w UK..

    • I o to mi właśnie chodzi!

    • mastertytanowy3

      Jestem polakiem więc już widzę lukę, skoro na podstawie zdjęć to można sobie kupić za kilka złotych na allegro podróby tych zegarków, robisz z nimi zdjęcia mówisz to samo co twój kolega, że cię okradli pokazujesz foto i hajs wpada za nic.

      • Polakiem.

      • Maciek

        Fakt, ale w UK liczba wyłudzeń z ubezpieczeń jest znikoma, bo każdy się boi wyłudzić. A Polacy, fakt kombinują i przez to właśnie może mamy takie, a nie inne warunki?

        • tiger

          Bo nie nauczono nas żyć z uczciwymi ubezpieczycielami. Jeśli o swoje musimy walczyć, rodzi się chęć rewanżu – czyli wyłudzenia. Jeśli ubezpieczyciel będzie mnie traktować jak złodzieja, dlaczego mam go nie okraść? Już zostałem za to ukarany przez niego, nie mam nic do stracenia.

          • Mossak

            Zaraz-zaraz… W UK również wiedzą, jak ubezpieczenia wyłudzać. Sami Brytole mnie namawiali po kradzieży aparatu, żeby go zgłosić do ubezpieczenia i szkodę jakąś zgłosić z późniejszą datą, bo sami tak robili i przechodziło. Myślę, że to kwestia konkurencji i kwestia jakości życia – po prostu w UK mniej się opłaca wyłudzać niż u nas.

          • tiger

            Albo też kwestia kto-kogo-wydyma oraz kto-od-kogo-wyłudza-kasę. U nas niema konkurencji. Gdyby pojawiły się ubezpieczenia takie, jak w UK, początkowo ludzie by wyłudzali, owszem. Ale później przywykliby i byłoby tak samo jak w UK. Ale najpierw trzeba mieć z tym styczność, aby się przyzwyczaić.

    • sdfsdgf

      Co kraj to i obyczaj tam jest ogólnie przyjęte że ludzi rucha się tylko za ich zgodą zazwyczaj w łóżku a w Polsce rucha się każdego wszędzie i na każdym kroku

      • Przemo Kam

        Prawda. Dać mu piwa 🙂

    • Mateusz Wojnarowski

      W UK niektore firmy tak samo dymaja klientow jak w Polsce. Czy to ubezpieczeniowe, czy to jakiekolwiek inne.

      Zalezy jak sie trafi.

      Mnie osobiscie nie spotkalo, ale znam czlowieka, ktoremu zarzucono pol winy za to, ze w niego na rondzie wjechali.

  • Filip

    Nas ostatnio wydymała Hestia – skutek – rezygnacja z ubezpieczenia domów, sklepów, magazynu i samochodów. Mam nadzieję, że chcociaż trochę ich to zabolało!

    • Przemo Kam

      Wątpię. Przyjdą do nich inni wydymani przez np. PZU. I tak interes się kręci. o samo z bankami czy telekomami lub kablówkami. Wszędzie dymają tylko nieco inaczej, przez co wydymani klienci krążą i dają się dymać dalej bo nie mają wyboru. No chyba że wyjadą np. do UK i po problemie. Ale czy to o to chodzi żebyśmy wszyscy emigrowali???

  • PrzemyslawZyla

    AAAAA!!! OFERTA i pytanie: czy mieszkając w PL mogę się ubezpieczyć od zdarzeń (ale również OC) w PL/EU, ale u zagramanicznego ubezpieczyciela? z miłą chęcią przeniosę wszystkie ubezpieczenia (życie, samochód, etc) 🙂

    • Na życie ubezpieczenia w Polsce są akurat ok, ale majątkowe i inne to masakra… :<

  • ixi_maltox

    Popieram Cię w walce o swoje. Półgłówki z Warty to samo Saturn.
    Tekst sprzedawcy powinien trafić do książek o głupocie.

  • Kuba

    Bardzo mi przykro, że spotkała Cię taka sytuacja. Wybierając ich gwarancję, zamiast Apple Care nie popełniłeś błędu, bowiem Apple Care nie obejmuje uszkodzeń mechanicznych. To jest tylko wydłużenie okresu gwarancji. Jeśli nie uda Ci się wygrać z Wartą to zapraszam do nas, do MacLife.pl – wymienimy Ci zbitą szybę za połowę normalnej ceny.

    • sdfsdgf

      Co ty gadasz 😀 za połowę ceny nowego tabletu raczej. Dzwoniłem do was z rozbitym ipadem 2 jak daliście wycenę to mi w pięty poszło.

      Na szczęście znalazłem w warszawie dobry serwis który za 200zł mi to elegancko naprawił i gdyby nie lekko porysowany od kamienia chodnikowego róg z aluminium który naprostowali mi ile się dało nikt by nie poznał że coś było tu naprawiane 🙂

      • Kuba

        Pracujemy tylko na oryginalnych elementach, więc siłą rzeczy nie jesteśmy w stanie konkurować ceną z chińskimi zamiennikami. Sorry.

        • lde

          Ta sama stara śpiewka. A niby gdzie są produkowane główne podzespoły Apple? Nie będę tu trolował, ale Apple jest tylko „designed in USA” i „assembled in CHRL”, także zasłanianie się „chińskimi zamiennikami” jest na prawdę nie na miejscu..

          • Przemo Kam

            Wiesz, to tak samo jak z każdą inną rzeczą – albo kupujesz oryginalne alufelgi np, Audi albo zamienniki za pół ceny. I jedne i drugie mogą nawet pochodzić z jednej fabryki. Ale płacisz za logo, itp. Tak jest wszędzie, nie tylko z częściami Apple.

    • O, fachowa reakcja 🙂

      • ot. sprzedaż po prostu 😉

        • Przemo Kam

          Ale przynajmniej kulturalna, fachowa i na miejscu a nie kolejne wciskanie kitu i dymanie klienta.

  • Havoc

    A po co odwołanie? Do sądu skurwieli. Warta pęknie zanim dojdzie do rozprawy i wypłaci. Trzeba tylko postraszyć. Ew. prawnik z firmy odzyskującej odszkodowania. 20% to głupie 200zł. A nie będziesz musiał palcem kiwnąć nawet.

  • Ciesz sie,ze butow nigdy nie reklamowales:D

    • Monika, reklamowałem :/

    • Michał Cichowski

      Co takiego strasznego jest w reklamowaniu butów? Ostatnio próbowałem kupić nowe trampki, najpierw puma, po 2 tygodniach pękły więc poszedłem reklamować, oddali pieniądze bez dyskusji. Następnie kupiłem adidasa, minął miesiąc i zaczęły pękać przy podeszwie, znowu oddali pieniądze, trzecia para jak na razie się nie rozpadła.

      • @michacichowski:disqus – „dziwne, u mnie działa” jako argument w dyskusji. Runda braw 😉

        • Michał Cichowski

          W przeciwieństwie do „dziwne, bo u mnie nie działa”? Taka sam wypowiedź jak wszystkich innych tutaj. Poza tym nie bądź burak, wyraźnie widać pytanie na początku mojej wypowiedzi, pytanie to wynikało z tego, że nie miałem złych doświadczeń z wymianą obuwia do tej pory, rozumiesz?

          • Kamil Świątek

            Z reklamacjami butów mam tak – kupiłem w CCC – przez 2 tygodnie się męczyłem, czekałem i z wielkim fochem dostałem kasę z powrotem.
            W Deichmanie – przyniosłem buty, wymieniłem buty, znów się zepsuły, znów wymieniłem na nowe 😉

          • czysta

            jeśli chodzi o reklamowanie/wymienianie butów w Deichmannie – osobiście nigdy nie miałam problemów, zdarzyło się, że przechodziłam w zimie w jednych, wymieniłam na nowe na wiosnę i późnym latem miałam kolejną wymianę;) czasem przyjmują nawet z wyblakłym rachunkiem;)
            taki luźny komentarz, skoro już na temat butów weszliście ;d

  • watcher

    Z jednej strony się nie dziwię, w PL każdy kombinuje, ale prawda jest taka, że mnie, uczciwego użytkownika, chcącego skorzystać z usługi, którą wykupiłem w razie wypadku, awarii etc, gówno obchodzi, że inni kombinują i sklep jest ‚uważny’. Gorąca lutownica zimnym końcem w d… tym pajacom żeby za gorące nikt nie wyciągnął.

  • Jarek

    Uwaga na Ergo Hestia. Uczestniczyłem w wypadku drogowym jako poszkodowany i ubiegałem się o odszkodowanie za szkody na zdrowiu z OC sprawcy. Hestia przyznała mi 37,10 zł (słownie trzydzieści siedem złotych i dziesięć groszy). Po trzech miesiącach się rozmyśliła i dostałem pismo, że odszkodowanie przyznano niesłusznie wraz z „prośbą” o zwrot przyznanej kwoty.

  • Przemysław Rumik

    Btw. a jak Ty w firmie korzystałeś z tego iPada mini, że Ci na beton upadł? 😉

    • Czy wg Ciebie w firmie = w budynku?

      • Przemysław Rumik

        @g00rek:disqus fakt, czyli rozumiem, że w trakcie wykonywania czynności firmowych, na zewnątrz. Nadal mnie jednak intryguje jak wykorzystuje się iPada mini w firmie, jako notes? [wiem, nie ma to związku za samym zdarzeniem, bo całkowicie się zgadzam, że firmy ubezpieczeniowe mają prostą agendę „Wszystkie piniądze naszych klientów dla nas”, tak ciekaw jestem]

        • Krzysztof Lancaster Kotkowicz

          Jako notes, kalendarz, narzędzie do kontaktu z klientami, robienia prezentacji, monitorowania serwerów i jeszcze kilkunastu innych zastosowań. Co Cię dziwi w zastosowaniu iPada w celach biznesowych?

          • Dlatego nie idę w mainstream i nie prowadzę bloga by nie musieć tłumaczyć ludziom oczywistych rzeczy 😉

          • Przemysław Rumik

            @LANcasterPL:disqus ciekaw jestem jak się go w biznesie wykorzystuje, czy to zastępstwo komputera, czy właśnie taki elektroniczny notes. Bo choć jestem zwolennikiem postPC to nadal „jak dla mnie” PC jest wygodniejszy gdy chodzi o pracę i stąd ta ciekawość. Nie umiałem sobie wyobrazić use case’a.

  • MężczyznaOrganiczny.pl

    Trzymam kciuki!!! A może by tak zaproponować koronowanym głowom marketingu Ogólnopolski Turniej Posuwania Klienta w D… Ja nominuję Zarę oraz Oragne. Uzasadnienie nominacji u mnie na blogu: http://mezczyznaorganiczny.pl/baba-z-miesnego-w-epoce-2-0-czyli-o-relacji-firma-klient-przemyslen-kilka/

  • Czekam na ustalenie sprawcy wypadku i numer jego polisy. Powiadasz, że mam się nie nastawiać na kupę kasy z odszkodowania? 🙁

  • Taaa, przede mną sprawdzanie jak działa ubezpieczenie telefonu w Orange. Mam nadzieję, że nie będę do Ciebie linkował we własnej wersji tego wpisu.

  • Ja i reszta (5) moich współlokatorów kickneła Ci wykop. Solidarnie gdyż miałem podobną sytuację z Media Marktem (drukarka). Nigdy więcej nie kupię nic w tym sklepie.

    Powodzenia w odmowach.
    Trzymamy kciuki!

  • Marcin Wiśniewski

    Z ubezpieczeniami zawsze jest to samo, wielcy cwaniacy. Przerobiłem to kilka razy przy odszkodowaniach za złamania, rozcięcia głowy itp.

    Ja na Twoim miejscu używałbym tyle środków iloma tylko dysponuje, Twój sprzęt, Twoja kasa. Walcz. Powodzenia!

  • tiger

    Ja dowiedziałem się, że w moim tablecie zmiana systemu jest nielegalna, ale legalna. Otóż gwarant zapewnia, że mogę zmienić system, ale jeśli podczas instalacji coś spapram, to ja za to odpowiadam. Tablet na CyanogenModzie działał od 8 miesięcy, pojechał do naprawy przez uszkodzenia mechaniczne podczas transportu (poluzowana taśma od ekranu najpewniej). Co stwierdzono? Że to system przegrzał tablet i nie działa, oraz, że to moja wina i nie wolno mi było wgrać systemu. Do tego rachuneczek na 250zł za ekran i 50zł za kuriera. Odwołałem się. CM miałem z jednego powodu – musiałem mieć tablet działający długo, więc zmniejszyłem częstotliwość CPU oraz GPU tabletu. Czyli zmniejszyłem temperaturę pracy. Pogadałem, powalczyłem – gwarancję odzyskałem. Poza tym, regulamin serwisu nie mówi nic o przyczynach zepsucia sprzętu, a jedynie „w wyniku ingerencji użytkownika”. Ingerencją może być nawet zainstalowanie aplikacji na tablecie! Zapłacę teraz tylko za kuriera – ale ciągle jest to moim zdaniem nielegalne. Przecież przywrócono pełną gwarancję. A, zapomniałbym – tablet był wcześniej w serwisie, z tym samym systemem. Zero problemów. Widocznie znalazł się karierowicz-wyciągacz kasy. Nie polecam http://www.retail-service.pl/ do napraw gwarancyjnych – regulamin nie jest jasny ani sprecyzowany, a gwarant stara się obwinić za wszystko użytkownika nie zważając na to, na kogo może trafić. Ktoś, kto nie miałby w głowie kawałka przepisów i wystarczająco dużo oleju, zapłaciłby 300zł za naprawę tabletu na gwarancji.

  • Oleg

    Kupiłeś w supermarkecie, to cierp. W Vobis ubezpieczenie normalnie obejmuje takie rzeczy, i na firme rok ksztuj 169zł.

    • W Warcie też normalnie obejmuje, pytanie tylko czy w Vobis też tak to rozpatrują 😛
      W Saturnie masz na 4 lata, a nie na rok.

      • Oleg

        W Vobis masz na tablet apla maks 3 lata, na resztę 4 lata. I rozpatrywane jest normalnie, mówisz że upuściłeś i wsio.

        • Niezależnie od ceny modelu? Bo w Saturnie na sprzęcie pomiędzy 2000 zł – 3000 zł cena takiego pakietu (4 lata gwarancji z ubezpieczeniem) kosztuje chyba 570 zł.

          • Oleg

            Na produkty apla maks 3 lata, na resztę 4 lata. Progi po których cena rośnie to 8000PLN

  • Dawid Nowak

    dodaje do ulubionych bo jestem ciekaw jak ta historia sie dalej potoczy. Czekam Na aktualizacje

  • Kot

    To samo przydarzyło się mnie. Naklęłam się, trochę upłakałam ze złości, ale nic nie wskórałam.

    Jakieś dwa i pół roku temu kupiłam netbooka w media markt, kosztował dużo jak na taki sprzęt bo chyba 2300, zaproponowano mi ubezpieczenie „od upadku, czy zalania, bo wie pani, taki sprzęt jest mobilny, więc narażony na uszkodzenia”. Zgodziłam się, bo rzeczywiście, chciałam go nosić ze sobą, a z natury jestem dosyć chaotyczna i niezdarna. Kosztowała mnie ta usługa dodatkowe 400 złotych. Miało być warto. Pech chciał, że trzy miesiące od zakupu, stawiałam na biurku kubek po brzegi wypełniony herbatą. Trochę (teraz już nawet nieważne, czy to była cała zawartość kubka, czy nie, ale serio była to może równowartość trzech łyżeczek) wylało się na komputer. Ten niestety w tym momencie był podłączony do gniazdka, więc nastąpiło spięcie. Zdenerwowałam się, ale też w duchu dziękowałam sobie, że nie żałowałąm czterech stów na ubezpieczenie. Dopełniłam formalności i… otrzymałam identyczną odpowiedź jak ta z wpisu. Wtedy dopiero doczytałam regulamin i znalazłam masę kwiatków.Na przykład, że by otrzymać odszkodowanie w razie kradzieży musiałabym udowodnić ślady walki (rozerwana torba, a pewnie najlepiej złamana ręka) gdyby ktoś po prostu rozpiął mi torbę i zabrał sprzęt odszkodowanie by się nie należało.

    Trochę żałowałam, że nie przeczytałam tego regulaminu wcześniej i nie ułożyłam jakiejś mrożącej krew w żyłch historii o zalaniu netbooka przez siły nadprzyrodzone, ale na serio, nie sądziłam, że muszę ściemniać. Teraz trzymam się z dala od ubezpieczeń. Jeśli się coś stanie, trudno. Te cztery stówy, które zostaną mi w kieszeni będą na poczet nowego sprzętu. Wciąż jednak uważam, że powinnam móc się ubezpieczyć od własnej niezdarności.

  • Michał Głuszak

    Ja miałem to szczęście, że mnie miły pan z obsługi w Media Markt uprzedził: jak upadnie i się rozbije to pod żadnym pozorem nie przyznawać się, że samemu się to zrobiło. Można zwalić na kogokolwiek: dzieci, żonę itd., ale nie wskazywać siebie, bo ubezpieczenie nie zadziała.

  • W kraju arabskim by Ci wyplacili. Tam szanują prawo. To że prawo jest jakie jest, to inna sprawa.

    Ostatnio przywaliłem rowerem w samochód. Był ubezpieczony, wyplacili bez problemów. Anglia.

  • Michal

    WARTA to straszny gniot, wprawdzie nie mialem przebojow tego typu (mam AC i szkode naprawili bez marudzenia ale i cena polisy byla sluszna) jendak wezwanie do zaplaty raty skladki AC im sie udalo do mnie wyslac (na samochod ktory sprzedalem, OC wypowiedzialem itp). Mega kuriozum ! Dobrowolne ubezpieczenie i wezwanie do zaplaty na samochod ktorego sie nie posiada 😉

  • Marek Wierzbicki

    Odpowiadając na postawione pytanie „Dlaczego w naszym trzecim świecie musi być tak, że ja teraz będę spędzał godziny na wyjaśnianiu tego i walki o swoje? Kupiłem w sklepie gwarancję na upadek. Tak miało być. Czy ja każdą umowę musze sprawdzać z prawnikiem?”

    Odpowiem – Ubezpieczyciel rucha klientów, tak jak klienci próbują ruchać ubezpieczyciela. Problem w tym że tak na prawdę, nikt nie wie, kto i kiedy zaczął pierwszy. Oszuści są po obu stronach, a rykoszetem zawsze dostaje normalny klient 🙁

    I to jest smutne. Życzę powodzenia w pomyślnym załatwieniu sprawy.

    ( i piszę to jako wyruchany klient Samsunga, gdzie nie uznano mi gwarancji na smartfona.. – pękła mi obudowa przy zasilaniu. Ot tak, sama z siebie. Ale w/g serwisu …. eh.

  • Towarzystwa Ubezpieczeniowe to zło… Mi ostatnio za szkodę całkowitą z AC samochodu wartego ok. 20k PLN wypłacili… 900 PLN. OC na działalność firmową na kwoty rzędu 1mln PLN – dwa zgłoszenia na kwoty rzędu 1000-1500 PLN – oba odmowa, a składka wzrasta za samo zgłoszenie procedury! Dymają bez wazeliny w każdy możliwy sposób i jeszcze każą się uśmiechać… Na pohybel! Trzymam kciuki!

    PS. Nie wiem czy widziałeś, ale jesteś na „jedynce” gazeta.pl – to się nazywa influence 🙂 http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14140275,Klient_wykupil_dodatkowe_ubezpieczenie__ale_sklep.html

  • Podzieliłem się artykułem ze znajomymi na FB. Mam nadzieję, że sprawa nie rozejdzie się po kościach. Na szczęście, w dzisiejszych czasach, jest Internet i jego niemała moc przebicia.
    Świadomy konsument to dobry konsument.

  • Qbexus

    Winny wprowadzenia w błąd jest sprzedawca nie ubezpieczyciel.

  • Marucins

    Tak, wspaniale.
    Takie rzeczy tylko w rezerwacie.

    iZabawka zbiła się i teraz wszyscy płaczą, nie ma czym lansować się.

  • w TUW po spaleniu /przepiecie w sieci energetycznej/ zarządali faktur za nowy sprzęt i zwrócili kasę -10% w ciągu 2tyg. zero problemów i noszenia czegokolwiek, gdziekolwiek.

  • KlaudynaHebda

    Moja koleżanka miała podobną sprawę. Nie pamiętam jak to było dokłądnie, ale upadł jej lapto, rozbił się eran. Nie jakiś drogi, po prostu laptop jakieś1200 zł z ubezpieczeniem w razie „nieszczęśliwego wypadku” i „wypadku mechanicznego” i coś tam jeszcze. Koniec końców poświadczyła, że straciła przytomność i wtedy upuściła laptopa. Tutaj ubezpieczyciel nie mógł za bardzo podważyć tej argumentajci;)

  • KlaudynaHebda

    Dodam jeszcze,że kiedyś chciałam ubezpieczyć aparat (lustrzankę). Ubezpieczyć mogę, nawet przed kradzieżą. Pod warunkiem, że był to rozbój, grożono mi niebezpienzym narzędziem i zgłosiłam sprawę na policję. Dobrze,że nie trzeba było obdukcji lekarskiej mieć;) Szukałąm kiedyś ubezpieczneia zdrowotnego jako alternatywy dla skłądni NFZ (kiedy skończyłam studia, wałam się do UP) i to dopiero jest masakra.

  • krl

    no dobrze ale jak skończyła się ta historia?

  • A Widera

    Jak skończyła się ta sprawa?

  • Irek Śliwiński

    Brakuje mi zakończenia – jaka była odpowiedź Warty na odwołanie? Pytam, bo mam właśnie identyczny przypadek i nie wiem, czy jest sens pisać odwołanie.

  • Paulina Kanak

    Jak mają się sprawy? Ja mam podobny problem z TU Europa i wyświetlaczem mojego telefonu. Kupiłam smartphona w Orange wraz z ubezpieczeniem z Europy. Wszystko miało wyglądać jak w bajce: zgłaszam szkodę, przyjeżdża kurier i zabiera ode mnie telefon do punktu naprawy, naprawiają wyświetlacz jak się nie da to dają nowy i kurier dostarcza mi go do domu po naprawie. Co się okazało po ponad tygodniu od zgłoszenia szkody wysłano do mnie pismo z serwisu iż odmawiają naprawy wyświetlacza w ramach ubezpieczenia. Nawet nie widzieli telefonu. Odmowa została wystosowana na podstawie zgłoszonej szkody i odniesiona do zapisów OWU ale serwis nie wie jakich ponieważ nie widzi pisma, a ja nadal go nie dostałam – wiedzą tylko że wysłali odmowę. Mało tego dzwoniąc bezpośrednio do Europy dowiedziałam się, iż oni nie mają nic wspólnego z odmowami bo oni tylko wypłacają pieniądze na wniosek serwisu. Więc teraz zaczęłam się zastanawiać z kim i czy na pewno zawarłam umowę ubezpieczenia. Daj znać jak Ci poszło i trzymam kciuki.

  • asias1

    Miałam podobna sytuacje prawie 4 miesiące się z nimi kłóciłam telefonicznie i pisemnie. Sprawa w moim przypadku była troszkę inna, kupiłam telefon za ok 400zł ub za prawie 200 czyli 1/2 ceny sprzętu. telefon po ok 4 miesiącach upadł i zbił się wyświetlacz. Zaczęła się batalia SATURN umywał ręce Warta miała gdzieś. w każdym razie po bataliach aby ktokolwiek odebrał telefon i go naprawił uznali że szkoda jest całkowita i zaoferowali bon podarunkowy wysokości 289 zł co niby ma pokryć koszt nowego telefonu lecz nikt nie bierze pod uwagę ze telefon 4 miesiące wcześniej kosztował mnie 600 zł… Żenujące !!! NIE POLECAM NIKOMU UBEZPIECZENIA PLUS SATURN!!! TO JEDNO WIELKIE G…O!!! 4 miesiące cieszyłam się z telefony kolejne 4 miałam problem z tymi nie kompetentnymi beznadziejnymi IDIO…I. po 8 miesiącach mam pewność to się nie opłaca. Nie dajmy robić z siebie idiotów.

  • Pingback: Dyskusja na temat ubezpieczenia telefonu. - Strona 4()

  • Robert Lara

    proszę o update. mam bardzo podobny problem, z tym, że u mnie jest tak, że nie zdążyli napisać ODMOWA, bo wysłanemu przez WARTĘ kurierowi ukradli paczkę. Więc mnie chcą okraść w ten sposób, że z WARTĄ GÓWNO WARTĄ zawarłem umowę na ochronę przedmiotu wartego 3100pln (z gwarancją), a przelali mi 323pln.

  • Ania Szymańska

    Media Markt namówił mojego Narzeczonego na dodatkowe ubezpieczenie komputera. Ubezpieczenie za 600 zł od Warty. Reklamacja odrzucona, a Narzeczony jest pozbawiony narzędzia pracy od ponad 40 dni…
    Szczegóły właśnie udostępnił na Wykopie: http://www.wykop.pl/link/3330461/warta-nie-odda-pieniedzy-za-macbooka-bo-nie-po-prostu/