Jakiś czas temu byłem w chińskiej knajpie. Dobrej, chińskiej knajpie (tak, są takie :) w pewnym mieście zachodniej Europy. Głodny byłem strasznie, a wszystko inne było pozamykane.  Nie wiedziałem na co trafię, w końcu ilość potraw w tych restauracjach jest zawsze imponująca, a nazwy nie zawsze wiele mówią. Całe szczęście menu przyszło mi z pomocą, otóż przy każdej potrawie… widniało jej zdjęcie!

Foodspotting wykorzystuje właśnie ten motyw. Bo co mówi lepiej o potrawie niż jej zdjęcie? Wiem, wiem, smak. Ale gdy ją smakujemy na zmianę może być za późno :) Ale co to jest foodpostting? Ano po pierwsz etrend polegający na dzieleniu się zdjęciami jedzenia. Po to by (jak to przy social media bywa) zaspokoić nieco swoją ekstrawertyczną potrzebę dzielenia się, po drugie aby pomóc innym w podjęciu decyzji. A te 90% biernych oglądaczy? Niech korzystają!

Aplikacja działa w dość prosty sposób. Analizuje twoje położenie i pokazuje zdjęcia dodane najbliżej. Dodatkowo pozwala oczywiście dodać swoje zdjęcie. Możemy zrobić je bezpośrednio z programu, albo wybrać gotowe z biblioteki. Druga opcja jest o tyle korzystniejsza, że możemy wybrać zdjęcie zrobione innym programem, wspomnianym ostatnio Instagramem lub opisywanym wcześniej przez Kmitę Camera+. Dzięki temu może ono być lekko podrasowane – przede wszystkim mieć małą głębię ostrości, lub nawet efekt tilt shift – wygląda wtedy pro :)

Każdej potrawie możemy dać “noma” czyli takiego lajka. Ilość lajków do dyspozycji zależy od tego ile osób nas śledzi, ile naszyh potraw ktoś polubił itp – całkiem sprytnie to pomyślane :)

Jak na porządny program przystało, możemy też wrzucenie zakomunikować na fejsie, na twitterze i foursquarze. Tak więc nie rozwodząc się zbyt długo – łapać za telefon i śledzić mój profil! Jako wytrawny smakosz (który ma nawet swój blog kulinarny :P) nie przepuszczę żadnego smakowitego kawałka! :>

Podziel się!

Udostępnij notkę znajomym: